Urywki z biografii

W 1939 r. walczył jako artylerzysta, później jako oficer AK. Doświadczenia z września wykorzystał w Polskiej jesieni (1955). Powstała w latach 40. powieść, byłaby pewnie pierwszą w literaturze polskiej relacją o wrześniu 1939, gdyby mogła się wtedy ukazać. Wojna, jaką ukazał, odległa jest od wszelkiej bohaterszczyzny, pokazywana konkretnie i rzeczowo, pełna przykładów heroizmu, ale i załamań, egoizmu, cynizmu.

W okresie, gdy rówieśnicy pisywali ody o Stalinie, on milczał.
Studia orientalistyczne rozpoczęte w Krakowie przed wojną ukończył w 1947 r. Był indologiem, miłośnikiem podróży, których odbył niemało, gdy po 1956 r. okazało się to już możliwe. Kochał góry, był wytrawnym taternikiem.

Od 1947 r. związany z Tygodnikiem Powszechnym (w latach 1949-1953 był członkiem jego redakcji). W latach 1980 – 1983 prezes Związku Literatów Polskich (do jego rozwiązania) – ten czas opisał w książce Kadencja (wydanej w 1986 r. poza cenzurą).

W 1989 r. na zjeździe założycielskim wybrany na prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, w 1990 – na prezesa honorowego. W 1989 r. uczestniczył w obradach okrągłego stołu.

Większość jego utworów to nowele bądź krótkie powieści, czasem reportaże i eseje – zawsze moralistyczne, zawsze conradowskie, co było tak charakterystyczne dla generacji Jana Józefa Szczepańskiego. Największą popularność przyniosły mu powieści historyczne – Ikar (1966) i Wyspa (1968), o powstańcu styczniowym Antonim Berezowskim, oraz Portki Odysa (1954) z bohaterem łgarzem.

Ogromna część prozy narracyjnej Szczepańskiego poświęcona jest doświadczeniom od września 1939 r., poprzez lata okupacji i partyzantkę, do zakończenia wojny i przez długie lata po Październiku, aż po rok 1989. Opisując te doświadczenia, Szczepański zawsze silnie uwypuklał towarzyszące im dylematy moralne.

Poza tym Szczepański był tłumaczem (Josepha Conrada, Grahama Greene’a i Aldousa Huxleya) i scenarzystą, m.in. Wolnego miasta i Westerplatte Stanisława Różewicza oraz Z dalekiego kraju Krzysztofa Zanussiego.

 

Trudne wybory moralne

Jan Józef Szczepański pokazywał swych bohaterów w sytuacjach trudnych, zmuszających do dokonania wyboru. Ale pisarz dopuszczał tak naprawdę tylko jeden właściwy wybór – wybór prawdy. Jej zatajenie, kłamstwo jest okolicznością szczególnie obciążającą wszystkich, którzy któregoś dnia staną „przed nieznanym trybunałem”. Trybunał ten rozliczy nas z życia, nawet jeśliby się okazało, że Bóg nie istnieje.

  • Tom Przed nieznanym trybunałem jest opowieścią o potrzebie sacrum we współczesnych społeczeństwach, o potrzebach wyjścia poza przyziemne życie. Historie opowiedziane przez Szczepańskiego przedstawiają jednak, jak potrzeby te są realizowane często w sposób paradoksalny i groźny.
  • Maksymilian Kolbe (esej Święty) i jego czyn są odpowiedzią na skrajną redukcję człowieczeństwa przez system totalitarny. Człowiek ten oddał życie dla uratowania życia współtowarzysza oświęcimskiej niedoli. Warto tu zwrócić uwagę na to, że ojciec Kolbe paradoksalnie był przedstawicielem tej formacji, która raczej nie propagowała tolerancji wobec przedstawicieli innych religii czy grup wyznaniowych: „Klerykalne fobie, antysemityzm, system podejrzeń wiodący do upatrywania szatańskiego spisku w manifestacjach każdego odmiennego stanowiska (…) – cała ta mentalność (…) znajdowała jaskrawy wyraz na łamach »Rycerza Niepokalanej« czy »Małego Dziennika«, pism o masowym, stale wzrastającym zasięgu” (esej Święty). Wszystkie antagonizmy okazały się jednak drugorzędne w sytuacji skrajnego zagrożenia i negacji tego, co boskie i ludzkie zarazem.
  • Reakcją na kryzys wartości cywilizacji zachodniej jest również ruch dzieci kwiatów. Jak mogło się stać, że w tym środowisku znalazł swych zwolenników Charles Manson (esej Piąty Anioł), przywódca zbrodniczej komuny z południowej Kalifornii? To osamotnienie i niepewność w połączeniu z radykalną negacją kazały młodym ludziom szukać charyzmatycznego przywódcy, który ogłosił się Chrystusem i Szatanem w jednej osobie. Najbardziej może zastanawiające było milczenie i brak reakcji, gdy zbrodnie Mansona były coraz bardziej oczywiste. „Społeczeństwo odwracało oczy, niepewne, czy przysługuje mu jeszcze moralne prawo sądu” – komentuje Szczepański.
  • Pozostałe szkice tomu obramowane są esejami o wpływie Josepha Conrada na poglądy pokolenia pisarskiego, o wyborze okupacyjnym (W służbie Wielkiego Armatora) i o sensie uprawiania pisarstwa (List do Juliana Stryjkowskiego). Cały tom jest niezgodą na pustkę i brak sensu. Szczepański pojmował swoje pisarstwo jako obowiązek dawania świadectwa prawdzie w każdych okolicznościach i do końca.

