Wisława Szymborska

Monolog dla Kasandry

To ja, Kasandra
A to jest moje miasto pod popiołem.
A to jest moja laska i wstążki prorockie.
A to jest moja głowa pełna wątpliwości.

To prawda, tryumfuję.
Moja racja aż łuną uderzyła w niebo.
Tylko prorocy, którym się nie wierzy,
mają takie widoki.
Tylko ci, którzy źle zabrali się do rzeczy,
i wszystko mogło spełnić się tak szybko,
jakby nie było ich wcale.

Wyraźnie teraz przypominam sobie,
jak ludzie, widząc mnie, milkli w pół słowa.
Rwał się śmiech.
Rozplatały ręce.
Dzieci biegły do matki.
Nawet nie znałam ich nietrwałych imion.
A tu piosenka o zielonym listku –
nikt jej nie kończył przy mnie.

Kochałam ich.
Ale kochałam z wysoka.
Sponad życia.
Z przyszłości. Gdzie zawsze jest pusto
i skąd cóż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć.
Żałuję, że mój głos był twardy.
Spójrzcie na siebie z gwiazd – wołam –
spójrzcie na siebie z gwiazd.
Słyszeli i spuszczali oczy.

Żyli w życiu.
Podszyci wielkim wiatrem.
Przesądzeni.
Od urodzenia w pożegnalnych ciałach.
Ale była w nich jakaś wilgotna nadzieja,
własną migotliwością sycący się płomyk.
Oni widzieli, co to takiego chwila,
och, bodaj jedna jakakolwiek
zanim –

Wyszło na moje.
Tyle że z tego nie wynika nic.
A to jest moja szatka ogniem osmalona.
A to są moje prorockie rupiecie.
A to jest moja wykrzywiona twarz.
Twarz, która nie wiedziała, że mogła być piękna.


Pierwsze spostrzeżenie

Mamy do czynienia z tekstem ubranym w kostium antyczny. Rzeczywistość utworu przywołuje mitologiczną opowieść o tragicznych losach mieszkańców Troi, która, jak wiadomo, upadła wskutek podstępnego fortelu Odyseusza. Mimo że tak odległa to historia, wciąż urzeka swoim okrutnym pięknem współczesnych twórców. Fakt odwołania się do niej każe zastanowić się nad celem tego zabiegu, bo zapewne nie spełnia on jedynie funkcji upiększającej. Wiadomo, że w powszechnej świadomości Kasandra jest już bardziej znakiem, symbolem aniżeli osobą. Stała się synonimem patosu, tragiczności, melodramatycznej skądinąd tonacji. Kiedy mówimy „ton kasandryczny” mamy na myśli tonację wieszczą, proroczą, pełną podniosłego dramatyzmu. Kasandra uosabia to wszystko, co obce jest autorce wiersza Wisławie Szymborskiej, która nigdy tragiczności i kaznodziejstwa nie otaczała szczególną atencją. Może więc ta sprzeczność da się wykorzystać podczas interpretacji wiersza.


Drugie spostrzeżenie

Dotyczy formy wiersza i usytuowania podmiotu mówiącego. Jak sugeruje sam tytuł, wiersz jest monologiem Kasandry, a tym samym stanowi typ liryki bezpośredniej, gdzie w pierwszej osobie podmiot mówiący coś nam próbuje wyznać. To wyznanie jednak, mimo swojej refleksyjności, przybiera charakter dyskursu (przemowy), który rodzi z kolei poczucie dystansu, swoistej przepaści pomiędzy podmiotem lirycznym (Kasandrą) a resztą świata. Trudno oprzeć się wrażeniu, że podmiot mówiący jest silnie izolowany, odgrodzony zmową milczenia od większej zbiorowości. Jest bowiem w tekście ona – Kasandra i są ci, których „kochała z wysoka” i którzy „słyszeli i spuszczali oczy”. Z tej opozycji pomiędzy podmiotem mówiącym a głuchą na jej wołania społecznością rodzi się napięcie dramatyczne wiersza i jego forma – rodzaj dialogu jednostki z resztą świata. Treści tego dialogu należałoby się zatem bliżej przyjrzeć.


