Geneza i kształt utworu

Kazimierz Moczarski był więziony od sierpnia 1945 roku do marca 1956 z przyczyn politycznych (przynależności do AK). Od 2.03 do 11.11.1949 w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie przebywał w jednej celi z Jürgenem Stroopem, generałem SS, likwidatorem getta warszawskiego i właściwym bohaterem utworu, bo o sobie i swojej sytuacji, która była wyjątkowo dramatyczna, nie pisze Moczarski prawie zupełnie. Nie wspomina o „piekielnym śledztwie”, jakiemu był poddany także w okresie wspólnego pobytu w celi ze Stroopem. O tym, co Moczarski przeżywał, może dać wyobrażenie jego skarga do Naczelnej Prokuratury Wojskowej, w której wymienia 49 rodzajów tortur i maltretacji.

Umieszczenie autora w jednej celi z Niemcami, hitlerowcami (poza Stroopem był tam jeszcze Gustaw Schielke, niższy rangą esesman) też było pomyślane jako szykana.

Moczarski potrafił jednak w wyjątkowy sposób wykorzystać tę sytuację: „Powiedziałem sobie wtedy: skoro już z nimi jestem i skoro mam z nimi pozostać, to niechże przynajmniej ich poznam, rozgryzę, rozłożę ich osobowości na włókna”.

Kazimierz Moczarski wspomina, że był wówczas w stanie „niezwykłej (…), fenomenalnej koncentracji”, która umożliwiała mu pisanie książki w myśli. Po wyjściu z więzienia sporządził notatki, które potem stały się podstawą książki (fragmenty ukazały się w 1968 roku w Polityce, całość w odcinkach w Odrze w latach 1972-1974, a wydanie książkowe pochodzi z 1977 roku).

Autor był przekonany o szczerości Stroopa i prawdziwości jego relacji, niemniej po wyjściu z więzienia sprawdził podane informacje.

Stroop, pozostając „w cieniu szubienicy”, mówił prawdę o sobie, a Moczarski słuchał, czasem prowokował temat zwierzeń, zadawał pytania, prosił o wyjaśnienia.

Powstała książka, która jest rekonstrukcją życiorysu i psychologicznym studium Jürgena Stroopa, człowieka, który zrobił karierę w hitlerowskich Niemczech.

Moczarski uporządkował fakty chronologicznie, złożył biografię rozmówcy z cząstkowych relacji. Pozostała forma dialogu (wywiadu), bo zgodnie z tytułem genezą książki są rozmowy toczone przez trzech mężczyzn, których wprawdzie dzieli narodowość, przeszłość wojenna, ale potrafią zdobyć się na tolerancję, odrzucić wrogość, gdy połączył ich wspólny, więzienny los.

 

Biografia Jürgena Stroopa

Jürgen (a pierwotnie Józef) Stroop urodził się w 1895 roku w księstwie Lippe-Detmold, w katolickiej, drobnomieszczańskiej rodzinie. Ojciec był komendantem posterunku policji. Młody Józef wziął udział w I wojnie światowej, odniósł niewielkie obrażenia, został także odznaczony.

Po wojnie pracował w urzędzie katastralnym (kataster – urzędowy opis gruntów i budynków), z racji niskiego wykształcenia na podrzędnym stanowisku.
Wyszedł jednak poza granice swojego środowiska dzięki przynależności do organizacji kombatanckich. Tam zetknął się z poglądami, które przygotowały go duchowo do działalności w ugrupowaniach hitlerowskich (SS, NSDAP).

Kariera Stroopa zaczyna się w 1932 roku, kiedy wstępuje do nich i szybko awansuje.

