Obyczaj – co to jest?

Słownik twierdzi, że to sposób postępowania danej grupy ludzi, utwierdzony tradycją. a Co znaczy „sposób postępowania”?
To znaczy:

  • jak się ubieramy,
  • jak się witamy i żegnamy,
  • w jaki sposób rozmawiamy ze sobą,
  • jak i co jadamy,
  • jak spędzamy święta itp.

Niektóre obyczaje przemijają: np. obyczaj całowania ojca w rękę albo mówienia do mamy „pani matko”. Rodzą się nowe obyczaje szkolne – choćby mówienie „pani profesor” do nauczycielki w liceum, kopniak na szczęście przed egzaminem, czerwona bielizna, jaką noszą maturzystki na studniówce i egzaminie. Odkąd pojawiły się telefony, obyczaj każe przedstawić się na początku rozmowy, zakończyć zaś tej osobie, która dzwoniła. I tak dalej – obyczaje porządkują nasze życie na każdym kroku. Nawet herbata przy śniadaniu – to obyczaj.

Czy każdy obyczaj można nazwać tradycją?

Nie, nie każdy. Tradycja to zbiór obyczajów mocno utrwalonych, silnych, uświęconych w narodzie, takich, które przechodzą z pokolenia na pokolenie. Wigilia polska jest najlepszym przykładem tradycji. Tradycją są obrzędy wielkanocne, obyczaje związane ze Świętem Zmarłych, z weselami czy pogrzebami w danym kraju.
Wprawdzie lubimy mówić „nasza klasowa tradycja” albo „narodziła się nowa tradycja”, ale wiemy intuicyjnie, że chodzi nam o obyczaje, taką „mniejszą tradycję”, nie narodową, wielką.

Czym jest obyczaj, a czym tradycja?

Według słownika języka polskiego obyczaj to sposób postępowania danej grupy ludzi, utwierdzony tradycją, sposób postępowania, czyli to:

  • Jak się ubieramy.
  • Jak się witamy i żegnamy.
  • Jak i co jadamy.
  • W jaki sposób spędzamy święta.

A utwierdzony tradycją? Czyli znany już od pokoleń, przekazywany następnym pokoleniom.
Niektóre obyczaje przemijają, np. obyczaj całowania ojca w rękę. Rodzą się natomiast nowe obyczaje; szkolne – kopniak na szczęście przed egzaminem, czerwona bielizna na studniówce.

Obyczaje na co dzień i od święta

Na co dzień

  • Słowa na powitanie i pożegnanie (dzień dobry, witam, do zobaczenia, hej).
  • Uchylanie kapelusza przez panów.
  • Całowanie kobiet w rękę.
  • Wspólne spożywanie posiłków w rodzinie.
  • Przepuszczanie w drzwiach kobiet i osób starszych.

Od święta

  • Dzielenie się opłatkiem w wigilię.
  • Obsypywanie nowożeńców ryżem i pieniążkami.
  • Wręczanie prezentów i kwiatów z okazji imienin, urodzin.
  • Andrzejkowe wróżby.
  • Zdmuchiwanie świeczek na urodzinowym torcie.

Obyczaje narodowe

To takie, które są ściśle związane z jakąś narodowością, mieszkańcami pewnego kraju. Przykładowo: obchody dnia św. Łucji w Szwecji (13 grudnia). Dziewczęta ubrane na biało, chłopcy tworzący orszak, mnóstwo światła i tradycyjnego jedzenia. I choć to takie śliczne święto, że wszyscy go Szwedom zazdroszczą, to jednak nie jest obchodzone w innych krajach. Podobnie Oktoberfest – niemieckie święto piwa (obecnie już naśladowane w innych krajach). Ale już Halloween czy walentynki początkowo były obyczajem w Anglii i Stanach Zjednoczonych. W tej chwili są świętem znanym prawie na całym świecie.

