Przykładowe maturalne tematy, przy których można wykorzystać wiedzę o literaturze emigracyjnej:

  • Dziewiętnastowieczny patriotyzm w postawach trzech wybranych bohaterów literackich – a twoje rozumienie miłości ojczyzny.
  • Wolna i zniewolona, w marzeniach i rzeczywistości, ale zawsze Polska. Przedstaw funkcjonowanie motywu ojczyzny w wybranych utworach literackich.
  • „Kto mi powiada, że moja ojczyzna: pola, zieloność… i kwiaty” (C. K. Norwid). Obraz ojczyzny w przekazie twórców literackich minionych epok i w wyobrażeniu współczesnego człowieka u progu zjednoczonej Europy.

Mogą się też pojawić pytania o szukanie ojczyzny, o to, czy się ją wybiera, czy jest się do niej przypisanym; emigracyjny temat pojawia się też przy motywie wolności, wędrówki, pielgrzyma, tułacza, outsidera.

Dwie emigracje odegrały znaczną rolę w historii Polski i jej kultury i obie kojarzone są przede wszystkim z wybitną literaturą. Pierwsza to dziewiętnastowieczna Wielka Emigracja po powstaniu listopadowym, druga to emigracja, która tworzyła się od roku 1939 po lata osiemdziesiąte dwudziestego stulecia.

Podobieństwa i różnice

Podstawową zasługą obu tych emigracji było nie tylko to, że stanowiąc niejako centrum niezawisłej myśli, podtrzymywały nadzieje na odzyskanie niepodległości, ale także to, że poprzez publicystyczną i literacką dyskusję kształtowały nowy wizerunek kultury narodowej. Nierzadko też – zwłaszcza w przypadku emigracji powojennej – pełniły po prostu rolę ambasadora niepodległej Polski.

Licząca zaledwie siedem tysięcy osób Wielka Emigracja swoją nazwę zdobyła nie ze względu na działania polityczne kierowane przez jej przywódcę, księcia Adama Czartoryskiego, ale ze względu na literaturę, przede wszystkim pióra Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida. Choć nie należy zapominać o twórcach innych gałęzi kultury, takich jak Chopin czy Lelewel. Był to jednak okres, kiedy powstawały dopiero pierwsze środki masowego przekazu, takie jak londyński Times (rok 1785), i wpływ dyskusji prowadzonych wśród polskiej emigracji na otoczenie był znikomy. Społeczeństwa krajów, w których polscy uchodźcy zamieszkali, problemów tych prawie nie znały. Emigracyjni pisarze tworzyli z myślą o jczyźnie, chociaż także i tu ich dzieła były dostępne dla nielicznych. Dzisiaj nie sposób sobie wyobrazić, by następne prądy i pokolenia literackie mogły nie znać i nie ustosunkować się do romantyzmu.

Uchodźstwo powojenne w XX wieku tworzyli żołnierze, którzy postanowili nie wracać do kraju. Do tej kilkutysięcznej grupy należy dodać kilka milionów przedwojennych emigrantów, którzy w poszukiwaniu chleba osiedlili się w obu Amerykach i we Francji. Pisarze i publicyści emigracyjni, mając świadomość istnienia „żelaznej kurtyny”, która niemalże uniemożliwiała przedostanie się dzieł emigracyjnych do kraju, wiedzieli jednocześnie, że liczba Polaków na wychodźstwie jest niebagatelna i w nich upatrywali czytelników. Powstawały pisma społeczno-kulturalne, a także domy wydawnicze, finansujące kolejne książki i ich autorów.

Emigracja powojenna działała już w dobie rozwoju środków masowego przekazu, w tym także audiowizualnych. To dawało możliwość docierania z informacjami do społeczeństw krajów osiedlenia uchodźców. Pewna ilość emigracyjnych twórców z tej szansy skorzystała i przedarła się na światowe rynki, stąd też ich wpływ na kształtowanie oblicza współczesności był daleko większy niż w przypadku Wielkiej Emigracji.