  • Kieruje placówkami w Münster i Hamburgu. Jest szkolony na różnych kursach, m.in. w obozie koncentracyjnym w Dachau. Stroopa cieszy pomyślny przebieg kariery partyjnej i życie rodzinne (w 1923 ożenił się z pochodzącą z zamożnego i dobrego domu córką pastora. Po śmierci pierworodnego Jürgena doczekał się córki i synka Olafa).
  • W 1938 roku Niemcy wkraczają do Czechosłowacji i Stroop otrzymuje stanowisko najpierw w Liberen, a potem w Karlowych Warach. Przez kolejne wojenne lata będzie pełnił funkcje (coraz wyższe) w wielu okupowanych krajach.
  • Jesienią 1939 roku dowodzi oddziałami w Poznańskiem, w 1941 roku przebywa na froncie rosyjskim, potem na Ukrainie, we Lwowie i wreszcie od kwietnia 1943 roku przez kilka miesięcy w Warszawie.
  • Stroop dowodzi jednostkami SS, które terroryzują okupowaną ludność czy wręcz dokonują aktów masowej zagłady. Powierzenie Stroopowi likwidacji warszawskiego getta świadczy, że władze w pełni doceniają jego umiejętności kata.
  • Po wyjeździe z Warszawy Stroop przebywa w Grecji i wtedy wielu greckich Żydów trafia do obozów koncentracyjnych w Polsce.
  • Od listopada 1943 roku generał już prawie do końca wojny (24.03.1945) pozostaje w Wiesbaden. Przygotowuje do powojennej działalności tajne oddziały o charakterze terrorystycznym i dywersyjnym.
  • Wtedy również z jego rozkazu dokonywane są mordy na lotnikach amerykańskich, jeńcach, za co 21.03.1947 zostaje skazany na śmierć przez amerykański sąd wojskowy.
  • Amerykanie nie wykonują jednak wyroku i 31.05.1947 wydają Stroopa władzom polskim.
  • W lipcu 1951 r. przez trzy dni toczy się proces przeciw niemu w Warszawie.
  • Wyrok śmierci orzeczony przez sąd zostaje wykonany 6.03.1952.

 

Co ukształtowało osobowość kata?

Kult siły i przemocy, przywiązanie do tradycji militarnych.
W dużym stopniu cechy te Stroop wyniósł ze środowiska, w którym się wychował.
Nad Detmoldem górował pomnik Hermanna der Cheruskera, zwycięskiego wodza germańskiego plemienia. Był on symbolem kultu wojny i siły. Ten ostatni praktykowany był na co dzień – kiedy mały Józef pobił młodszego brata za zabranie mu prezentu, ojciec pochwalił go za taki sposób rozstrzygnięcia sporu.

W dorosłym życiu Stroop w pełni akceptował wojnę jako konieczny selekcyjny zabieg biologiczny i psychologiczny. Wobec przeciwnika był brutalny i bezwzględny, głosił, że tylko silni godni są uwielbienia. Nie rozumiał spotkanego w więzieniu ojca Rotha, który z chrześcijańskim miłosierdziem odnosił się do wszystkich ludzi.

Jürgen Stroop uwielbiał to, co jest materialnym wyrazem tradycji wojskowych – mundur.
Szacunek dla władzy, uniżoność wobec przełożonych przy pogardzie dla niżej stojących.
To także jedna z cech wpajanych mu przez wychowanie domowe, a utrwalanych przez służbę w wojsku i oddziałach SS.

„Rozkaz jest rozkazem” to dewiza, o której Jürgen Stroop będzie pamiętał przez całe życie. Nigdy nie sprzeciwi się władzy – w szkole na polecenie nauczyciela doniesie na kolegę, będzie gorliwym wykonawcą poleceń swoich przełożonych. Nawet w więzieniu nie zdobędzie się na odstępstwo od regulaminu. Jego oburzenie na Moczarskiego, który nielegalnie zdobywa papierosy, jest zupełnie szczere.

Kult władzy przybiera formę groteskową, kiedy w więzieniu Stroop odstępuje Moczarskiemu jedyną pryczę, bo ów jest przedstawicielem narodu zwycięzców.

Będąc posłusznym lub wręcz służalczym wobec przełożonych, Stroop podkreśla, że nie należy spoufalać się z podwładnymi, a niższych rangą współoskarżonych w procesie przed amerykańskim sądem określa jako „gówniarzy”, „hołotę” i „pętaków”.