„Zarażenie złem”

Szczepański opowiada o wszechobecności zła, o jego uniwersalnym bycie. Wiele z jego utworów ukazuje „zło objawiające się wśród nas samych”. W Butach (1956) Szczepański przedstawił na przykład egzekucję przez partyzantów Azjatów z brygady Kamińskiego, dezerterów, których zbrodnie są niewątpliwe. O wyroku decyduje jednak co innego: to, że na nogach mają buty, a tych brakuje partyzantom. Szary – główny bohater – odróżnia się od otoczenia snuciem moralnej refleksji nad złem, które dzieje się wokół, przeżywa je, stara się nawet przeciwstawić nieakceptowanym przez siebie planom. Nie zmienia to jednak jego roli: może zaprotestować przeciw zamordowaniu Ukraińców siekierą, jak to proponuje jeden z jego partyzantów, ale w końcu będzie dowodził egzekucją ludzi, którym współczuje.

W opowiadaniu Buty pisarz po raz pierwszy użył terminu „zarażenie śmiercią”, który później zrobił karierę. Warto jednak chwilę zastanowić się nad jego sensem. Szczepański nie pisze bowiem o demoralizacji ludzi poddanych wojennym doświadczeniom, kiedy śmierć jest czymś powszednim i naturalnym. Najważniejsze dla niego staje się pytanie, jak żyć z tymi wojennymi doświadczeniami, jaką postawę zająć wobec świata po przeżyciu czasów wojny i okupacji („czasów pogardy”), które nie pozostawiają po sobie niewinnych? Opowiadania z tomu Buty porównuje się tutaj zwykle z prozą obozową Tadeusza Borowskiego, przede wszystkim dlatego, że obaj twórcy piszą o zatarciu granicy między ofiarą a katem, o „zarażeniu złem” przenikającym od nazistowskich najeźdźców na stronę walczących z nimi partyzantów (w przypadku Borowskiego – więźniów w obozach koncentracyjnych). Obaj koncentrują się nie tylko na problemie zła dokonanego przez „swoich”, nie tylko na problemie „zarażenia śmiercią” czy demoralizacji w nieludzkich warunkach okupacji hitlerowskiej, ale przede wszystkim na problemie wszechobecności zła, którego nie dostrzegają społeczności złem doświadczone. Ludzie ci muszą dostrzec i własny współudział w tym złu. Ale nie tylko oni. Szczepański, podobnie jak Borowski, nie godzi się, by ludzie z zewnątrz, z „normalnej” rzeczywistości, oceniali według miar własnych to, co zdarzyło się w lesie, a już zwłaszcza za drutami. Przede wszystkim trzeba zburzyć barierę pomiędzy jednym i drugim światem. Ludzie z zewnątrz muszą się poczuć współodpowiedzialni i dopiero wówczas będą mogli oceniać.

 

Postawa wobec literatury – „powściągliwość formalna”

Wiele jego książek – zwłaszcza opisy licznych podróży, ale także wiele opowiadań z tomów Buty, Motyl i Przed nieznanym trybunałem – ma oczywisty podkład autobiograficzny. Ale Szczepański jest w istocie nieufny wobec literatury. Należy do tych pisarzy, których przeżycia wojny i totalizmu nastawiły sceptycznie wobec wszelkich fikcji i konwencji literackich. Dlatego bardzo bliska jest mu postawa kronikarza-analityka, który relacjonuje zdarzenia i podporządkowuje dzieło zasadzie mimesis. Nie chce interpretować zdarzeń i opisywanych postaw bohaterów, unika przerysowań, zbyt wyrazistej ironii. Im ważniejszy problem, tym forma skromniejsza i bardziej przezroczysta. Poszukiwanie prawdy jest bowiem najważniejszym obowiązkiem pisarza.

Literatura spełnia, zdaniem Szczepańskiego, swoje powołanie tylko wtedy, gdy pozwala docierać do istoty człowieczeństwa, gdy podejmuje próbę „wydobywania go [człowieka] z niewoli paktów, jakie (…) zawiera z sobą samym i ze światem. (…) Stwarzają [one] pozory sensu naszego istnienia. Są rodzajem scenicznych kulis, sztucznych horyzontów, zasłaniających te prawdziwe, ku którym nie mamy odwagi podnieść wzroku” (esej List do Juliana Stryjkowskiego).