 

Apostołowie wolności

W powstałych w 1832 roku Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego Adam Mickiewicz zawarł przekonanie, że wychodźstwo jest jednym z najżywotniejszych mitów kultury polskiej. Pisał:

Duszą narodu polskiego jest pielgrzymstwo polskie. A każdy Polak w pielgrzymstwie nie nazywa się tułaczem, bo tułacz jest człowiekiem błądzącym bez celu, ani wygnańcem, bo wygnańcem jest człowiek wysokiego urzędu, a Polaka nie urząd wygnał jego.
Polak w pielgrzymstwie nie ma jeszcze imienia swego, ale będzie mu to imię nadane, jako wyznawcom Chrystusa imię ich potem nadane było.
A tymczasem Polak nazywa się pielgrzymem, iż uczynił ślub wędrówki do ziemi świętej. Ojczyzny wolnej, ślubował wędrować póty, aż ją znajdzie.

Wielu uważało, że Mickiewiczowskie rozróżnienia są najcelniejszym skrótem historii odzyskiwania niepodległości Polski. W Księgach… Mickiewicz rozwinął zarysowaną w nieco wcześniejszych Dziadach koncepcję Polski jako Chrystusa narodów. W Widzeniu księdza Piotra męczeństwo młodzieży porównane jest do prześladowań pierwszych chrześcijan, zaś rozbiory do ukrzyżowania Chrystusa. Wniosek płynący z tego porównania mógł być tylko jeden: skoro Jezus pokonał śmierć, Polska podniesie się z upadku za sprawą opatrznościowego człowieka. W Księgach… natomiast Mickiewicz interpretował rozbiory Polski jako najbardziej wyraziste łamanie naturalnych praw stanowionych przez Boga, który stwarzając ludzi, obdarzył ich wolnością. Dlatego walka o wolność jest realizacją Bożego zamysłu, jest tworzeniem historii świętej. A jej apostołami są oczywiście Polacy: doświadczeni w bojach o niepodległość, legitymujący się szaleńczą odwagą i ofiarnością. Zaczynu przyszłej światowej rewolucji – skierowanej również przeciw feudalnej tyranii i mieszczańskiemu materializmowi – należy szukać w emigracji. Ci ludzie, wedle wieszcza, mieli poprowadzić narody na barykady. Tak sformułowany mesjanizm był nie tylko próbą wytłumaczenia przeszłości, ale także ukazania perspektyw przyszłości poprzez nazwanie mechanizmów rządzących historią.

Trzecim wielkim emigracyjnym dziełem Adama Mickiewicza jest Pan Tadeusz. Planowany jako sielanka o życiu szlacheckim na wsi rozrósł się do rozmiarów epopei o odchodzącym w przeszłość świecie szlacheckiej Polski (stąd wielokrotnie pojawiający się na kartach arcydzieła epitet „ostatni”). Ani akcja, ani intryga nie zawierają niebywałych wydarzeń, czego można by spodziewać się po epopei. Z opowieści o „ostatnim zajeździe” emanuje miłość do dawnej Polski, do jej zalet i wad, które nie wydają się zbytnio dokuczliwe, co najwyżej budzą pobłażliwy uśmiech. Ale emanuje z niej także wiara w odzyskanie niepodległości i powstanie Polski nowej z nowocześnie pojmowanym narodem.

 

„Paw narodów i papuga”

W przeciwieństwie do Adama Mickiewicza drugi spośród najwybitniejszych poetów, Juliusz Słowacki, nie przebywał tyle w Paryżu. Owszem, zamieszkał tam po przyjeździe z Polski, ale szybko wyruszył do Genewy, gdzie napisał i bezimiennie ogłosił Kordiana, dramat – polemikę z Mickiewiczowskimi Dziadami. Słowacki uważał, że wychwalanie postawy cierpiętniczej, męczeństwa osłabia wolę walki, zaatakował też przypisywanie jednostce możliwości ocalenia narodu. Ukazując klęskę samotnego buntownika – Kordiana, Słowacki skompromitował mickiewiczowski kult indywidualizmu.

