Eros i Afrodyta – estetyka miłości. Przedstaw ciekawe – twoim zdaniem – realizacje motywów miłości w literaturze i sztuce.

Temat jest ciekawy, ale wymaga dobrej orientacji w literaturze i kulturze wszystkich epok. Motyw miłości był w niej przecież obecny od zawsze, nie ma też epoki, która całkowicie by z niego rezygnowała (co najwyżej, w niektórych okresach, jest odsuwany na nieco dalszy plan). Przy tym temacie bardzo ważna jest właściwa selekcja materiału. Wybierz jak najciekawsze przykłady tekstów – sięgnij po takie, które pokażą różne aspekty (strony) miłości. Nie trzymaj się kurczowo chronologii – pogrupuj teksty według problemów (np. miłość zmysłowa, miłość nieodwzajemniona itp.) – tak skomponowana praca będzie bardziej przejrzysta. A oto przykładowe opracowanie tematu.

 

Inne możliwe sformułowania tematu

  • Odwołując się do losów bohaterów literackich z różnych epok, pokaż, że miłość może być w ludzkim życiu silą budującą i niszczącą.
  • „Miłość wszystko zwycięży i my ulegamy miłości”. Sięgając do tekstów kultury pochodzących z różnych epok, pokaż, w jaki sposób sztuka rozwija słowa „Eklogi X” Wergiliusza.
  • Od Ariadny i Tezeusza do Justyny z „Granicy” Zofii Nałkowskiej. Analizując  dzieła literackie z różnych epok, pokaż, że ludzka natura nie potrafi żyć bez uczucia miłości.

 

Strategie wstępu

Możliwość 1.

Przypomnij, kim w mitologii greckiej byli Afrodyta i Eros.
Nie ograniczaj się do suchej informacji, że Afrodyta to bogini miłości. Opowiedz mit o jej narodzinach – przybliży on bowiem sposób, w jaki starożytni postrzegali miłość. Afrodyta była boginią miłości. Przyszła na świat w cudowny sposób – wyłoniła się z morskiej piany. Była piękna i zmysłowa. Tuż po narodzinach podbiegły do niej Igraszki, Wdzięk i Uśmiechy – wesołe bóstewka, które od tej pory chętnie służyły jej pomocą. Namaściły ją wonnymi olejkami i ubrały. Chwilę potem nowa bogini poszybowała podniebnym powozem na Olimp. Bogowie zachwycili się jej urodą, boginie pobladły z zazdrości. Ale ich złość nie trwała długo, bowiem Afrodyta za pomocą specjalnej przepaski potrafiła usypiać złe emocje. Wszędzie, gdzie się zjawiała, gościła harmonia i spokój. W odróżnieniu od skorych do gniewu greckich bogów Afrodyta była łagodna. W złość wpadała tylko wtedy, gdy któraś z ziemianek dorównywała jej urodą. Nie znosiła krwi, więc w ofierze, zamiast zabijanych koźląt i baranków, składano jej kwiaty, zioła i kadzidła. Rozumiała cierpienia, jakich doświadczają osoby przeżywające niespełnioną miłość – zawsze starała się im pomagać (np. ożywiła posag kobiety, w którym zakochał się jego autor – rzeźbiarz Pigmalion).

Eros był jej synem i nieodłącznym towarzyszem. Sztuki plastyczne przedstawiały go jako małego chłopca, który w rękach trzyma łuk i strzały. Ten figlarz i psotnik tak samo jak jego matka patronował miłości. Gdy wymierzył z łuku w czyjeś serce, człowiek się zakochiwał. A że Eros był roztrzepany, często posyłał strzały nie tam, gdzie trzeba – stąd na świecie tyle nieszczęśliwych uczuć.
Tę część wypowiedzi możesz zilustrować planszą z reprodukcją obrazu Botticellego Narodziny Wenus.

Możliwość 2.