Trzecie spostrzeżenie

Odnosi się do kompozycji wiersza. Już po pierwszej, wstępnej lekturze tekstu można dostrzec coś w rodzaju klamry kompozycyjnej. Pierwsza i ostatnia strofa to poetyka wyliczania przedmiotów należących do Kasandry:

„A to jest moja laska”,
„A to jest moja głowa pełna wątpliwości” (I strofa),

„A to są moje prorockie rupiecie”,
„A to jest moja wykrzywiona twarz” (ostatnia strofa).

Przywołane elementy są te same, zarówno w pierwszej, jak i ostatniej zwrotce. Towarzyszą im również tożsame, proste konstrukcje składniowe: „A to jest…”. Należałoby się zastanowić, czy ujęcie wiersza w ramy kompozycji klamrowej wnosi do tekstu dodatkowe znaczenia, spełnia jakąś funkcję.


Przegląd kolejnych strof

I strofa – stanowi rodzaj autoprezentacji. Podmiot mówiący już w pierwszym wersie ujawnia bezpośrednio swoją obecność („To ja, Kasandra”) jakby zakładał, że jest postacią wszystkim dobrze znaną, stąd też lakoniczność prezentacji. Mimo że brak tu apostrofy, która stanowi bezpośredni zwrot do adresata, to jednak sam zabieg prezentacji zakłada istnienie odbiorcy, nadaje tekstowi charakter monologu skierowanego do adresata. Autoprezentacja dokonuje się niejako poprzez zabieg milieu – opis otoczenia i przedmiotów należących do Kasandry.
Są to „miasto pod popiołem”, „laska i wstążki prorockie”, wreszcie „głowa pełna wątpliwości”. Widać tu uprzywilejowaną pozycję rzeczownika. Kolejność przywoływanych rekwizytów nie jest bynajmniej przypadkowa.

  • Pierwszy w nich „miasto pod popiołem” konkretyzuje czasoprzestrzeń. Wskazuje na sytuację już „po katastrofie”, nadaje monologowi charakter wspomnienia, określa podmiot liryczny jako podmiot wspomagający.
  • Następnie pojawia się „laska i wstążki prorockie”. Mają charakter przedmiotów magicznych, zważywszy jednak na fakt, że apokalipsa już się dokonała, na co wskazuje poprzedni rekwizyt („miasto pod popiołem”), można potraktować je jako zwykłe rupiecie, wszak z ich magicznej mocy nie wynikło nic, Troja poniosła klęskę mimo ostrzegawczych przepowiedni Kasandry.
  • Logicznie więc w następnej kolejności musi pojawić się „głowa pełna wątpliwości”, trudno bowiem ich nie mieć, kiedy szlachetne postępowanie nie przyniosło rezultatów, nie ustrzegło od katastrofy. „Głowa pełna wątpliwości” to rodzaj literackiej synekdochy (synekdocha to typ metafory, w której część zastępuje całość lub odwrotnie), to tak jakby podmiot mówił: „A to jestem ja – pełna wątpliwości”.
    Użycie synekdochy, w której słowo „głowa” jest synonimem osoby, jest jak najbardziej uzasadnione. Wskazuje na konieczność przemyślenia od nowa swojej postawy i być może weryfikacji światopoglądu.

