Na początek spróbuj swoich sił na krótkich fragmentach utworów poetyckich, by w ogóle zobaczyć, jak czujesz taki temat, jak Ci się pisze, co z tego wynika.

Plan pracy:

1. Ogarnąć całość utworu – określić czym jest

Tu trzeba określić typ liryki – patrzymy na wiersz jak na daną formę kompozycyjną – do treści zajrzymy za chwilę. Taki wiersz – to mały świat, gdy ujrzymy oczyma wyobraźni jego kształt – łatwiej będzie go zwiedzać. Mówiąc mniej metaforycznie – nazwanie utworu ułatwia i porządkuje analizę i interpretację.

Czym może być wiersz?

  • Wyznaniem.
  • Apelem.
  • Wspomnieniem.
  • Listem poetyckim.
  • Refleksją filozoficzną.
  • Obrazem – opisem.
  • Poetyckim credo.
  • Dyskusją (polemiką), głosem w dyskusji.
  • Przestrogą.
  • Oskarżeniem.
  • Pytaniem o…
  • Scenką fabularną.
  • Relacją.
  • Werdyktem (i jeszcze tysiącem wypowiedzi, które łatwo nazwać).

 

Czy pamiętasz rodzaje liryki?

  • Liryka bezpośrednia
    Podmiot liryczny przemawia bezpośrednio, w 1. osobie, oddaje własne myśli i odczucia (jest to liryka osobista).
  • Liryka pośrednia
    Podmiot liryczny wypowiada się w 3. osobie (np. daje opis sytuacji, lub pejzażu, dialog, wykład itp.) Liryka pośrednia może być zatem liryką opisową (np. opis cudnego krajobrazu) lub liryką sytuacji (tu coś się dzieje – oglądamy scenę wydarzeń).

Poza tym, jeśli występuje w utworze, trzeba wyróżnić:

  • Lirykę inwokacyjną (zwrot w samym wstępie utworu do Boga lub bogów, natchnienia, poezji lub innego  adresata. Bywa liryką apelu, jest wypowiedziana w 2. osobie, może być też nazwana apostrofą. Apostrofa = zwrot do adresata).
  • Lirykę aktora. Występuje wówczas, gdy autor wiersza stworzył  postać mówiącą – jakby aktora na scenie, i ów aktor jest podmiotem lirycznym. Poglądy aktora i poety nie muszą mieć (i zwykle nie mają ze sobą nic wspólnego).
  • Lirykę maski. Pod postacią wykreowanego podmiotu lirycznego (jakiejś postaci) ukrywa się sam autor, w taki skomplikowany sposób, cudzymi ustami przekazuje swoje poglądy, refleksje czy wyznania.
  • Lirykę podmiotu zbiorowego. Charakterystyczna dla hymnów, występuje wówczas, gdy podmiot liryczny stanowi grupa ludzi, wypowiadająca się w utworze jako „my”.

Czy pamiętasz, że…
główną rolę w kompozycji utworu poetyckiego odgrywa podmiot liryczny? Trzeba go rozszyfrować od razu – zanim zaczniemy pisać pracę. Kim jest podmiot, co mówi o sobie, czy można utożsamić go z autorem, czy nie? A może mamy do czynienia z kilkoma podmiotami lirycznymi? Można też zaobserwować stopień „ujawnienia” się podmiotu w utworze – czy jest tylko przekaźnikiem, medium obrazów lub myśli, czy też zarysowuje własną postać? Jeśli tak – to co czy raczej kto z tego wynika?

Uwaga!
Kiedy określiłeś typ liryki, podmiot liryczny i formę utworu – to czym jest, masz za sobą pierwszy krok analizy, „otworzyłaś drzwi” do utworu, który omawiasz. Teraz trzeba zajrzeć, co w nim jest.

2. Określ temat – problem – istotę przesłania

Przesłanie takie może być złożone, ale może być też jednoznaczne: Apel wzywający do obrony ojczyzny (np. Bagnet na broń, temat dominujący – miłość (np. Snuć miłość Adama Mickiewicza)  albo – poezja, jej misja w świecie (Poezja Władysława Broniewskiego).

3. Obserwuj w jakich obrazach problem został przedstawiony

Za pomocą jakich chwytów poetyckich zbudował poeta te obrazy czy ujęcia. Czy są to metafory? A może ciąg porównań? A może mowa pozorująca wypowiedź potoczną? Możesz ocenić te zabiegi, ich trafność, to czy odpowiadają twoim gustom. Zawsze weź pod uwagę tytuł utworu, jeśli wiersz go posiada.

