Czy fragment Pana Tadeusza: „Kraj lat dziecinnych…” to obraz wyidealizowany, czy rzeczywisty?

Zdecydowanie to obraz wyidealizowany. Nie zawsze ojczyzna jej mieszkańcom wydaje się „święta i czysta”.
Mickiewicz przebywał na emigracji z powodu prześladowań ze strony zaborców. Nie mógł wrócić w rodzinne strony, choć bardzo tęsknił. Źle mu było „na paryskim bruku” – wśród kłócących się polskich emigrantów. Nic dziwnego, że myślami wracał do wspomnień z dzieciństwa. W pamięci zachował jedynie radosne wydarzenia. Z ojczyzną kojarzy tylko miło pachnące kwiaty, cień lipy, każdy kątek, strumień, kamień, bliskość sąsiadów, serdecznych przyjaciół.

Tymczasem cała prawda o jego życiu w ojczyźnie mogła być nieco inna. Być może pokłócił się z rodziną albo przyjacielem, ale o tym nie pisze w Epilogu. Być może dopiekł mu ktoś z sąsiadów – wiadomo, jak sąsiedzi potrafią umilić życie. Nie zawsze nad jego ojczyzną świeciło słońce – czasem były i pochmurne dni. A na kamieniach, które teraz wspomina z rozrzewnieniem, pewnie nieraz jako dziecko rozbił kolano. Ale po co wspominać te trudniejsze chwile, skoro życie na emigracji i tak jest trudne, spowite smutkiem, a często nawet toczone przez jad – zawiść wśród Polaków. Lepiej uciec w wyidealizowane wspomnienia „kraju lat dziecinnych”.