Pozytywizm i architektura?

Kiedy w roku 1842 francuski filozof August Comte ukończył swój sześciotomowy Wykład filozofii pozytywnej, nikt nie mógł przypuszczać, że nada on nazwę potężnemu ruchowi kulturowemu drugiej połowy stulecia. W ujęciu Comte’a pozytywny oznaczał: pożyteczny, ścisły, pewny i konstruktywny. Nazwa ta szybko stała się popularna. Pozytywizm zaczął określać poglądy filozoficzne, społeczne, sposób działania, a u nas nawet nurt w literaturze.

W światopoglądzie pozytywistów naczelną rolę odgrywał scjentyzm, którego nazwa wywodzi się od łacińskiego „scientia”: wiedza. Za jedyne godne zaufania źródło wiedzy uznawali naukę opartą na doświadczeniu i rozumowaniu logicznym. Wzorem stają się nauki przyrodnicze. Obserwacja, eksperyment, analiza, uogólnienie – oto nowe i niezawodne, jak się zdaje, metody badania świata. Użycie takich narzędzi badawczych zredukowało rzeczywistość do faktów. Logika jest królową. Jedno wynika z drugiego, wytwory człowieka stopniowo rozwijają się ku doskonałości. Wiąże się z tym kolejny pogląd pozytywizmu, określany jako ewolucjonizm, a mający swoje źródło w przeniesionej z biologizmu na grunt nauki o społeczeństwie teorii Darwina. Pozytywistycznym pewnikiem jest to, że społeczeństwo i człowiek rozwijają się dzięki postępowi, wynalazkom techniki, odkryciom nauki, które służą dobru ludzkości. Zadaniem społeczeństwa jest opanowywanie przyrody. Celem zaś życia – użyteczność, czyli utylitaryzm. Praca staje się wartością podstawową, kryterium oceny jednostki ludzkiej. Ściśle związany z rozwojem kapitalizmu pozytywizm propaguje hasła postępu cywilizacyjnego, opowiada się za liberalizmem, tolerancją, broni zasad demokracji. „Nigdy nie widziano, aby naród ubogi, niezasobny w zapasy materialne, pozbawiony dobrodziejstw szeroko rozwiniętego przemysłu i handlu, doszedł do wysokiego wykształcenia, wydał z łona swego znakomitych uczonych, artystów, poetów” – pisał jeden z przedstawicieli polskiego pozytywiz­mu, Piotr Chmielowski.

Para buch, koła w ruch…

Światopogląd pozytywistyczny to efekt zmian wprowadzonych przez rewolucję przemysłową. Terminem tym określa się przemiany techniczne, ekonomiczne i społeczne związane z powstaniem przemysłu fabrycznego. Praca ręczna zastąpiona została przez maszynową. Pojawiła się produkcja masowa. Najwcześniej, w latach 1770-1830, rewolucja przemysłowa dokonała się w Anglii. Dopiero później objęła inne kraje Europy i Stany Zjednoczone. Jej animatorką była nowa siła społeczna – burżuazja, która swoją karierę rozpoczęła od Wielkiej Rewolucji Francuskiej roku 1789.

Wynalazki zmieniają otoczenie człowieka. Miasta jaśnieją w nocy światłem gazowych lamp, rozkwita życie nocne europejskich i amerykańskich metropolii. Rozwija się sieć linii kolejowych; w ciągu XIX wieku pokryje wszystkie kraje uprzemysłowione. Parowce już w trakcie dziesięciu dni pokonują Atlantyk. Informacje coraz częściej przekazuje się przez telegraf i pocztę. Wprowadza się system centralnego ogrzewania parowego i instalacje wodno-kanalizacyjne. W drugiej połowie wieku pojawiają się: telefon, fonograf, żarówka elektryczna, projektor filmowy, wysokoprężny silnik spalinowy. Podstawowym kryterium potęgi ekonomicznej państwa jest wskaźnik produkcji żelaza. Ostatnie dekady stulecia przynoszą użycie dźwigów, dzięki którym mogą powstać amerykańskie wieżowce. Czyż wobec wszystkich tych przemian wiara w postęp nie mogła się wydawać czymś naturalnym jak powietrze?