4. Przytocz skojarzenia innych utworów, które poruszają ten sam problem – podobnie lub polemicznie – jeśli piszesz esej.

Refleksja nad różnymi ujęciami zagadnienia może być bardzo cenna, świadczy o oczytaniu, umiejętności panoramicznego spojrzenia na literaturę. Jeśli dokonujesz analizy i interpretacji – to oczywiście, nie ma sensu rozbudowywać tej partii – skojarzeń z innymi utworami. Owszem, gdy istnieje jakiś wyraźny konkret, aluzja literacka, wyjątkowo trafny cytat – trzeba go przywołać, lecz nie trzeba sięgać głęboko. W przypadku eseju bardzo ozdobią pracę przywołania innych dziedzin sztuki: malarstwa, muzyki, filmu, teatru.

5. Wypowiedz własne zdanie na temat zagadnienia utworu

Czy zgadzasz się z takim przesłaniem, czy masz inne zdanie? Czy podoba ci się takie ujęcie, czy nie przekonuje? Krytyka – ale taktowna, uznająca prawo do istnienia innych racji, ma prawo bytu, może być nawet uatrakcyjnieniem pracy. Sądzę, że nie tylko w eseju, również w analizie i interpretacji musi znaleźć się miejsce na własne opinie odbiorcy poezji.

6. Podsumuj, zbierz wnioski, oceń

Jeśli ponowne zbieranie i zestawianie chwytów poetyckich lub mądrych refleksji wynikających z utworu wydaje Ci się już nużące – wybierz i wyeksponuj coś, co jest szczególne w tym wierszu, co zwróciło Twoją uwagę. Możesz też na koniec zostawić swoje oceny lub przytoczyć opinie innych, jakiś cytat czy znany werdykt w danej sprawie. Poezja zawsze była innym, piękniejszym sposobem mówienia o ludzkich sprawach – właśnie doświadczyłeś takiej wypowiedzi – pomyśl i napisz, na czym polega ta „inność”.

Powyższy plan działań – podsumowanie:

  • Określić formę utworu i typ krytyki.
  • Ustalić dominujący temat – przesłanie.
  • Obejrzeć ujęcia tematu i środki poetyckie użyte do ich skonstruowania (ujęcia, obrazy mogą, ale nie muszą równać się strofom).
  • Przytoczyć skojarzenia z innymi utworami (filmem, sztuką), wypowiedziami autorytetów itp.
  • Ujawnić własne zdanie o problemie utworu.
  • Podsumować, ocenić, zakończyć.

Uwaga!
Ten plan jest tylko propozycją uporządkowania pracy nad wierszem! Nie jest absolutnie żadnym schematem obowiązującym. W przypadku eseju plan taki jest niemożliwy – zmienność i subiektywizm ujęcia wynika z natury tego gatunku. W przypadku analiz i interpretacji, można obrać inną kolejność działań – np. najpierw ocenić zabiegi poetyckie, a w finalne dojść do głównego przesłania. Niemniej można też zacząć od takiego planu – by po dojściu do wprawy swobodnie operować jego elementami.

 

Ćwiczenia:

1. Na początek aforyzmy z Myśli nieuczesanych Stanisława Jerzego Leca:

„Pierwszym warunkiem nieśmiertelności jest śmierć”.

Dlaczego nie zacząć od „jednowersu”? To nie wiersz, powiesz, to nie utwór poetycki. No – nie, to nie wiersz, to aforyzm, ale dlaczego nie zacząć ćwiczyć myśli interpretującej właśnie od niego? Zwłaszcza, że nie wyobrażasz sobie, jak bogate w treści są aforyzmy Leca, które zawsze możesz przywołać je i do kontekstów interpretacyjnych, i do rozprawek, i do esejów.

  • Przywołany tu aforyzm – to refleksja na temat przepotężny – bo śmierć i nieśmiertelność to problem prześladujący ludzkość wszystkich czasów.
  • Przywołany tu aforyzm – to paradoks. Paradoks to takie zestawienie sprzeczności, które ujawnia nieoczekiwaną prawdę. Czyż nie? Zobacz – czy bez istnienia pojęcia śmierci w ogóle dyskutowalibyśmy w jakiś sposób nieśmiertelność? Bez śmierci nie ma nieśmiertelności – to fakt i nieoczekiwana prawda, sformułowana w krótkim, informującym zdaniu.