Jaki obyczaj nas obchodzi?

rycerskiszlacheckiludowy
Pieśń o Rolandzie
Krzyżacy Henryka Sienkiewicza
Trylogia Henryka . Sienkiewicza
Pieśni Jana Kochanowskiego
Pamiętnik Jana Chryzostoma Paska
Zemsta Aleksandra Fredry
Pan Tadeusz Adama Mickiewicza
Trylogia Henrryka Sienkiewicza
Dziady Adama Mickiewicza
Wesele Stanisława Wyspiańskiego
Chłopi Władysława Reymonta
Przykłady

  • „Sąd boży” – czyli pojedynek ma rozstrzygnąć winę lub niewinność Ganelona.
  • Roland postępuje według zasad kodeksu rycerskiego – np. ze względu na swój honor nie chce zawołać pomocy.
  • Danusia ratuje Zbyszka od śmierci, nakrywając jego głowę białą nałęczką.
  • Obyczaj nietykalności posłów, który naruszył Zbyszko.
  • Ślubowanie Longinusa Podbipięty – iż zachowa czystość, dopóki nie zetnie trzech głów niewiernych naraz.
  • Przysięga i śmierć w Kamieńcu Podolskim Wołodyjowskiego i Ketlinga – święte słowo rycerza.
Przykłady

  • Obyczaj świętowania nocy świętojańskiej w sielankowej pieśni Jana Kochanowskiego Pieśń świętojańska o Sobótce. Nocą, w wigilię świętego Jana (24 czerwca), przy ognisku 12 Panien śpiewa pieśni.
  • Obyczaje szlacheckie w Zemście: prawo gościnności – Papkin rezyduje w domu szlacheckim; gdy Rejtan odwiedza Cześnika, gospodarz chowa szablę, gdyż nie może wystąpić przeciw gościowi.
  • Pan Tadeusz: obyczaj zasiadania przy stole, spacerowania, polowań, czarnej polewki, którą podano Jackowi Soplicy, wreszcie sam zajazd szlachecki i zrękowiny. Pan Tadeusz jest najbogatszym zbiorem szlacheckich obyczajów, bo autor pragnął je w swoim dziele utrwalić.
  • W Trylogii: zwyczaj decydowania o ślubie dzieci przez rodziców lub opiekunów (o Helenie decyduje kniahini Kurcewiczowa, o Oleńce i Kmicicu – testament). Uczty szlacheckie (w Kiejdanach – w Potopie, w Chreptowie – w Panu Wołodyjowskim). Obyczaj sejmowy, gościnność – w Panu Wołodyjowskim: na początku zjeżdża się szlachta do Warszawy na sejm, głównych bohaterów gości Ketling w domu na Mokotowie. Podział na role kobiece i męskie – z takim podziałem nie zgadza się Basia, chętna do szabli i walki, a nie lutni i igły. Pogrzeb szlachecki – na końcu Pana Wołodyjowskiego.
Przykłady

  • Obrządek dziadów – przywoływanie dusz zmarłych, by pomóc im dostać się do nieba, który opisuje Mickiewicz w II części Dziadów. Wyobrażenie o wędrówce dusz, karze za grzechy i upiorach.
  • W balladach – kodeks moralności ludowej.
  • W Weselu Wyspiańskiego obserwujemy ślub na wsi: wprawdzie inteligent żeni się z chłopką, ale wesele odbywa się według obyczajów ludowych, na przykład młoda para ubrana jest w barwne, ludowe stroje – nie w klasyczny biało-czarny strój ślubny.
  • W Chłopach Reymont pokazał życie wsi w różnych porach roku. Obyczajów zatem zawarł tam mnóstwo: związanych z poszczególnymi świętami, zabawą w karczmie, pracami w gospodarstwie. Najbardziej obrazowe jest wesele Boryny z Jagną, wszelkie jego etapy, szczegóły: taniec panny młodej ze wszystkimi mężczyznami czy oczepiny.

