Niekonwencjonalne metody uczenia się

Tak już jest, że na obrzeżach nauki, a mówiąc ściślej na obrzeżach szeregu dyscyplin naukowych, powstają dziedziny paranaukowe.
Na przykład, medycyna ma swoich uzdrowicieli i bioenergoterapeutów, całą tzw. medycynę naturalną z akupunkturą i akupresurą. Obok astronomii od niepamiętnych czasów istniała astrologia, a obok chemii alchemia. Teologia zmaga się z różnorodnymi nurtami i ruchami pseudoduchowymi, takimi jak spirytyzm, teozofia itp. Również psychologia ma swoją parapsychologię, wróżbiarstwo, a w pewnym sensie również grafologię.
Okazuje się, że także w sąsiedztwie pedagogiki tworzą się orientacje alternatywne i niekonwencjonalne.

Hipnopedia

Czy można uczyć się przez sen? Okazuje się, że tak. Tę właśnie metodę określa się jako: hipnopedię. Nazwa pochodzi od dwóch słów pochodzenia greckiego: „hipnos” tj. sen oraz „paideia” oznaczające wychowanie.
Wykorzystywania hipnopedii można doszukiwać się już w starożytności, w działaniach wielu kapłanów, szamanów i wróżbitów. I byli to zarówno buddyjscy kapłani w Chinach, jak i falisze i jodzy w Indiach, czy też lebosze w Etiopii. Wszyscy oni wywoływali stan podobny do hipnotycznego, podczas którego przekazywali swoim wiernym ważne informacje, nakazy i przepowiednie. Praktyczne zastosowanie hipnopedii w dobie obecnej było poprzedzone pomysłami, jakie pojawiały się w książkach fantastyczno-naukowych. Można powiedzieć, że wspomniana metoda trafiła w pole zainteresowań nauki, tak jak astronautyka zrodziła się z marzeń i fantazji ludzkich o podróżach w przestrzeń kosmiczną.
W roku 1911 ukazuje się nowela Hugo Gembacka „Ralph 123c41+”, w której to ludzie, w roku 2660 będą się uczyć przez sen, za pomocą słuchawek nakładanych na uszy. Również inni autorzy tego rodzaju nowel i powieści m.in. A. Huxley opisywali naukę przez sen. W roku 1947 odnotowuje się skonstruowanie przez E. Brauna z San Francisco specjalnego urządzenia, pod tajemniczą nazwą „dormifon” przeznaczonego do uczenia się w czasie snu. Był to zwyczajny patefon sprzężony z zegarem elektrycznym i słuchawkami.
Dość szybko wykorzystaniem hipnopedii zainteresowali się badacze radzieccy, widząc w tej metodzie szansę na zintensyfikowanie nauczania, głównie dla potrzeb wojska. W dzień żołnierz biega po poligonach lub buduje drogi i mosty, a nocą opanowuje niezbędne informacje. Jaka oszczędność czasu i jak duże jeszcze dodatkowe możliwości np. w postaci „prania mózgów”?
Obecnie nie ma jednoznacznych i nie budzących wątpliwości dowodów naukowych na wiele większą skuteczność nauki przez sen. Być może wynika to z faktu, iż trudno nam odpowiedzieć sobie już na samo pytanie: czym jest sen? Trudno nam również jednoznacznie wskazać, kiedy sen się zaczyna, a kiedy z całą pewnością kończy? Pytań jest znacznie więcej.
Wiemy tylko, na podstawie badań encefalograficznych (badających prądy czynnościowe mózgu), głownie amplitud fal alfa, że sen można podzielić na:

1.    drzemkę
2.    sen płytki
3.    sen średnio głęboki
4.    sen głęboki
5.    sen bardzo głęboki.

Stwierdzono, że tylko trzy pierwsze rodzaje snu, na które człowiek zapada po 5 do 10 minutach i śni przez 40-45 minut, są przydatne do celów hipnopedycznych.
Typowy cykl nauczania w ten sposób zamyka się kursem trwającym 3 lub 4 miesiące, a lekcje odbywają się 5 razy w tygodniu.

Najczęściej praktycznie wygląda to tak:

  • faza I – Przed zaśnięciem słucha się tekstu z głośnika, śledzi się wzrokiem i głośno powtarza materiał, który chce się zapamiętać. Liczba powtórek: 3-4 razy.
  • faza II – Wygaszenie światła, materiał jest powtarzany przez głośnik. Po 3-5 mi-nutach następuje wyciszenie do poziomu cichej rozmowy (około 20-25dB). Treści są powtarzane kilkakrotnie.
  • faza III – Osoba ucząca się śpi, ale funkcjonuje pamięć słuchowa; program wyciszany jest do ledwie słyszalne rozmowy np. 15-20 dB, a w ostatecznej konsekwencji do 0 dB. Około 3-4 powtórek tekstu.
  • faza IV – Rano tuż przed obudzeniem, program jest stopniowo nagłaśniany od poziomu 0 dB do normalnej głośności. Powtórzenia tekstu następują tu 6-8 krotnie.

Aby metoda hipnopedii mogła zaistnieć, muszą być spełnione pewne warunki, oto one:

  • silna motywacja osoby uczącej się do opanowania materiału;
  • hipnopedia musi być łączona z konwencjonalnymi sposobami uczenia się (na ja-wie!) w dzień;
  • głos lektora musi być specyficzny: silny, pewny, można nawet powiedzieć rozkazujący, ale jednocześnie spokojny, o dużym ładunku emocjonalnym, oczywiście także z wyraźną i poprawną artykulacją;
  • intonacja głosu winna być optymalna: ułatwiająca odbiór i nie budząca osoby uczącej się.

