Przygotuj konspekt referatu: Leopold Staff w epoce modernizmu – przemiany ideowe.

Wstęp

Postaw tezę – zajmuję się tylko wycinkiem twórczości poety, dla którego modernizm jest etapem prób i poszukiwań twórczych. Pełną dojrzałość osiągnie Staff rozwijając swój kunszt poetycki w katach późniejszych, doświadczając przeżyć pokoleniowych jak wojny światowe, odzyskanie niepodległości i przemiany ustrojowe w Polsce.

Debiut – rok 1901
Symbolicznie otwiera nowe stulecie, ale też odbywa się w określonej rzeczywistości literackiej. Trwa w pełni czas Młodej Polski, poeci dekadentyzmu i w Polsce, i za granicą ujawnili swoje postawy i metody twórcze. Staff – student nauk humanistycznych (prawo, filozofia) zna teorie filozoficzne i Nietzschego, i Schopenhauera. Jego twórczość tych lat jest zatem odzwierciedleniem rozmyślań i rozterek młodego poety, stawiającego fundamenty swojej życiowej filozofii.

Wiersze – kolejne przystanki ideowe

Początek – fascynacja mocą – Kowal jako wyraz nietzscheanizmu.
Optymizm, wiara w jednostkę ludzką. Człowiek kowalem swojego losu – jest zdolny z najszlachetniejszych kruszców wykuć serce. Cały debiutancki tom poezji Sny o potędze jest wyrazem tej filozofii, z tym że Staff nie przyjmuje jej globalnie i bezkrytycznie, czerpie raczej z nietzscheańskiej teorii ideał kształtowania własnej osobowości, nakaz pracy nad sobą.
Cytuj Kowala:

Bo z tych kruszców dla siebie wykuć serce muszę.
Serce hartowne, mężne, serce dumne silne..

W duchu epoki – niemoc – Deszcz jesienny – wiersz – symbol.
Obrazy pesymizmu, szczyt nastrojowości dekadenckiej. Odkształcony świat widziany przez mokre od deszczu szkło szyb – ponure wizje, motyw diabła, pogrzebu – to kwintesencja dekadentyzmu. Barwy: szarość, mgła, czerń. Nastrój – smutek, melancholia, żal. Wartości – śmierć, przemijanie, zniszczenie. Uzyskana przez instrumentację głoskową i onomatopeje oraz użycie śpiewnego amfibrachu muzyczna wartość utworu podąża za jego wymową.
Cytuj Deszcz jesienny:

O szyby deszcz dzwoni deszcz dzwoni jesienny
I tłucze jednak, miarowy niezmienny
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną…

Przebudzenie do optymizmu – franciszkanizm.
O miłości wroga, Sonet szalony.

Staff szybko odrzuca dekadenckie rozterki. Otuchę i uspokojenie znajduje w postawie i myśli świętego Franciszka z Asyżu. Nie płacz i niemoc są jego prawdziwym kierunkowskazem życiowym, lecz umiłowanie świata, potęga przebaczenia i miłości. Pochwała piękna natury. Optymizm. Jasno określa takie credo w utworze o miłości wroga, tu też powraca do źródeł chrześcijańskich. Poza tym – co ważne to Staff jest polskim tłumaczem Kwiatków świętego Franciszka.
Cytuj Sonet szalony:

Włóczęga król gościńców, pijak słońca wieczny,
Zwycięzca słotnych wichrów burz i niepogody
Lecę w prześcigi z dalą i złudą w zawody,
Niewierny wszystkim prawdom i sam z sobą sprzeczny.
Pod gwiezdnym niebem i w polu rozkładam gospody.

Klasycyzm – port poetycki Staffa. Przedśpiew.
Staff odnajduje się w wartości tradycji i klasycyzmu. Odpowiada mu i idea, i kompozycja, która przetrwała stulecia i obroniła się przed najśmielszymi zakusami nowatorów. Tradycyjne metrum i gatunki, antyk, renesans źródłami myśli i postaw, wartości uniwersalne, prostota słowa – takiego Staffa odnajdywać będziemy już do końca, takiego uznają go swoim autorytetem i patronem w dwudziestoleciu skamandryci.
Cytuj Przedśpiew:

Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia
A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia…

Refleksja powojenna Staffa – gdzie ją znajdujesz?
Ważne i znane są dwa wiersze, w których klasyk i dojrzały już poeta ujawnia swą powojenną refleksję: Pierwsza przechadzka i Podwaliny.

