Spójrz, jak mogłaby wyglądać interpretacja „Przedśpiewu” Leopolda Staffa, bardzo ważnego utworu, którego nie powinieneś pominąć przy przygotowywaniu się do matury.

Na panujące w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku nastroje pesymistyczne i dekadenckie złożyło się wiele czynników. Na pewno wpływ miały na nie literackie spory z pozytywistami, a także popularna wówczas filozofia determinizmu, która zakładała, że cywilizacje i społeczeństwa podlegają prawom przyrody. To znaczy, że tak jak wszystkie organizmy żywe, rodzą się, dojrzewają i umierają. Twórcy tamtego okresu postrzegali swoją epokę właśnie jako czas schyłku, starości i upadku cywilizacji i kultury europejskiej. Niewiara w postęp cywilizacyjny i odrzucenie większości systemów filozoficznych w przekonaniu, ze nie są one w stanie opisać ani zrozumieć złożoności i tragiczności ludzkiej egzystencji zdecydowały o popularności postaw dekadenckich w tamtym okresie oraz powrocie romantycznego kultu jednostki (szczególnie twórczej, czyli artysty).
Jaki był bohater tamtych czasów? Dobrze ukazuje to fragment z wiersza, jednego z najważniejszych przedstawicieli pesymistyczno-dekadenckiego nurtu w poezji młodopolskiej, Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Wyznaje on: „Melancholia, tęsknota, smutek, zniechęcenie są treścią mojej duszy”. Młodopolskiego bohatera cechowało przede wszystkim poczucie schyłkowości kultury i bezsilności wobec świata zewnętrznego. Obawiając się nieznanej i groźnej przyszłości, uciekał on przed wszechobecnym przygnębieniem w świat sztuki, perwersyjnej erotyki, wyrafinowanych przeżyć estetycznych i wszelkiego rodzaju używek.

Debiut Leopolda Staffa, który swój pierwszy tomik zatytułowany „Sny o potędze” wydał w 1901 roku, przypada jednak na okres przełomu, który dokonał się w twórczości młodopolskiej po 1900 roku. Artyści zaczęli dostrzegać, że kryzys kultury można przezwyciężyć jedynie poprzez postawę aktywną, nie zaś poprzez pogrążanie się w smutku i rozpaczanie nad jej upadkiem. Staff także uległ w pewnej mierze melancholijnym nastrojom owych czasów. Świadczy o tym choćby jego znany wiersz „Deszcz jesienny”. Szybko jednak porzucił modernistyczny pesymizm na rzecz klasycznego ideału życia w harmonii ze światem oraz radosnego dążenia do wewnętrznej doskonałości oraz budowania duchowej siły i własnej osobowości.
W „Przedśpiewie” nie przemawia on już głosem buntownika, lecz dojrzałego poety filozofa, który głosi pochwałę życia i najprostszych wartości, takich jak altruizm czy miłość bliźniego.

Kim jest bohater tego wiersza? Już po przeczytaniu pierwszych wersów możemy założyć, że jest nim sam poeta. Określa się jako: „Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów, wyznawca snów i piękna”. Nazywa siebie także „uczestnikiem godów”. Chodzi tutaj o symboliczne gody, czyli zaślubiny ze sztuką, jakie czyni każdy twórca. Jest on więc wiecznym artystą, wędrowcem i mędrcem podążającym ciągle ku nowym złudzeniom i marzeniom. „Przedśpiew” nie ma charakteru intymnego wyznania czy poetyckiej spowiedzi. Jest raczej ciągiem oznajmień, nauką, jaką poeta chce przekazać czytelnikowi. Warto zwrócić uwagę na obecny w wierszu motyw wędrowca oraz powracającą w nim ciągle wizja życia jako drogi i wędrówki. Twórczość poetycka zdaje się dla Staffa nie tylko prostym wyładowaniem uczuć, ale przede wszystkim drogą do mądrości i zrozumienia świata i człowieka. Pisząc: „Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,/ Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,/ A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia”, Staff wyraźnie daje nam do zrozumienia, że i on doświadczył w życiu smutku czy zwątpienia, lecz pomimo tego chce sławić życie i urodę świata. Taka postawa świadczy niewątpliwie o głębokim humanizmie poety, wynikającym z dogłębnego zrozumienia spraw ludzkich.

Powagę doświadczeń i przeżyć poety podkreślają dodatkowo zdania: „Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni”, a także „Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce”, w których odnosi się on bardzo wyraźnie do klasycznego ideału, spopularyzowanego przez renesansowy humanizm. Afirmacja życia w całej jego wielopostaciowości oraz spokój, jaki przepełnia „Przedśpiew”, wskazuje na to, że Staffowi bliska była starożytna tradycja stoicko-epikurejska. Modernistyczne niepokoje poeta stara się opanować za pomocą stoickiej apatii ( z gr. apatheia) i epikurejskiego spokoju i obojętności. Autorowi nie chodzi jednak o pogrążenie się w bezmyślnym odrętwieniu, z jakim dzisiaj kojarzy nam się stan apatii. Apatia bowiem, którą pragnęli osiągnąć stoicy, była stanem wolności od wzruszeń. Pozwalała pozbyć się wszelkich zbędnych emocji i niepokojów i uzyskać wewnętrzny spokój. I właśnie do osiągnięcia spokoju i pogodzenia ze światem dąży poeta.

Ostatnie wersy „Przedśpiewu” brzmią następująco: „I uczę miłowania, radości w uśmiechu,/ W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,/ I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,/ Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu”. W owych słowach widać inspirację chrześcijańską myślą świętego Franciszka z Asyżu, który nauczył akceptacji i afirmacji świata oraz miłości bliźniego. Głoszenie pochwały życia i urody ulotnej chwili wydaje się też być nawiązaniem do horacjańskiego ideału carpe diem (chwytaj dzień). Poeta wie, że życie składa się zarówno z cierpień, jak i z radości, ale właśnie takiego życia chce głosić pochwałę Użyty w ostatnim wersie oksymoron – „pogodny smutkiem” – znakomicie ukazuje charakterystyczną dla Staffa postawę smutnego i trudnego optymizmu, jaki wyłania się z jego humanistycznego podejścia do spraw świata i człowieka.

Nie należy się dziwić, że Staff, przez długie lata był patronem i mistrzem wielu pokoleń debiutujących poetów. Sprawiła to za pewne klasyczna, zwięzła i klarowna forma jego twórczości, jej prostota uzyskana poprzez rezygnację z bogatych środków ekspresji oraz mądrość płynąca z zawartej w niej wiedzy, że w życiu należy sławić i podziwiać zarówno jego piękno, jak i brutalność i smutek.