 

Wigilia

W naszej tradycji wigilia to wieczerza spożywana w przeddzień Bożego Narodzenia, które obchodzimy 25 grudnia, w dzień zimowego przesilenia słońca. Źródłem święta jest Biblia. Narodziny Jezusa w stajence w Betlejem stały się przekazywaną z pokolenia na pokolenie tradycją, a szczegóły i okoliczności tej historii spowodowały, że właśnie takie, a nie inne obyczaje wiążą się z wigilią. Na przykład – czekamy na pierwszą gwiazdkę na pamiątkę Gwiazdy Betlejemskiej, która według Biblii prowadziła mędrców i stanęła nad miejscem narodzin Dzieciątka. Siano pod obrus kładziemy na pamiątkę stajenki, w której urodził się Jezus, gdyż – jak pamiętamy – nie było już miejsca w zatłoczonej oberży. Choinka, którą przystrajamy, bardzo późno przybyła do Polski, bo w XIX wieku. Aż dziwnie pomyśleć, że staropolska, szlachecka wigilia odbywała się bez choinki.
Inne też były posiłki:

Wigilia Bożego Narodzenia była wielką uroczystością (…). Dnia tego jednakowy po całej Polsce był obiad. Trzy zupy: migdałowe z rodzynkami, barszcz z uszkami, grzybami i śledziem, kucja dla służących, karp do podlewy, szczupak z szafranem, placuszki z makiem i miodem, okonie z posiekanymi jajami i oliwą. Obrus koniecznie zasłany być musiał na sianie, w czterech kątach izby jadalnej stały cztery snopy jakiegoś nie młóconego zboża. Niecierpliwie czekano pierwszej gwiazdy; gdy ta zajaśniała, zbierali się goście i dzieci, rodzice wychodzili z opłatkiem na talerzu, a każdy z obecnych, biorąc opłatek, obchodził wszystkich zebranych, nawet służących, i łamiąc go, powtarzał słowa: „bodajbyśmy na przyszły rok łamali go z sobą.
J. U. Niemcewicz Wspomnienia

Już wówczas uważano, że wigilia ma ludzi łączyć, zostawiano przy stole wolne miejsce dla zmarłych i nieobecnych. Często też wynoszono jadło przed dom, dla duchów. Podkreślano uczestnictwo zwierząt w radosnym święcie narodzin Jezusa: konie i bydło dostawały resztki z wigilijnej wieczerzy, wierzono też, że o północy zwierzęta mówią, a woda przemienia się w wino. Obdarowywano się w Boże Narodzenie – rozsyłane dary nazywano kolędą. Święta Bożego Narodzenia były obchodzone hucznie i bogato. Mikołaj Rej pisze:

To już więc tam na dzień Bożego Narodzenia – nie będzie li, włócząc się przez całą noc, wrzeszczał, drzwi wybijał, a kiełbas nie nazbiera, albo li, iż całą noc kostki grając, szczęścia nie szuka, już jakoby tego święta nigdy nie święcił.

Święty Mikołaj jeszcze po domach nie chodził, ale obchodzono 6 grudnia jako święto pasterskie. Podarunki mikołajowe przyszły później, wraz z choinką, czyli w XIX wieku.

 

Wigilia w literaturze:

  • Leon Schiller Pastorałki. Temat w realizacji teatralnej, czasem przypominany przez telewizję. Doradzamy zobaczyć, bo Schiller był ważnym reformatorem polskiego teatru.
  • Poeci czasów wojny – Krzysztof Kamil Baczyński Pieśń wigilijna i Tadeusz Gajcy Noc wigilijna.

W czasie wojny i okupacji wigilia i święto Bożego Narodzenia nabrały szczególnych znaczeń. Były biedniejsze, często bez najbliższych przy stole, ale za to jednoczyły ludzi, dawały nadzieję na przetrwanie, ocalały pamięć wolności. W wierszach poetów wojennych pojawiają się symbole ich czasu, np. choinka przybierała kształt szubienicy. „Mamy serca pełne smutku, rozpaczy i bólu”, „golgoty gwiazd – objawień” – pisali poeci.

  • Gustaw Herling-Grudziński Inny świat. Znana powieść o łagrach – sowieckich obozach. Tę książkę będziesz opracowywać w liceum. Dziś dobrze byłoby zapamiętać, że taki motyw wigilii w niewoli, w więzieniach, obozach koncentracyjnych też istnieje. Chleb zastępuje opłatek, życzenia składane są w tajemnicy. Taką scenę zamieszcza pisarz w Innym świecie.
  • Jan Twardowski – wiersze: Wigilia, Boże Narodzenie. Wspomina wigilię przedwojenną, obserwuje powojenną, pisze, że tradycja zwycięża historię.
  • Opowieść wigilijna Karola Dickensa. Najbardziej znana na świecie powieść angielskiego pisarza, kilkakrotnie sfilmowana, często emitowana w TV na święta. Ale też we wzruszający sposób pokazuje magię świąt Bożego Narodzenia – możliwość przemiany i pogodzenia się z bliskimi.
  • Noelka Małgorzaty Musierowicz. Z Londynu przenosimy się do Poznania w mroźną wigilię znanych bohaterów serii lubianej pisarki. Właśnie Noelka jest nastrojowa, ciepła, świąteczna, choć główna bohaterka ma prawo być nieco rozgoryczona.

