Romeo i Julia jako arcydzieło

Szekspir powołał do życia jedną z najbardziej znanych w światowej literaturze parę kochanków – Romea i Julię. Opowiedziana przez niego historia zyskała taką popularność, że sam tytuł dramatu od wieków funkcjonuje jak swoiste hasło wywoławcze etosu miłości wielkiej i – mimo wzajemności – nieszczęśliwej, niedozwolonej. Rękę niespełna czternastoletniej Julii Capuleti przyrzeczono arystokracie Parysowi, ale zanim nastąpią zaślubiny, los chce, żeby na balu dziewczyna poznała Romea. Wszyscy znamy dalszy ciąg fabuły: miłość od początku znajomości i… zadawnioną nienawiść między rodzinami Capuletich i Montecchich, romantyczne wyznania pod balkonem Julii, wreszcie – potajemny ślub.

I znowu krytyczny sceptyk mógłby powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego, bo przecież tylu młodych kochało się i kocha wbrew woli rodziców, trwając w swym uczuciu wiernie aż do… następnej miłości! Ale tu nie ma o niej mowy! Dla Julii bez ukochanego świat nie ma wartości. Gdy – obudzona z wywołanego sztucznie snu bierze śpiącego Romea za zabitego, przebija się jego sztyletem. Miłość jest w tym wypadku silniejsza niż śmierć – kochankowie, którzy nie mogli być ze sobą za życia, złożeni zostają we wspólnym grobie, a rodziny, mając na uwadze wielkie uczucie swych dzieci, w końcu przebaczają sobie i rezygnują z dawnych konfliktów.

Odbiorców z kolejnych epok wzruszał ten wielki triumf serca, nieszczęśliwie zakochani szukali w historii renesansowych kochanków pocieszenia, inni modlili się o równie wielkie i autentyczne uczucie…! Nawiązujący do niej artyści podchwycili głównie wątek nie zwycięstwa miłości (co prawda dopiero po śmierci bohaterów), ale miłosnego cierpienia. Szekspirowski motyw znowu zainspiruje przede wszystkim twórców romantycznych. Czymże, jak nie nawiązaniem do modelu miłości nieakceptowanej przez świat, są Julia, czyli Nowa Heloiza Jana Jakuba Rousseau, Cierpienia młodego Wertera Johanna Wolfganga Goethego czy nawet miłość Jacka Soplicy do Horeszkówny z Pana Tadeusza? W tych utworach przywołany zostaje sam jej schemat, natomiast bezpośrednim nawiązaniem do dramatu jest wiersz Norwida W Weronie. Tragiczna historia posłużyła jako wymarzone libretto wielu oper (XVII-wiecznej – Vincenza Belliniego, XVIII-wiecznej – Ch. Gunoda) oraz przedstawień baletowych (Piotra Czajkowskiego oraz Sergiusza Prokofiewa). Rola Julii jest marzeniem niemal każdej młodej aktorki teatralnej, ale zagrać ją można także na ekranie! W najnowszej, uwspółcześnionej adaptacji filmowej dramatu (fabuła przeniesiona w dwudziestowieczne realia!), wyreżyserowanej w 1996 roku przez Baza Luhrmanna, wcieliła się w nią Claire Danes, zaś Romea zagrał Leonardo DiCaprio.