Odwołując się do kilku utworów poetyckich, skomentuj zdanie Paula Valéry’ego (…): W poezji wielkie idee i wielkie problemy powinny istnieć tak jak witaminy w jabłkach. Spożywa się je dla smaku czy przyjemności, a witaminy organizm przyswaja przy okazji.

Różowe moje spodeczki,
Kwieciste filiżanki,
Leżące na brzegu rzeczki
Tam kędy przeszły tanki.
Wietrzyk nad wami polata,
Puchy z pierzyny roni,
Na czarny ślad opada
Złamanej cień jabłoni.
Ziemia, gdzie spojrzysz, zasłana
Bryzgami kruchej piany.
Niczego mi proszę pana
Tak nie żal jak porcelany.

– pisze Czesław Miłosz w Piosence o porcelanie. Dlaczego noblista decyduje się pisać o wzorkach na filiżankach i kolorze spodeczków w świecie, po którym „przeszły tanki”, w chwili, gdy „ziemia stęka”?
Dlaczego powstał właśnie taki wiersz, gdy można by opłakiwać cały świat, w słowach górnolotnych i podniosłych rozważać idee, które ten świat do zguby doprowadziły?!
W Piosence o porcelanie dopatruję się pewnego zamysłu artystycznego. Tak wytrawny poeta jak Miłosz zdawał sobie sprawę, że epatowanie ideologią, pisanie: „komunizm jest zły”, „faszyzm jest zły” (wiersz powstał w 1947 roku) jest nieprzekonujące i nudne.

Poeta raczej przekona czytelnika sugestywnym obrazem niż ideologicznym wywodem. Dlatego może właśnie Miłosz nie żongluje w wierszu ideologicznymi hasłami, wybiera inną drogę. Skupia się obsesyjnie na szczególe, detalu: na spodeczkach i filiżankach, na kruchej porcelanie. Porusza nas poetycki obraz: filiżanki czy raczej ich okruchy w centrum, tanki i historia, „stękająca ziemia” w tle.

Idee istnieją więc w tym wierszu, tak jak napisał Valéry, niczym witaminy w jabłkach. Jak kęsy jabłka łykamy sugestywny obraz tłukących się naczyń, fruwającego puchu z kołder, łamiącej się jabłoni, niemal słyszymy trzask „maleńkich spodeczków”… Poddajemy się melodii wiersza: rytmowi, rymom, melodyjnemu refrenowi, który jest sformułowanym w języku potocznym wyznaniem: „Niczego mi proszę pana/ Tak nie żal jak porcelany”. Po chwili namysłu odkrywamy nie tylko smak owego jabłka, ale także zawarte w nim „witaminy” – zastanawiamy się, dlaczego tłuką się filiżanki, dlaczego „Sny majstrów drogocenne,/ Pióra zamarzłych łabedzi/ Idą w ruczaje podziemne/ I żadnej o nich pamięci”.

Dlatego że szaleje wojna, kataklizm, a może po prostu dlatego, że stworzony ręką człowieka świat jest kruchy?!
Zamiast refleksji filozoficznej, zamiast pacyfistycznych czy antyhitlerowskich lub antysowieckich haseł – chrupotanie i trzask tłukących się naczyń ubrany w poetycką formę. Ten codzienny obraz, odmalowany piórem mistrza traktuję właśnie jak jabłko spożywane dla przyjemności, nad witaminami – ideami mogę się zastanowić. A im jabłko smakowitsze, im więcej w nim kolorów i smaków, tym więcej witamin, czyli ciekawych idei wydobędę z wiersza…

W pełni zgadzam się z opinią Valéry’ego: idee w pięknej poezji są jak witaminy w smakowitych jabłkach, czujemy smak owocu , a nie witaminowej tabletki (można by rozwinąć tę myśl: pigułkami są przemówienia i artykuły, publicystyka).
Poezja jest mniej jednoznaczna niż artykuł, ale na tym właśnie polega jej specyficzny smak. Trudno ją sprowadzić do idei, ale niewątpliwie jakieś idee odnaleźć w niej można. Dobry wiersz nie jest jedynie jednoznaczną ilustracją idei… Piosence o porcelanie można przypisać wiele znaczeń. Dzięki temu jest ona bardziej uniwersalna i może być czytana niczym pacyfistyczny manifest zarówno po II wojnie światowej, jak i w dobie wojny z Irakiem, choć… także w dobie pokoju jako refleksja nad znikomością ludzkiego świata i ulotnością ludzkich marzeń, kruchością wytworów sztuki, stwarzanego przez nas świata.

Innym utworem mistrza, który możemy potraktować jako wielosmakowe jabłko, a doszukiwać się w nim jak witamin idei, jest wiersz Zbigniewa Herberta Guziki. Utwór nieprzejednanego polskiego poety moralisty, którego stryj zginął w Katyniu, można uznać za protest przeciw sowieckiemu bestialstwu. Poeta nie głosi jednak antysowieckich haseł, lecz – podobnie jak Miłosz – wybiera niemych „świadków zbrodni” – guziki. Niczym kamerzysta kieruje nasz wzrok na jeden tylko przedmiot, resztę czytelnik znający historię naszego narodu dopowiada sobie sam.

Ascetyczny obraz oficerskich guzików wywołuje szereg skojarzeń. Czytelnik przypuszczalnie myśli o bezbronności i samotności ginących żołnierzy, o obojętności świata (…świadczą guziki, nie ludzie, którzy przez lata milczeli o tej zbrodni), wreszcie o czasie, jaki minął od bestialskiego mordu – po latach zachowały się chociaż guziki i mogą świadczyć przeciwko oprawcom:

Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie
są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak zmartwychwstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

Pokazując ten mały szczegół, Herbert osiąga wzruszenie czytelnika. To jest właśnie broń, którą dysponuje poeta – zamiast żonglować hasłami, może ściszyć głos, pokazać coś w skali mikro, nakierować uwagę czytelnika na pozornie nieistotny szczegół (guziki, porcelana). Właśnie to działa!

