Poglądy to coś niezwykle cennego, coś naprawdę naszego osobistego, własnego. Jest głupotą nigdy ich nie zmienić i kłócić się, czy frędzle przy szaliku to cool, czy obciach… Kiedy jednak nie umiesz obronić żadnego swojego poglądu, jesteś co prawda postrzegany jako miły, życzliwy, pogodny człowiek, ale męczysz się strasznie. I… tak na serio nikt nie darzy Cię szacunkiem.

Co byś zrobił, gdyby przydarzył0 Ci się coś takiego:

Nauczycielka przypadkowo spotyka Cię w autobusie i zagaja rozmowę, czy warto zorganizować w Twojej klasie cykl spotkań z miejscowymi twórcami. Wyrażasz opinię, że to może być ciekawe, bo dla Ciebie byłoby, ale nauczycielka uważa, że to niekoniecznie musi być fajne i wartościowe, bo różnie z tymi artystami bywa. Wtedy… milkniesz albo nawet mówisz: „W zasadzie to racja”, chociaż już oczami wyobraźni zobaczyłeś kilka takich spotkań i czujesz, że mogą być bardzo twórcze.
Taki właśnie jest Łukasz – nie umie bronić tego, co myśli.

Piotr: Od pół roku chodzę z Kasią. Jestem absolutnym zwolennikiem mówienia sobie zawsze wszystkiego, żeby miało nie wiem jak boleć. Gdy jestem sam, mógłbym zabić za ten pogląd, ale gdy spotykam się z Kasią, ona powtarza, że każde z nas musi mieć swój obszar prywatności. Nie chodzi o to, że ja nie bronię prywatności, ale o to, że od pół roku ani razu jej nie powiedziałem, że myślę inaczej.

To wielki problem Piotra i nie chodzi o kontakty tylko z kimś tak bliskim jak Kasia. No cóż, tu można by łatwo znaleźć usprawiedliwienie: zależy mu i zniesie wszystko. Co powiecie zatem na taką sytuację:

Tomek: Poszedłem ostatnio kupić budyń waniliowy, bo mama piekła sernik. Stoję przy półce, wybieram i słyszę, jak ktoś do kogoś mówi: „Jak ludzie mogą jeść takie gie… To czysta chemia”. Od razu odszedłem. Wiem, że nie powinienem się przejmować tym, co ktoś obcy, kogo nawet nie znam, mówi. Krążyłem jednak kilka minut po sklepie, zanim kupiłem budyń i oczywiście wsadziłem go pod wszystkie zakupy.

Łukasz zadręcza się tym, że nie umie odważnie bronić swoich poglądów. Doszedł już do etapu fantazjowania na ten temat: „Często wyobrażam sobie, że stoję przed kimś z mojej klasy i mówię: Facet, bredzisz! Rozumiesz? Mylisz się! – albo coś w tym stylu. Tylko że umiem to powiedzieć jedynie w marzeniach. Strasznie miękki jestem”.

Jak można sobie pomóc?

Powieś nad biurkiem hasła i czytaj je codziennie kilka razy:

  • Nikt nie może być lubiany przez wszystkich.
  • Cokolwiek zrobisz, połowa ludzkości uzna to za wspaniałe, a połowa za beznadziejne.
  • Nie istnieje ani jedna rzecz oceniana przez wszystkich ludzi w ten sam sposób.
  • Nie znajdziesz ani jednego człowieka, z którym będziesz miał idealnie zbieżne poglądy.

Co konkretnie można zrobić?

  • Zwierz się komuś – podziel się swoim problemem i poproś o pomoc. Niech ten ktoś pilnuje Cię, żebyś jasno i konkretnie wyrażał swoje opinie. A jeśli przyjaźnicie się, niech z Tobą ćwiczy dyskusje. Sprzeczajcie się zażarcie!
  • Poćwicz sam. Pomyśl o jakimś temacie – wszystko jedno jakim, na przykład: Czy powinno się używać plastikowych torebek? Odpowiedz sobie na to pytanie szczerze i wypowiedz głośno dziesięć argumentów za poglądem przeciwnym. Ćwicz tak codziennie: uzasadniaj poglądy nie swoje. Naucz się w ten sposób dystansu do tego, co mówisz.
  • Naucz się powtarzać swoje poglądy. Nie musisz ich koniecznie zażarcie bronić: „A mnie się – mimo tego, co mówisz – podobało”, „Ja jednak zostanę przy swoim”, „No cóż, będziemy się pięknie różnić”.

Zrób to, czego się boisz!

Osoby, które nie umieją bronić swoich poglądów, przede wszystkim panicznie boją się, że myślą inaczej. W tym sedno sprawy. Musisz od razu, na początku, powiedzieć to głośno:

• Różnimy się, to normalne.
• Zobacz: myślisz odwrotnie niż ja.
• Zobacz: mamy wręcz odwrotne poglądy. Niesamowite, prawda?

Roześmiej się. Niech to, czego tak panicznie się boisz, już się stanie.

Uzasadnianie poglądów
Inną, rzadszą przyczyną jest to, że człowiek boi się, że adresat odparuje wszystkie jego argumenty. Dlatego na początku nie wdawaj się w bitwę na słowa, argumenty i konkrety, tylko spokojnie mów, że ty myślisz tak i tak. A nawet przyznaj się otwarcie: „Nie wiem dlaczego. Po prostu tak myślę”. Naucz się tego sformułowania na pamięć. Nie masz obowiązku uzasadniania wszystkich swoich myśli. Zresztą bardzo często nie da się ich uzasadnić.

Dlaczego?
Niestety, przyczyna nie jest oryginalna. To niska samoocena. Człowiek, który boi się dyskutować, uzasadniać swoje racje, wytłumaczyć, jaka jest geneza jego poglądów – boi się ludzi, a konkretnie ich oceny. Dla kogoś takiego jak Łukasz opinia innych o nim jest tak ważna, że sprzeniewierzy się sam sobie, żeby zyskać akceptację otoczenia. Oczywiście, nie robi tego w żadnym celu, nie oczekuje wymiernych zysków i nie ma nic wspólnego z lizusem oszustem. On podświadomie pragnie akceptacji i stąd błyskawicznie wyrzeka się swoich poglądów.