 

Przegląd innych obyczajów w literaturze

Rycerskie biesiadowanie

  • Literatura poucza towarzystwo średniowieczne, jak należy zachowywać się podczas posiłków, a najbardziej znanym utworem jest stareńki wiersz średniowieczny Przecława Słoty O zachowaniu się przy stole. Poeta nakazuje damom spożywać jadło drobnymi kęsami („ukrawaj często, a mało”), a rycerzom zajmować się damami, a nie „siedzieć jako wół, jakby w ziemie wetknął kół”. Część porad nie straciła na aktualności, część przeszła już do historii obyczajów. Eleganckie biesiadowanie rycerstwa wymagało modlitwy przed posiłkiem, zajęcia odpowiedniego miejsca za stołem (słusznie kojarzymy scenę z Pana Tadeusza – ta hierarchia przetrwała), a także mycia rąk. Dziś jeszcze niektórzy i modlą się, i zostawiają honorowe miejsce przy stole gościowi, a mycie rąk zdaje się być potrzebne.
  • Gdy czytamy, że należało odzywać się taktownie – nigdy przed starszymi, jeść powoli i bez nadmiaru, damom przysługiwała „obsługa” i zabawianie ze strony sąsiada – a stół uginał się od mięsiw, trunków i deserów – myślimy, gdzie czasy owe i kulturalni przodkowie! Ale gdy słyszymy zakazy: nie wycierać nosa w serwetę, nie rzucać kości pod stół, nadgryzionego chleba we wspólnej misie nie maczać, w nosie, oczach ani uszach nie dłubać i na stół nie spluwać – o, możemy czuć się daleko bardziej cywilizowani i kulturalni.
  • Zasady biesiadne obowiązują do dziś! I przez stulecia obowiązywały, choć oczywiście inaczej to nazywano. Savoir-vivre, zasady dobrych obyczajów – mnóstwo poradników można znaleźć i w prasie, i w księgarniach. Wiele rzeczy zanikło: do niedawna osobnik płci męskiej siedzący przy kobiecie (stojącej) uznany zostałby za chama, nie mówiąc o tym, który odpycha niewiastę od drzwi, depcze jej pantofelki, by wejść pierwszy. Mogło być nieco kłopotliwe, gdy przy stole (to już wiek XX) wstawali wszyscy mężczyźni, jeśli tylko kobieta wstawała na chwilę – ale miłe. Dodajmy, że ta kobieta nie obgryzała paznokci i nie używała słów wulgarnych.

Prawo gościnności

  • Ujawnione i w Panu Tadeuszu, i w Nad Niemnem. Goście przyjmowani byli z otwartymi ramionami, a rezydenci – czyli dalecy krewni, a nawet i obcy, którzy nie mieli się gdzie podziać – pozostawali w gościnnym dworku po kres swoich dni. Spotykano się także przy okazji polowań, świąt, po mszy, po sąsiedzku i oczywiście przy trunku, pełnym stole: gadano, gadano, gadano. Do obowiązków gospodarza należało witać gości w progu domu, uroczyście wprowadzić do bawialni – pan domu – mężczyznę, a żona – kobietę. Należało witać go komplementami – układano specjalne przemowy. Aby gościa nie wypuścić, wymyślano rozmaite sposoby: albo tak długo powtarzano „strzemiennego”, że nie był w stanie wyruszyć, albo upijano woźnicę, albo zgoła zdejmowano koła z wozu i chowano tak, że gość ich nie znalazł. Czasem uziemiony szczęściarz podawał swego gospodarza do sądu – tak mu ta gościnność dogryzła.
  • Hucznie obchodzono imieniny! Traktowano je bowiem również jako hołd złożony świętemu patronowi – zewsząd na dwór zjeżdżali się goście i przywozili dary (co nam pozostało do dziś, podczas gdy większość narodów świętuje urodziny). Tyle że wówczas darowywano konie i psy myśliwskie, broń, a nawet klejnoty… Młodzi skromniej – kawaler pannie kwiaty, a ona mu chustkę haftowaną.