 

Szowinizm, rasizm, nietolerancja wobec innych narodów i religii

Stroop nie potrafił zrozumieć i zaakceptować życia w polskich kręgach, o których opowiadał mu Moczarski. Dziwiły go kontakty towarzyskie ludzi różnych wyznań i narodowości.

Kiedy – jeszcze jako młody człowiek – przebywał w Detmoldzie, nie odkłonił się koledze Żydowi, pogardzał ludźmi biedniejszymi – „ceglarzami” i „koziarzami”. Z pogardą wyrażał się o Francuzach („zgniłki i meteki”).

Niemców „budujących (…) Rzeszę Adolfa Hitlera” uznawał za lepszych od innych nacji. Tylko oni – w jego pojęciu – zasługiwali na humanitarne, ludzkie traktowanie.

Stroop odwoływał się do hitlerowskiej propagandy i pseudonauki, deklarując:

Żydzi to naprawdę nie ludzie w naszym pojęciu (…). Żydzi, Cyganie i rozmaite Mongoły są w rozumieniu prawdziwej nauki prawie zwierzętami.

 

Antyintelektualizm, niski poziom umysłowy

Stroop – sam słabo wykształcony – nie cenił intelektualistów i ludzi nauki. Mówił o nich „czytacze i talmudyści”. Bibliotekę odziedziczoną po teściu bez zastanowienia sprzedał. Cieszyła go jedynie jej materialna wartość.

Ciasne horyzonty umysłowe Stroopa uczyniły go podatnym na hitlerowską propagandę, z którą był bardzo obeznany. Dzięki niej poznał hitlerowską teorię ras, wedle której oceniał ludzi i zgodnie z którą sam dążył do osiągnięcia ideału „nordyckości” w wyglądzie zewnętrznym (usunięcie owłosienia z piersi, „podwyższanie” czoła przez odpowiednie ostrzyżenie).

Stroop sam przyznał, że zawsze miał kłopoty z przyswajaniem wiedzy, a Moczarski nie był w stanie nauczyć go podstawowych słów z języka polskiego.

 

Pożądanie dóbr doczesnych

Stroop jeszcze jako dziecko, a potem młodzieniec patrzył z zazdrością na bogatszych od siebie. Kariera w SS nie tylko dała mu władzę, ale i możliwość zaspokojenia żądzy posiadania, z czego chętnie korzystał. Z lubością opowiadał o swoich długich butach – „zwierciadlanym poemacie do konnej jazdy”, pięknych mieszkaniach (np. w Alei Róż w Warszawie), używaniem wody kolońskiej, częstych zmianach bielizny, dobrym jedzeniu.
Gustaw Schielke zauważył, jak bardzo zmieniało i izolowało od społeczeństwa elitę SS życie w luksusie.

Tak stało się i ze Stroopem, który dysponował samochodem, korzystał z klubów, kurortów i innych tego typu instytucji przeznaczonych dla wyższych rangą esesmanów.

Biografia i psychologiczne studium osobowości Jürgena Stroopa pokazują, że człowiek ten stał się zbrodniarzem pod wpływem systemu faszystowskiego (totalitarnego), ale pewne cechy, nawyki wpojone przez tradycję i wychowanie uczyniły go bardziej podatnym na oddziaływanie okoliczności zewnętrznych.

Kazimierz Moczarski cytuje jako komentarz zdanie Alana Bulocka: „Nazizm nie spadł na naród niemiecki jak grom z jasnego nieba. Był zakorzeniony w jego historii”.

 

Rozmowy z katem – świadectwo zagłady narodu żydowskiego

Od 19.04. do września 1943 roku Jürgen Stroop dowodził akcją likwidacji getta, czyli wymordowania pozostałych w getcie warszawskim Żydów.

Akcja przeciągnęła się znacznie ponad planowe trzy dni, oficjalne zakończenie 16.05.1943 roku, kiedy to wysadzono w powietrze synagogę, także nie przerwało działań niemieckich.

