Każdy z nas chce coś w sobie zmienić. Różnimy się tylko tym, co to aktualnie ma być.

Kolega wrócił właśnie ze Stanów i zaproponował mi seans hipnotyczny. Po co? Jak to – będę mogła w sobie coś zmienić, nad czymś zapanować. Może chcę przestać palić? Nie palę. To pić! Jeszcze nie mam tego problemu. Może chcę mniej spać? Absolutnie nie! Chcę spać więcej! Bardzo się na mnie zdenerwował – przecież musi być coś, co Ci w sobie przeszkadza, co chcesz zmienić! Musi! I to mnie zastanowiło, bo dlaczego zaraz „musi”?

Kwintesencja człowieczeństwa

Jesteś gruby – schudnij, jesteś chudy – marsz na jogę. Znęcasz się nad siostrą – przestań, nie znęcasz się – zacznij budować z nią lepsze relacje. Każdy z nas ma na swojej drodze do doskonałości jakąś kłodę, którą koniecznie powinien pokonać. Chęć do pracy nad sobą to podstawowa atawistyczna spuścizna po przodkach.

Człowiek wartościowy

Jeśli ktoś urodził się we Francji i zna francuski (tak wyszło), to nikt się tym nie zachwyca, ale jeśli ktoś urodził się w Dolniachach Smętnych i jest tłumaczem, to niewątpliwie jest człowiekiem wartościowym. Cenimy tylko tych, którzy ciężko się w życiu naharowali. Drażni mnie, że społeczeństwo głaszcze nas po główkach, gdy niski gra w kosza, a otyły tańczy w balecie. Gdy jesteś dobrym uczniem, to nic ciekawego, ale gdy nagle wykażesz zainteresowanie czymkolwiek związanym z nauką – ciało pedagogiczne mdleje z zachwytu. Stąd wniosek: najlepiej jak najdłużej być życiowym nieudacznikiem, urodzić się bez żadnych talentów i perspektyw i być ułomnym we wszystkich dziedzinach – wtedy świat stoi przed Tobą otworem.

Poradniki razy dwa

Jeśli się zmieniać, to tylko z poradnikiem. Na pewno wiesz, że istnieją tylko dwa rodzaje poradników – zmniejszające i zwiększające. Bo każdy z nas w temacie zmian ma albo za dużo (za bardzo kocha, za mocno się przejmuje, zbyt silnie czuje się odpowiedzialny), albo za mało (nienależycie panuje nad swoim życiem, zbyt wolno czyta, za mało przejmuje się rodziną). Jeśli macie chwilę wolnego, idźcie do księgarni i przerzućcie kilka poradników. Od razu intuicyjnie zatrzymacie się przy tych, co aktualnie chcecie w sobie zmieniać i nad czym czujecie się na siłach pracować.

Kiedyś…

W liceum koniecznie chciałam nad sobą popracować, poczuć się wartościowa. Zrobiłam więc kilkupunktową listę, co będę w sobie zmieniać. Ponieważ nie wysiliłam się zbytnio i udało mi się zachować realizm postanowień, to ich dotrzymałam. Wprost odurzyło mnie to, jaką mam silną wolę i jakim jestem wspaniałym człowiekiem, że tak postanowiłam się zmienić. Udało się – postanowień dotrzymałam. Czułam się dobrze, gdy miałam cel, kiedy go osiągnęłam. I o to chyba nam wszystkim chodzi – żeby mieć jakiś cel. Jakikolwiek.

Dziś znowu

Jeszcze raz robię listę moich niedoskonałości i obiecuję, że będę nad sobą pracować:

  • Chcę wykonywać obowiązki od razu, kiedy pojawią się na horyzoncie, żeby potem mieć już to z głowy.
  • Chcę myć wannę, gdy z niej wyłażę, a nie przed wejściem.
  • Chcę odżywiać się racjonalnie, a nie czyścić lodówkę na pięć minut przed snem.
  • Chcę lubić ludzi bez względu na to, co mi zrobią i nigdy nie dać się ponieść furii.

Tego chcę. Chcę się zmienić, chcę być wartościowym człowiekiem, a do tego praca nad sobą jest konieczna. Tylko jedno mnie martwi: Jak to się już uda, to jakie wtedy pojawią się problemy? Nie mogę przecież wykluczyć, że dużo gorsze.