W czasie pobytu we Włoszech Słowacki miał okazję odbycia podróży na Bliski Wschód, której owocem był ironiczny poemat podróżniczy Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu ze słynnym Grobem Agamemnona. Jedno z najbardziej gorzkich dzieł polskiego romantyzmu dało początek nurtowi drapieżnego rozliczania się z przeszłością, wynikającego już nie tylko z narodowej, ale i obywatelskiej troski. Słynny wers „Pawiem narodów byłaś i papugą” stał się obok „rozdrapywania ran”, postulowanego po latach przez Stefana Żeromskiego, nieomal symboliczną nazwą tego nurtu.
Na Wschodzie również Słowacki rozpoczął polemikę z tezami zawartymi w Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego, bezlitośnie krytykując w Anhellim wszystkie odłamy emigracji: obóz księcia Adama Czartoryskiego, demokratów i zwolenników Mickiewiczowskiego katolicyzmu. Twierdził, że przyczyną tragedii narodu polskiego nie jest misja historyczna, ale jego winy i wady, a jedynym sposobem naprawy sytuacji jest pozbycie się wad. Jednak cały naród nie jest w stanie poddać się takiej metamorfozie, to lud na czele z rycerzem – zwiastunem zwycięstwa przyniesie w przyszłości zwycięstwo.

Po powrocie do Paryża Słowacki zetknął się z Andrzejem Towiańskim, twórcą sekty religijnej, którą można określić jako odmianę adwentyzmu i millenaryzmu, czyli wierzeń zakładających rychły powrót Mesjasza i Sąd Ostateczny. Pod wpływem Towiańskiego pozostawali także między innymi Adam Mickiewicza i Seweryn Goszczyński.

 

Krytyka rewolucji

Trzecim z wielkich emigrantów był Zygmunt Krasiński. Powstanie listopadowe zastało pochodzącego z artystycznej rodziny młodzieńca w Genewie. Krasiński nie wziął w nim udziału na wyraźne życzenie ojca, który przedstawiał je w listach jako rewolucję społeczną pozbawioną celów wyzwoleńczych. Od tej pory poeta do kraju wracał niechętnie, większość czasu spędzając za granicą na leczeniu lub podróżach.
Krasiński to przede wszystkim autor dwóch udramatyzowanych poematów, czyli Nie-Boskiej komedii i Irydiona. Tematem pierwszym jest rewolucja opisana jako wypadkowa żądzy zemsty, władzy i pieniędzy oraz niechęci do pracy i pogardy dla wartości. W rezultacie rewolucja prowadzi do zniszczenia tradycji i okazuje się spełnieniem Apokalipsy. Ale bezwzględna krytyka rewolucji nie jest tożsama z obroną stosunków społecznych i obroną arystokracji. Krasiński krytykując całe społeczeństwo, postulował wprowadzenie reform społecznych przy jednoczesnej próbie podniesienia morale.

W drugim poemacie poeta podjął polemikę z Konradem Wallenrodem Adama Mickiewicza, pisząc o dwuznaczności wszelkiego rodzaju działalności konspiracyjnej. Aby nadać swemu utworowi charakter bardziej uniwersalny, jego akcję umieścił w schyłkowym okresie imperium rzymskiego, co spowodowało, że Irydion dotykał nie tylko polskich, ale ogólnoeuropejskich problemów, zważywszy na sytuację polityczną na Starym Kontynencie, gdzie ruchy wyzwoleńcze nie były rzadkością.

 

