„Ludzie sukcesu zadają lepsze pytania i w rezultacie mają lepsze odpowiedzi. Potem działają”

                                                                                 Anthony Robbins „Odkryj w sobie olbrzyma”

 

Kiedy działanie jest skuteczne?

Słownik języka polskiego twierdzi, że wtedy, gdy działanie „daje oczekiwany wynik”. Ale pojmowanie skuteczności w taki sposób zgubiło już wiele osób. Spektakularne sukcesy sportowe „na dopingu”, wielkie pieniądze bez respektu dla litery prawa, dopinanie swojego za wszelka cenę, bezduszna eksploatacja innych lub… siebie. To zwycięstwa okupione zbyt wielkimi stratami. Tracimy w nich wolność, dobre imię, zdrowie, miłość najbliższych czy spokój. Pogwałcenie pewnych zasad na dłuższą metę jest nieskuteczne, bo nie daje nam w końcu tego, na czym naprawdę nam zależy. Dlatego też proponuję inną definicję skutecznego działania. Działamy skutecznie, jeśli realizujemy swoje cele w najlepszym czasie, przy wysiłku i kosztach nie większych niż wymaga tego efekt, a także z szacunkiem dla etycznych zasad postępowania i prawa. Co to wszystko oznacza?

 

Cele

Bardzo często pod wpływem impulsu, emocji, czy bliskich osób robimy rzeczy, które nie pasują do naszych planów i wizji. Dlatego co chwila trzeba sobie przypominać, dokąd naprawdę idziemy, do czego zmierzamy. Warto zadawać sobie pytanie: czy ja naprawdę realizuję swój cel? A może moich rodziców, narzeczonego lub dziewczyny? Trzeba pytać siebie, jak cel, który teraz chcę osiągnąć, ma się do wizji i planów całości mojego życia, do tego, co chcę w życiu robić i jakim człowiekiem być. Mając je utrwalone w świadomości, łatwiej będziemy wybierać do realizacji cele spójne z naszym najgłębszymi pragnieniami.

 

Czas, praca i koszty

Realizowanie swoich celów w najlepszym czasie, nie oznacza „jak najszybciej”, lecz wtedy, gdy jesteśmy odpowiednio na to przygotowani. Droga na skróty może nas wywieść na manowce. Prześlizgiwanie się przez szkołę, przy realizowaniu minimum wymagań, ściąganie, prowadzi do porażek. Prawdziwe sukcesy wymagają czasu i są prawie zawsze efektem wysiłku włożonego w to, co szczególnie wymaga naszej pracy. Załóżmy, że grając w tenisa próbowałbyś doskonalić swoje odbicia, podczas gdy jednocześnie zaniedbywałbyś ogólny stan zdrowia i sprawności fizycznej. Czy byłbyś skuteczny? Czy wygrałbyś z kimś, kto wkłada wysiłek w obie czynności? Czy nie musiałbyś w końcu nauczyć się biologii, gdyby jakimś fuksem udało ci się dostać na medycynę? Czy nie przyjdzie za te „skróty” zapłacić w przyszłości? Pamiętamy karierę Nikodema Dyzmy. Współcześnie również błyszczą gwiazdy różnych Dyzm, którzy próbowali ominąć inwestycję w siebie, w swoje kompetencje i w ludzi. Błyszczą, ale tylko przez chwilę.

 

Uniwersalne zasady

Wyobraź sobie rolnika, który pewnego dnia znalazł w gnieździe swojej kury złote jajo. Następnego dnia sytuacja powtórzyła się i tak było przez kilka dni. Ale wraz z radością rosła w rolniku chciwość i zachłanność. Nie miał ochoty czekać, aż kura codziennie będzie mu dawać złote jajo. Chciał dostać wszystko od razu. Zarżnął kurę i wyjął z niej garść mniejszych i większych jajeczek. Tego dnia zaniósł do jubilera trochę więcej towaru, ale to była już jego ostatnia transakcja. Nigdy więcej nie dostał złotego jaja. A gdyby troszczył się o kurę, gdyby dawał jej najlepsze jedzenie i pielęgnował mogłaby żyć długo i codziennie znosić mu złote jajko. Zgubiła go zachłanność, krótkowzroczność i brak rozumu. Zrealizował swój szybki plan, jednakże trudno nazwać jego działanie skutecznym. Codziennie obserwujemy ludzi, którzy nie troszczą się o swoje kury: biznesmeni o klientów, nauczyciele o uczniów, uczniowie o nauczycieli, politycy o wyborców, małżonkowie o siebie nawzajem, urzędnik o petenta, a petent o urzędnika. Nie troszczymy się też właściwie sami o siebie, ponieważ nie uświadamiamy sobie, że w ostateczności sami dla siebie jesteśmy kurą.

Dlatego pytajmy:
Kto jest w danej sytuacji kurą? Od kogo zależy to, czego pragnę?

Sukces osiągasz z ludźmi, wśród ludzi. Zawsze jest ktoś, od kogo dostajesz to, na czym ci zależy, o kogo zatem trzeba rozsądnie dbać. Można krzyczeć na klienta, być aroganckim w stosunku do nauczyciela, czy urzędnika. Można nie dbać o relacje z partnerem czy dzieckiem, jednak nie można się potem dziwić, że nie dostajemy złotych jajek. Nawet, jeśli nie zarzynamy naszych kur jednorazowo, to wymuszając różne rzeczy „podduszamy” relacje i wcześniej czy później przestajemy dostawać to, na czym zależy nam najbardziej. Dlatego jeśli chcesz być prawdziwie skuteczny miej wizję i misję życia. I pamiętaj, by w każdej sytuacji pytać „kto jest kurą” i rozsądnie dbać o siebie i innych.