Bohaterowie Ludzi bezdomnych w zderzeniu z brutalnością życia.

Rada 1

Uwaga na motto!
Myśl poprzedzająca wypracowanie może mieć bardzo różne znaczenie dla dalszej pracy. Tu nie tylko potwierdza tytułowe zderzenie, ale podkreśla je na tyle mocno, że nie mamy już żadnych wątpliwości, iż bohaterowie Ludzi bezdomnych muszą walczyć z otaczającą ich rzeczywistością. Dzięki temu od samego początku wiemy, jaki będzie dalszy ciąg rozważań. To ma oczywiście swoje plusy i minusy, ale jest też jakąś podpowiedzią, kluczem, do pracy.

Rada 2

  • Zastanów się, których bohaterów i jak zderzył los z brutalnością życia, ciężko doświadczył.
  • Staraj się jak najmniej streszczać książkę, wyeksponuj tylko te elementy losów postaci, które świadczą o zderzeniu z brutalnością rzeczywistości.
  • Zastanów się nad przyczynami tych „zderzeń”.

Uatrakcyjnij pracę cytatem!

Im dalsze (ale trafne!) skojarzenie, tym efektowniej.
Bardzo dobrym pomysłem było w tej pracy zacytowanie słów poety księdza Jana Twardowskiego – to osadziło nasze refleksje w ponadczasowym kontekście rozważań o kondycji ludzkiej.

Wstęp

Od czasu do czasu trafia się człowiek, który nie chce robić tego, czego od niego żądają. (…) A wtedy cała machina nastawia się w sposób bezwzględny na zniszczenie jego inności. Póty będą ci chłostać żelazną rózgą duszę i nerwy, ciało i umysł, póki ta niebezpieczna inność nie wylezie z ciebie.
John Steinbeck

Zawsze uczono mnie, że każdą pracę należy wykonywać dokładnie, że w każdą czynność trzeba włożyć odrobinę serca. Praca z pasją – to hasło nie jest jednak symbolem nowoczesności, obowiązywało już bowiem naprawdę dawno temu. „Szanuj pracę innych!”, „Bądź wytrwały!”, „Nie rezygnuj ze swoich marzeń” – jakże stare, a jednocześnie ciągle modne, są te słowa. Wychowały się na nich pokolenia Polaków, ponieważ kult pracy jest bardzo mocno zakorzeniony w naszej kulturze. Postępowanie człowieka, który nie chce pracować często kwitujemy kąśliwą uwagą: „no wiesz, ty, taki młody i bez pracy”.
Lecz jak nazwać człowieka, który bezgranicznie poświęcił się swej profesji, porzucił normalne życie i uparcie dąży do wytyczonych celów?
W XIX wieku i na początku naszego stulecia mówiono o takich ludziach – wariaci. Ówczesny model życia odrzucał samotników, którzy nie zważając na innych, dążyli do obranych przez siebie celów. Czyż więc mogło być inaczej z doktorem Judymem, bohaterem powieści Stefana Żeromskiego pt. Ludzie bezdomni?

Rozczarowania Judyma

Wnikliwe studium samotności i opuszczenia, jakie stworzył Żeromski, bardzo dobrze oddaje stan emocjonalny człowieka, który nie rozumie, dlaczego inni nie dostrzegają zła wokół. Tomasz Judym, młody, świetnie wykształcony człowiek, pełen zapału i chęci naprawy świata, nagle napotyka na przeszkody, które są dla niego zupełnie niezrozumiałe. Zamknięty, skostniały światek lekarski drwi z nowatorskich pomysłów Judyma, które są dla konserwatywnych doktorów nie tylko zagrożeniem, ale i obrazą. „Jak taki młody lekarz śmie pouczać doświadczonych kolegów?” – woła starszyzna lekarska na zebraniu u doktora Czernisza. Nikt nie dostrzega, że młody idealista ma rozsądny plan unowocześnienia służby zdrowia, że nie porywa się z motyką na słońce, tylko chce naprawić błędy popełnione w stosunku do ubogich pacjentów.

Wyklęty z lekarskiego środowiska, wciąż żyjący koszmarem dzieciństwa, Judym postanawia udowodnić nie tylko sobie, że jest potrzebny biedakom, którzy z daleka omijali bogate, lekarskie gabinety. Srodze się zawiedzie. Narastające zwątpienie, poczucie ­bezsensu i niemoc nieodwiedzanego przez pacjentów lekarza zatruwa mu życie. Zapał, który kiedyś go przepełniał – ulatuje, zostaje tylko osamotnienie i ogromny żal, że nie spełnia się w zawodzie, o którym tak marzył i do którego doszedł dzięki ciężkiej, pełnej upokorzeń pracy.

Gdy znajomy zaoferuje mu posadę w Cisach – znanym kurorcie uzdrowiskowym, doktor znowu poczuje się silny i pełen zapału. Zachwycony nowym miejscem, zżyty ze środowiskiem mieszkających w Cisach znajomych, mając poparcie u właścicielki, zapragnie zmodernizować i ulepszyć kurort. I znowu klęska. Jego ambitny plan osuszenia bagna spotka się z krytyką zarządców. Nie przekonają ich argumenty, że z bagna wydzielają się zarazki malarii, od której umierają chłopi w Cisach, że pacjenci uzdrowiska także na tym cierpią, gdyż zamiast leczyć stare, nabywają nowych dolegliwości. Nieubłagani i niewzruszeni zwierzchnicy wywołają u Judyma kolejny wstrząs. Dla niego oczywiste racje, dla nich są zwykłymi fanaberiami młodego, zarozumiałego doktora, godnymi krytyki lub wyśmiania. Po roku bezowocnej walki, doprowadzony do ostateczności Judym opuści kurort.