Sto lat później

To właśnie do Wielkiej Emigracji odwoływali się emigranci już we wrześniu 1939 roku. Pierwsza fala uchodźców umownie związana jest z datą 17 września 1939 roku. Nikt wtedy nie przewidywał, że wojna potrwa sześć lat, a po jej zakończeniu mapa Europy ulegnie istotnym zmianom. Pomiędzy lutym i lipcem 1945 roku, czyli pomiędzy ogłoszeniem komunikatu po spotkaniu w Jałcie a cofnięciem uznania rządowi w Londynie, Polacy przebywający na Zachodzie stanęli przed wyborem powrotu do faktycznie zniewolonego kraju lub pozostania na uchodźstwie. Do 1949 roku pozostający poza Polską mogli mieć pewne złudzenia co do przemian ustrojowych, jakie miały miejsce w kraju. Ale poczynania ekipy Bieruta, czyli zafałszowanie wyników wyborów, procesy polityczne, przemoc, cenzura tych złudzeń wahających się skutecznie pozbawiły.
Zdecydowaną większością emigrantów kierowała chęć artykułowania przynależności do kraju, języka, religii. Pisma, wydawnictwa, spotkania autorskie, wieczornice, instytucje życia literackiego powstające już w czasie wojny sprzyjały krystalizowaniu się najciekawszych nurtów polskiej emigracji, której najważniejszym medium stały się literatura i publicystyka, przy czym także od początku niejako wykrystalizowały się dwa centra: Londyn i Paryż.

Londyńska emigracja podzieliła się na dwa środowiska: środowisko, w którym ton nadawały przedwojenne sławy związane głównie grupą Skamandra i środowisko tworzone przez przybywających do Anglii po roku 1946 i określanych mianem pisarzy „Emigracji Walczącej”. „Polski” Londyn utożsamiany był zawsze z konserwatyzmem w przeciwieństwie do liberalnego odłamu polskiej emigracji, którego symbolem stał się Paryż i działający tam Instytut Literacki, kierowany przez Jerzego Giedroycia.

Liczba polskich uchodźców w XX stuleciu rosła jednak nie tylko w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu. Jeszcze dwa późniejsze wydarzenia spowodowały masowy exodus: marzec 1968 roku i stan wojenny. Jednak emigranci po roku 1968 i stanie wojennym nie tworzyli już tak wyrazistych środowisk i z reguły wybierali inne miejsca: USA, Niemcy Zachodnie, Szwecję. Chociaż emigracja solidarnościowa, politycznie popierana przez Londyn i Paryż, powołała własne czasopisma oraz wydawnictwa i sprawnie dociera do czytelników w kraju i na obczyźnie.

Trzeba także pamiętać, że nie mniej ważne dla polskiej kultury były wyjazdy indywidualne. Czesław Miłosz czy Leopold Tyrmand świadomie wybierali los emigranta. Aleksandra Wata, Marka Hłaskę czy Henryka Grynberga do tak zasadniczej zmiany sytuacji życiowej niejako zmuszały wolty polityczne w kraju lub restrykcyjne decyzje komunistycznych urzędników.

 

Ostatnia wspólna wieczerza Skamandra

W połowie dwudziestolecia międzywojennego formalnie rozpadł się Skamander, najbardziej wpływowa grupa literacka przedwojennej Polski. Ale po klęsce wrześniowej to właśnie wygnanie stało się wspólnym doświadczeniem skamandrytów. Skupił ich wszystkich, czyli Antoniego Słonimskiego, Jana Lechonia, Juliana Tuwima, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską i Kazimierę Iłłakowiczównę niestrudzony lider grupy – Mieczysław Grydzewski, dawny redaktor naczelny przedwojennych Wiadomości Literackich i wydawca Skamandra.

24 grudnia 1939 roku w paryskim pensjonacie przy wigilijnym stole zasiadają wszystkie nieomal najwybitniejsze osobistości Skamandra, oprócz Jarosława Iwaszkiewicza, który pozostał w kraju. Ponownie zjednoczył je los emigranta, chociaż wkrótce rozjechali się po świecie. W lipcu 1940, po zajęciu Paryża, otrzymali wizy do Portugalii. Potem Lechoń, Tuwim i Wierzyńki popłynęli do Stanów Zjednoczonych, a Słonimski z Grydzewskim do Londynu. Ale sytuacja, w jakiej się znaleźli, sprzyjała nawiązywaniu do tradycji Wielkiej Emigracji. To znowu na barkach pisarzy-emigrantów miała spocząć odpowiedzialność za odzyskanie niezawisłości ojczyzny. Przygotowana dla Polaków w kraju wigilijna audycja z roku 1941 kreowała Lechonia, Wierzyńskiego i Tuwima na trzech wieszczów.