Skojarzenia, dziedzictwo literackie

– rozważanie o śmierci i nieśmiertelności starczy na księgi wielotomowe. Danse macabre średniowiecza, poezja baroku (uwaga! barok lubił paradoks), groteska księdza Baki, współczesna poezja Grochowiaka, Poświatowskiej… Krótki aforyzm Leca stoi w szeregu najpoważniejszych, filozoficznych dzieł ludzkości! A jest to jedno, krótkie paradoksalnie prawdziwe zdanie.

„I pomyśleć, że na tym ogniu, który ukradł Prometeusz, spalono Giordana Bruna!”

To znów refleksja – ujawniająca pewien paradoks. Jest to jednakże refleksja nad oceną ludzkości, niezbyt pochlebna opinia dla rodzaju ludzkiego. Ta myśl mogłaby być świetną repliką dla wszelkich wypowiedzi o potędze człowieka, o tym, że ludzkość dokonała wielkich czynów, i że „człowiek to brzmi dumnie”. Za sprawą dwóch imion. Lec odkrywa czarne karty ludzkiej historii: okrucieństwo, nietolerancję, morderstwa. Przywołuje dwa potężne konteksty: mitologii i historii. Przywołuje niezwykle ważny w świadomości ludzkiej symbol – ogień. Wykradł go dla dobra ludzkości Prometeusz. Pilnowały go westalki. Przez wieki płonął ogień życia; ogniska domowego, oświaty, ogień zapału do walki – i płomień stosów, na którym palono heretyków. Czy ludzkość warta była zatem poświęcenia prometejskiego? Czyż ludzkość nie potrafi każdego dobra obrócić przeciw sobie? Jaki jest człowiek? I oto stanęliśmy wobec wielkiego pytania filozofii, literatury, historii. Wobec ciągu okrucieństw, takich jak stos Giordana Bruna i piece krematoryjne, odnotowanym w Płonącej żyrafie Grochowiaka, utrwalonym na płótnie Salvadora Dali o tym samym tytule. Również wobec wielkich poświęceń dla ludzkości: Prometeusza, bohaterów wojen, odkrywców  i wynalazców, zdobywców nowych lądów. Wobec aktów poświęcenia na boską miarę Chrystusa czy ludzką: ojca Kolbe, Janusza Korczaka… I pomyśleć – że to ten sam ogień…

 

2. A oto początek wiersza Ernesta Brylla pt. Bajka

Kapłan i błazen w jednym stoją domu.
Kapłan na górze, a błazen na dole
I jedną pensję biorą po kryjomu
od swego władcy. Przy biesiadnym stole
co kapłan błogosławi, to błazen wyśmieje.

Czym jest utwór? Jaka to liryka?

Mamy do czynienia z opisem sytuacji (rzecz rozgrywa się w „domu” – dworze, możemy zaobserwować nawet scenkę przy biesiadnym stole. Jest to liryka pośrednia, podmiot liryczny przybiera postać narratora, i to szczególnego – bajarza, bowiem, jak prawi tytuł, mamy do czynienia z bajką.
Biorą w niej udział: Kapłan, Błazen i Władca. Nietrudno dostrzec, że te postacie, to pozór, że to laleczki, a na ich przykładzie poeta powie pewne prawdy ogólnoludzkie. Możemy mówić o paraboliczności utworu.
Temat ujawnia powyższa scena. Utwór dotyczy władzy, jej przewrotności, cynizmu, pewnych prawideł o jej  sprawowaniu.
To też jeden z wielkich tematów literatury.
Ujęcie, które zaobserwowaliśmy to obrazek z baśni. Zwróć uwagę na początek utworu – jest bardzo, bardzo, znany…

Paweł i Gaweł w jednym stali domu
Paweł na górze a Gaweł na dole
Paweł spokojny, nie wadził nikomu…

Pamiętasz ten wiersz-bajkę Aleksandra Fredry? Bryll wyraźnie do niej nawiązuje – lecz, swoim zwyczajem, przekształca, by opowiedzieć inną bajkę. Opowieści nadaje kostium bajkowy, atmosferę lat minionych: błazen, król, królewski kapłan – to dawne czasy. Aluzja literacka zamieszczona w finalne znajduje inne rozwinięcie, bohaterowie biorą jedną pensję od swego władcy – i to po kryjomu. Innymi słowy są równo opłacani, i modlitwę, i żart ów władca po prostu – kupuje. Jednolici w przekupstwie zostają  skontrastowani w swoich pozornych zachowaniach: kapłan błogosławi, błazen – wyśmieje (pamiętamy, że za te same pieniądze). Nie ma ziarna prawdy na dworze tego władcy, a możemy zastanawiać się długo, kto jest gorszy: król, trefniś czy duchowny…

