Breaking news
  • No posts where found

WIERSZE w gimnazjum

Jan Andrzej Morsztyn – Cuda miłości

Cuda miłości   (2)  Sonet Karmię frasunkiem miłość i myśleniem,   (2) Myśl zaś pamięcią i pożądliwością, Żądzę nadzieją karmię i gładkością,   (2) Nadzieję bajką i próżnym błądzeniem. Napawam serce pychą z omamieniem,   (2) Pychę zmyślonym weselem z śmiałością, Śmiałość szaleństwem pasę z wyniosłością, Szaleństwo gniewem i złym zajątrzeniem. Karmię frasunek płaczem i wzdychaniem,   (2) Wzdychanie ogniem, ogień wiatrem prawie, Wiatr zasię cieniem, a cień oszukaniem. Kto kiedy słyszał o takowej sprawie,   (4) Że i z tym o głód cudzy się staraniem   (4) Sam przy

Jan Andrzej Morsztyn – Do galerników

Do galerników Sonet (2) Strapieni ludzie, źle się z wami dzieje, (2) Lecz miłość ze mną okrutniej poczyna: (3) Was człowiek, a mnie silny bóg zacina, (4) Wy macie wyniść, jam bez tej nadzieje. (3) Was spólne słońce, mnie własny jad grzeje, (4) (3) Was pręt od grzbieta, mnie z serca zacina, (4) (3) Wam nogi łańcuch, a mnie szyję zgina, (4) (3) Wam ręka tylko, a mnie dusza mdleje. (4) (3) Was wiatr, a mnie

Jan Andrzej Morsztyn – Do trupa

Do trupa (1) Sonet (2) Leżysz zabity i jam też zabity, (3) Ty – strzałą śmierci, ja – strzałą miłości, (4) (3) Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości. (4) (3) Ty jawne świece, ja mam płomień skryty. (4) (3) Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty, (2) (3) Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności, (2) (3) Ty masz związane ręce, ja, wolności (2) (3) Zbywszy, mam rozum łańcuchem powity. (2) (5) Ty

Naborowski Daniel – Na oczy królewny angielskiej

Na oczy królewny angielskiej Twe oczy, skąd Kupido na wsze ziemskie kraje, (2) Córo możnego króla, harde prawa daje, (1) Nie oczy, lecz pochodnie dwie nielitościwe, (3) Które palą na popiół serca nieszczęśliwe. Nie pochodnie, lecz gwiazdy, których jasne zorze (4) Błagają nagłym wiatrem rozgniewane morze. Nie gwiazdy, ale słońca, pałające różno, (5) Których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno. Nie słońca ale nieba, bo swój obrót mają (6) I swoją

Herbert – U wrót doliny

Zbigniew Herbert U wrót doliny Po deszczu gwiazd Na łące popiołów zebrali się wszyscy pod strażą aniołów z ocalałego wzgórza można objąć okiem całe beczące stado dwunogów naprawdę jest ich niewielu doliczając nawet tych którzy przyjdą z kronik bajek i żywotów świętych ale dość tych rozważań przenieśmy się wzrokiem do gardła doliny z którego dobywa się krzyk po świście eksplozji po świście ciszy ten głos bije jak źródło żywej wody jest

Szymborska – Pochwała złego o sobie mniemania

Oczywiście wszyscy uwielbiamy radosne psy i puchate kotki. Chomika, świnkę morską i wielkooką sarenkę. A panterę, piranię, grzechotnika, szakala, szarańczę? Tych już nie, bo… nie są specjalnie milusińskie. W takim razie uważajcie, bo to one występują w dzisiejszym spotkaniu z wierszem. Pochwała złego o sobie mniemania Myszołów nie ma sobie nic do zarzucenia. Skrupuły obce są czarnej panterze. Nie wątpią w słuszności swych czynów piranie. Grzechotnik aprobuje siebie bez zastrzeżeń. Samokrytyczny szakal nie istnieje.