Zajazdy

  • Ostatni zajazd na Litwie, jak wiemy, odbył się w roku 1812, i opisał go dokładnie Mickiewicz w Panu Tadeuszu – z łezką sentymentu, z dawką humoru. Zajazdy nie były bynajmniej fikcją literacką. Szlachta była krewka i dumna, byle co mogło stać się obrazą honoru, która pociągała za sobą pojedynek albo najazd sąsiedzki. „Najeźdźca” czasem uprzedzał nawet pisemnie swojego wroga. Po czym dwór zagrożony zamieniał się w warownię, a sąsiad organizował napad zbrojny – brał sąsiedzką rodzinę w niewolę, czasem zabierał łupy, ustalano warunki pokoju. Rzecz była poważna, były to bowiem swoiste wojny domowe…
    „Zdarzało się, że namiętności nie zatrzymały się u progu kościoła. Tak np. w r. 1624, w trzeci dzień Bożego Narodzenia bracia Fredrowie zamordowali Jana Orzechowskiego, modlącego się w kościele w Nowym Mieście. „(…) wpadli oni z czeladzią uzbrojoną do kościoła, rzucili się z szablami ku klęczącemu, a czeladź dała ognia” – pisze Jan Bystroń w Dziejach obyczajów w dawnej Polsce. Nie zawsze jednak zajazdy kończyły się tak tragicznie – często zgoda przemieniała się we wspólną pijatykę zwaśnionych.

Polowanie

  • Opis doskonały znajdujemy w Panu Tadeuszu. Wspomina też o polowaniu Rej w Żywocie człowieka poczciwego: „ano myśliwiec wrzeszczy, trąbi (…). Wypadnie zajączek – aż go nie rozkosz poszczuwać, za nim sobie pobiegać, a jeszcze lepsza do łęku go przywiązać i do domu przywieść (…)”.
    Bohaterowie Mickiewicza mają większe ambicje: polują na niedźwiedzia. Polowano też na sarny, lisy, ptactwo – zwierzyny było w bród, a zresztą uznawano gonitwę za szarakiem za niegodną szlachcica, co zaznacza też Wojski. Kłótnia Asesora i Rejenta o ukochane psy obrazuje miłość szlachty do psów myśliwskich, dla których budowano psiarnie, szczególnie powodzenie miały ogary i charty. Oto kilka psich imion: Dyszkant, Cymbał, Burda, Łajdak, Doskocz, Walet, zwykłe: Burek lub Cygan albo dostojnie: Mars, Sybilla.

Zaręczyny i śluby

  • W Panu Tadeuszu – Zosia i Tadeusz, u Fredry – Klara z Albinem, Aniela z Guciem i u Niemcewicza – Walery i Teresa itd., itd. Losy par literackich kończą się szczęśliwie, zawsze jednakże konieczna była do tego finału zgoda rodziców. Rzadko udzielano jej tak, jakby chciała literatura – dwojgu kochającym się ludziom. Baczono na majątek i koligacje, a wówczas nawet wiek nie odgrywał roli – bywały mężatki dziewięcio- i czternastoletnie. Właściwie to rodzice obojga narzeczonych dogadywali się między sobą – dzieci musiały wypełnić ich wolę.

Wesela

Wesela odegrały w polskiej literaturze ważną rolę! Pewnie dlatego, że świetny to pretekst do tego, by poruszyć bardzo ważne kwestie, a przy okazji ukazać obyczaj, barwę folkloru, ludzi w wirze zabawy. Wesele w tytule nosi jeden z naszych największych dramatów narodowych.