Skojarzenia:

mnóstwo – Ewy Lipskiej Egzamin, Wisławy Szymborskiej – Cień, Zbigniewa Herberta Powrót prokonsula, sam Bryll – Ten, który. Co na to rzekłby Machiavelli – autor Księcia, a co moralista Miłosz, który przestrzega władców przed zemstą dziejów i pamięcią poetów? Dzieł o władcy i władcach jest mnóstwo, warto wybrać podobne w jakiś sposób do naszego utworu – a więc te korzystające ze sceny dworskiej, elementów baśni czy kostiumów historycznych.

 

3. Dokonaj analiza i interpretacji pierwszej strofy wiersza Wisławy Szymborskiej, pt. Nienawiść.

Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,
jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody
jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść.

Cały wiersz jest poetycką prezentacją nienawiści. Uczucie to zaś zostało poddane personifikacji, stąd cały czas odbiorca ma wrażenie, iż jest to opis osoby, istoty ludzkiej – nie uczucia.

Personifikacja  - to dominujący zabieg stylistyczny, który podporządkowuje sobie i określa inne. Nienawiść  „dobrze się trzyma” – jak kobieta, „bierze przeszkody” – jak koń wyścigowy, „skacze, dopada” jak agresywny przestępca. Czy dziwi kogokolwiek, że nienawiść otrzymała ludzką postać? To ludzie szerzą nienawiść, to ich nazwiska nosi. Pierwszy wers jest apostrofą, prezentacja rozpoczyna się w 2 osobie, tak jakby poetka zwracała się do widowni. Potem jednak przebiega w 3 osobie, przypomina mowę prezentera lub wykład, poetka – tak jak to często robi – przyjmuje postawę komentatora patrzącego na sprawę z goryczą i ironią.

Temat – ujawniony w tytule. Można powiedzieć: nienawiść między ludźmi dwudziestego wieku – jej przyczyny, metody działania, jej przyszłość. Jest to coś więcej niż samo studium nienawiści – to opowieść o ludziach XX wieku, niestety, raczej pesymistyczny, choć panoramiczny obraz ludzkości naszych czasów.

Skojarzenia – ludzkość XX -wieku otrzymała niejeden portret poetycki. Istnieje jeszcze jeden wiersz Szymborskiej, o podobnej wymowie – pt. Schyłek wieku. Ewa Lipska jest autorką wiersza pt. My, uznawanego za manifest pokolenia, z kolei bardzo znany jest wiersz jeszcze innej poetki – My z drugiej połowy XX wieku. Czy pamiętasz tę ocenę społeczeństwa bez uczuć? „Wstydzimy się miękkich gestów”, „Silni, cyniczni / z ironicznie zmrużonymi oczami”. Szymborska jednakże dopisuje do tego portretu uczucie – nienawiść. Kto przeczytał cały utwór, wie, że nienawiść otrzymała charakterystykę chwilami ironiczną, lecz przerażająco trafną. Zakończenie utworu jest wręcz złowieszcze.

Mówią że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
– ona jedna.

Potoczny zwrot „ślepa nienawiść” otrzymał poetyckie rozwinięcie – właściwie ironiczne zaprzeczenie. Snajper to ktoś, kto zabija – kolejne wcielenie nienawiści. W końcu ona jedna śmiało podnosi oczy w przyszłość. Gdy ona zwycięża, nikt inny nie może się spodziewać świetlanej przyszłości. Być może powinno się w tym miejscu głośno zakrzyczeć wierszem Różewicza:

Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze…

lub nakazać słowami Herberta:

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
Wśród odwróconych plecami i obalonych w proch…

Ale – czy to powstrzyma nienawiść? A może, jak w innym wierszu Herberta – „wszystko się zacznie jeszcze raz”. A cóż na to odwieczny okrzyk Antygony, która już przed wiekami wołała: „Współkochać przyszłam, nie współnienawidzieć”. Czy słychać jeszcze jej głos? Nie zapomnij o niej w eseju interpretacyjnym.

 

4. Dokonaj analizę i interpretację porównawczą wierszy Bolesława Leśmiana W malinowym chruśniaku i Wisławy Szymborskiej Upamiętnienie.

