Rezygnujesz ze swoich spraw, umawiasz się z nią na kawę. Po kilku godzinach wymęczona wracasz do domu, wcześniej zapewniwszy ją, że może zawsze na Ciebie liczyć. Przed drzwiami zastajesz Paulę. Macie razem iść na zakupy, bo przecież „ona nie ma nikogo oprócz Ciebie”. Po kilku godzinach masz już serdecznie dość jej narzekań. Ledwo żyjesz. Udaje Ci się wsadzić ją do tramwaju, przyrzekając, że jak będzie miała ochotę, to jesteś do jej dyspozycji. Wleczesz się do domu. Wchodzisz pod prysznic. Dzwoni telefon. Musisz odebrać, bo może coś się stało. Wypadasz z łazienki, dygocąc z zimna, rozmawiasz z Gabrysią o jej głupim szefie. Zanim skończycie, jesteś sucha. Tak mija dzień. Kładziesz się do łóżka, zasypiasz. Telefon. Nie możesz nie odebrać. Monika. Ma problemy ze snem, i zawsze dobrze jej robi rozmowa z Tobą. Przecież nie możesz jej odmówić. W myślach powtarzasz sobie: to już ostatni raz, ale zapewniasz ją, że może dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Jesteś zła, zmęczona, rozdrażniona, smutna. Czujesz się wykorzystywana. Próbowałaś przestać być na każde skinienie innych, ale nic z tego nie wyszło. U Indian miałabyś imię Mokry Rękaw albo Gąbka.
Żyjesz cudzymi emocjami. Z powodu dyskomfortu psychicznego możesz cierpieć na dolegliwości fizyczne.

Czy to ty?

Spróbuj odpowiedzieć na poniższe pytania.

1. Czy czujesz się odpowiedzialna za dobre samopoczucie innych?
2. Czy wkładasz dużo pracy w wyprowadzenie swoich znajomych ze stanów depresyjnych?
3. Czy czujesz się wyczerpana albo sztucznie pobudzona po pocieszaniu?
4. Czy czujesz się winna w sytuacjach, gdy odmówisz pomocy?

Większość odpowiedzi TAK powinno dać Ci do myślenia. Być może, masz po prostu zbyt miękkie serce. Gorzej jeśli troszcząc się o innych, zapominasz o sobie. Możesz mieć tendencję do niechronienia własnej osoby.

Granice

Ludzie, tak jak państwa, mają swoje granice. Możemy tolerować i pożądać większej fizycznej i psychicznej intymności w stosunku do ludzi, którzy są nam bliscy, a wymagać większego dystansu od tych, którzy pozostają z nami w dalszych związkach.

Z psychologicznego punktu widzenia tzw. mokry rękaw ma trudność w określeniu swoich granic. Trudno mu wyodrębnić siebie spośród reszty ludzi. Dzięki zlaniu swych granic z granicami kogoś innego zyskuje w swym mniemaniu bezpieczeństwo. Ale jest to bezpieczeństwo pozorne.

Gorsza czy lepsza?

Syndrom ten dotyka osób o małej pewności siebie. Panicznie bojących się odrzucenia i opuszczenia. Silnie rozwinięta empatia w połączeniu z niską samooceną tworzy mieszankę wybuchową. Często towarzyszy temu postawa „Ja nie jestem OK. Ty jesteś OK.”. Innych automatycznie uznaje za lepszych, mądrzejszych. Możliwe jest też zetknięcie się z postawą zupełnie odwrotną: „Ja jestem OK, ty nie jesteś OK”. Takie osoby mają poczucie wyższości. Innych postrzegają jako gorszych od siebie. Ich celem jest dążenie do zaspokojenia swoich potrzeb kosztem innych.

Na ogół jednak mokry rękaw łączy w sobie przeciwne cechy.

Praprzyczyna

Źródeł należałoby upatrywać w przeszłości i własnej głowie. Zwykle u podstaw tkwi zbyt wielka zależność od innych. Na przykład wychowanie w rodzinie, w której brakowało poszanowania cudzych granic. Może też być to efekt porzucenia albo wyuczenia specyficznych zachowań. Cechą wspólną wszystkich gąbek jest interpersonalna rana. Łatwo uznać, że to właśnie osoba wysłuchująca jest ofiarą relacji międzyludzkich. Że na każdym kroku jest emocjonalnie wykorzystywana. Że trzeba się nad nią zlitować i dać jej spokój. Trudniej uwierzyć, że mokry rękaw czerpie z takich relacji korzyści.

Jakie?
Nie sposób wymienić wszystkich. Niektórzy doznają silnie  uzależniającego poczucia wyższości. Inni koją swoje ogromne poczucie winy. Pozostali obwiniają siebie za całe zło, które dzieje się na świecie. Wiele mokrych rękawów dzięki pocieszycielskim relacjom uzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Zaspokajają także potrzebę zainteresowania innych własną osobą, pragnienie sympatii, akceptacji.

A co z kosztami?
Na plan pierwszy wysuwa się wyczerpanie psychiczne i fizyczne, jakiemu ulega gąbka. Wiele obciążających relacji towarzyszy jej w ciągu całego dnia. Każdego dnia. Nic dziwnego, że czuje się wiecznie zmęczona i często choruje.

Recepta

Niestety, nie ma jednego sposobu zamieniającego mokry rękaw w suchy. Zmiany, które trzeba wprowadzić w życie, polegają m.in. na wzmocnieniu swych granic, wzroście niezależności i zatroszczeniu się w końcu o siebie. Terapia ma charakter długofalowy i najlepiej, jeśli odbywa się pod kontrolą specjalisty.
Jeżeli rozpoznałaś w sobie cechy, mokrego rękawa, nie załamuj rąk!
Ważne, byś zdała sobie sprawę z tego, że nie tylko inni powinni być szczęśliwi. Ty sama też masz do tego prawo. I nie jesteś odpowiedzialna za problemy innych.

Komentarz specjalisty:

Pomaganie, angażowanie się w rozwiązywanie problemów jest wpisane w naszą egzystencję. Jednak gdy szala naszego zainteresowania przechyla się zbyt mocno w stronę innych, warto się zastanowić nad swoim stosunkiem do siebie samej.
Ciągłe rezygnowanie z zaspokajania swoich potrzeb może być bardzo męczące i frustrujące. Pojawia się zły humor, zmęczenie, złość. Czasem może to wywołać nawet choroby somatyczne. Jeżeli jest Ci dobrze w takich, a nie innych relacjach, to problem nie istnieje. O ile nie krzywdzisz przy tym innych. Jeżeli jednak jest Ci z tym źle, szukaj fachowej pomocy.