  • Wyspiański w Weselu wykorzystał weselisko inteligenta z chłopką, by poddać ocenie naród, zrewidować prawdy o możliwościach zrywu narodowego.
  • Reymont, łącząc starego Borynę z młodą, kwitnącą Jagną, zaprezentował obyczaj wiejski w detalach: tańce i stroje, oczepiny i przyśpiewki można znaleźć w Chłopach.
  • Po wojnie podjęli ten motyw Maria Dąbrowska i Sławomir Mrożek, w sposób zupełnie odmienny. Na wsi wesele ukazuje wieś nową, powojenną, Wesele w Atomicach – fantastyczną wioskę przyszłości… Wprawdzie bardzo wiele się w realiach tych przestrzeni zmieniło, ale pewne mechanizmy wciąż pozostają te same.
  • Wcześniej jeszcze w Panu Tadeuszu sięga Adam Mickiewicz po obyczaj zrękowin, by na tym tle ukazać optymizm i wolę walki o wolność doby napoleońskiej. „Poloneza czas zacząć” – sławny cytat utrwalił się w naszej świadomości narodowej jako radosny finał epopei. Bo i było weselisko świętem radosnym w Polsce szlacheckiej; ceremoniałem bogatym w obrzędy, które miały zagwarantować młodej parze bogactwo, potomstwo, szczęście itd.

Wesele musiało być huczne, a odbywało się jesienią lub w karnawale. Im więcej gości – tym większe szczęście młodych, których zresztą mało pytano o zdanie. Już wówczas słano swaty do rodziców dziewczyny. Jeśli odmawiali ręki córki – to symbolicznie. Na przykład Jacek Soplica w Panu Tadeuszu otrzymał czarną polewkę. Można było też wręczyć wieniec grochowy albo poczęstować kawonem (stąd „dostać arbuza”). A jeśli odpowiedź brzmiała „tak”, rozsyłano zaproszenia, objeżdżano dwory, zapraszano osoby dostojne – a wesele trwało wiele dni. Panna odbywała swój „dziewiczy wieczór”, ubierano ją do ślubu, a gdy wyjeżdżano do kościoła – panna powozem, we łzach, a obok konno – kawaler. Po ślubie ucztowano i tańczono. Noc poślubna wcale nie miała tej wymowy co dziś – kościół bowiem nakazywał zachowanie czystości w tę noc. Oczepiny – czyli przyjęcie panny do grona mężatek – odbywały się przy przyśpiewkach, kiedy obcinano jej włosy i nakładano czepiec. Po przenosinach do męża przyjmowano młodą parę chlebem i solą – co także dziś znamy. Jak widać, wiele obrzędów powyższych w takiej czy innej formie przetrwało do dziś – co jako bywalcy wesel z pewnością możecie zbadać.

Również z czasów staropolskich pochodzi powiedzonko „siać rutkę” – o starych pannach. Wzięło się stąd, że panny na wydaniu hodowały kwiaty w oknach i ogródkach – m.in. rutę na wieńce. Te, które wychodziły za mąż – kończyły z ogrodnictwem, te, które wciąż wyglądały narzeczonego, siały tę rutkę i siały… Powiedzonko zostało, ale zwyczaj nie przetrwał, a i status starej panny dziś już nie ten sam.

Uczty

To w wieku siedemnastym nieopanowane spożycie alkoholu stało się modą i regułą obowiązującą na ucztach. Piciu towarzyszyły toasty, a rytuał tłuczenia kielichów po uprzednim opróżnieniu bardzo lubiano. Tłuczono taki kielich po to, by nikt już nie tknął naczynia, którym wypito zdrowie zacnej osoby, albo gdy otrzymano go od ważnej osobistości. Byli tacy, którzy rozbijali owo naczynie o własną głowę. Stoły były suto zastawione, apetyt bowiem Sarmatom także dopisywał, strojono je także serwetami i zastawami. Pamiętamy opis serwisu z Pana Tadeusza… Otóż nie od razu uznano u nas porcelanę. Używano naczyń cynowych, srebrnych – potem dopiero fajansu. Pamiętamy hierarchię sadzania gości za stół – według godności, urzędu, wieku, co czasem budziło dyskusje, a potrawy stygły. Nie tylko zresztą poczucie godności, ale i apetyt mogły doznać uszczerbku – do gości „gorszych miejsc” dochodziły czasem zaledwie resztki.

 

Facebook aleklasa 2