Choć sen w czasie stosowania hipnopedii nie daje pełnego wypoczynku, to jednak nie stwierdzono ujemnych skutków w wyniku jej stosowania.
Jeżeli zdarza ci się wkładać książkę lub zeszyt pod poduszką, aby lepiej zapamiętać materiał na dzień następny, już wtedy zaczynasz stosować metody hipnopedyczne.

Sugestiopedia

Choć sugestiopedia odcina się zdecydowanie od hipnopedii, to jednak, jak zobaczymy, w wielu przypadkach ją przypomina.
Sugestiopedia, (łac.) „sugestio” – podawanie, przedkładanie raz (gr.) „paideia” – wychowanie, bywa też nazywana od nazwiska jej twórcy Metodą Łozanowa lub superlearning (z angielska) czy supernauczaniem (z polska).

Jest to holistyczna (calościowa) metoda nauczania oparta o harmonię ciała z umysłem. Wyrosła z sugestiologii tj. dyscypliny psychoterapeutycznej zajmującej się odkrywaniem rezerw ludzkiej osobowości (bez hipnozy*, farmakoterapii*) zajmuje się odblokowywaniem przy pomocy relaksu, muzyki, afirmacji oraz odpowiednio dawkowanego oddechu barier hamujących przyswajanie wiedzy.
Jej zwolennicy twierdzą, że umożliwia ponad 20 krotne większe zapamiętywanie nowych informacji w stosunku do metod konwencjonalnych. Pojawiające się to słowo „sugestia” jest rozumiane odmiennie od tradycyjnego znaczenia, gdyż nikt nikogo w sugestiopedii nie zniewala, nie hipnotyzuje ani nie wtłacza wiedzy na siłę czy zmusza do podporządkowania. Jest to jedynie (jak twierdzi sam autor metody): funkcjonalne sprzęganie świadomości z podświadomością, uruchamiające ukryte siły i zapasy energii.

Historia sugestiopedii sięga roku 1963, kiedy to bułgarski uczony Georgi Łozanow opracował metodę leczeńia nerwic i zaburzeń psychosomatycznych* nazywaną sugestiologią. Wkrótce w Sofii po-wołano Instytut Sugestiologii. Inspiracją była tu muzykoterapia*, hipnopedia, trening autogenny*, psychodrama*, jak również joga oraz parapsychologia.
Szybko zauważono, że doprowadzenie pacjenta do głębokiego odprężenia ciała i umysłu, połączone z rytmicznym od-dychaniem, wraz z odpowiedni dobraną muzyką oraz z podawaniem odpowiednich sugestii – pozwala na przyswojenie nawet 20 krotnie większej ilości wiedzy!
Być może korzystamy wtedy (są to tylko hipotezy) z rezerw naszego mózgu, wszak nasz mózg wykorzystuje tylko 10 do 15% swoich możliwości.

Ważne znaczenie odgrywa starannie dobrana muzyka. Czy słuchacie muzyki w czasie odrabiania lekcji? Niestety, ta muzyka, której najczęściej słuchacie, nie najlepiej nadaje się do celów sugestiopedycznych. Najlepiej gdy są to utwory muzy-ki poważnej z epoki baroku, stwierdzono, iż niezastąpiony jest tu: J.S. Bach, G.F. Telemann, A. Vivaldi, A. Corelli, G.F. Haendel itp. Chodzi o muzykę w tempie largo, gdyż mają one ponoć tendencję do zwalniania pulsu i wprowadzania organizmu w idealny stan wypoczynku. Być może (może ktoś z Was to wypróbuje) przydatna okaże się również „muzyka dla zmęczonych” tzw. New Age.

Drugim istotnym czynnikiem sugestiopedii jest oddech. Warto wiedzieć, że mózg potrzebuje 3-krotnie więcej tlenu, niż reszta ciała.
Otwierajcie okna w czasie przerw w szkole… i oczywiście w domu!
Praktycznie uczenie się metodą sugestiopedii wygląda tak. Wyobraźcie sobie, że uczycie się nowych słówek np. j. niemieckiego. W tle odpowiednia muzyka (mówiliśmy już o tym).

  • Relaksacja – wprowadzacie się w stan odprężenia.
  • Afirmacja – np. „poradzę sobie dzisiaj z niemieckim” (należy to sobie powtarzać w myśli lub zapisywać).
  • Przypomnienie sobie przyjemnych sytuacji związanych z uczeniem się – np. ile przyjemności sprawiło mi ostatnio opanowanie słówek z j. niemieckiego lub mój ostatni dobry stopień z tego przedmiotu.
  • Rytmiczne oddychanie (liczymy w pamięci)
    (wdech) – 1, 2, 3, 4 (może być do 8, jeżeli dasz radę)
    (zatrzymanie oddechu)- 1, 2, 3, 4 + tekst np. „pies – der Hund
    (zatrzymanie) – 1, 2, 3, 4 + „koń – das Pferd”
    (wydech) – 1, 2, 3, 4
    (przerwa) – 1, 2, 3, 4
    (cykl ten można powtarzać wielokrotnie)

Prawda, że to bardzo proste!
Wspólnym mianownikiem obu tych metod alternatywnego i niekonwencjonalnego uczenia się jest – jak należy sądzić – możliwość odblokowania „barier emocjonalnych”. Przeszkody te w szczególny sposób przeszkadzają nam w skutecznym uczeniu się.