Początkowo w Paryżu, a potem w Londynie do 1966 roku Grydzewski redagował Wiadomości. Eklektyczne pismo odegrało olbrzymią rolę jako miejsce publikacji dla wielu pisarzy emigracyjnych. W periodyku dominowała poezja, materiały wspomnieniowe i szkice historyczne. Sam Grydzewski pisał niewiele, poza krótkimi felietonami podpisywanymi Silva Rerum.

Współpracę z Wiadomościami bardzo szybko zerwali „lewicowcy”, Antoni Słonimski i Julian Tuwim. Obaj po pewnym czasie powrócili do Polski. Jednak szczególnie dla Tuwima emigracja okazała się okresem niezwykle ważnym: w Ameryce Południowej i Nowym Jorku powstały Kwiaty polskie, poemat dygresyjny, sytuujący się w tradycji romantycznej. Głównym tematem utworu jest pamięć, rekonstrukcja przeszłości odtwarzanej przez tułacza. W dziejach trzech pokoleń rodziny Dziewierskich, obejmujących okres od I wojny światowej po lata trzydzieste, pojawiają się obok wątków osobistych ważne fakty historyczne. Narrator-dokumentalista przekazuje obraz świata przed zagładą.

Do kraju nie powróci ani Jan Lechoń, ani Kazimierz Wierzyński. Nękany niemocą twórczą Lechoń zapisywał swoje spostrzeżenia w trzytomowym Dzienniku, będącym zapisem niezłomności skamandryty, który wybrał inny los niż Tuwim czy Słowacki. W roku 1956 Jan Lechoń popełnił samobójstwo, skacząc z nowojorskiego wieżowca.

 

Gdyby nie Kultura

Symbolem polskiej emigracji w Paryżu stał się miesięcznik Kultura, wydawany w Instytucie Literackim kierowanym przez Jerzego Giedroycia, który pisał:

W roku 1945, na krótko przed zakończeniem działań wojennych było dla mnie jasne, że wbrew rozpowszechnionym wówczas poglądom czeka nas długotrwała emigracja, co pociągnęło za sobą konieczność pomyślenia o pracy kulturalno-politycznej rozciągniętej na szereg lat w zupełnie nowych i trudnych warunkach.

Instytut Literacki powstał w roku 1946 we Włoszech, a po roku jego twórcy przenieśli go do Maisons-Lafitte koło Paryża, gdzie funkcjonuje do dzisiaj. Tam też regularnie dziesięć razy w roku ukazuje się Kultura, najważniejsze pismo polskiej emigracji. W roku 1953 powstała seria Biblioteka „Kultury”, w której ukazało się ponad 500 tomów, zawierających między innymi utwory Witolda Gombrowicza, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Wydawaniem pisma i książek w ramach Biblioteki… początkowo zajmowały się cztery osoby: Jerzy Giedroyc, jego brat Henryk oraz Zofia i Zygmunt Hertzowie, korzystając z pomocy Józefa Czapskiego. Od końca lat sześćdziesiątych po schyłek dziewięćdziesiątych dojeżdżał „włoski korespondent”, czyli Gustaw Herling-Grudziński. Oblicze polityczne miesięcznika, o którym, nie popełniając nadużycia, można powiedzieć, że pełniło rolę ambasadora niepodległej Polski, kształtowały poglądy jego czołowych publicystów. Londyńczyka, czyli Juliusza Miroszewskiego, Wacława A. Zbyszewskiego i Leopolda Ungera – brukselczyka, i oczywiście samego Redaktora Jerzego Giedroycia. Do najważniejszych batalii politycznych na łamach Kultury należy niewątpliwie zaliczyć dyskusję o wschodnich granicach Rzeczpospolitej. Wysunięta w latach czterdziestych teza, mówiąca o tym, że za cenę dobrych stosunków z Ukraińcami należy zapomnieć o Lwowie, wzbudziła niechęć nie tylko z gruntu kontrowersyjnej emigracji londyńskiej. W ogóle lansowanie teorii tak zwanej „linii LBU”, innymi słowy postulatu nawiązywania dobrych stosunków ze wschodnimi sąsiadami Polski – Litwą, Białorusią i Ukrainą (w czasie gdy tych państw nie było na mapie, istniały tylko jako republiki sowieckie), budziło ogromne kontrowersje, bo oznaczało rezygnację z tak zwanych ziem kresowych dawnej Rzeczpospolitej. Nie mniejsze emocje wywołało postulowanie pojednania z Niemcami. Dzisiaj możemy stwierdzić, że to myśl polityczna Kultury odegrała decydujące znaczenie w kształtowaniu polityki zagranicznej II Rzeczpospolitej. Jednak w czasie, gdy w Kulturze pojawiały się teksty dotyczące tych właśnie kwestii, tezy w nich zawarte mogły się wydawać nieomal wizjonerskie lub zgoła obrazoburcze.

