Autocharakterystyka pana Zagłoby.

Schemat autocharakterystyki

  1. Najpierw przedstawiamy postać.
    Jan Zagłoba jestem, szlachcic herbu Wczele.
  2. Potem opisujemy wygląd.
    Po prawdzie gruby jestem, ale to z mego umiłowania dobrej strawy wynika (…). Bielmo też na oku takie się mnie zrobiło i włos nie taki jak za młodu.
  3. Następnie charakteryzujemy usposobienie, zachowanie, cechy osobowości.
    Zawszem też dowcipem moim służył, bo przecie frant ze mnie przedni.
    By uwiarygodnić wymieniane cechy, popieramy je przykładami. W autocharakterystyce pana Zagłoby bohater udowadnia swój „dowcip”, czyli inteligencję, błyskotliwość, spryt opowieścią o wybawieniu przyjaciół z niewoli Radziwiłła. Mówiąc o własnej odwadze, przytacza z kolei historię spod Zbaraża.
  4. Kończymy oceną postaci (bo z nas są rycerze przedni i ludzie szlachetni).

 

Do „Potopu” Czytelników!

Znacie mnie pewnie, drodzy moi. Jan Zagłoba jestem, szlachcic herbu Wczele, co każdy chyba poznać może po tej dziurze, którą w czole kula rozbójnicka mnie zrobiła. Po prawdzie gruby jestem, ale to z mego umiłowania dobrej strawy wynika. No to sami powiedzcie: „Kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą”. Dobrze mówię? Bielmo też na oku takie się mnie zrobiło i włos nie taki, jak za młodu.

A za młodu to ze mnie wielki był gładysz. Białogłowy omdlewały na widok mój. A i talentów Bóg mi nie poskąpił. Bo i głos piękny miałem i wiersze cudne kleiłem, takie, że pan Kochanowski z fraszkami swemi niech się schowa. Teraz mnie tylko umiłowanie do szabli zostało, bo i rycerz ze mnie przedni.

Wszędy, gdzie popadnie, mieszkam. U kompanów moich najczęściej. Bo i mam przyjaciół kilku, z których zadowolony przeokropnie jestem. Pan Michałek szablą w Rzeczpospolitej najlepszą, Jan, ten ze Skrzetuskich, jest mi synem przybranym najmilejszym, a i mój Powsinoga, którego Tatary strzałami zagnębiły, droższy mi był niźli sława i honory.
A honory tom też nie byle jakie zdobył. Sam książę Wiśniowiecki o Zagłobie mówił. Bom przecie podczas wojny samego Burłaja usiekł, a diabeł to był istny. Zawszem też dowcipem moim służył, bo przecie frant ze mnie przedni. A fortelami moimi to nawet chwalić się przystoi.

Pamiętacie pewnie, jak głuptasa Kowalskiego w pole wyprowadziłem. Alem też z drugiej strony zrobić to musiał, bo kompanom moim diabeł Radziwiłł śmierć szykował. I Kmicica w dudkam zrobił. Ale teraz, Bogu dziękować, Jędruś z waćpanną Oleńką szczęśliwy, tak jak i Michałek z Basieńką, i Jan z mą przybraną córuchną Heleną. Ale też im kapkę w szczęściu dopomogłem. Bo, nie chwaląc się, tom ja przecież z Bohunowych rąk ją wyswobodził. A ilem razy tego Kozaka w pole wyprowadził, to zliczyć nie potrafię. Teraz mię, co prawda, Michałek od pojedynku wyzwolił, alem ja sam też Bohunowi kiedyś z pułapki uciekł. Zwabił mnie do niej, psubrat przeklęty, i mą słabość do szklaneczki wina wykorzystał. Ale za swoje dostał, jak mu Michałek wąsy szablą poobcinał.

My też z Michałem, Skrzetuskim i Podbipiętą kiedyś najlepszą czwórką Rzeczypospolitej byliśmy. Bo i pod Zbarażem (gdzie mego Powsinogę ukochanego usiekli) odwagą się zasłużyliśmy, i Janowi Kazimierzowi chorągwie do walki z tym łotrem Radziwiłłem tworzyliśmy. A temu psubratowi to też się ode mnie dostało. On nas na śmierć skazał, a jam go w nagrodę ze Szwedami skłócił. Poznał franta Zagłobę, syn piekieł! A przez niego to by i imć Kmicic na pohybel trafił. Alem Jędrusia dzięki mej bystrości uchronił. I dobrze, bo by się waćpanna Aleksandra po nim na śmierć zapłakała. A gładka to białogłowa nieprzeciętnie. Tylko Helena Skrzetuska w urodzie jej dorównać może. To ta, którą dwa razy z rąk Bohunowych oswobodziłem. Bo raz z Rozłogów, gdzie łotra zaciągałem i worek mu na łeb zarzuciłem, a drugi – gdym ją razem z Rzędzianem, któregom mojego franctwa wyuczył, Powsinogą, którego chyba do śmierci nie zapomnę, i Michałem Wołodyjowskim z jaskini przeokropnego babsztyla – wiedźmy Horpyny – uwolnił.

Alem wtedy to ja się najeździł, nawojował – niejeden młodzian mógłby pozazdrościć. A i wspomnieć czasem miło. Bo teraz to tylko Jaremką i Longinkiem Skrzetuskich opiekować mi się przystoi.

Starym już jest szlachcic, a gadanie to mi chyba jeszcze z młodości zostało, dlatego wybaczcie, drodzy moi, jeślim Was zbytnio zagadał. Bo tak, jak mi się czasami zbierze, a i pysznego miodu lub wina szklaneczkę dostanę, to gadać bym mógł bez końca. Teraz jednak już kończyć muszę, moi mili, bo mi po tym winku spać się jakoś zachciało.

Żywię jednak nadzieję, żeście mnie i kompanów moich polubili, bo z nas są rycerze przedni i ludzie szlachetni, a i pan Sienkiewicz wielce się natrudził, aby powieści o nas napisać.

Jan Zagłoba
szlachcic herbu Wczele

 

Zapamiętaj!

  • Charakterystyka – opis i ocena postaci.
  • Autocharakterystyka – opis samego siebie.

Pisząc autocharakterystykę postaci, musimy:

  • wczuć się w jej sposób myślenia i odczuwania,
  • mówić jej językiem,

nie możemy:

  • wiedzieć więcej o świecie niż sam bohater,
  • działać w sprzeczności z jego charakterem,
  • mówić rzeczy, których by nie powiedział.

Za to w charakterystyce pana Zagłoby możemy napisać, że:

  • był on bezkrytyczny wobec siebie,
  • lubił przechwalać się niewspółmiernie do zasług,
  • był tchórzem,
  • był spryciarzem, żerującym na gościnności innych.

Zobacz:

Potop – Henryk Sienkiewicz

Andrzej Kmicic – charakterystyka bohatera.