Oto ich początki:

Wisława Szymborska

Upamiętnienie

Kochali się w leszczynie
pod słońcami rosy
suchych liści i ziemi
nabrali we włosy

Serce jaskółki
zmiłuj się nad nimi

 

Bolesław Leśmian

W malinowym chruśniaku

W malinowym chruśniaku, przed
ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem

Czy to w leszczynie, czy w malinowym chruśniaku – tym razem nie ma mowy o nienawiści. Mamy przed sobą „wstępy” do zgoła odmiennych sytuacji – mamy przed sobą dwa erotyki. W obu przypadkach utwory są opisem rzeczy, która rozegrała się w ściśle określonej scenografii. Typ liryki jest tu jednakże różny, bo popatrzcie: Szymborska opowiada, co się wydarzyło – jako trzecioosobowy narrator (liryka pośrednia), Leśmian mówi „my” – jego relacja jest pierwszoosobowym wspomnieniem (czyli liryką bezpośrednią). Opowiadanie o tym, jak „kochali się w leszczynie” i wspomnienie jak „w malinowym chruśniaku” zrywaliśmy maliny – oto czym są oba utwory. A temat? miłość, miłość wśród natury, miłość zmysłowa, choć nikt nie powiedział, że bez uduchowienia. Tym razem – nie o tym mowa – to przecież erotyki.

Skąd wiadomo, że to erotyki,i czy widać to w tych fragmentach?

Erotyki to utwory o miłości, które eksponują jej zmysłową sferę – w bardzo różny sposób. Czasem metafory dotyczące ciała, miłości, zmysłów są bardzo odległe od rzeczy samej, innymi razy bardzo bezpośrednie – aż do granicy dobrego smaku. Tym razem mamy do czynienia z poezją subtelną.

  • W obu przypadkach sceną zdarzeń jest łono natury, miejsce odcięte od świata. Szymborska pisze wprost: „kochali się”, Leśmian używa słownego woalu: „zrywaliśmy maliny”. Oboje jednak wiele wagi przypisują otoczeniu, i to jej drobnym elementom: słońce, rosa, suche liście u poetki, malina (za chwilę rdzawe guzy na liściu) – u poety. Bliskość natury określa pewien punkt widzenia – kochankowie znajdują się w jej wnętrzu, patrzą z bardzo bliskiej perspektywy na liść, malinę. Już w tych pierwszych strofach pojawiają się nieodłączne elementy erotyku – szkice urody ciała: włosy, palce  skrwawione sokiem.
  • W obu przypadkach upływa też dość dużo czasu. Tym razem Leśmian mówi  wprost: „przez długie godziny”, a u Szymborskiej można to trwanie wydedukować: najpierw rosa, a potem suche liście… musiały mieć czas wyschnąć.

Tak, oba początki już  zdradzają, iż są erotykami, choć rozwinięcia znajdują nieco inne.

  • Już tytuły mówią o pewnej odmienności: utwór Szymborskiej przeistoczy się w modlitwę o upamiętnienie szczęścia tej chwili, Leśmian opowieść o miłości w chruśniaku pozostawi  opowieścią o miłości.
  • Kochankom Szymborskiej towarzyszyć będzie obawa o znikomość uczuć, zapomnienie, krótkotrwałość – kochankowie Leśmiana są w lepszej sytuacji: to oni wspominają tę pierwszą, słodką niczym nie przyćmioną scenę  miłosną.
  • Szymborska zwróci się do jaskółki, obdarzając ja wieloma metaforami, zwróć uwagę na te dwie: „ulepszony Ikarze” i „aureolo kochanków”. Są bowiem najbliższe miłości kochanków – i w spełnionym locie ku słońcu i w jedynym towarzystwie miłosnej sceny – krążących jaskółek. Jakże zmienia się perspektywa, gdy nagle zamiast spośród liści, patrzymy na nich z lotu ptaka. Tymczasem Leśmian do końca nie wychodzi z chruśniaka. Malinę czyni „narzędziem pieszczoty”, i w kulminacyjnym punkcie – gdy kochankowie zostają porwani uczuciem – zasłania się znów chruśniakiem – przed ciekawych wzrokiem.