Ale, o czym nie należy zapominać, wszelkie niemalże tematy podejmowane były przez redaktorów i autorów Kultury w sposób niezależny i budzący sprzeciw, czy były to kwestie związane ze statusem emigranta, czy etosem intelektualisty, czy w końcu rolą Kościoła katolickiego w Polsce. Nierzadko także teksty literackie publikowane w Maisons-Lafitte powodowały na przykład istotne zmniejszenie liczby prenumeratorów miesięcznika.

 

Wolność kontra stereotyp

To za sprawą rekomendacji Jerzego Giedroycia Witold Gombrowicz znalazł się w roku 1939 wśród gości statku Chrobry i wyjechał do Argentyny, nie powrócił już nigdy do kraju. Także za sprawą Giedroycia Gombrowicz powrócił do Europy w latach sześćdziesiątych. Tym samym Jerzy Giedroyć przyczynił się do rozwoju kariery jednego z największych obrazoburców kultury polskiej. Trans-Atlantyk, powieść opublikowana w Bibliotece „Kultury” to bolesna satyra na los polskiego emigranta. Brawurowo napisana, wykorzystująca elementy listów staropolskich, pamiętników, gawęd szlacheckich, a także Pana Tadeusza, wywołała skandal swoją bluźnierczością, szarganiem narodowych świętości, pośród których istotny był mit niezłomnego emigranta-patrioty. Kolejna powieść Gombrowicza, również wydana przez Instytut Literacki, też przyniosła falę protestów.

Pornografia opisuje w groteskowej formie środowisko polskiego mieszczaństwa za czasów okupacji niemieckiej. Kulminacyjny moment książki – msza – ukazana jest jako nic nie znaczący rytuał pustych gestów, staje się symbolem świata po śmierci Boga. Nie mniejsze sprzeciwy wzbudzały inne utwory Gombrowicza, na czele z pisanymi za namową Giedroycia Dziennikami.

Gombrowicza i Giedroycia połączyła walka o wolność kultury. Przy czym dla Redaktora ważniejsze były aspekty polityczne, dla Gombrowicza istotę stanowiła wolność ducha. Dlatego też pisarz nieustannie „rewidował” tradycję literacką i stereotypy narodowe, postulując w ten sposób otwarcie kultury polskiej. Na płaszczyźnie dyskursu publicystycznego, który był oczywiście domeną Giedroycia, oznaczało to walkę z zapiekłym polskim nacjonalizmem, izolacjonizmem, nietolerancją.

 

Zapiski z innego świata

Gustaw Herling-Grudziński, kierownik literacki żołnierskiego Orła Białego wydawanego w armii generała Andersa, później jeden ze współzałożycieli Instytutu Literackiego, wszedł do literatury światowej jako autor Innego świata, jednej z pierwszych i artystycznie najdojrzalszych książek o cywilizacji sowieckich łagrów. Nawiązując do Zapisków z martwego domu Fiodora Dostojewskiego, Herling-Grudziński przedstawił prosty, beznamiętny opis łagrów, w których sam był więziony za próbę nielegalnego przekroczenia granicy radzieckiej. Pisarz oddaje nie tylko okrutną codzienność obozowego życia, próbuje także w ten sposób scharakteryzować sowiecką cywilizację, której produktem przecież między innymi były łagry. Osią konstrukcyjną Innego świata są portrety więźniów, biograficzne nowele.