Wynikało to z faktu, iż biernie dotąd zachowujący się Żydzi stawili silny opór zbrojny, rozpoczęli powstanie, aby – jak to określił Marek Edelman, jeden z żydowskich dowódców, w rozmowie z Hanną Krall – „wybrać sposób umierania”.

O czym mówi i jak mówi Stroop?
Wiarygodny dokument historyczny
Stroop podkreśla swoją wiarygodność jako świadka wydarzeń w getcie. Wynika to z faktu, że ten czas zapamiętał wyjątkowo dobrze, pomimo iż – jak wiemy – jego umysł nie działał najgenialniej.

(…) jeśli idzie o przeżycia z kwietnia 1943 r., to pamięć służy błyskawicznie i o każdej porze. Wydaje mi się, że raport o likwidacji warszawskiego getta mam wydrukowany w głowie (…).

Rzetelność relacji generała wynika także z faktu, iż był on naczelnym dowódcą, miał „szerokie pole widzenia i znajomości bardzo wielu okoliczności”.

 

Konkretność i rzeczowość relacji

Zawiera ona daty, liczby, szczegóły działań militarnych, Stroop wymienia korzyści odniesione z akcji.
Oficjalnie podaje liczbę 56 065 zabitych, ale prywatnie w celi przyznał, że mogło być ich nawet 71 tysięcy.

Liczbę powstańców generał ocenił na 3-4 tysiące. Według Moczarskiego było ich najwyżej 300 – 500. (Edelman mówi o liczbie jeszcze niższej). Likwidacja getta była szczegółowo zaplanowaną akcją i chociaż Niemcy nie docenili w pełni przeciwnika, to zmobilizowali przeciw mieszkańcom dzielnicy żydowskiej duże siły.

Użyto artylerii, czołgów, haubic, miotaczy płomieni.
Próbowano – poza regulaminowymi wojskami – wprowadzić „nocną partyzantkę”.
W porównaniu z siłami niemieckimi Żydzi dysponowali znacznie słabszym sprzętem: granatami, pistoletami, bronią „własnej roboty”. Najskuteczniej opór stawili dzięki bunkrom. Niemcy zlikwidowali ich aż 631.
Opór stawiany w bunkrach i lęk żołnierzy niemieckich przed bezpośrednim zetknięciem się z przeciwnikiem spowodował, że ostatecznie głównym sposobem walki z powstańcami stało się palenie kolejnych domów.
Zyski materialne z akcji w getcie jej dowódca ocenił bardzo wysoko: zdobyto broń, konie, wielkie ilości walut i złota oraz tereny pod przyszłą dzielnicę mieszkaniową, gdzie miała być wytyczona aleja Jürgena Stroopa.

 

Język relacji

Zawiera elementy manipulacji, której służą głównie eufemizmy. Stroop unika mówienia wprost o zagładzie czy ludobójstwie. Określa swoją działalność jako „przesiedlenie”, „specjalne traktowanie”, „rozwiązanie kwestii żydowskiej”, „wyłowienie Żydów” lub „Grossaktion Warschau”.

Żydów, którzy wyskakiwali z okien, aby uniknąć śmierci w płomieniach, nazywa „spadochroniarzami”.
Język Stroopa zawiera także żargonowe słowa i wyrażenia. Generał mówi o „bombach pończochowych” czy „koktajlach Mołotowa” (broń produkowana przez powstańców).

Na skutek protestu Moczarskiego określenia „polscy bandyci” i „żydowscy bandyci” zastępuje bardziej neutralnymi wyrazami: AK-mani, ŻOB-mani.

 

Żydzi i Polacy w oczach Stroopa

Akcja w getcie, jedno z wielu działań służących eksterminacji narodu żydowskiego miała swoje uzasadnienie w ideologii hitlerowskiej. Jürgen Stroop często przywoływał sądy wpojone mu przez propagandę:

Żydzi nie mają, nie są w terminie mieć poczucia honoru i godności. Przecież Żyd nie jest pełnym człowiekiem. Żydzi to podludzie.