Stanisław Barańczak – Spójrzmy prawdzie w oczy

Duże miasto, mijający się przechodnie, odjeżdżające pociągi, poobrywane afisze, pomazane mury. Czy w tym codziennym galimatiasie nie zgubiliśmy prawdy o sobie i innych ludziach? Stanisław Barańczak Spójrzmy prawdzie w oczy Spójrzmy prawdzie w oczy: w nieobecne oczy potrąconego przypadkowo przechodnia z podniesionym kołnierzem; w stężałe oczy wzniesione ku tablicy z odjazdami dalekobieżnych pociągów; w krótkowzroczne oczy wpatrzone z bliska w gazetowy petit; w oczy pośpiesznie obmywane rankiem z nieposłusznego snu, pośpiesznie ocierane za dnia z łez nieposłusznych, pośpiesznie zakrywane monetami, bo śmierć także

Miłosne portrety

Wiersze miłosne powstawały od zawsze. Ale dopiero Petrarka stworzył miłosny portret ukochanej kobiety, który później powielało wielu poetów piszących o miłości. Francesco Petrarka Sonet 132 (CXXXII) Jeśli to nie jest miłość – cóż ja czuję? A jeśli miłość – co to jest takiego? Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje? Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego? Jeśli samochcąc płonę – czemu płaczę? Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament?

K. K. Baczyński – Sur le pont d’Avignion

Krzysztof Kamil Baczyński Sur le pont d’Avignion Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie jak fotografia wszystkich wiosen. Kantyczki deszczu wam przyniosę – wyblakłe nutki w nieba dzwon jak wody wiatrem oddychanie. Tańczą panowie niewidzialni „na moście w Awinion”. Zielone, staroświeckie granie jak anemiczne pączki ciszy. Odetchnij drzewem, to usłyszysz jak promień – naprężony ton, jak na najcieńszej wiatru gamie tańczą liściaste suknie panien „na moście w Awinion”. W drzewach,

Krzysztof Kamil Baczyński – *** Niebo złote ci otworzę

Krzysztof Kamil Baczyński *** Niebo złote ci otworzę, w którym ciszy biała nić jak ogromny dźwięków orzech, który pęknie, aby żyć zielonymi listeczkami, śpiewem jezior, zmierzchu graniem, aż ukaże jądro mleczne ptasi świt. Ziemię twardą ci przemienię w mleczów miękkich płynny lot, wyprowadzę z rzeczy cienie, które prężą się jak kot, futrem iskrząc zwiną wszystko w barwy burz, w serduszka listków w deszczów siwy splot. I powietrza drżące strugi jak

Konstanty Ildefons Gałczyński – Spotkanie z matką

Konstanty Ildefons Gałczyński Spotkanie z matką Ona mi pierwsza pokazała księżyc i pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz. Byłem wtedy mały jak muszelka, a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne. Noc Dopala się nafta w lampce. Lamentuje nad uchem komar. Może to ty, matko, na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma? Albo na jeziorze żaglem białym? Albo falą w brzegi pochyłe? Może twoje dłonie posypały mój manuskrypt gwiaździstym pyłem? A możeś jest

Adam Asnyk Ulewa

Adam Asnyk Ulewa Na szczytach Tatr, na szczytach Tatr, Na sinej ich krawędzi Króluje w mgłach świszczący wiatr I ciemne chmury pędzi. Rozpostarł z mgły utkany płaszcz I rosę z chmur wyciska – A strugi wód z wilgotnych paszcz Spływają na urwiska. Na piętra gór, na ciemny bór Zasłony spadły sine, W deszczowych łzach granitów gmach Rozpłynął się w równinę. Nie widać nic – błękitów tło I całe widnokręgi Zasnute

Józef Wybicki – Pieśń Legionów Polskich we Włoszech

Pieśń Legionów Polskich we Włoszech (tekst oryginalny) (Mazurek Dąbrowskiego) Jeszcze Polska nie umarła, Kiedy my żyjemy Co nam obca moc wydarła, Szablą odbijemy. Marsz, marsz, Dąbrowski, Do Polski z ziemi włoski Za Twoim przewodem Złączem się z narodem. Jak Czarnecki do Poznania Wracał się przez morze Dla ojczyzny ratowania Po szwedzkim rozbiorze. Marsz, marsz, Dąbrowski… Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, Będziem Polakami, Dał nam przykład Bona Parte, Jak zwyciężać mamy. Marsz, marsz, Dąbrowski…