Zacznij od refleksji:
Jak wyglądałoby ludzkie życie bez miłości? Racjonaliści na pewno stwierdziliby, że dopiero życie pozbawione tego uczucia dałoby człowiekowi prawdziwe szczęście. By uzasadnić swoje stanowisko, przytoczyliby pewnie słynne słowa naszego romantycznego – o ironio!– wieszcza: „Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy/ i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy” (Adam Mickiewicz: IV cz. Dziadów). Co do tego trudno się z nimi nie zgodzić: w życiu pozbawionym uczucia doświadczylibyśmy o wiele mniej cierpień. Ale to wcale nie znaczy, że automatycznie stałoby się ono szczęśliwsze. Bo przecież jednocześnie ubyłoby nam wiele radości. Miłosne przeżycia, czasem nawet niedomówienia nadają przecież życiu smak. Czy beznamiętna egzystencja zasługiwałaby w ogóle na miano życia? A może po prostu trwając bez miłości, tylko wegetowalibyśmy niczym rośliny? Św. Paweł w Liście do Koryntian nie darmo napisał przecież: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,/ a miłości bym nie miał,/ stałbym się jako miedź brzęcząca/ albo cymbał brzmiący (…)”. Literatura i inne teksty kultury na szczęście przekonują nas, że niezależnie od epoki miłość jest niemal organicznie wpisana w ludzką naturę.

Możliwość 3.

Możesz zadać też inne pytanie: Czy można zdefiniować, czym jest miłość?
Próbę odpowiedzi na to pytanie podjął autor Słownika psychologii, współczesny amerykański naukowiec, Norbert Sillamy. Jego zdaniem, „miłość to porywy serca, popychające nas ku miłej osobie. Istnieją najróżniejsze stopnie i odmiany miłości, będące wyrazem tej samej podstawowej skłonności”. Z kolei inny wielki psycholog, Erich Fromm, stwierdza, że: „Miłość nie jest skłonnością skierowaną do określonej osoby (…). Jest postawą człowieka wobec świata”. Rozbieżności między tymi definicjami nie świadczą o intelektualnych niedociągnięciach ich autorów, lecz o tym, że trudno jest opisać miłość. Tu w żaden sposób nie sprawdza się spokojny, wyważony, neutralny emocjonalnie język nauki. Może, by przekonująco mówić o miłości, trzeba być nie stonowanym naukowcem, lecz wrażliwym artystą, który sięgnie po zupełnie inne środki wyrazu? Jaki obraz miłości wyłania się z tekstów kultury, tworzonych przez pisarzy, malarzy czy też ludzi filmu?

 

Strategia rozwinięcia

Miłość – zabawa, fascynacja erotyczna, kult ludzkiego ciała

Jakże piękna jesteś, przyjaciółko moja,
jakże piękna!
Piersi Twe jak dwoje koźląt,
Bliźniąt gazeli,
Co pasą się pośród lilii (…).

Przytoczony fragment pochodzi z jednego z najstarszych poematów miłosnych – biblijnej Pieśni nad Pieśniami. Księga, która wchodzi w skład Starego Testamentu, pochodzi prawdopodobnie z IV w. p.n.e. Jej autorstwo przypisywano królowi Salomonowi, ale to błąd. Przyjmuje się, że twórca tekstu pozostaje nieznany, jest również prawdopodobne, że dzieło zostało napisane przez kilka osób. W Pieśni nad Pieśniami pojawiają się dwie postacie liryczne – Oblubieniec i Oblubienica. Ich wszystkie kwestie klimatem przypominają zacytowany wyżej fragment. Para kochanków bez cienia zażenowania zachwyca się wzajemnie każdym szczegółem swojej urody, adoruje się i wyznaje sobie miłość. Z każdego słowa tekstu bije ciepłem i erotyzmem. To właśnie on – obok szczerości w ukazywaniu ludzkich uczuć – stanowi wielką siłę tego tekstu. Chociaż ortodoksyjni interpretatorzy Biblii twierdzą, że sylwetki zakochanych są metaforą Chrystusa i Kościoła, a poemat traktuje o miłości do Boga, w dosłownym rozumieniu może być odbierany jako przepiękna apoteoza erotyzmu. Trudno nie poddać się jego urokowi.

Takie zmysłowe widzenie miłości odnajdziemy także w liryce greckiej – zwłaszcza w wierszach Anakreonta (VI w. p.n.e.). Jego imię tak mocno zrosło się z lekką, pogodną poezją miłosną, że posłużyło za nazwę całego gatunku. Miłość ukazywana w anakreontykach nie rani, nie doprowadza do łez. Jest zabawą. Jej Bóg – Eros, rzuca do ludzi kolorową piłkę – komu uda się ją pochwycić, na tego spada nagłe uczucie

Purpurową piłką we mnie
Złotowłosy Eros rzuca
Żebym bawił się z dziewczyną (…)

Podobnie, jak mit o Erosie strzelającym z łuku i ta wizja podkreśla element przypadku, który towarzyszy narodzinom miłości. Ale bardzo ważny jest również nastrój, w jakim do tego dochodzi. Skoro miłość pojawia się w trakcie zabawy, należy przyjąć zasady tej gry i nie wymagać od niej zbyt wiele. Trzeba cieszyć się tym, co zostało nam dane – np. zmysłowa uroda dziewczyny. Poeta – podmiot liryczny anakreontyków, zawsze jest gotów, by „z Erosem stoczyć słodki bój na pięści” (czyli rozpocząć nowy flirt). W wierszach Anakreonta leje się wino, pachną róże – trudno o przyjemniejszą i bardziej zmysłową scenerię dla miłości.