Pierwsza przechadzka powstała w roku 1946 – zatem natychmiast po wojnie. Staff ma 68 lat. Wojnę przetrwał w Warszawie
– był świadkiem tragedii i zniszczenia miasta. Musi zweryfikować swoje myśli, skonfrontować życiowy optymizm i wiarę klasyka w moc ludzkiej myśli z doświadczeniem wojennym. Wiersz poświęca żonie – nadaje mu charakter rozmowy w czasie spaceru po powojennym mieście…

Co wynika z obserwacji?

  • I strofa – jest wyrazem wiary i optymizmu. „Będziemy znowu mieszkać w swoim domu” – mówi mężczyzna do żony, słowo znowu odzwierciedla bezdomną przeszłość. Dom ma znaczenie symboliczne – nie tylko budynku – ale nowego spokojnego życia. Zapewnienie staje się refrenem i powraca w dalszych częściach utworu.
  • Następne strofy – z marzeniem kontrastuje obraz miasta. Na scenerię Warszawy składają się ruiny, puste ulice, bezludne przystanki, nędza ludzi, puste wystawy, nieczynne sklepy, młodzi kalecy przed szpitalem. Za miastem; zwalone parkany, gruz, łachmany. Tragiczny powojenny obraz zamarłego życia, które „skryło się chyba w Antypodach”. Ale każdy z obrazów natychmiast kontrastuje poeta nadzieją, spojrzeniem w przyszłość: żyjemy, choć śmierć była bliska kogut pieje, kot się przeciąga, człowiek rozmawia z człowiekiem. Rysuje wizję przyszłości opartą o codzienną normalność: znowu w sklepiku zjawi się pieczywo i znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem. Symbolem tejże normalności są powracające w refrenie własny dom i schody. Przepowiada też poeta zapomnienie o złych dniach tragedii. Całość wypowiedzi kieruje do żony – ale stwarza poczucie, iż usilnie próbuje przekonać nie tylko ją, ale i siebie. Patrzy bowiem na zniszczony świat z przejęciem i bólem. Chwilami obojętnieje na uczucia osoby obok siebie, widząc jak znikomy jest ból jednostki wobec ogólnego cierpienia: „ty drżysz od chłodu. Więc otul się szalem./ Bez nóg, bez ramion w brunatnej opończy/ młodzi kalecy siedzą przed szpitalem”. Czym jest chłód wobec takiej tragedii? Czy rzeczywiście taki świat może wrócić do normy? Tak – w tym wierszu zwycięża klasyczna wiara w człowieka. Człowiek rozmawia z człowiekiem – to jest najważniejsze. Człowiek zbuduje od nowa świat – w tym jego siła. Tym większa, że zniszczenie jest aż tak straszne. Klasykiem okazuje się Staff także w konstruowaniu wiersza. Regularny rytm i rymy, poetyka powtórzeń podąża za ideą utworu.

Mniej optymistyczny jest króciutki wiersz Podwaliny.
Ma zaledwie sześć wersów i stanowi swoistą summę życia. Poeta mówi:

Budowałem na piasku
I zwaliło się
Budowałem na skale
I zwaliło się
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina

Skąd wiemy, że chodzi o powojenną refleksję? Na ślad naprowadza dym z komina. Jednoznacznie kojarzący się z koszmarem obozów koncentracyjnych – tragicznym symbolem zagłady i czasów pogardy, czyli II wojny światowej. Pisząc Podwaliny, Staff wpisuje się w krąg poetów rozczarowanych swoją filozofią i postawą życiową. „Strącony ze szczytu schodów” był już Kochanowski, gdy zmarła mu Urszulka, Mickiewicz zaś opiewał swój wiek męski, wiek klęski… W przypadku Staffa czynnikiem rujnującym harmonijną filozofię okazała się wojna. Dwa sprzeczne elementy – piasek i skała nie sprawdziły się jako fundament istnienia. Jedyne co pewne, co je zwyciężyło – to dym z komina, hańba XX wieku.