Tadeusz Różewicz – Oblicze ojczyzny

Tadeusz Różewicz Oblicze ojczyzny ojczyzna to kraj dzieciństwa miejsce urodzenia to jest ta mała najbliższa ojczyzna miasto miasteczko wieś ulica dom podwórko pierwsza miłość las na horyzoncie groby w dzieciństwie poznaje się kwiaty, zioła, zboża zwierzęta pola łąki słowa owoce ojczyzna się śmieje na początku ojczyzna jest blisko na wyciagnięcie ręki dopiero później rośnie krwawi boli Rodzaj liryki Wiersz należy do liryki refleksyjno-patriotycznej. Tytuł wiersza Oblicze – charakter czegoś (np.

Julian Tuwim – Brzózka kwietniowa

Julian Tuwim Brzózka kwietniowa To nie liście i nie listki, Nie listeczki jeszcze nawet – To obłoczek przezroczysty, Pozłociście zielonawy. Jeśli jest gdzieś leśne niebo, On z leśnego nieba spłynął, Śród ogrodu zdziwionego Tuż nad ziemią się zatrzymał. Ale żeby mógł zzielenieć, Z brzozą się prawdziwą zmierzyć, Ściemnieć, smugę traw ocienić – – Nie, nie mogę w to uwierzyć. Rodzaj liryki Wiersz należy do liryki opisowo-refleksyjnej. W wierszu dominuje opis drzewa, którego obserwacja służy

Ignacy Krasicki – Hymn do miłości ojczyzny

Ignacy Krasicki Hymn do miłości ojczyzny Święta miłości kochanej ojczyzny! Czują cię tylko umysły poczciwe*! Dla ciebie zjadłe* smakują trucizny; dla ciebie więzy, pęta niezelżywe*! Kształcisz* kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz* w umyśle rozkoszy* prawdziwe! Byle cię można wspomóc, byle wspierać, nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać! *poczciwy – szlachetny, prawy *zjadłe – jadowite *niezelżywe – niehańbiące *kształcisz – zdobisz, upiększasz *gnieździsz – utrwalasz Czas powstania utworu Utwór powstał w roku

Hymn o miłości

Hymn o miłości Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie

Tadeusz Różewicz – Warkoczyk

Tadeusz Różewicz Warkoczyk Kiedy już wszystkie kobiety z transportu ogolono czterech robotników miotłami zrobionymi z lipy zamiatało i gromadziło włosy Pod czystymi szybami leżą sztywne włosy uduszonych w komorach gazowych w tych włosach są szpilki i kościane grzebienie Nie prześwietla ich światło nie rozdziela wiatr nie dotyka ich dłoń ani deszcz ani usta W wielkich skrzyniach kłębią się suche włosy uduszonych i szary warkoczyk mysi ogonek ze wstążeczką za który pociągają

Czesław Miłosz – Wiara, Nadzieja, Miłość

Czesław Miłosz Wiara, Nadzieja, Miłość z cyklu Świat (Poema naiwne) Wiara Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy Listek na wodzie albo kroplę rosy I wie, że one są – bo są konieczne. Choćby się oczy zamknęło, marzyło, Na świecie będzie tylko to, co było, A liść uniosą dalej wody rzeczne. Wiara jest także, jeżeli ktoś zrani Nogę kamieniem i wie, że kamienie Są po to, żeby nogi nam raniły. Patrzcie, jak

Jan Kochanowski – Tren VII, VIII

Jan Kochanowski Tren VII Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory Mojej namilszej cory! Po co me smutne oczy za sobą ciągniecie, Żalu mi przydajecie? Już ona członeczków swych wami nie odzieje – Nie masz, nie masz nadzieje! Ujął ją sen żelazny, twardy, nieprzespany… Już letniczek pisany I uploteczki wniwecz, i paski złocone, Matczyne dary płone. Nie do takiej łożnice, moja dziewko droga, Miała cię mać uboga Doprowadzić! Nie takąć dać obiecowała Wyprawę, jakąć