Element fascynacji kobietą znajdziemy także w erotykach poetów staropolskich. Ich mistrzem był zwłaszcza poeta barokowy – Jan Andrzej Morsztyn. Jego wiersze miłosne są dowodem na to, jak dobrze znał modne wówczas konwencje literackie oraz modne na królewskim dworze style zachowań. Ukazywana w jego utworach miłość jest zadziwiająca i wyolbrzymiana, bo taka panowała wówczas moda – i w estetyce literackiej, i we wzorcach zachowań. Pozostając w zgodzie z tymi tendencjami, Morsztyn zestawia cierpienie wywołane przez brak wzajemności z sytuacją osoby zmarłej: „Leżysz zabity i jam też zabity,/ Ty strzałą śmierci, ja strzałą miłości (…)” pisze w sonecie Do trupa. Znajduje między nimi wiele podobieństw („Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości/ Ty jawne świece, ja mam ogień skryty”), a później przechodzi do analizowania różnic między nimi („Ty jednak milczysz, a mój język kwili,/ Ty nic nie czujesz, ja czuję ból srogi”). Na ich podstawie dochodzi do paradoksalnego wniosku: lepiej nie żyć, niż być nieszczęśliwie zakochanym. Co taka – zdawałoby się – poważna twórczość ma wspólnego z anakreontykami? Wiele, bo uczucia, które deklaruje Morsztyn, są tylko konwencjonalnymi, dworskimi flirtami. Twórczość poety nie ma jednej adresatki – przewija się przez nią długi łańcuch kobiecych imion – spotykamy tu Zosię, Małgorzatkę, Jewkę, Bogumiłę, Katarzynę, Agnieszkę, która tak rozpaliła serce (a może zmysły?) Morsztyna, że nazwał ją Ognikiem. Trudno, by każda z tak wielu kobiet była dla poety kimś więcej niż tylko przyjemną rozrywką. I chociaż w kolejnym sonecie poeta pisze o cudach miłości („Przebóg! Jak żyję, serca już nie mając?/ Nie żyjąc, jako ogień w sobie czuję? (…)”, należy odczytywać te wersy nie dosłownie, lecz jako wyszukany (i mocno przesadzony) barokowy koncept.

Spostrzeganie miłości w kategoriach zmysłowej fascynacji nie jest charakterystyczne wyłącznie dla epok najdawniejszych. Takie jej widzenie zdarza się także w czasach, które są nam bliższe. Doskonałym przykładem może tu być literatura młodopolska – zwłaszcza poezja Kazimierza Przerwy-Tetmajera. „Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu/ kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu/ gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie/ i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie (…)” – to odważne wyznanie pochodzi z jednego z najsłynniejszych, do dzisiaj chętnie czytanych erotyków poety. I chociaż w utworze Ja, kiedy usta Tetmajer – podmiot liryczny, wyzna, że w miłosnych chwilach szuka nie tyle rozkoszy, co zapomnienia i tak upragnionej przez modernistów nirwany, obcując z jego poezją trudno nie popaść w prawdziwie zmysłowy klimat.

Wszechpotężna siła wymykająca się ludzkiej kontroli

Zupełnie inne widzenie miłości spotykamy w Dziejach Tristana i Izoldy. Ten starofrancuski romans w naszych czasach zyskał popularność dzięki prozatorskiemu opracowaniu Josepha Bédiera (dokonał go w 1900 r. w oparciu o zachowane fragmenty wierszowanej wersji z XIII w.). Ukazane tu uczucie jest tak wszechpotężne, że całkowicie wymyka się ludzkiej kontroli. Kochankowie wypijają przez przypadek napój miłosny, który został przygotowany na noc poślubną Izoldy i króla Marka. Spada na nich wielka miłość, ale nie mogą być razem, bo ona jest przyrzeczona innemu. Żyją więc osobno – każde w swoim związku (Izolda – z królem Markiem, Tristan – z Izoldą o Białych Dłoniach), ale kochają się i pozostają w silnym związku psychicznym. Nic, nawet śmierć, nie jest w stanie go naruszyć. Na ich sąsiadujących ze sobą grobach wyrasta wspólne drzewo, które staje się symbolem ich jednocześnie nieszczęśliwej (nie mogą ze sobą być) i szczęśliwej (mają swoją ogromną wzajemność) miłości. Dzieje Tristana i Izoldy prowokują do wielu refleksji. Czy napój miłosny nie jest metaforycznym przedstawieniem fatalnej siły miłości?

