Dla optymisty wydarzenia niepomyślne to sytuacje o ograniczonym zasięgu, natomiast wydarzeniom pomyślnym towarzyszy przekonanie o ich uniwersalnym charakterze. Pesymista traktuje szczęście jako wielką, samotną wysepkę zagubioną w oceanie nieszczęść i goryczy.

Martin Seligman, amerykański psycholog społeczny, w swojej książce w sposób przekonujący udowadnia nam rozliczne pożytki płynące z optymizmu, a przy tym bardzo konkretnie pokazuje, jak wypracować indywidualne, optymistyczne podejście do życia, które zapewni nam nie tylko przewagę chwil radości nad chwilami smutku, ale też zagwarantuje sukcesy w różnych dziedzinach naszego życia. Pan profesor do tego stopnia rozłożył na łopatki mój malkontencki, wredny pesymizm, że uznałem za warte zachodu zreferować Wam te pokrzepiające ducha informacje.

Iwona i Renata – dwa sposoby patrzenia na życie

Iwona i Renata to dwie przyjaciółki ze szkolnej ławy. Iwona jest pogodną, ufnie patrzącą w przyszłość optymistką, Renata – poważną i skłonną przejmować się najmniejszym niepowodzeniem pesymistką, która przed każdym trudniejszym przedsięwzięciem powtarza: „Nie uda się, na pewno się nie uda”.

Obie dziewczyny w zeszłym roku zdały maturę i obie dostały się na studia: Iwona na wymarzoną warszawską PWST, a Renata, po rezygnacji z ubiegania się o indeks upragnionej, lecz obleganej przez wszystkich psychologii, zdała bez przekonania (choć w rewelacyjnym stylu) na pedagogikę kulturalno-oświatową na mało renomowanej, prowincjonalnej uczelni.

Dlaczego Iwonie udało się zrealizować plany, a Renacie nie, skoro to właśnie Renata była tą pilniejszą, tą obiektywnie uzdolnioną i bardziej złaknioną osiągnięć uczennicą? W tym momencie bardzo ważny jest indywidualny poziom optymizmu obu przyjaciółek.

Trzeba dodać, że dziewczyny nie wypadły najefektowniej na maturze. Iwona przygotowanie do egzaminu dojrzałości potraktowała w swoim zwyczaju, czyli „po łebkach”. Świetnie przygotowaną Renatę zjadła przedegzaminacyjna trema. Iwona nie zmieniła swoich studenckich planów. Słaby wynik na maturze uznała za chwilowe niepowodzenie. Dla Renaty kiepska ocena stała się koronnym dowodem słabego przygotowania, a nawet oznaką braku zdolności. „Skoro tak źle mi poszło, to widocznie jestem najzwyczajniej w świecie tępa. Jaką ja mogę mieć szansę, zdając na tak oblegany kierunek? Nie mam żadnej!” – przygnębiona nie potrafiła inaczej myśleć o doznanym niepowodzeniu. Po maturze tkwiła w kompletnym dołku, po czym zweryfikowała plany życiowe. Z bólem serca rozstała się z marzeniami o ukochanej psychologii i wybrała mniej ambitny, mało ją fascynujący „kierunek zastępczy”.

Renata jest dobrą i pilną studentką, co jakiś czas miewa jednak straszliwe chandry. Osaczają ją wówczas bardzo czarne myśli: że marnuje swoje najlepsze lata, że zaprzecza sama sobie – swoim ideałom, że okazała się życiowym tchórzem… A wszystko przez ten nieszczęśliwy pesymizm.

Czy jesteś optymistą?

Optymizm i pesymizm to dwie przeciwstawne sobie postawy, dwa style interpretowania dotyczących nas zjawisk. Optymistą nie jest osoba, która jak katarynka powtarza zalecaną przez niektórych entuzjastów tzw. pozytywnego myślenia mantrę: „Z każdym dniem, w każdej dziedzinie wiedzie mi się coraz lepiej”, nie jest nim też typ, który pogwizduje niby beztrosko, jak sowiecki saper z „Czterech pancernych” unieszkodliwiający kolejną minę.

Optymista to ten, kto potrafi zdławić w zarodku, czarne, przygnębiające myśli.

Ten, kto umie skutecznie wytłumaczyć sobie, iż mierna ocena na maturze to nie dowód prześladującego go pecha, lecz że np. wzięła się z chwilowo gorszej formy psychofizycznej lub po prostu – kiepskiego przygotowania (z czego, rzecz jasna, rozsądny optymista wyciągnie konkretne wnioski, aby je w przyszłości zastosować w życiu).

Na czym polega więc zasadniczy kontrast pomiędzy optymizmem i pesymizmem?
Sedno sprawy dotyczy stylu wyjaśniania w trzech istotnych wymiarach: stałości, zasięgu i personalizacji.