 

5. Określ typ utworu, sytuację liryczną, podmiot liryczny, temat, zbierz skojarzenia i poszukaj kontekstu utworu.

Zbigniew Herbert

Substancja

Ani w głowach które gasi ostry cień proporców
ani w piersiach otwartych poniechanych na rżysku
ani w dłoniach dźwigających zimne berło i jabłko
ani w sercu dzwonu
ani pod stopami katedry
nie zawiera się wszystko

To tylko pierwsza strofa dłuższego utworu o tym, co stanowi substancję narodu i kwintesencję życia, co przetrwa, co zginie w obliczu kataklizmów historii. Ale nawet ten fragment pozwala spróbować swoich sił: to liryka pośrednia, podmiot wypowiada się w trzeciej osobie, a wypowiedź jest wyraźnie refleksją filozoficzną. Nawet mało wprawiony interpretator zauważa natychmiast konsekwentne powtórzenie w początkach wersów: ani, ani, ani… To anafora, czy pamiętasz, jak lubili wykorzystywać ją poeci barokowi? Czynili to w poszukiwaniu jakiegoś pewnika, podkreślenia końcowej pointy. I Herbert szuka, każdy wers tego wiersza to panorama innej przestrzeni.

  • Pierwsza – głowy pod proporcami: wizja bitwy, bohaterstwa, heroizmu.
  • Druga – piersi otwarte, poniechane na rżysku. To już pobojowisko, pole bitwy zostało zasłane trupami.
  • Trzecia – dłonie dźwigające berło i jabłko. Nic bardziej wyraźnego: władca. Moc decyzji o bitwie i o śmierci lub życiu.
  • Czwarta – serce dzwonu. Dzwon bije na alarm, dzwon wzywa, dzwon wydzwania najważniejsze – pełne grozy lub zwycięstwa chwile z życia narodów.
  • Piąta – stopy katedry. Katedra to mieszkanie Boga – nie pominąwszy władzy ziemskiej nie pomija też poeta siedliska ducha.

Wniosek: żadna z tych dziedzin nie mówi całej prawdy o istnieniu ludzi. Tam nie zawiera się wszystko.
A co to jest wszystko? Czy prawda o ludziach, czy istocie narodu? Tytuł podpowiada: substancja, ta prawdziwa, rdzenna, ta najważniejsza masa ludzkiego życia.

Szukamy kontekstów

Z pewnością kontekstem do refleksji tego typu może być poezja turpistów, którzy śmiało wprowadzają do poezji elementy materii, prawdy o codziennym życiu człowieka, o sprawach niskich i brzydkich – nie tylko wysokich i pełnych patosu. Definicję życia i przestrzeni ludzkiej widzianej przez pryzmat codzienności, przez dziurki łyżki durszlakowej znajdziesz u Mirona Białoszewskiego. Również jego wizja powstania zawarta w Pamiętniku z powstania warszawskiego idealnie tu pasuje: przecież to wizja cywilów, a nie bohaterów, powstanie oglądane „zza węgła” budynku. Ale – uwaga – wiersz Herberta nie jest refleksją o wojnach i rewolucjach. To portret ludzkości, która taka właśnie jest: ma swoich bohaterów, władców i katedry, ale najbliższe jej są pokarm i powietrze, tłuste zapachy i butelka barszczu.

 

6. Oto inny wiersz Zbigniewa ­Herberta Tren Fortynbrasa

Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak ­mężczyzna
z mężczyzną
chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka

Te dwa wersy już dają zarys sytuacji. Wersy i tytuł. Oglądamy jakąś sytuację, ktoś zwraca się do kogoś. Fortynbras do nieżywego, leżącego na schodach Hamleta – dlatego tren (gatunek to na cześć zmarłych). Ale czy następca będzie opiewał Hamleta? Nie w tych kilku zdaniach powiedzianych tylko do niego, w cichym monologu, który wyobraził sobie Herbert. Przypomnijmy: w twórczości Herberta znajdziemy mnóstwo „ciągów dalszych”, własnych scenariuszy i podejrzeń na temat wielkich scen literatury i historii. Poezja ta istnieje w nierozerwalnym związku z kulturowym dorobkiem ludzkości i wciąż się wobec niego opowiada. Szekspir zakończył Hamleta – główny bohater ginie, władzę po nim obejmie Fortynbras. Co mógł myśleć, co mógł powiedzieć – pyta Herbert i daje odpowiedź w Trenie...

