Już sama myśl o jutrzejszej klasówce czy zbliżającym się egzaminie przyprawia o skurcz żołądka. Gonitwa myśli, stany lękowe, bezsenność – znacie to? I jeszcze ten niepohamowany apetyt albo wstręt do jedzenia… Nerwica puka do naszych drzwi.

Staramy się być dzielni i blado uśmiechamy się na słowa otuchy ze strony najbliższych. Pocieszenia są miłe, ale nie rozwiążą naszych problemów. Co tu dużo mówić: tylko sami naprawdę możemy sobie pomóc.
Jeśli dotychczasowe metody radzenia sobie ze stresem szkolnym przynosiły marne efekty, spróbujmy czegoś niekonwencjonalnego: pozytywnego myślenia. Nie zastąpi ono nauki, ale pomoże uwierzyć w siebie i z lepszym nastawieniem pokonać kolejną przeszkodę.

Pamiętaj, że człowiek w ciągu życia musi zdać kilkadziesiąt różnych egzaminów!

Po pierwsze: odrzuć czarne myśli
Wyeliminuj ze swego słownictwa wyrazy nacechowane ujemnie. Staraj się nie używać słów: nie, nigdy, żaden. Jeśli bez przerwy będziesz powtarzać: W życiu nie zaliczę fizyki, w jakiś magiczny sposób zwiększasz prawdopodobieństwo tego faktu. Nie wiadomo dokładnie dlaczego, ale naprawdę tak się dzieje. Zdanie: Oczywiście znowu dostałem pałę z polskiego zastąp optymistycznym: Dostałem ostatnią pałę z polskiego. I wielokrotnie powtarzaj to po cichu lub na głos, patrząc np. w lustro, prosto w oczy. Uwierz, że uparte posługiwanie się sformułowaniami pesymistycznymi wytwarza złą energię, którą bardzo trudno zamienić w sukces.

Posłuchaj wybitnych ludzi, którym coś się naprawdę w życiu udało. Oni nie tracą czasu na biadolenie i czarnowidztwo. Wierzą w sukces mimo przejściowych trudności.

Spróbuj zapanować nad negatywnymi emocjami
Nieraz słyszymy: nienawidzę matmy. Po co komu w życiu tangens i cosinus!? Oczywiście, jest w tym trochę racji, wszak w dobie kalkulatorów i komputerów w przeciętnym biurze dasz sobie radę bez tangensa. Ale zanim podejmiesz pracę, musisz tak wyćwiczyć swe szare komórki, by sprawnie radziły sobie i z przyswajaniem wiedzy z ulubionej dziedziny, i w sytuacjach codziennych. A matematyka ćwiczy operacje myślowe. Nie mów, że jej nie znosisz, bo nielubiane treści trudniej wchodzą nam do głowy.

Innym fatalnym posunięciem jest upajanie się niechęcią do tego czy innego nauczyciela. Nawet jeśli uważasz, że biologiczka jest kompletną kretynką, nic praktycznie nie wynika dla ciebie z tej opinii, bo biologię musisz jakoś zaliczyć. Może w nowej szkole, dzięki lepszej nauczycielce, tak pokochasz ten przedmiot, że zapragniesz zdawać na medycynę? A może np. informacje o enzymach, które z założenia ignorujesz, przyniosą ci kiedyś wygraną w Milionerach?

Tracąc czas na pielęgnowanie w sobie nienawiści do przykładowej biologiczki (albo klasowego prymusa, który zawsze zgarnia wszystkie laury), marnotrawisz cenną energię. On – twój dręczyciel – i tak nic sobie nie robi z obmyślanych przez ciebie złośliwości i planów zemsty. Stratą czasu jest także bezustanne opowiadanie otoczeniu o doznanych od wroga krzywdach. On spokojnie działa, by osiągnąć cel, ty w tym czasie ziejesz jadem, zatruwając siebie i innych. Stajesz się toksyczny.

Pamiętaj o magicznym prawie przenoszenia energii: większość ludzi jakoś wyczuwa skierowane do siebie negatywne i pozytywne fluidy. I podświadomie odpowiada takimi samymi emocjami. Agresją na agresję, sympatią na sympatię. Dlatego właśnie wszyscy wolimy osoby szczerze do nas uśmiechnięte od ludzi wiecznie skrzywionych i odburkujących.

Ćwiczenia ułatwiające przezwyciężanie negatywnych emocji

Jeśli pomimo przytoczonych tu argumentów, trudno ci uwolnić się od nienawistnych uczuć, spróbuj prostego ćwiczenia.

  • Zamykasz oczy i przypominasz sobie swego śmiertelnego wroga z wszelkimi szczegółami dotyczącymi wyglądu: jak był ostatnio ubrany, jaki miał wyraz oczu, nos, włosy, głos, jakie charakterystyczne gesty wykonywał.
  • Głęboko oddychasz i zaczynasz wyobrażać sobie, jak on się zmniejsza. Tułów kurczy się o kilkadziesiąt centymetrów, skracają się nogi i ręce, zmniejsza głowa.
  • Ponawiasz głęboki oddech i znów wymiary twego obiektu ulegają redukcji. Jest on teraz wielkości lalki, obracasz go i przyglądasz mu się uważnie. Przestał być groźny. Stał ci się zupełnie obojętny.
  • Bierzesz jeszcze jeden oddech, by zmniejszyć postać do kilku centymetrów. Jest mały jak zabawka i nie może ci już szkodzić. Dla pewności – w myślach – chowasz go do słoika lub puszki i wynosisz w miejsce z niepotrzebnymi rzeczami, np. do piwnicy, na pawlacz.
  • Uśmiechasz się zadowolony, że tak łatwo wyzwoliłeś się spod negatywnych wpływów. Czujesz się wolny i szczęśliwy. Otwierasz oczy i uśmiechasz się.

Oczywiście, jak każde ćwiczenie, także i to wymaga powtórzeń. W wyobraźni dobierać można dowolne elementy, poza agresją i niszczeniem. A więc proszę, nie duście i nie trujcie swoich przeciwników, nie poddawajcie ich okrutnym torturom. Należy ich usunąć ze swych myśli w sposób czysty, cichy i elegancki!