Zakazana miłość wbrew światu

Takim właśnie jest uczucie najsłynniejszej bodaj pary literackich kochanków – Romea i Julii z tragedii Szekspira. Jej bohaterowie są potomkami od wieków skłóconych rodów Montekich i Kapuletich. Ona, mimo iż ma niespełna czternaście lat, jest już przeznaczona na żonę dla księcia Parysa. Jednak na balu poznaje Romea i od pierwszej chwili zakochuje się w nim z wielką wzajemnością. Miłość młodych wygląda niczym ironiczny żart losu – zamiast cieszyć się uczuciem, muszą się z nim ukrywać. Paradoks tej sytuacji zauważa sam Romeo, który stwierdza: „Dziwny miłości traf się na mnie iści/ Że muszę kochać przedmiot nienawiści”. Kochankowie spotykają się w nocy potajemnie pod balkonem dziewczyny, toczą wzruszające rozmowy, w których wyznają sobie miłość, aż wreszcie, zaprzyjaźniony duchowny udziela im ślubu. Historia Romea i Julii kończy się śmiercią obojga bohaterów. Uczucie nie uchroni ich od tragicznych pomyłek ani nie przyniosło im szczęścia. Ale przy grobie obojga dochodzi do pojednania zwaśnionych rodzin, więc może taki tragiczny finał był potrzebny? Ten wniosek zabrzmiał okrutnie, ale trudno nie zauważyć, że niedozwolona miłość Romea i Julii ostatecznie stała się narzędziem dobra.

 Miłość niszcząca, prowadząca do samobójstwa, zbrodni i obłędu

Wiele tekstów kultury skupia się na wyłącznie mrocznej stronie miłości. Ukazywane w nich uczucia nie pozostawiły po sobie niczego oprócz smutku i goryczy, a często znajdują wręcz dramatyczny finał. Taka najczęściej jest miłość bohaterów romantycznych, którzy kochając, posuwają się do zbrodni, popadają w obłęd albo targają się na własne życie.