A przy tym patrzymy na bohaterów jak na scenę w teatrze. Jest to zatem liryka sytuacyjna. Podmiot jest aktorem (wcale nie wypowiada poglądów poety, tylko swoje, Fortynbrasa), mamy więc do czynienia z liryką aktora. W dodatku z monologiem, bo Fortynbras mówi i mówi, a Hamlet milczy. Ale żeby wykryć najważniejsze przesłanie utworu, trzeba trochę wiedzieć o Hamlecie – księciu duńskim, który chyba za bardzo rozważał sprawy życia i śmierci, a za mało realnie patrzył na świat. On też monologował, trzymając w rękach czaszkę Jorika (królewskiego błazna) i pytał: być albo nie być? Teraz historia się powtarza, tyle że Hamlet występuje w roli tego, który przeminął, a Fortynbras mówi mu:

Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką

Idealizm kontra realizm? Jakże pogarda wkrada się do portretu Hamleta zarysowanego przez jego następcę: „ręce jak strącone gniazda, nogi rycerza w miękkich pantoflach, skurcze chimery”. Marzenia przeciw żołnierskiej bucie. Takie słynne słowa mówi Hamlet w sztuce: „reszta jest milczeniem”. A Fortynbras:

Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie.

I dodaje z odpowiednią dozą realizmu:

Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji
i dekret w sprawie prostytutek i żebraków

Bardzo pięknie! Kanalizacja i porządki są zapewne bardzo potrzebne w każdym kraju. Można by podejrzewać, że Fortynbras będzie lepszym władcą niż jęczący i niezdecydowany Hamlet. Gdyby nie te dwa wersy:

trzeba wziąć miasto za gardło i wstrząsnąć nim trochę
(…) muszę także obmyślić lepszy system więzień

Stanowczo powiało tu dyktaturą i tyranią. Nawet huntą wojskową, bo Fortynbras jest żołnierzem i tylko na tym się zna. Widmo totalitaryzmu czyha zaraz za dekretami i projektami. Fortynbras jest cyniczny – chce rządzić i nie martwi się, że nie zostanie efektownym bohaterem tragedii. Finalne (wspaniałe) dwa wersy utworu brzmią tak:

Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę

Przepaść pomiędzy Hamletem a Fortynbrasem została zobrazowana na skalę kosmiczną. Te archipelagi to nie tylko świat żywych i umarłych, to światy różnych wartości, diametralnie różnych sposobów na życie – typów, które nie mają sobie nic do powiedzenia. A słowa – faktycznie nic nie mogą? Słowa to specjalność Hamleta (nawet mówi słowa, słowa, słowa). Czyny – to specjalność żołnierza Fortynbrasa, który postrzega słowa jako wodę (skojarzenia: wodolejstwo, powódź słów jak najbardziej uprawnione). Trochę z drwiną, trochę ze współczuciem żegna Fortynbras Hamleta.

Szukamy kontekstów

Tren Fortynbrasa poprzez odwołanie do bohaterów wielkiej tragedii Szekspira wywołuje temat władzy, postaw ludzkich wobec świata, zderzenia czynu ze słowem. Odwołania – nawet cytaty szekspirowskie – wkradają się w materię wiersza, cała zaś scena jest poetycką kontynuacją szekspirowskiej tragedii. Glina ludzka pojawia się też w wierszu Norwida Coś ty Atenom zrobił Sokratesie.

Temat władzy przywołuje na myśl cały zbiór utworów.

  • Sam Herbert nadaje mu kostium antyczny w wierszu pt. Powrót prokonsula.
  • Dylematy władzy przeżywał Kreon (Sofokles – Antygona),
  • można przywołać Księcia Machiavellego, bo może ktoś chce bronić Fortynbrasa.
  • Wiersze: Egzamin Ewy Lipskiej, Rehabilitacja Wisławy Szymborskiej przywołują motyw hamletowski.
  • Paraboliczna minipowieść Orwella pt. Folwark zwierzęcy, słynny wiersz Miłosza Który skrzywdziłeś (i polemiczny Brylla – Ten który).

Tego naprawdę jest sporo. A i sama forma monologu skierowanego do adresata ma przecież dostojne zaplecze: Hamlet (Być albo nie być), Konrad (Wielka Improwizacja), Kordian (Monolog na Mont Blanc). Moralne dylematy sprawujących władzę skłaniają do własnych rozważań, które tak dokładnie sformułował Miłosz, pisząc Do polityka:

Kto ty jesteś człowieku, zbrodniarz czy bohater?

Ale na pytanie o wahania moralne Herbert ma stanowczą odpowiedź. Jest nią najsłynniejszy chyba utwór:

 

7. Przesłanie pana Cogito

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

Przesłanie utrzymane jest w tonacji wzniosłej, całe jest apostrofą, każdy dwuwiersz i inne człony utworu (bo nie ma tu konsekwencji) sformułowane są w II osobie. Idź! – powtarza pan Cogito – podmiot liryczny, a przekazuje zbiór prawd ważnych w życiu ludzkim. Możemy przyjąć, że jest to kodeks samego autora, ale ów podmiot posiada tym razem cechy proroka, pozaziemskiego głosu osoby, która sięga wiedzą poza ludzkie doświadczenie. To taka kreacja poetycka, dzięki niej Przesłanie uzyskuje wymiar szczególnego utworu – nakazu moralnego, nie tylko dzieła poezji. Przesłanie pana Cogito jest przykładem liryki maski – nakłada ją poeta, by przekazać swoje myśli.

