Breaking news
  • No posts where found

Analiza wierszy

Deszcz jesienny Leopolda Staffa pytania i odpowiedzi

Leopold Staff Deszcz jesienny  O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Ddżdżu krople padają i tłuką w me okno… Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny… O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny… Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze Na próżno czekały na słońca oblicze… W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą, W dal ciemną, bezkresną, w

Maria Konopnicka – Rota

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, Nie damy pogrześć mowy! Polski my naród, polski lud, Królewski szczep Piastowy, Nie damy, by nas zniemczył wróg… – Tak nam dopomóż Bóg! Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy Ducha, Aż się rozpadnie w proch i pył Krzyżacka zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg… – Tak nam dopomóż Bóg! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, Ni dzieci nam germanił. Orężny wstanie

Wisława Szymborka – Nic dwa razy (interpretacja)

Nic dwa razy Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata. Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy. Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża

Józef Czechowicz

Na wsi Siano pachnie snem siano pachniało w dawnych snach popołudnia wiejskie grzeją żytem słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach życie – pola – złotolite Wieczorem przez niebo pomost wieczór i nieszpór mleczne krowy wracają do domostw przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu Nocami spod ramion krzyżów na rozdrogach sypie się gwiazd błękitne próchno chmurki siedzą przed progiem w murawie to kule białego puchu dmuchawiec Księżyc idzie srebrne chusty prać

Wacław Potocki – Nierząd Polski

Nierząd Polski Zwyczaj był stary, który w prawo obrócił się z laty, (1) Między starymi, jako czytamy, Sarmaty, Że choć się kto szlachcicem w ojczyźnie swej rodził, Dotąd w złotym pierścieniu na palcu nie chodził, Ale nosił żelazny, jakoby we zbroi, Póki znacznej przysługi nie uczynił swojej Ojczyźnie, ani szable przypasował, aże Wojewoda mu ją wziąć na sejmiku każe, Jeśli nią mógł i umiał jako trzeba władać; Inaczej nie mogł mówić i inszych posiadać. O, jakoż

Daniel Naborowski – Cnota grunt wszytkiemu

Cnota grunt wszytkiemu (1) Fraszka wszytko na świecie, fraszka z każdej strony! (2) Nic to, choć ty masz pałac kosztem wystawiony; Nic to, że stół zastawiasz hojnie półmiskami; Nic to, żeć złoto, srebro leży gromadami; Nic to, że gładka żona i domu zacnego; Nic to, że mnóstwo wnuków liczysz z boku swego; Nic to, że masz wsi gęste i wielkie osady; Nic to, że sług za tobą niemałe gromady; (3) Nic to, że równia

Mikołaj Sęp-Szarzyński – O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem

Sonet IV O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem Pokój szczęśliwość. Ale bojowanie Byt nasz podniebny. On srogi ciemności Hetman i świata łakome marności O nasze pilno czynią zepsowanie. Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie! Ten nasz dom – ciało, dla zbiegłych lubości Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności, Upaść na wieki żądać nie przestanie. Cóż będę czynił w tak straszliwym boju? Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie? Królu powszechny, prawdziwy pokoju Zbawienia mego

O zachowaniu się przy stole

O zachowaniu się przy stole (1) (2) Gospodnie, da mi to wiedzieć, Bych mogł o tem cso powiedzieć, O chlebowem stole (…) (3) Przetoć stoł wieliki świeboda: Staje na nim piwo i woda, I k temu mięso i chleb, I wiele jinych potrzeb, (…) (4) A mnogi jidzie za stoł Siędzie za nim jako woł, Jakoby w ziemię wetknął koł Nie ma talerza karmieniu swemu, Eżby ji ukrojił drugiemu, A

Daniel Naborowski – Na toż

Utwór poświęcony znikomości ludzkiego życia. Poeci metafizyczni, do których zaliczany jest Daniel Naborowski, rozważali chętnie życie ludzkie w aspekcie wieczności, a także kondycję człowieka. To poezja elitarna, intelektualna. Nurt metafizyczny kierował uwagę człowieka w stronę spraw ostatecznych. Na toż Dzień jeden drugi goni i potem zostawa (1) tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa człowieku, który ze dniem zarówno upływa. Karmią nasz byt godziny, która leci snadnie:

Zbigniew Herbert – Nike która się waha

Nike która się waha Najpiękniejsza jest Nike w momencie kiedy się waha prawa ręka piękna jak rozkaz opiera się o powietrze ale skrzydła drżą widzi bowiem samotnego młodzieńca idzie długą koleiną wojennego wozu szarą drogą w szarym krajobrazie skał i rzadkich krzewów jałowca ów młodzieniec niedługo zginie właśnie szala z jego losem gwałtownie opada ku ziemi Nike ma ogromną ochotę podejść i pocałować go w czoło ale boi się że

Stanisław Barańczak – Południe

Stanisław Barańczak Południe Słodki lek prawdziwości, smak, co skróci z nami przejście, ten stromy szlak, pionową drogę z nagłego krzyku tuż po urodzeniu w dół; jeszcze nieprzytomny bielą kropli z piersi, nagim potopem światła, smak i znak świata; jakim powrotem – wielokrotny, pierwszy twój – jeszcze się przypomni na dnie, po życiu już, po urojeniu trzeźwiej bezstronny: smak ponownie trochę słodki, lecz bardziej gorzki, jak to z truciznami Wstęp do analizy Wiersz Stanisława