Wszystkie wymienione rzeczowniki opatrzone zostały zaimkiem dzierżawczym „mój” – „moje miasto”, „moja laska”, „moje wstążki”. Zaświadcza on z jednej strony o stanie emocjonalnym Kasandry, związku z miastem, z przestrzenią, w której spędziła młodość, o przywiązaniu do rzeczy, które określały jej tożsamość kobiety-proroka, z drugiej zaś strony mogą być znakiem odniesionego tryumfu, wszak słowa „mój” używa się w okolicznościach, kiedy to chce się sobie przydać blasku, ważności, zaakceptować swoją pozycję. Tę wymowę wzmacnia trzykrotne użycie konstrukcji składniowej. „A to jest…” stanowiącej poetycką anaforę (użycie tych samych słów w sąsiadujących wierszach). Tryumf to jednak gorzki, bo miasto zamieniło się w popiół, a „głowa pełna wątpliwości”, cóż więc z tego, że proroctwo spełniło się dokładnie. Zwraca również uwagę prostota wypowiedzi, nieskomplikowana składnia („A to jest moje miasto…”, „A to jest moja laska…” itd.), brak patosu, wieszczego tonu, czyli tych elementów, jakie cechowały wypowiedzi Kasandry. Monolog przypomina raczej narrację naiwną, mowę dziecka, które dopiero rozpoznaje świat, bada jego poszczególne elementy. To również dowód na pozorne zwycięstwo bohaterki. Woli o nim mówić raczej powściągliwie, bez emfazy, bez satysfakcji.

II strofa – jest kontynuacją myśli zawartych w poprzedniej zwrotce: „To prawda, tryumfuję”. Jest to sytuacja wyznania, po której następuje niezwykle ekspresyjna, metaforyczna wizja ginącej Troi – „Moja racja aż krwią uderzyła w niebo”. Sugestywność obrazu ma zaświadczyć o wiarygodności przepowiedni. Następnie obraz obudowuje refleksja na temat tryumfu wyroczni. Jawi się on dobitniej poprzez kontrast niewiary, zlekceważenia proroctwa katastrofy a jej efektownym, spektakularnym wyrazem, stąd też mieszkańcy ginącego miasta to ci, „którzy źle zabrali się do rzeczy”, przesądzili o krótkości swojego ziemskiego losu nieświadomi faktu, że historia działa błyskawicznie, nie dbając o to, czy człowiek zdążył już zasmakować ziemskiego istnienia:
… i wszystko mogło spełnić się tak szybko,
jakby nie było ich wcale –

Strofa III i IV – ponownie zderza dwa plany czasowe: teraźniejszość, w której wygłaszany jest monolog i przeszłość zawartą w retrospekcji. Podmiot wspominający, czyli Kasandra oprócz sytuacji wyznania powołuje również elementy liryki sytuacyjnej – repertuar zachowań mieszkańców Troi wobec widoku jej samej: „Ludzie milkli”, „rwał się śmiech”, „rozplatały się ręce”. Obrazuje on ludzki strach, obawę, przerażenie.

Zaznacza się wyraźny dystans pomiędzy Kasandrą a społecznością zgładzonego miasta. Ta opozycja ma charakter bardziej symboliczny. Córka Priama to ta, która „kochała z wysoka” i wołała „spójrzcie na siebie z gwiazd”, mieszkańcy Troi woleli jednak „piosenkę o zielonym listku”. Obserwujemy tym samym zderzenie dwóch perspektyw: tej bardziej kosmicznej, metafizycznej, którą uosabia Kasandra z tą zwyczajną, ludzką, wyznawaną przez mieszkańców Troi.

Ta pierwsza jest bardziej wertykalna, rozpięta pomiędzy niebem gwiazd a ziemią, ta druga bardziej horyzontalna, zakotwiczona w świecie zwykłych spraw, ograniczona co najwyżej przestrzenią od oczu do ziemi („słyszeli i spuszczali oczy”).

Perspektywa Kasandry przewyższa tę ludzką pod każdym względem: jest bardziej patetyczna, spektakularna, a nade wszystko głębsza, bogatsza o świadomość nietrwałości świata i nietrwałości ludzkiego, ziemskiego losu, jego marności i kruchości („Nawet nie znałam ich nietrwałych imion”, „wszystko mogło zdarzyć się tak szybko”). To właśnie tę świadomość vanitas próbuje objawić bohaterka mieszkańcom Troi, nakazując im tym samym doznać dylematu, jaki stał się udziałem metafizycznych poetów baroku: zapytać „Com ja jest?” czyli „Czym jestem wobec wieczności?” Kasandra chce postawić człowieka wobec otchłani kosmosu, nie może zgodzić się na życie, które tej perspektywy nie uwzględnia. Problem Kasandry to problem Pascala, filozofa, który może w sposób najbardziej głęboki zdał sobie sprawę z kruchości ludzkiej istoty wobec nieskończoności kosmosu, skąd „cóż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć”.
Perspektywa pascalowska niesie jednak ze sobą grozę i przerażenie, „bojaźń i drżenie”, ciemność i śmierć, więc może lepiej nie wiedzieć… Dlatego przeciwstawia jej autorka codzienne ludzkie doświadczenie odarte ze świadomości istnienia nicości, skupione wokół „piosenki o zielonym listku”, odrzucające głębsze poznanie bytu („słyszeli i spuszczali oczy”).

