strazniczka-ksiazek-1

Niezwykła przygoda w świecie książek…

Podróżować na grzbiecie Shere Khana przez „Księgę dżungli”, u boku Werthera Goethego walczyć z czarownicami z Makbeta, a wraz z Elisabeth Bennet wzdychać do Mr. Darcy’ego…
Amy nie myślała, że kiedyś będzie tak blisko bohaterów swoich ulubionych książek, że będzie umiała tak głęboko zanurzyć się w każdą z opowieści, o przeżywaniu których niejednokrotnie marzyła, pochłaniając je jednym tchem. Teraz z zapałem korzysta ze swojej nowej umiejętności – aż okazuje się, że w świecie literatury panuje kompletny chaos i nic nie jest takie, jakie być powinno.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Wejdź do księgarni

Prolog

Will nie przestawał biec. Biegł coraz dalej i coraz szybciej. Wydawało mu się, że wyspa jest o wiele większa niż zwykle, w piersiach czuł narastający ból, tak długo już pędził przed siebie. Najpierw przez bagna, potem łąką, nie omijając żadnego zakątka, w dół do plaży, wzdłuż muru cmentarza, do domu
Lennoxów, do wsi, do kamiennego kręgu, przez bibliotekę, z powrotem do swojej chaty, przedostał się przez welony mgieł i zajrzał za unoszące się opary, które okalały zamek Macalisterów.
I nic.
Obok niego biegł pies. Czarne uszy powiewały mu na wietrze, mocne łapy zostawiały na bagnisku wyraźne ślady. Ale dlaczego nie było widać innych śladów stóp? Dlaczego nie mógł ich znaleźć? I dlaczego nie mógł znaleźć jego? On nigdy by nie zostawił psa samego. A więc musiał gdzieś tu być. Co
jeszcze powiedział, wychodząc? Przecież zamierzał tylko pójść na spacer, prawda?
Teraz Will biegł wąską ścieżką prowadzącą na urwisko. Pies pędził za nim. Tutaj również nikogo nie było. To przecież oczywiste. Zwłaszcza w taką pogodę. Szalała burza, lał deszcz.
Zatrzymali się w miejscu, gdzie kończył się świat. Nie, w tym miejscu kończyła się wyspa. Świat zapadał się urwiskiem w dół, a dalej ciągnęła się woda, która obmywała gdzieś hen daleko za horyzontem inne brzegi innych wysp. Czy trafi tam w końcu?
Za horyzont?
Przez chwilę obserwowali morze. Jedną ręką Will drapał psa za uchem, drugą przyłożył do czoła, żeby lepiej widzieć. Nadaremno.
Sherlock Holmes zaginął.