Kto jest adresatem tego „Idź”?

Jednostka – bo przecież „idź”, a nie „idźcie”. Jednostka wyjątkowa – godna tak trudnego nakazu, właściwie misji niemal nadludzkiej. Czy w ogóle istniej ktoś tak prawy i silny? Pan Cogito ryzykuje, wysyła swoje przesłanie w nadziei, że tak, że dotrze do odpowiedniej osoby. A może to on sam – to przesłanie do niego – Cogito? Z drugiej strony – to słowa do wszystkich. Kiedy czytasz „idź!”, bierzesz to do siebie. Możesz zestawić swój kodeks z nakazami Przesłania, możesz sprawdzić swoje siły – czy dasz radę wziąć na swoje barki dziedzictwo Gilgamesza, Hektora, Rolanda? Nawet jeśli nie, zauważ tę wielką nadzieję zawartą w samym fakcie poszukiwania spadkobiercy wielkich ludzkich wartości.

Nakazy pana Cogito:

  • zachowaj godność w świecie upadku ideałów,
  • daj świadectwo (człowieczeństwa, prawdy, obrony wielkich wartości),
  • bądź odważny,
  • pogardzaj zbrodnią, fałszem, nikczemnością, nie przebaczaj im,
  • zachowaj pokorę i miłość do świata,
  • bierz przykład z przeszłości, z czynów wielkich bohaterów,
  • zachowaj wierność swoim ideałom,
  • trwaj w aktywności, wciąż „idź”.

Taki kodeks etyczny nie bywa przesłany w punktach, z jasnymi załącznikami i wskazówkami. Jak każdy tekst profetyczny, posługuje się niejasnymi określeniami, wzniosłą tonacją, symbolami, znakami. Tak czyni Herbert w Przesłaniu: ciemny kres, złote runo nicości, królestwo bez kresu – to nazwy celu, do którego dotrzeć można po ostatnią nagrodę. Słowa:

Ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

mogą wydawać się niejasne. Czy to wizja ziemi po jakimś kataklizmie, po następnej historycznej próbie, że ten jeden – wierny ocalał? Nie dla samego przetrwania, lecz dla „świadectwa”. Świadectwo – czego? Chyba heroizmu, odwagi, „wyprostowanej” postawy – czyli walki ze złem świata. To być powinno istotą humanizmu. Chodzi więc chyba o obronę człowieczeństwa – świadectwo, że człowiek jest dobry

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy (…)
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem

Poezja Herberta wciąż zwraca się do wielkiego skarbca ludzkości, do pokładów literatury, magazynów filozofii, do zaplecza Biblii i antyku. Nie mogło się bez tego obyć w przesłaniu moralnym. Bohaterowie wielkich eposów różnych kultur przywołani zostali jako wzory, autorytety, „obrońcy królestwa bez kresu”. Stawać w ich szeregu – to zaiste zadanie bardzo ambitne.

Szukamy kontekstów

  • Biblia – i jej Dekalog. Zauważ pewną polemikę z biblijnym nakazem wybaczania wrogom. Nie – Herbert mówi – nie wolno ci wybaczać. Punkt wspólny znajdują oba kodeksy w nakazie miłości i pokory. Zresztą Przesłanie chwilami przyjmuje biblijną stylistykę – np. „wstań i idź!”, „zostałem powołany – czyż nie było lepszych” itd.
  • Joseph Conrad ze swoim absolutyzmem moralnym i nakazem „kilku prostych zasad” broniących społeczeństwo. Są wśród nich honor i odwaga.
  • Albert Camus z postulatem aktywności wobec zła, wręcz zwykłym ludzkim obowiązkiem, jakim jest walka z „dżumą” – bólem, wojną, totalitaryzmem czy też żywiołem lub zarazą.
  • Goethe – Faust. Kojarzy się przez pochwałę aktywności – jako jedynej rzeczy, która jest w stanie zbawić człowieka. To aktywność, ciągłe dążenie do prawdy ratuje Fausta, gdy powinien zostać ukarany za słowa „chwilo trwaj!”