Mówił tak, choć często pozostawało to w sprzeczności z jego własną oceną postawy walczących Żydów, których uważał za bohaterów (podobnie mówił o Polakach), widział ich odwagę, wolę walki.

Ci ludzie wiedzieli, po co się biją i za co się biją. Byli twardzi. Mieli charakter. Żydzi zaskoczyli mnie i moich podwładnych wolą walki.

Zgodnie z rozkazem Stroopa wojsko niemieckie postępowało wobec przeciwnika bezwzględnie i brutalnie. Nie brano do niewoli walczących kobiet żydowskich (ich udział w walce był ogromnym zaskoczeniem dla Stroopa), strzelano „w locie” do wyskakujących na bruk z płonących domów (Stroop mówi o tym, jakby to był sport). Pozostałych przy życiu wywożono do obozów zagłady.

Generał nie przyznawał się do współczucia dla mordowanych, bo „kto chciał być prawdziwym człowiekiem, to znaczy silnym, musiał działać jak ja”.

Stroop wielokrotnie mówił o obawach przed reakcją Polaków na likwidację getta. Dostrzegał w tych dniach wrogość w oczach mieszkańców Warszawy.

Cytował słowa funkcjonariusza hitlerowskiego dra Hahna, że Polacy „szli ręka w rękę z Żydami”. Dowodem tego miała być pomoc udzielana powstańcom przez polskie podziemie.

 

Klęska czy sukces Niemców?

Stroop mówił o sukcesie, bo Niemcom udawało się usunąć z getta wszystkich mieszkańców, a dzielnicę zniszczyć. Moczarski polemizował z nim, udowadniając, że zarówno militarnie, jak i moralnie Niemcy ponieśli porażkę, bo:

  • nie docenili determinacji i odwagi Żydów, z tego powodu przeprowadzili akcję w dużo dłuższym czasie niż planowany, ponosząc spore straty (w oficjalnych raportach Stroop starał się je minimalizować),
  • dokonali ludobójstwa, a bohaterska postawa Żydów zadała kłam niemieckim antysemickim tezom o niższości tej rasy.

 

Forma utworu

wynika z okoliczności, w jakich powstał. Ponieważ punktem wyjścia i podstawą do jej napisania były rozmowy prowadzone przez Moczarskiego z Jürgenem Stroopem, istotą kompozycji jest dialog. Natomiast fakt, że ową rozmowę spisywał autor z perspektywy czasu i że Stroop mówi o wydarzeniach ze swojej przeszłości – sprawia, że mamy też do czynienia z relacją wspomnieniową.

Zauważmy, że mimo minionego czasu – kilku lat Moczarski wydobywa z pamięci tę rozmowę ze wszelkimi szczegółami, wiernie i obiektywnie, dbając o rzetelność faktograficzną. Mamy więc dialog – lecz dialog to najczęściej dwa przeplatające się głosy. Tu sytuacja jest bardziej skomplikowana. Kiedy wtrąca się postać drugoplanowa: Schielke, mamy do czynienia z trójgłosem. Częściej natomiast, sprowokowany przez autora, Stroop serwuje dłuższą wypowiedź – wówczas mamy do czynienia z monologiem. Kłopot przy konstrukcji dialogowej pojawia się z określeniem narratora. Tu możemy mówić o narracji przechodniej – tzn. że w opisie celi, nastrojów, odniesień i podsumowań, refleksji – narratorem jest autor – Moczarski. Natomiast w monologowych partiach wypowiedzi Stroopa – narratorem jest Jürgen Stroop. Oddzielną kwestią są „zabiegi beletrystyczne” w książce. Mimo że mówimy o dokumencie i wiernej relacji, należy zauważyć literackość utworu. Beletryzacji dokonuje Moczarski poprzez: plastyczność opisów przyrody, nawet z odwołaniami do poetów romantycznych, operowanie cytatami literackimi, refleksją filozoficzną, która przybiera często poetycką formę, ułożeniem wydarzeń w fabułę o dramatycznym przebiegu.