Zbigniew Herbert – Rozważania o problemie narodu

Zbigniew Herbert                                                           (1) Rozważania o problemie narodu                     (2)  Z faktu używania tych samych przekleństw             (3) i podobnych zaklęć miłosnych wyciąga się zbyt śmiałe wnioski także wspólna lektura szkolna nie powinna stanowić przesłanki wystarczającej aby zabić podobnie ma się sprawa z ziemią (wierzby piaszczysta droga łan pszenicy niebo plus pierzaste ­obłoki) chciałbym nareszcie wiedzieć                                        (4) gdzie kończy się wmówienie a zaczyna związek realny                                                (5) czy wskutek przeżyć historycznych nie staliśmy się psychicznie skrzywieni

Zbigniew Herbert – Przesłanie Pana Cogito

Zbigniew Herbert Przesłanie Pana Cogito Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś nie po to aby żyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Stanisław Ryszard Dobrowolski – Krótki kurs historii człowieczeństwa

Stanisław Ryszard Dobrowolski Krótki kurs historii człowieczeństwa Spotykanych na drodze pytał o drogę -uwięzili go i otruli. Chwycił za miecz by rozkuwać łańcuchy -przebito go mieczami. Mówił o miłości bliźniego, nauczał maluczkich -ukrzyżowano go. Bronił prawdy, nie chciał się jej wyprzeć -spalono go na stosie. Bił się o wolność domagał się sprawiedliwości -zawisł na szubienicy. Śnił o szklanych domach, o chlebie na każdym stole -nie szczędzono mu obelg. Kupczył śmiercią,

Stanisław Grochowiak – Święty Szymon Słupnik

Stanisław Grochowiak Święty Szymon Słupnik (fragment) Powołał go Pan Na słup. Na słupie miał dom I grób. A ludzie chłopaka na szafot przywiedli, Unieśli mu głowę w muskularnej pętli. Powołał go Pan na stryk. Wiersz wychodzi od opisu życia średniowiecznego ascety, by przerodzić się w głęboką refleksję na temat losu ludzi, którzy czują w sobie powołanie, czują, że mają do spełnienia misję, rozmaitych „bożych szaleńców” i oryginałów – w tym także poetów. Zanim jednak dojdziemy

Wisława Szymborska – Nad Styksem

Wisława Szymborska Nad Styksem To Styks, duszyczko indywidualna, Styks, duszyczko zdumiona. Usłyszysz bas Charona w megafonach, popchnie cię ku przystani ręka niewidzialna nimfy, z ziemskiego przepłoszonej lasu (wszystkie tutaj pracują od pewnego czasu). W rzęsistych reflektorach ujrzysz każdy szczegół żelbetonowej cembrowiny brzegu i setki motorówek zamiast tamtej łódki ze zbutwiałego przed wiekami drewna. Ludzkość zwielokrotniła się i to są skutki, duszyczko moja rzewna. Z dużą dla krajobrazu szkodą budynki pospiętrzały

Wisława Szymborska – Rehabilitacja

Wisława Szymborska Rehabilitacja Korzystam z najstarszego prawa wyobraźni i po raz pierwszy w życiu przywołuję zmarłych, wypatruję ich twarzy, nasłuchuję kroków, chociaż wiem, że kto umarł, ten umarł dokładnie. Czas własną głowę w ręce brać mówiąc jej: Biedny Jorik, gdzież twoja niewiedza, gdzież twoja ślepa ufność, gdzież twoja niewinność, twoje jakośtobędzie, równowaga ducha pomiędzy nie sprawdzoną a sprawdzoną prawdą? Wierzyłam, że zdradzili, że niewarci imion, skoro chwast się natrząsa z ich nieznanych mogił i kruki

Wisława Szymborska – Miniatura średniowieczna

Wisława Szymborska Miniatura średniowieczna Po najzieleńszym wzgórzu, najkonniejszym orszakiem, w płaszczach najjedwabniejszych. Do zamku o siedmiu wieżach, z których każda najwyższa. Na przedzie xiążę najpochlebniej niebrzuchaty, przy xiążęciu xiężna pani cudnie młoda, młodziusieńka. […] Z tomu Wielka liczba, 1976 Wiersz rozpoczyna się niczym bajka. Oto mamy idealistyczną scenkę, jak z barwnego obrazka zdobiącego średniowieczną księgę: czyste kolory, zgrabne sylwetki, piękne twarze. W sztuce średniowiecza – wyjąwszy, oczywiście, makabryczne tańce śmierci – uwieczniano tylko

Aleksander Rymkiewicz – Dekalog

Aleksander Rymkiewicz Dekalog Człowieku prosty, oduczono ciebie litości, kiedy miotały kratery kominów dym z kości. (1) Czerwone, straszne niebo się chwiało wichurą, a chata odbiła oknami to niebo pod górą. (2) Razem się gięła i razem płonęła dziś ciemno, więc skądże obozy z tupotem drewniaków przede mną. (3) Człowieku, zamilcz, człowieku, zapomnij – już cisza. I krwawe oczy tej chaty nade mną znów wiszą. (4) Cywilizacje spalone wśród liści deszcz płucze (5) i morze strzaskany dekalog

Bronisław Maj – Kto da świadectwo tym czasom (pytania i odpowiedzi)

Bronisław Maj *** Kto da świadectwo tym czasom? Kto zapisze? Bo przecież nikt z nas: za długo tu żyliśmy, za głęboko wchłonęliśmy tę epokę, zbyt wierni, by móc o niej powiedzieć prawdę. W ogóle – mówić prawdę. Wierny: mówię „sprawiedliwość”, a myślę o mrocznym szczęściu zemsty, mówię „godność”, a pragnę narzucenia swojej woli, mówię „troska”, a myślę „my” i „oni”, i – „co ze mną zrobili”. Nic więcej nie mam na swoją obronę: wierność. I słabość: to, że nienawidziłem