Inne przykłady wierszy, w których wielkie idee funkcjonują niczym witaminy? Choćby Przesłanie Pana Cogito i Powrót prokonsula Zbigniewa Herberta. Powstały w konkretnych warunkach: w komunistycznym kraju, w którym niejeden pisarz i obywatel szedł na polityczny czy artystyczny kompromis, rezygnował z „postawy wyprostowanej”. Można by o tych sprawach mówić wprost, szafując nazwiskami i wielkimi ­hasłami. Herbert wybrał jednak inną formę (inne jabłko, w którym ukrył antykomunistyczną witaminę).

Jabłkiem tym był w przypadku wiersza Powrót prokonsula kostium antyczny.

W Przesłaniu Pana Cogito poeta odwołał się do tradycji Gilgamesza, Hektora, Rolanda – wielkich bohaterów literackich, „obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów”.
Przesłanie… nie daje wielkich nadziei na zwycięstwo ani nawet „dobrą sławę”, nie mówi się w nim też o pośmiertnej nagrodzie w innym świecie…

W pewnym sensie mówiący w wierszu Pan Cogito nawiązuje do poglądów egzystencjalistów takich jak Camus, którzy nade wszystko cenili wolność, godność i uważali, że człowiek wiele powinien od siebie wymagać, nie dlatego, że za to spotka go nagroda, ale dlatego, że… jest wolnym człowiekiem. Można więc w Przesłaniu Pana Cogito odnaleźć witaminę egzystencjalizmu, antykomunizmu czy spadku po antyku.

Czytelnik spożywający to jabłko w smutnych czasach PRL-u miał okazję nie tylko zażyć antykomunistyczną witaminę: mógł zastanawiać się nad odwieczną sytuacją człowieka w świecie, nad ideą nonkonformizmu i wolności, nad godnością ludzką…
Dlatego wiersz można czytać z przejęciem i dziś, bo niezależnie od ustrojów i czasów konformizm i wolność, odwaga i strach, poczucie godności i tchórzostwo – istnieją.

Inny przykład poetyckiego jabłka z najwyższej półki to wiersz Leśmiana Dusiołek. Inne to zupełnie jabłko od tego Herbertowego czy Miłoszowego, pełne zupełnie innych witamin.
Smakowite: czytamy rymowaną stylizowaną na ludowo balladkę, występuje w niej nawet postać zaczerpnięta z wierzeń ludowych – Dusiołek.

Tymczasem za prostą fabułką ukrywają się najważniejsze prawdy o porządku świata, istnieniu zła i brzydoty w świecie, prawdy o Stwórcy i jego stworzeniach, wreszcie o egzystencjalnym lęku. A może nawet nie prawdy, ale wątpliwości:
Rzekł Bajdała do Boga:

O rety! – olaboga!
Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,
Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?

Filozoficzny wywód o tym, dlaczego Bóg stworzył zło, dlaczego nie ratuje przed nim człowieka, dlaczego naraża go na lęk, byłby nudny. Prostą rymowaną fabułkę, pełną aluzji do ludowych wierzeń i formuły romantycznej ballady zapamiętujemy, przy okazji zachwycając się żartobliwymi neologizmami poety, np. potworzyć, czyli stwarzać rzeczy potworne.

Leśmian jest też specjalistą od kreowania zaświatów. W jego licznych utworach pojawia się refleksja nad śmiercią, i wszelkimi pośrednimi stadiami pomiędzy istnieniem a nieistnieniem, motyw umarłego Boga, zmarłych rozmawiających na cmentarzach. Niepokój istnienia, który można by oddać poprzez zawiłe wywody filozoficzne, oddaje jednak Leśmian inaczej: przez niepokojącą metaforykę, stwarzanie własnego języka (neologizmy eksponują często tajemnice bytu, dziwaczność rozmaitych przemian – „topielec zieleni”).

Wielu znajdzie w smakowitych owocach twórczości Leśmiana witaminy młodopolskie: nietzscheanizm, bergsonizm, inni odnajdą w nich posmak egzystencjalizmu. Trudno jednak zapomnieć, że wiersze poety, takie jak Topielec, Trupięgi, Łąka to przede wszystkim arcydzieła o niepowtarzalnym baśniowym klimacie, wyróżniające się oryginalnym obrazowaniem i metaforyką, specyficznym językiem.
Sądzę, że właśnie twórczość Leśmiana najdoskonalej spełnia postulat Valéry’ego: dostarczać pięknych jabłek, a przy okazji witamin.

Można też mnożyć przykłady utworów, w których ideologia dominuje nad formą, witaminy nad owocem. Ody pisane na cześć Stalina nie przetrwały próby czasu…
Przytoczone przykłady zdają się udowadniać tezę Valéry’ego. Odpowiadają jego postulatowi: nie przesadzać z ideologią w wierszu.

Sądzę jednak, że ten postulat należy rozumieć nieco szerzej: rzecz nie tylko w proporcjach. Można wyobrazić sobie piękne utwory dworskie, bez reszty oddane jakiejś idei. Najistotniejsze, by poeta nie zapominał, iż jest poetą. I ubierał idee w atrakcyjne wdzianka: rymów, rytmu, poetyckich skojarzeń i obrazów…
Wtedy na pewno nie przegra z czasem.