Architekci i inżynierowie

Wiek XIX oddziela role architekta i inżyniera, i tylko pierwszego z nich uznaje za artystę. Zadanie architekta to poszukiwanie w przeszłości stylu architektury współczesnej, która ma być nowoczesna, lecz zarazem osadzona w historii. Zadanie inżyniera, absolwenta szkoły politechnicznej, to budownictwo, określane także jako architektura inżynieryjna: mosty, obiekty przemysłowe, dworce, hale targowe, pasaże handlowe.

Pojawienie się nowych materiałów i technik budowania zadecydowało o zmianach w systemie konstrukcyjnym i o nowej estetyce. Piękno techniki wyrażało się w prostocie, użyteczności, celowości. Od ówczesnych budowli zawsze jednak oczekuje się jakiegoś stylu, najmniejszego choćby ukłonu w stronę sztuki. Mają spełniać wymóg użyteczności, ale także zaspokajać potrzeby estetyczne. To dopiero awangarda wieku XX odkryje czyste piękno techniki i funkcjonalności. Wielość stylowych propozycji XIX stulecia powoduje, że pojawiają się reguły dotyczące tego, jaki styl najlepiej odpowiada przeznaczeniu budowli. A zatem dopiero efekt pracy ich obu, architekta i inżyniera, mógł wówczas zasłużyć na miano dzieła architektury. Metalowe konstrukcje pozbawione kamiennej lub ceglanej elewacji, która nawiązywałaby do określonego stylu, to jeszcze nie architektura, to tylko budownictwo – domena działania inżyniera. Ale to jego właśnie twórczość wydaje się najbliższa światopoglądowi pozytywistycznemu. Jest przecież od początku do końca ściśle określona, oparta na metodach naukowych, a więc konkretna, logiczna, jednoznaczna, a jej efekty mają być użyteczne.

Gmachy, sklepy, aleje…

W okresie rewolucji przemysłowej rozwijają się stare i powstają nowoczesne miasta. Rośnie zapotrzebowanie na obiekty nowego typu, zwłaszcza budynki użyteczności publicznej. Miasta stają się wielkimi placami budów. Modernizuje się stare, przeludnione dzielnice, i tworzy nowe arterie komunikacyjne. Dzięki założeniom osiowym, szerokim alejom i placom z punktami widokowymi wiele miast zyskuje charakter monumentalny. Rozbudowuje się i usprawnia sieć komunikacyjną. W roku 1863 w Londynie zaczyna działać pierwsza kolej podziemna – metro.

W latach 1853–1871, pod kierownictwem Georgesa Eugène Haussmanna, prowadzona jest przebudowa Paryża: przebija się proste ciągi bulwarów, które zmierzają ku okrągłym placom. Prócz nadania stolicy charakteru reprezentacyjnego, jej celem jest zmodernizowanie ciasnego centrum i usprawnienie komunikacji. Zmiany przyczyniają się również do rozwoju handlu. Powstają domy towarowe, pasaże handlowe, biura. „Gdyby brzeg rzeki obwarować bulwarami, powstałaby tam najpiękniejsza część miasta: gmachy, sklepy, aleje…” – marzy o podobnej przebudowie Warszawy Stanisław Wokulski.

Typowy budynek miejski tego czasu to wielokondygnacyjna kamienica czynszowa z wewnętrznym podwórzem, nierzadko z mansardowym, francuskim dachem i, najczęściej bogato zdobioną, eklektyczną fasadą. Piętra środkowe budynku zajmuje burżuazja i zamożna inteligencja, na poddaszu mieszkają najczęściej studenci i przedstawiciele artystycznej cyganerii, parter przeznaczony jest dla rzemieślników, a piwnice dla biedoty. Wznosi się również budynki administracyjne, ratusze, więzienia, szpitale, banki, hotele, kluby, biblioteki, muzea, galerie, pawilony wystawowe, dworce kolejowe, a także doki, mosty, wiadukty, fabryki. Ponadto pałace i wiejskie rezydencje dla bogatej burżuazji oraz kościoły dla nowych społeczności miejskich.