Strofa V – zawiera charakterystykę mieszkańców Troi tuż przed katastrofą, „zanim –” dopełnił się ich los. To subiektywny opis Kasandry, skażony kosmicznym aspektem, świadomością grozy przemijania – „podszyci wielkim wiatrem”, „przesądzeni”, „od urodzenia w pożegnalnych pozach”. Sumuje się więc w szeregu metaforycznych określeń. Ale w prezentacji Trojańczyków uwzględniła bohaterka również elementy ludzkiej perspektywy („wiedzieli, co to takiego chwila”), jakiej zdaje się im zazdrościć, bo nigdy przedtem nie chciała jej doświadczyć, zaabsorbowana zanadto rozmyśleniami o zagadkach bytu. Tak naprawdę za obrazem mieszkańców Troi nakreślonym w epicki sposób (dominacja czasowników) kryje się obraz stanu psychicznego podmiotu mówiącego, pełnego wątpliwości, czy aby maksymalizm poznawczy w dziedzinie materii bytu nie przesłonił innych, ziemskich prawd.

Strofa VI, ostatnia – rozpoczyna ją sytuacja wyznania „Wyszło na moje”. Zawiera ponownie refleksję o pozornym tryumfie Kasandry, bo „z tego nie wynika nic”. Stanowi jakby replikę strofy pierwszej, znów te same proste konstrukcje składniowe („A to jest…”) i te same rekwizyty, przywoływane wskutek poetyki wyliczania. Spinają wiersz klamrą kompozycyjną nie bez powodu. W pierwszej strofie stanowiły jakby punkt wyjścia dla monologu, dla rozważenia swojej postawy wobec świata, w ostatniej fundament dla konkluzji. Na początku wiersza przypisano im podwójne znaczenie: przedmiotów magicznych lub zwykłych rupieci. Ta wieloznaczność implikowała główny problem tekstu, zawieszony pomiędzy kwestią nieskończoności a perspektywą codzienności. Jemu miała przyjrzeć się Kasandra, po to, by potwierdzić lub zweryfikować swój światopogląd. Punkt finalny monologu kreśli obraz bohaterki, która pomimo świadomości spełnienia się katastroficznej wyroczni, wcale nie tryumfuje.

Przywołane rekwizyty są dla niej już tylko zwykłymi rupieciami („A to są moje prorockie rupiecie.”), miejsce „głowy pełnej wątpliwości” zajęła „wykrzywiona twarz”, twarz zniekształcona bólem istnienia, grymasem tragizmu wynikającego z kruchości ludzkiego losu wobec wszechświata, a przecież ta twarz „mogła być piękna”, gdyby jej właścicielka zrezygnowała z dociekań ontologicznych i potrafiła w przestrzeni „od oczu do ziemi” odnaleźć swoje miejsce, żyć chwilą, docenić wartość własnej urody i urody świata. To przeciwstawienie „wykrzywionej twarzy”, zdeformowanego kształtu atrakcyjnemu obliczu zaświadcza o poczuciu straty, jaką się poniosło, drążąc tajniki bytu, gardząc ziemskim doświadczeniem.

Zakończenie
Nie odnosi się do wiersza, jego kompozycji, lecz do dylematu Kasandry. Zdecydowanie ciekawsze od stwierdzenia w rodzaju „wiersz mi się podobał”, w dodatku świadczy o… zrozumieniu utworu.