  • Prototyp tego cierpiącego z miłości bohatera bajronicznego to Giaur z poetyckiej powieści Byrona (Giaur). Zakochał się on w brance Turka Hassana, Leili. Aby zacząć normalne, wspólne życie z dziewczyną, musi ją najpierw uwolnić. Próbuje to uczynić, ale Hassan okazuje się sprytniejszy. Odbija Giaurowi porwaną już przez niego Leilę i by ukarać jego i ją za ich uczucie, topi tą, która zapomniała, że ma być posłuszną branką. Kara okazuje się mieć straszne skutki. Giaur za jakiś czas zemści się na Hassanie (zamorduje go), ale zemsta nie da mu szczęścia, bo przecież nie przywróci życia ukochanej. Bez niej czuje się przerażająco samotny. Schroni się w klasztorze, na zawsze pozostanie tajemniczy, posępny, milczący. Zagadkę swojego życia wyjawi dopiero w przedśmiertnej spowiedzi. Trudno sobie wyobrazić, że wszystkie dni czyjegoś życia mogą być znaczone cierpieniem i goryczą, ale w przypadku Giaura tak się właśnie stało. A jego postać jest dopiero zapowiedzią całej galerii nieszczęśliwych kochanków romantycznych, którzy cierpią głównie na skutek nierówności społecznej i innych przyczyn zewnętrznych.
  • Bohater powieści epistolarnej Goethego (Cierpienia młodego Wertera), młody nauczyciel Werter, pokochał kobietę z wyższej sfery, która później, na domiar złego, wyszła z mąż. Nie mogąc znieść cierpienia, jakie wywoływało to niemające szans na spełnienie uczucie, popełnia samobójstwo. Taki sam los – też odurzony cierpieniem – wybiera Gustaw z IV części Dziadów. Kiedy w zaduszkową noc pojawia się w chatce pustelnika, nie jesteśmy pewni, czy jest człowiekiem, czy upiorem dawnego kochanka. Z jego przejmującego monologu, w miarę wypalania się świec, poznajemy historię jego życia. Kiedyś ten zaniedbany mężczyzna, z włosami pełnymi słomy i o przerażonym, obłąkanym spojrzeniu (tak właśnie przedstawia go w swojej grafice Czesław Borys Jankowski, autor ilustracji do utworu) był normalnym, zdolnym młodzieńcem, uczniem księdza – pustelnika. Był też szczęśliwie zakochany, ale jego dziewczyna nie dotrzymała narzeczeńskiej przysięgi i wyszła za mąż za innego. W noc jej wesela Gustaw popełnił samobójstwo (ta informacja wskazywałaby, że jednak jest upiorem). Ale mimo tego tragicznego finału i przestróg, jakich po swych doświadczeniach udziela innym („Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto!”) z rozrzewnieniem wspomina chwile miłosnego szczęścia. Może uroki romantycznej miłości były aż tak wielkie, że nie jest ich w stanie przyćmić nawet przeżyte z jej powodu nieszczęście? Niestety, niszczącą siłę miłości poznali nie tylko romantycy.
  • Nawet gdy ideały epoki są dalekie od kultu serca, zawsze może zdarzyć się jednostka, która ulegnie jego podszeptom i np. zakocha się bez wzajemności. Takim człowiekiem okazał się Stanisław Wokulski – postać z czołowej powieści polskiego pozytywizmu – Lalki Prusa. Jest zaradny i przedsiębiorczy. Dzięki pracowitości i samodzielnie rozwijanym zdolnościom wydobywa się z nędzy. Nie załamało go ani zesłanie na Syberię (kara za udział w powstaniu styczniowym), ani śmierć żony. Dopiero gdy w teatrze zobaczy pannę Łęcką, przeżyje coś na kształt wstrząsu albo gwałtownego przebudzenia. A może to tylko narodziny miłości? Od tego momentu jego życie biegnie dwoma torami. Ten trzeźwy człowiek, pragmatyczny kupiec, idealizuje kobietę i wielbi ją, niczym sacrum. W swoim uczuciu jest romantykiem. Ale stara się o Izabelę w sposób prawdziwie nowoczesny: pragnie zaimponować jej majątkiem. Nie wiemy, czy jego zapatrzenie w pannę Łęcką przybierze tragiczny koniec.

Uczucie szczęśliwe i spełnione

Ale wiele tekstów kultury ukazuje jasną stronę uczucia. Miłość jest siłą, która wzbogaca ludzkie wnętrze, sprawia, że stajemy się wrażliwsi i głębiej przeżywamy świat. Zakochani inaczej spostrzegają otaczającą nas rzeczywistość – o tym przekonują nas sylwetki bohaterów literackich, którzy idealizują swoje wybranki. To niemożliwe, aby prawdziwe ukochane wielkich poetów – Dantego (Beatrycze) oraz Petrarki (Laura) miały wyłącznie zalety. Takich ludzi nie ma! A jednak ci twórcy niemal je w swych utworach ubóstwili: Beatrycze staje się godna, aby oprowadzać twórcę bo niebie, złotowłosa Laura zachwyca niezwykłą urodą, delikatnością i dobrocią – czy te wyidealizowane poetyckie wizje są więc fałszywe? Absolutnie nie! Trzeba pamiętać, że stworzyły je osoby zakochane, a tacy ludzie widzą świat po swojemu, często – w o wiele jaśniejszych barwach. Zakochani mają prawo do własnej perspektywy – o tym dobitnie przekonuje nas obraz Marca Chagalla Zakochani nad miastem. Widzimy na nim małe miasteczko: rynek, kościelną wieżę, kilka ulic. Czysto, skromnie i bardzo banalnie. Ale nad miastem, w przestworzach, unosi się para młodych ludzi. Na pewno nie widzą otaczającego ich banału i zwyczajności – miłość pomaga się wznieść ponad to, co oczywiste a nawet trochę nudne. Uczucie ma zmierzoną siłę. Może stać się ratunkiem, azylem, schronieniem przed tym, co naprawdę dokucza nam w życiu. Taki właśnie aspekt miłości odnajdujemy w wierszach Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, dla którego miłość do żony – Basi – była jedyną ucieczką od wojny i tragicznej okupacyjnej rzeczywistości:

W potoku włosów twoich, w rzece ust,
kniei jak wieczór – ciemnej
wołanie nadaremne
daremny plusk

Miłość nierzadko prowadzi do poświęcenia dla ukochanej osoby. Tę jej cechę zauważyli już starożytni Grecy, którzy stworzyli mit o Orfeuszu niewahającym się szukać zaginionej żony, Eurydyki, nawet w ciemnym królestwie zmarłych – Hadesie. Ale nam z pewnością bliższy stanie się wizerunek czucia opartego na wspólnej pracy i wierze w podobne ideały, taki jak miłość Justyny Orzelskiej i Jana Bohatyrowicza z Nad Niemnem. Nawet praca dzielona z bliską, miłą sercu osobą, staje się mniej męcząca, a cel, do którego dąży się razem, staje się o wiele bliższy. I właśnie takiej, inspirującej do wysiłku miłości należałoby wszystkim życzyć.

