Można się uczyć na sto sposobów. Na pamięć, wyłącznie ze zrozumieniem, przez hipnozę, w pełnej świadomości, w praktyce lub teoretycznie. Jednak bez względu na to, którą z nich wybierzesz, zapamiętaj kilka prostych zasad. Umożliwią Ci skrócenie czasu nauki oraz znaczne podwyższenie efektywności. Z pozoru wszyscy wiemy, jak porządnie się uczyć. A więc dlaczego ciągle popełniamy te same błędy?

Nie popełniaj wciąż tych samych błędów

Nie ucz się:

  • Głodny lub spragniony. Niezaspokojone pierwotne potrzeby (w tym pragnienia, głodu, ciepła) spowodują, że organizm będzie użytkował energię zamiast na przyswajanie to na informowanie Cię, że jego rezerwy są na wyczerpaniu.
  • Nadmiernie najedzony. Na pewno wiesz, że aby strawić jedzonko (szczególnie za tłuste lub za słodkie) organizm potrzebuje tak dużo energii, że na naukę jej po prostu nie starczy. Po tłustym, gorącym rosołku nikt się jeszcze niczego nie nauczył. Lepiej idź na spacer.
  • W obcisłych spodniach. Wymęczony, uciskany układ krwionośny choćby chciał, nie dostarczy życiodajnej krwi do komórek mózgu. A bez niego ani rusz.
  • Zdenerwowany. Adrenalina mobilizuje organizm do działań w sferze fizycznej. Lekkie zdenerwowanie jest więc wskazane, gdy zamierzasz nauczyć się skakać o tyczce, ale nigdy przy geometrii. Po prostu nie ucz się. Poczekaj aż Ci przejdzie.
  • Przy ogłuszającej muzyce. Nadmierne oddziaływanie na zmysł słuchu powoduje jego przeciążenie, a tym samym nawet jeśli uda cię się coś wkuć na pamięć, zapomnisz szybciej niż się nauczyłeś. Strata czasu. Muzyka klasyczna (np. boski Mozart) jest wspaniałym tłem do wielokrotnych powtórzeń i utrwalania, ale zawsze cichutko.
  • Na wpół leżąc w fotelu – nie dość, że wykręcony w ósemkę kręgosłup uciska układ krążenia, to na dodatek rozluźniasz się całkowicie i lewitujesz w kierunku przyjemnej drzemki. Tymczasem nauka to proces wymagający sprzężenia sił, lekkiego napięcia mięśni, a przede wszystkim utrzymywania głowy w pionie (wypróbuj na sobie, jakie to ważne).
  • W złym humorze. Złość, zawiść, frustracja potrzebują jako pożywki gigantycznych pokładów energii. Zamiast wykorzystać ją na skuteczne kucie, karmisz ciemną stronę swojej emocjonalności. Jeśli jesteś wściekły, a klasówka jutro – potańcz (koniecznie ze śpiewem), najlepiej tańce ludowe. Wystarczą trzy minuty. Śpiew – działa na duszę jak balsam. Na sąsiadów jak rój os, ale nie o tym rozmawiamy.

Ustal raz na zawsze:

  • O jakiej porze dnia pracuje Ci się najlepiej?
  • Czy na pewno jesteś typem wzrokowca? Wcale tak nie musi być.
  • Jakie miejsca w mieszkaniu są jakby stworzone do nauki dla Ciebie?
  • Jakie warunki zewnętrzne przeszkadzają Ci w pracy umysłowej?
  •  Co najbardziej mobilizuje Cię do nauki?

Porządek w pokoju, porządek w głowie

Na koniec najbardziej drażliwa sprawa – porządek. A raczej bałagan. Przed nauką zawsze (!) warto posprzątać. Wcale nie dlatego, że porządek sprzyja wchłanianiu wiedzy. Nic podobnego. Po prostu dlatego, że otaczając się rozkosznym rozgardiaszem, nigdy nie zdołasz SIEBIE przekonać, że taki bałaganiarz jak ty w ogóle cokolwiek może w życiu zrobić pożytecznego, w tym nauczyć się czegoś. A więc niczego się nie nauczysz. Bo we wszystkim najważniejsza jest motywacja. I o tym porozmawiamy następnym razem.