W drugiej połowie XIX wieku burzliwy rozwój przeżywa Łódź. Powstają tu nowoczesne fabryki włókiennicze, Scheiblera, Poznańskiego, Grohmana. Typowe założenie skoncentrowane jest wokół fabryki z czerwonej cegły. Obok znajduje się okazały, najczęściej eklektyczny, pałac. Kiedy powstaje fabryka, budowane są także osiedla robotnicze wyposażone w szpital, szkołę, ­kościół. Stanowią one echo rozwijanej przez Ebenezera Howarda koncepcji miasta-ogrodu, która zakładała powstawanie fabryk i osad robotniczych w otoczeniu przyrody. To jednak tylko echo: stawia się proste, tanie domy z cegły, z przydomowymi ogródkami.

Stolica XIX wieku

Pierwszy wielki gmach publiczny, w którego konstrukcji konsekwentnie zastosowano żelazo jako nowy materiał budowlany, to, zbudowana w latach 1843-1850, paryska biblioteka Sainte-Geneviève, autorstwa Henriego Labrouste’a. To również przykład budynku, w którym realizacja postulatu użyteczności łączy się historyzującymi ornamentami. Fasada biblioteki nawiązuje do włoskiego renesansu, a w jej wnętrzu, prócz analogicznych elementów neorenesansowych, pojawiają się żeliwne detale o motywach antycznych.

Paryskim dziełem Labrouste’a jest rownież, wzniesiona w latach sześćdziesiątych, czytelnia w Bibliotece Narodowej, gdzie szesnaście wysmukłych żeliwnych kolumn podtrzymuje sklepienie utworzone z kopuł ze świetlikami. Także tutaj nowatorskiemu rozwiązaniu technicznemu towarzyszą stylizowane, nawiązujące do historii ornamenty.

Jednym z najbardziej reprezentacyjnych dzieł francuskiej architektury XIX wieku jest, zbudowany w latach 1861-1874 przez Charlesa Garniera, nowy gmach opery paryskiej. Stanowi przykład eklektyzmu – czyli łączenia różnych stylów i środków wyrazu – z okresu II Cesarstwa. Godzi neorenesans francuski i elementy przejęte z włoskiego renesansu, dając w efekcie całość o charakterze neobarokowym; nad dekoracją fasady pracowali między innymi rzeźbiarze, Fremiet i Carpeaux. Opera paryska stała się wówczas wzorem dla budowli teatralnych całej Europy; także dla krakowskiego Teatru imienia Juliusza Słowackiego. Uznaje się ją za jeden z najbardziej funkcjonalnych gmachów epoki. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych także sam styl II Cesarstwa święci triumfy w całej Europie.

Na chwałę Nauki i dla honoru przemysłu

1 maja 1851 roku w Londynie, stolicy największego wówczas mocarstwa przemysłowego, odbyło się otwarcie pierwszej Wielkiej Wystawy Przemysłu Wszystkich Narodów. Z tej okazji na terenie Hyde Parku wybudowano tak zwany Crystal Palace (Pałac Kryształowy), o którym jeden ze zwiedzających napisał: „dzieło wzbudzające fantastyczny zachwyt, nasuwające myśl o księżniczce w szklanej trumnie i elfach mieszkających w kryształowych domkach”. Twórcą przypominającego wielką oranżerię obiektu był nie architekt, lecz ogrodnik, budowniczy cieplarni dla egzotycznych roślin – Joseph Paxton. Jasny, świetlisty pałac, wykonany z żelaza i szkła, z niewielką liczbą historyzujących ozdób, niemający okreś­lonego stylu, ­stanowił zupełną nowość. Wzniesiono go dzięki zastosowaniu nowatorskiej technologii i niespotykanej dotąd organizacji pracy. Większość elementów budowli wykonano seryjnie, opierając się na jednym module, i zmontowano już na miejscu. Dzięki temu wzniesiono ją w ciągu niespełna pół roku. Po raz pierwszy też tak wielki obiekt powstał bez udziału murarzy.