 

Strategia zakończenia

Istnieje porzekadło, że miłość niejedno ma imię. Teksty kultury potwierdzają tę obiegową prawdę. Miłość potrafi przybierać bardzo różne oblicza. Często jest siłą budującą, która wzmacnia człowieka i pomaga mu w ciężkich chwilach. Ale bywa i tak, że to uczucie staje się jego przekleństwem, wymyka się spod jego kontroli i doprowadza do zguby. Ale jakkolwiek by było, nie da się przeżyć życia bez miłości, bo jak powiedział Goethe: „Miłość wszystko zwycięży”, złamie więc również serce zatwardziałego, pozornie nieczułego człowieka.

 

Pytania do dyskusji

Które z dzieł włoskiego renesansu zasługuje na miano biblii miłości i dlaczego?

Proponowana odpowiedź
Na takie miano zasługuje Dekameron Boccaccia. Miłość jest jednym z najistotniejszych tematów tego utworu. Na uwagę zasługuje fakt, że uczucie jest tu pokazane w sposób wieloaspektowy. Wiele opowiadań akcentuje erotyczną, zmysłową stronę uczucia, nie stroniąc od komizmu i żartu (np. przedstawiając, w jaki sposób piękne i młode żony zdradzają starych mężów). Ale można tu znaleźć także teksty bardzo wzruszające, mówiące o tym, że zakochany człowiek jest zdolny do wielkich wyrzeczeń i poświęcenia (opowiadanie Sokół – w czasie klęski głodu zakochany młodzieniec daje ukochanej do zjedzenia swojego ulubionego sokoła).

Który ze znanych Ci tekstów kultury jest najbliższy Twojemu wyobrażeniu o miłości? Dlaczego?

Proponowana odpowiedź
Takim dziełem jest obraz surrealisty, Rene Magritte’a Kochankowie. Przedstawia parę stojącą blisko siebie. I kobieta, i mężczyzna mają twarze zasłonięte chustkami. Jest mi bliski, ponieważ wyraża przekonanie, że nawet gdy jesteśmy z kimś w bliskim związku, nie znamy do końca jego oblicza. Nawet kochana osoba może nas czymś mocno zaskoczyć – miłość jest w sumie wielką niewiadomą.

Efektowne sformułowania

  • Bohaterowie zakochali się w sobie wbrew całemu światu.
  • Miłość utrwalonej przez ten tekst pary była niedozwolona.
  • Autor idealizuje swoją wybrankę.
  • Namiętność bohaterki całkowicie wymykała się spod jej kontroli, więc doprowadziła ją do klęski.
  • Miłość stała się azylem poety.
  • Miłość może być narzędziem dobra, ale może też prowadzić do zguby.
  • Spełniona miłość jest największym szczęściem, jakiego człowiek może zaznać na ziemi.

 

Bibliografia

  • Dante Alighieri, Boska komedia (fragmenty)
  • Anakreont, Piłka Erosa, Z Erosem na pięści
  • Krzysztof Kamil Baczyński, Erotyk
  • Joseph Bédier, Dzieje Tristana i Izoldy
  • George Byron, Giaur
  • Johann Wolfgang Goethe, Cierpienia młodego Wertera
  • Adam Mickiewicz, IV część Dziadów
  • Jan Andrzej Morsztyn, Do trupa, Cuda miłości
  • Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem
  • Jan Parandowski, Mitologia (mit o narodzinach Afrodyty, mit o Tezeuszu i Ariadnie, mit o Orfeuszu i Eurydyce)
  • Pieśń nad Pieśniami, Stary Testament
  • Francesco Petrarka, Sonety do Laury
  • Bolesław  Prus, Lalka
  • Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Lubię, kiedy kobieta Ja, kiedy usta…
  • Władysław Reymont, Chłopi
  • William Szekspir, Romeo i Julia
  • Lew Tołstoj,  Anna Karenina