Kariera literatury faktu

Książka Kazimierza Moczarskiego to literatura faktu, bardzo popularny współcześnie dział piśmiennictwa, obejmujący dzienniki, pamiętniki, listy czy reportaże. Literatura faktu ma charakter dokumentalny, aczkolwiek może być beletrystyczna. Jej cel to przedstawienie wiarygodnej relacji o autentycznych wydarzeniach. W literaturze faktu autor może być narratorem i bohaterem historii, jeśli opisuje własne przeżycia (w dzienniku lub pamiętniku); może relacjonować fakty z cudzego życia (np. w reportażu).

Jakie były dalsze losy autora – Kazimierza Moczarskiego?

  • W kwietniu 1956 roku został zwolniony z więzienia.
  • Uzyskał wyrok uniewinniający. Wrócił do pracy dziennikarskiej, działał społecznie w Stronnictwie Demokratycznym.
  • Kiedy w 1975 roku zmarł, cenzura nie pozwoliła wydrukować w nekrologu informacji, że był więźniem politycznym.

Rozmowy z katem są literaturą faktu, dokumentem o rzetelnej faktografii, relacją z przeprowadzonej rozmowy – a zatem dialogiem z elementami monologu. Całość możemy nazwać relacją wspomnieniową (retrospektywną).

Dzieło ważne, bo…

  • to unikatowy dokument, analizujący psychikę kata – mało kto miał okazję, tak jak autor, codziennie obcować z likwidatorem getta,
  • dotyka przyczyn Holokaustu i totalitaryzmu, pokazuje, co sprzyja rozwojowi zachowań patologicznych.

 

Tematy, które porusza książka:

  • W aspekcie historycznym – martyrologia Żydów, obraz płonącego getta, szereg danych faktograficznych, prezentowanych ze strony Niemca – hitlerowca, likwidatora getta, wysoko postawionego oficera SS. Jest też książka Moczarskiego analizą systemu hitlerowskiego, mechanizmów oddziaływania na członków SS.
  • W aspekcie psychologicznym – wpływ systemu totalitarnego na kształtowanie psychiki człowieka. Moczarski ukazuje na przykładzie biografii Stroopa, jak faszyzm wciąga w swą machinę młodego człowieka, eksponuje i rozwija cechy „potrzebne”, a wykorzenia i niszczy wrażliwość i ludzkie uczucie. Udział w procesie kształtowania biorą też rodzina, szkoła i środowisko. Psychika Stroopa w efekcie staje się szufladkowa – z jednej strony jest on ojcem kochającym swoje dzieci, uważa się za dobrego męża, żołnierza, estetę wrażliwego na przyrodę i muzykę, z drugiej jest systematycznym, precyzyjnym ludobójcą, nieczułym na cierpienie i śmierć. Te dwie „szuflady” funkcjonują w jego mózgu równolegle i nie wpływają na siebie w żaden sposób. Moczarski od wewnątrz ukazuje psychikę kata.
  • W aspekcie filozoficznym – Moczarski śledzi i analizuje narodziny, a także rozwój zła w człowieku. Stroop jest nie tyle nawet sprawcą, co wytworem, efektem, jednostką zarażoną i wciągniętą w całą machinę zła. Przy okazji poznajemy metody, jakimi faszyzm oddziaływał na swych członków. Czytelnika nurtuje pytanie: kim byłby Stroop, gdyby nie NSDAP i nazizm? Prawdopodobnie zwykłym mieszczuchem, może strażakiem, tępawym, zarozumiałym, ale niegroźnym.

 

Zobacz:

Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego

Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego to studium zbrodni. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego to studium zbrodni. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Omów treść i problematykę Rozmów z katem Kazimierza Moczarskiego

Jaką formę nadał Kazimierz Moczarski swojej książce pt. „Rozmowy z katem”?