Idea wystawy światowego przemysłu odniosła sukces. W drugiej połowie stulecia organizowano wiele tego typu międzynarodowych ekspozycji, za każdym razem próbując wznieść dzieło architektury inżynieryjnej, które wywołałoby większe wrażenie niż londyński pałac. Udało się to dopiero w roku 1889 zbudowanej w Paryżu Wieży Eiffla. Stała się najsłynniejszą budowlą światowych wystaw i, jako najwyższa wówczas budowla na świecie, symbolem możliwości technicznych drugiej połowy stulecia. „Chciałem – pisał inżynier ­Gustave Eiffel, jeden z głównych konstruktorów epoki – wystawić na chwałę Nauki nowoczesnej i dla największego honoru francuskiego przemysłu łuk triumfalny równie porywający jak te, które poprzednie pokolenia wznosiły zwycięzcom”.

Ameryka – w poszukiwaniu własnej drogi

Analogicznym do Wieży Eiffla symbolem nowoczesnej techniki i postępu była nowojorska Statua Wolności, zaprojektowana przez Frederica Auguste’a Bartholdiego, z którym zresztą Eiffel współpracował. Zbudowano ją w Paryżu i 4 lipca 1884 roku przekazano ambasadorowi amerykańskiemu jako, będący wyrazem uznania dla wielkiej republiki za oceanem, dar od narodu francuskiego dla narodu amerykańskiego. W prawej ręce posąg trzyma pochodnię wolności, a w lewej tablicę wyobrażającą Deklarację Niepodległości. Na głowie ma koronę z siedmiu promieni, symbol wolności rozprzestrzeniającej się na siedem kontynentów, a u stóp – pęknięte kajdany tyranii. Spiralne schody wewnątrz statui umożliwiają wejście aż na koronę, czyli na wysokość odpowiadającą mniej więcej dwunastu piętrom.

W tym samym czasie przebudowuje się, po pożarze w roku 1871, Chicago. Działają tu architekci związani z tak zwaną szkołą chicagowską w architekturze: Louis Henry Sullivan, Henry Hobson Richardson, Daniel Hudson Burnham, John Wellborn Root. To twórcy pierwszych na świecie wieżowców. Sławę ­zapewniło szkole pragnienie uwolnienia budynków od stylów historycznych i ujawnienie w ich zewnętrznej formie żelaznej, a z czasem stalowej konstrukcji. Sullivan stworzył ponadto określone zasady wnoszenia biurowców, dzieląc je na trzy odpowiadające okreś­lonej funkcji części. Pierwsza, największa, to piwnice, w których znajdowały się urządzenia obsługujące budynek, oraz parter i pierwsze piętro, gdzie mieściły się sklepy i banki o prawie zupełnie przeszklonych ścianach.

Druga, obejmująca kolejne piętra, przeznaczona była na biura. Na tych kondygnacjach zastosowano charakterystyczne, składające się z trzech części okno, określane jako chicagowskie: po obu stronach nieruchomej tafli szkła znajdowało się jedno wąskie skrzydło otwierane. Trzecia, najwyższa część wieżowca to piętro gospodarcze z niewielkimi oknami. Na początku duży wpływ na chicagowskich architektów miał Richardson. Rozwinął indywidualny, ciężki styl, nawiązujący do form romańskich. Z czasem jednak ornamenty sprowadzono do minimum albo całkiem z nich zrezygnowano.