Iwona uważa, że niepowodzenie, które ją spotkało ma chwilowy charakter. Słaby stopień na maturze to przykry epizod, ale tylko epizod. Nie uważa, aby w związku z tym całe jej życie było nieudane, a przyszłość niepewna. Renata przeciwnie – dla niej brak sukcesu na maturze ma przyczynę stałą i zwiastuje kolejne przykre wydarzenia. Obie dziewczyny otrzymały dość bolesny kopniak od losu – szybciej i lepiej po doznanym urazie pozbierała się optymistycznie myśląca Iwona. Pesymistka Renata przez dłuższy czas czuła się przybita i bezradna, hołubiąc przekonanie, że zawsze tak było i będzie.

Kiedy Iwonie wszystko układa się pomyślnie, wierzy, że jest osobą wystarczająco zdolną i zaradną, aby dać sobie radę z wyzwaniami, które niesie przyszłość. „Urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą” – myśli sobie. Renata chwile szczęścia komentuje, mamrocząc zgryźliwie pod swoim adresem: „Trafiło się ślepej kurze ziarno”. Wątpi, czy kiedykolwiek jeszcze zazna słodkiego smaku powodzenia.

„Niektórzy ludzie potrafią odłożyć zmartwienia na bok i iść dalej przez życie, mimo iż jakiś jego ważny aspekt – na przykład praca czy miłość szwankuje. Innym sfera, w której doznali niepowodzeń, przesłania cały świat. Patrzą oni na życie katastroficznie. Kiedy pęka jedna nitka, psuje się cała tkanina ich życia” – pisze M. Seligman.

Dla optymisty wydarzenia niepomyślne to sytuacje o ograniczonym zasięgu, natomiast wydarzeniom pomyślnym towarzyszy przekonanie o ich uniwersalnym zakresie, rozciągającym się na większość sfer działalności życiowej. Pesymista rozumuje á rebours – szczęście to niewielka, samotna wysepka zagubiona na oceanie nieszczęść i goryczy. Autor „Optymizmu można się nauczyć” pisze, że

odkrywanie krótkotrwałych, o ograniczonym zasięgu przyczyn niepowodzeń jest sztuką znajdowania nadziei, zaś koncentracja na trwałych o uniwersalnym zasięgu przyczynach porażek sytuuje nas w przedsionku rozpaczy.

W pesymizmie mamy do czynienia przeważnie z personalizacją wewnętrzną, która sprowadza się do myślenia pt. „To wszystko moja wina. Renata po doznanym niepowodzeniu obwiniła samą siebie. Iwona nie weszła w pesymistyczny kanał. Szybko znalazła szereg zewnętrznych przyczyn, które niejako usprawiedliwiały mało imponujący rezultat. Jej wysoka, stabilna sam ocena wytworzona przez kochających rodziców już we wczesnym dzieciństwie nie ulega specjalnemu nadwątleniu wskutek niezbyt pomyślnego biegu wydarzeń.

Optymiści częściej wygrywają

Tradycyjne wyobrażenia o sukcesie zakładają, że kluczowym elementem ponadprzeciętnych osiągnięć jest talent, a następnie motywacja. Faktycznie, gdyby Chopin nie był obdarzony fenomenalnym talentem nie przeszedłby do historii jako genialny kompozytor muzyki fortepianowej. Gdyby takowy talent miał, ale z kolei nie chciałoby mu się uczyć zasad kompozycji i gry na instrumencie, gdyby nie miał ogromnej pasji do muzyki, a zamiast tego wiódłby na przykład utracjuszowski tryb życia, przegrywając w karty rodzinny majątek, prawdopodobnie również nie trafiłby do historii. Czy jednak zapisałby się w naszej pamięci jako twórca porywających polonezów, wzruszających mazurków i nostalgicznych nokturnów, gdyby jako piekielnie zdolny pesymista nie próbował nawet zapisać nutami swoich muzycznych arcydzieł ani ich publicznie, w sposób mistrzowski wykonywać? Chyba też nie.

Tylko dzięki temu, że Max Brod – serdeczny przyjaciel Frantza Kafki odważył się nie podporządkować skrajnie pesymis­tycznej w wymowie, ostatniej woli pisarza (nakazał spalić wszystkie swoje rękopisy) ocalała literacka spuścizna jednego z najwybit­niejszych pisarzy XX wieku.

Wiara i optymizm dotyczące nieprzejmujących walorów dzieł Kafki zwyciężyły, choć dopiero po śmierci pisarza.

Mniejsza szansa na sukces

Pesymizm nie sprzyja osiągnięciom – wyzwala bowiem raczej inercję niż aktywność w obliczu niepowodzeń. Pesymizm jest samo spełniającym się proroctwem.

Pesymiści nie potrafią stawiać czoła wyzwaniom i dlatego o wiele częściej doznają niepowodzeń –
nawet wtedy, gdy sukces jest w ich zasięgu
.

Trudno zmobilizować się do skutecznego działania, jeżeli jest się zmartwionym, zirytowanym, a jeszcze trudniej przebojowo zaprezentować swoje wytwory na forum.