Pierwsze wydanie utworu ukazało się w Londynie, dopiero kolejne wznowienia w Bibliotece „Kultury”. Ale to właśnie ta książka między innymi stała się jednym z elementów dialogu, jaki środowisko paryskiego miesięcznika toczyło z przedstawicielami emigracji rosyjskiej, na przykład Aleksandrem Sołżenicynem czy redakcją pisma Kontynent.

 

Miedzy Rosją a Niemcami

Czesław Miłosz podjął decyzję o emigracji w roku 1951, a pierwszego schronienia udzieliła mu redakcja Kultury, z którą trwale się związał. Już jako współpracownik pisma Miłosz w Zniewolonym umyśle dał portrety czterech twórców, którzy zaprzedali się doktrynie realizmu socjalistycznego. W historii zaszyfrowanych, ale łatwych do zidentyfikowania postaci (Alfa – Andrzejewski, Beta – Borowski, Delta – Gałczyński, Gamma – Putrament) Miłosz zawarł przekonanie, że to jednostka jest odpowiedzialna za swą historię, co oczywiście było polemiką z tezami marksizmu.

Inną kwestią podejmowaną nader chętnie przez Miłosza była próba opisania Europy Środkowowschodniej. W Dolinie Issy, a przede wszystkim w Rodzinnej Europie charakteryzuje mentalność mieszkańców tej części Starego Kontynentu, dotkniętej kaprysami historii. Celem publikacji było uświadomienie mieszkańcom Europy Zachodniej istnienia w pasie pomiędzy Rosją a Niemcami szeregu krajów i narodów, ich odmienności i specyfiki kulturowej.

Jednocześnie opisując Wilno, miasto-symbol koegzystowania różnych kultur i religii, Miłosz włączał się w nostalgiczny nurt wspominania kraju dzieciństwa, zapoczątkowany Mickiewiczowską epopeją. Najczęściej w takich utworach pojawiały się Kresy, ziemie utracone – Litwa, ukazywana jako kraina arkadyjska, Ukraina, przedstawiana zwykle jako symbol krwawego końca wielonarodowego i wielokulturowego świata. Włodzimierz Odojewski, pracownik sekcji polskiej Radia Wolna Europa w powieści Zasypie wszystko, zawieje… na kanwie losów dwóch braci, z których jeden jest polskim partyzantem, a drugi walczy w ukraińskim SS-Galizien, opisał krwawy epizod koegzystencji sąsiadujących narodów. Odojewski nawiązał także do Katynia, wprowadzając na karty utworu historię zamordowanego przez Sowietów polskiego oficera. Było to jedno z pierwszych literackich świadectw sowieckiej zbrodni.

 

Emigracja jako szpital

Pierwszy Rene Chateaubriand określił literaturę tworzoną na obczyźnie mianem wielkiego szpitala. Przy czym stwierdzenie to oczywiście odnosiło się nie tylko do kultury polskiej. Ale gdy przyjrzeć się już tylko samym tematom podejmowanym przez emigrantów: próbom zrozumienia mechanizmów historii, postulowaniu zachowań prowadzących do odzyskania niepodległości, charakteryzowaniu roli emigracji jako środowiska odpowiedzialnego za przyszłość kraju i narodu, krytyce narodowych i społecznych przypadłości przy jednoczesnej próbie opisania tożsamości, regulowaniu stosunków z sąsiadami, to okazuje się, że stwierdzenie francuskiego pisarza jest najlepszą definicją uchodźstwa politycznego. Kultura emigracyjna tworzona była zawsze z myślą o przyszłości takiej, w której niepotrzebne byłyby „narodowe szpitale”. Po roku 1989 trudno mówić o emigracji politycznej, w aspekcie jednoczącej się Europy trudno będzie mówić o emigracji jakiejkolwiek. Jednak to dorobek wielu pokoleń Polaków pozostających poza granicami kraju kształtował w sposób istotny tożsamość współczesnych Polaków.

Zobacz:

Emigracja