Dlaczego akurat tego człowieka tak boleśnie doświadcza rzeczywistość? Bo Judym jest idealistą i nie chce dostosowywać się do brutalnej rzeczywistości. Jest wrażliwy i nie pozwala krzywdzić innych. Dlatego brutalna rzeczywistość dopomina się o niego bardziej niż o schowanych za cudzymi plecami tchórzy i konformistów, niedbających o los innych, jedynie o własną wygodę i dochody.
Opuściwszy Cisy, Judym pozostawi tam jednak – serce, które oddał pannie Joasi. Ich miłość można określić słowami wiersza ks. Twardowskiego:

Pokochać człowieka by stać się samotnym
być przy najbliższym by
znaleźć się dalej
to nic
tak trzeba
bo taka jest droga (…)

Miłość – czymże ona była dla doktora Tomasza? Szansą na normalne życie czy też może odskocznią od trudów codzienności? Czy w jego przypadku w ogóle można mówić o uczuciu? Niektórzy zarzucali Judymowi, że nie potrafił szczerze pokochać Joanny. Lecz przecież to ją wybrał sobie na żonę, to z nią chciał dzielić swój los i nie zrobił tego pod wpływem rozsądku, lecz posłuchał głosu serca.
Ta miłość mogła stanowić jedyną bezpieczną przestrzeń w życiu Judyma – przestrzeń, w której nie doznałby rozczarowań.

Rozczarowanie Joasi

A Joanna? Ona pierwsza dostrzegła w Tomaszu szlachetnego człowieka i już podczas spotkania w Paryżu wiedziała, że to on jest tym, z którym chciałaby spędzić resztę swoich dni. Musiała jednak o niego walczyć, bowiem doktora oczarowała piękna panna Natalia.
Gdy owa urocza i żądna wrażeń kobieta wyjechała i inaczej ułożyła sobie życie, Joanna dostała od losu szansę odegrania roli tej jedynej. Młoda, lecz jakże ciężko doświadczona przez życie kobieta, wiązała z Judymem nadzieje na dalsze, wspólne życie. Wyznanie miłości z ust Tomasza było dla niej spełnieniem marzeń tych najbardziej nieosiągalnych, cały czas była bowiem przekonana, że doktor kocha Natalię. Niestety, błogi stan narzeczeństwa nie trwał długo. Cóż spowodowało, że ich miłość nie została przypieczętowana sakramentem? Czy miał na to wpływ wstrząs, którego doznał Judym po nagłym samobójstwie Korzeckiego?

Niewątpliwie samobójstwo inżyniera było dla Tomasza pretekstem do refleksji nad własnym życiem. Może wtedy podjął decyzję o rozstaniu z Joasią? Samobójstwo przyjaciela umocniło go w przekonaniu, że nie może zaprzepaścić swojej misji pomocy, że nie może dołączyć do ludzi, którzy koncentrują się tylko na sobie. Nie wziął jednak pod uwagę Joanny, której życie nagle runęło w gruzach. Nie zdawał sobie sprawy, a może nie chciał zauważyć, że przekreślił nie tylko swoje, ale także jej plany. A przecież „(…) człowiek to rzecz święta, której krzywdzić nikomu nie wolno.” Podjął decyzję sam, bez jakichkolwiek rozmów z narzeczoną. Czy w ten sposób chciał zaoszczędzić jej bólu? Wydaje się, że tym kierował się przy podejmowaniu tej jakże trudnej dla niego decyzji. Czy jednak rzeczywiście jej ból był mniejszy? Rozczarowanie, żal i gorycz to chyba jedyne uczucia w sercu Joanny po odejściu Tomasza. Pytanie „dlaczego” towarzyszyło jej przez długi czas, bo nie sposób szybko pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Cóż stało się z Judymem, który porzuciwszy szczęście u boku ukochanej, oddał się jedynej namiętności w swym życiu – pracy? Czy udało mu się osiągnąć zamierzony cel, czy pokonał niezliczone przeszkody, jakie rzuca życie tym, którzy próbują walczyć? Na te pytania nie ma już odpowiedzi…
Jedno jest pewne: nadwrażliwców takich jak Judym czy Joasia życie dotknęła boleśniej niż innych. Oboje byli narażeni na zderzenie swoich marzeń z brutalną rzeczywistością. Dziwne tylko, że dla idealistki Joasi narzędziem tej brutalnej rzeczywistości okazał się inny idealista – Tomasz Judym.

Propozycja zakończenia

Powołaj się na autorytet historyka literatury

Maria Podraza-Kwiatkowska o brutalności w prozie Żeromskiego
Delikatność uczuć, wrażliwość, pewna idealizacja postaw, stanowią tu przeciwwagę dla brutalizmów i okrucieństw; jest to jedna z licznych antynomii Żeromskiego, związana z dostrzeżeniem w naturze ludzkiej zarówno dobra, jak i zła.
(M. Podraza-Kwiatkowska, Literatura Młodej Polski)