Podobno dzieci nie lubią się uczyć. To nieprawda. Dzieci uwielbiają wprost nabywać nowe umiejętności, pod jednym wszak warunkiem: osoba, która pomaga w nabywaniu umiejętności jest lubiana, wiedza podana jest w sposób atrakcyjny, a wszystko, co dzieje się w procesie uczenia-nauczania jest emocjonujące. Czy matematyka może być emocjonująca? Matematyka JEST emocjonująca. Kto choć raz w życiu trafił na pasjonata tej dziedziny wiedzy, wie o tym doskonale.

Myślcie, to nie boli

Z badań wynika, że polskie dzieci coraz mniej lubią matematykę. Kochają nowe technologie, śpią ze smartfonem pod poduszką, korzystają z mediów społecznościowych, uwielbiają atrakcyjne aplikacje i… zupełnie nie mają świadomości,  że inżynierowie czy informatycy/programiści muszą być z matematyką za pan brat. Z danych Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że nauczyciele nie uświadamiają najmłodszym uczniom (klasy I-III), że matematyka to nie wyłącznie umiejętności rachunkowe, ale nade wszystko umiejętność analitycznego myślenia, opracowywania strategii rozwiązania problemu (zadania) czy trenowanie wyobraźni przestrzennej i geometrycznej. Aż 70% trzecioklasistów ma problem z rachunkami i jest to dla nich wystarczająca bariera: zanim nauczą się dodawać i odejmować już na lekcjach pojawia się tabliczka mnożenia i… nienawiść do matematyki. Tymczasem, jak podkreślają autorzy badań, w nauczaniu matematyki nie chodzi o to, żeby umieć dodawać, tylko rozwiązać całe zadanie. Nauczyciele nie pozwalają na poszukiwania: ogranicza ich czas, liczne klasy oraz konieczność przycięcia uczniowskiej inwencji do testowych standardów, w których dominuje wciąż opcja z jednym, jedynie słusznym, rozwiązaniem zadania.

Nie dajcie się wpędzić w pułapkę

Można, a nawet trzeba, unikać tego rodzaju pułapek. Przedszkolaki nie mają żadnego oporu przed matematyką: z pasją poznają cyferki, abstrakcyjne myślenia podnoszą do rangi sztuki, zadają masę pytań. Potem idą do szkoły i zaczynają się schody –  a w klasie IV to już równia pochyła. Zeszyt, podręcznik, koszmarne „zeszyty ćwiczeń” do mechanicznego wypełniania – oto narzędzia pracy nauczyciela i dzieci. Praca w grupach zadaniowych? Rzadko. Zadana domowe? Nieustannie i w ilościach hurtowych. Pora na zmiany. Ze wszech miar warto zmienić podejście uczniów do matematyki! Jeśli nie można tego dokonać na lekcjach, warto poszukać alternatywnych rozwiązań. Warto zaangażować do dobrych projektów edukacyjnych nie tylko nauczycieli, którzy często mają i wiedzę, i umiejętności i pasję, której w ramach skostniałego systemu szkolnego nie są w stanie wykorzystać do końca, ale także rodziców oraz organizacje pozarządowe. Granty dla szkół, w ramach których zaoferować można młodym ludziom niekonwencjonalne metody nauczania matematyki oraz poszerzania swoich horyzontów są na wyciągnięcie ręki (https://www.mbank.pl/o-nas/fundacja/programy-grantowe.html). Szkoły podstawowe, gimnazjalne i ponadgimnazjalne mogą wnioskować o pieniądze, które w całości przeznaczyć można na podnoszenie poziomu edukacji matematycznej.

Od pasji zacząć, na pasji skończyć

Sprawa jest prostsza niż się wydaje: wielu nauczycieli i rodziców – pasjonatów nauk ścisłych – w ogóle nie dzieli się z młodymi swoją pasją. Tymczasem nic nie jest bardziej efektywne w przekonywaniu młodych ludzi, do czegoś, do czego są źle nastawieni, niż własny przykład. W nauczaniu matematyki nieocenione usługi oddają gry planszowe i terenowe, łamigłówki, warsztaty, wspólnie z dziećmi prowadzone blogi. Wyjść ze szkolnej ławki, oderwać wzrok od rutynowych zadań, przestać automatycznie wypełniać rubryczki w ćwiczeniach – granty dla szkół to pieniądze, które w całości można przeznaczyć na uczenie matematyki przez doskonałą zabawę.

Z badań IBE wynika, że trzecioklasiści uczą się matematyki z powodu dobrych ocen (65 proc.), bo matematyka ich interesuje (57 proc.) i jest ciekawa (55 proc.). Niespełna co dziesiąty odpowiedział, że musi. Ale już niemal połowa piątoklasistów uważa, że matematyka jest trudna i nudna! Nudna! Matematyka! Nauczana w sposób sztampowy i ograniczający twórczą inwencję – na pewno. Ale nie bez powodu jest „majca” królową nauk. Nauczana z polotem, pomysłem, pasją otwiera drzwi do wykonywania arcyciekawych zawodów. Otwiera też głowy: uczy dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych, zależności, reguł i wyjątków; uczy podejmowania ryzyka. Jeśli mamy pomysł na to jak ugryźć matematykę, żeby przywrócić dzieciom radość z uczenia się, warto sięgnąć po granty dla szkół. Wciąż jeszcze można składać wnioski. Wciąż warto je składać. Umiesz liczyć? Licz na granty dla szkół! Mówcie dzieciom, że matematyka jest jak angielski: kto zna te dwa języki, te dwa sposoby porozumiewania się, nie zginie we współczesnym świecie.