Cóż, paradoksalnie, być może, okazuje się, że łatwiej było Kasandrze oswoić przestrzeń kosmiczną, „spojrzeć na siebie z gwiazd” mimo rozpaczy i trwogi, jakie to spojrzenie niesie, niż zapanować nad rzeczywistością zwyczajną, tą ziemską, czysto ludzką, pełną napięć. Zabrakło jej jednak wiedzy, że konsekwentne wnikanie w inny wymiar bytu izoluje od świata, powoduje alienację, a przede wszystkim samotność, która, niewykluczone, że jest o wiele większą trwogą niż ta, jaką się rozpoznaje po odkryciu swojej małości wobec wszechświata.

 

Zwróć uwagę na…
odwołania do filozofii. Pascalowska krucha trzcina, motyw vanitas (przemijania, znikomości życia ludzkiego), zestawienie przestrzeni codzienności ze sferą kosmiczną to uwagi, które podnoszą poziom pracy.

Uwaga!

  • Cóż, paradoksalnie być może okazuje się, że łatwiej było Kasandrze oswoić przestrzeń kosmiczną, „spojrzeć na siebie z gwiazd” mimo rozpaczy i trwogi, jakie to spojrzenie niesie, niż zapanować nad rzeczywistością zwyczajną, tą ziemską, czysto ludzką, pełną napięć. Zabrakło jej jednak wiedzy, że konsekwentne wnikanie w inny wymiar bytu izoluje od świata, powoduje alienację, a przede wszystkim samotność, która, niewykluczone, że jest o wiele większą trwogą niż ta, jaką się rozpoznaje po odkryciu swojej małości wobec wszechświata.
  • Centralną postacią wiersza jest Kasandra. Należy pamiętać, kim była, przypomnieć jej historię, to w znacznym stopniu ułatwi zrozumienie tekstu. Kasandra to najpiękniejsza córka króla Priama, mitycznego władcy Troi . Jej uroda uwiodła Apollina tak dalece, że aby pozyskać względy królewskiej córy, obdarzył ją zdolnością prorokowania. Kasandra wzgardziła jednak uczuciem Apolla, ten z kolei odtrącony i poniżony zemścił się okrutnie. Sprawił, że nikt nie wierzył w głoszone przez Kasandrę najbardziej nawet apokaliptyczne przepowiednie, również w tę, w której wieszczym tonem ostrzegała dumnych mieszkańców Troi przed zagładą miasta. Wszyscy odwrócili się od niej.

 

Zapamiętaj termin

  • dyskurs – inaczej przemowa, styl wypowiedzi zdradzającej intelektualny, często ironiczny dystans osoby przemawiającej w tekście do przedmiotu opisu (zjawiska, problemu, osoby). Styl wypowiedzi poetyckiej Wisławy Szymborskiej określa się mianem dyskursywnego.
  • synekdocha – jeden z tropów poetyckich oparty na zasadzie wymienności wyrazów bliskich znaczeniowo, ale różniących się stopniem ogólności. Najczęściej spotykanym rodzajem synekdochy jest ten, w którym część zastępuje całość np. „Trudno mi było całą unieść szyję” (A. Mickiewicz).
  • anafora – odmiana paralelizmu składniowego, w którym pewien zespół zdań (lub wersów) zaczyna się od tych samych słów.
  • vanitas – marność, nietrwałość świata. Jest to podstawowe pojęcie biblijnej Księgi Koheleta, która sytuuje się w kręgu fascynacji czasem, przemijaniem, nietrwałością świata doczesnego. Mottem tej księgi jest zdanie: „Vanitas, vanitatum et omnia vanitas” („Marność nad marnościami i wszystko marność”).
  • ontologia – ogólna teoria bytu istniejącego i możliwego.

Zobacz:

Wisława Szymborska na maturze

Wisława Szymborska

Wisława Szymborska – jak pisać o…

Jaka jest funkcja paradoksu w poezji Wisławy Szymborskiej?

Wisława ­Szymborska – jej rola w literaturze polskiej

Wypisz w punktach charakterystyczne cechy poezji Szymborskiej

Wisława Szymborska – Nad Styksem

Wisława Szymborska – Rehabilitacja