Jak najlepiej wykorzystać swój wakacyjny budżet? Oto 14 ciekawych i niedrogich sposobów na aktywne spędzenie lipca i sierpnia. Czytaj i nie przepłacaj!

Poniższe propozycje są pogrupowane w zależności od zawartości Waszych portfeli. Wiadomo: jedni mogą przeznaczyć na wakacyjne szaleństwa 500 złotych, a inni kilka tysięcy. Ale tak naprawdę ilość gotówki to sprawa drugorzędna: ważna jest wyobraźnia i pomysłowość w szukaniu sposobów aktywnego spędzania wakacji. Zobaczcie sami!

Jeśli masz od 200 do 500 zł

Rowerem przez Polskę

Dwa kółka z pedałami to niezależność i… oszczędność. Faktyczny koszt wakacji z nakładaniem łańcucha w tle, to jedynie cena dojazdu do wybranego miejsca w naszym kraju (za rower płacimy 50% ceny biletu PKP), noclegów na polach kempingowych, no i oczywiście wyżywienia.

Przykład: 20-dniowy wyjazd warszawiaka na Pojezierze Augustowskie i Suwalskie. Koszt biletu PKP w dwie strony, razem z rowerem, to jakieś 70 zł (pod warunkiem, że wziąłeś ze sobą legitymację niepodbitą 5-groszówką); używany przewodnik i mapa – 30 zł; jadełko przyrządzane na butli gazowej – 200 zł; wyrko pod brezentem na polach kempingowych – 5–10 zł za dobę, czyli razem ok. 150 zł. Do tego drobne na słodkości, używki i najtańszą widokówkę do rodziny – 50 zł. Razem robi się z tego całkiem okrągła sumka 500 zł.

Skracając swój pobyt do 10 dni, będziesz potrzebował już tylko 300 zł na cały wypad. Skupiając swoją dietę na tym, co daje natura, tj. zbieranych grzybach, jagodach i złapanych rybach, nocując „na dziko”, młody obywatel może sobie zafundować taką wyprawę nawet za mniej niż dwie stówy.

Organizowane obozy na rowerach są oczywiście nieco droższe. 9-dniowy objazd po Wielkopolsce i ziemi lubuskiej w kole studenckim wyceniono na 390 zł. W cenę wliczone są noclegi, opłaty za przejazdy i całą organizację, ale nie jedzenie. Minimalny koszt takiej wyprawy, razem z wypełnianiem własnej menażki kupionymi produktami jadalnymi, sięgnąłby ok. 500 zł.

Walka z mięśniami

Wśród imprez organizowanych najtańsze są obozy dofinansowywane, głównie przez szkoły, uczelnie albo kluby sportowe. Na przykład organizowany przez AZS jednej z uczelni, 10-dniowy obóz sportowy w czeskich Beskidach, dostępny jest dla wszystkich, czyli także dla młodzieży licealnej. Za śmieszne 320 zł uczestnicy śpią w pokojach 2- i 3-osobowych, jedzą w stołówce i mają zapewniony dojazd i ubezpieczenie. Ośrodek jest tak doskonale wyposażony, że właściwie codziennie można uprawiać inny sport. Albo ten sam. Jak kto chce. Organizatorzy przewidują wszelkiej maści turnieje, wycieczkę do Pragi, a późnym wieczorem, dla tych, co jeszcze nie opadli z sił – dyskoteki. Razem z kieszonkowym, za 10-

-dniowe zmagania z mięśniami u naszych południowych sąsiadów, nie powinniśmy zapłacić więcej niż 400 zł. Hipertanio!

Kajak pełen komarów

Aż trudno w to uwierzyć, ale za ok. 500 zł każda młoda dusza może do woli poużerać się z komarami podczas 9-dniowego, a nawet 2-tygodniowego spływu kajakowego. Już od 485 zł za 14 dni studenckie agencje specjalizujące się w spływach oferują transport, przewodnika, sprzęt, ubezpieczenie, wyżywienie i noclegi na polach namiotowych. Bez dodatkowych opłat organizatorzy spływu zapewniają: grymasy zmęczonych panienek, popisy rączych mężczyzn, kwas mlekowy w mięśniach rąk każdego ranka i błogość chwil, gdy w już suchych ciuchach grzejesz się przy ogniu.

Spływy kajakowe dają też możliwość bliskiego spotkania z przyrodą. Ptactwo, ryby, wydry, bobry i inne rzadkie zwierzęta można obserwować w spokojnych zakątkach bagien, zatoczkach jezior, meandrach kanałów i rzek. Miejsca spływów? Generalnie – Pojezierze Mazurskie i Pomorskie. Najpopularniejsze rzeki: Czarna Hańcza, Rospuda, Biebrza, Wda, Brda, Drawa.

Jeśli masz od 500 do 1000 zł

Szlakiem Janosika

Prawdziwe znaczenie wyrażenia „aktywny wypoczynek” poznasz jako uczestnik obozu wędrownego, prowadzonego przez przewodników górskich z braci studenckiej. Co w programie? Do ośmiu godzin dziennie wędrówki po wertepach, dolinach, grzbietach, szczytach Karpat, przedzieranie się przez lasy „na azymut”; „pulpa” (tradycyjne danie przewodników) gotowana w kociołku nad ogniskiem i noclegi w dźwiganych na plecach namiotach albo w ciepłych, przytulnych i suchych stodołach.

9-dniowe łazikowanie po polskiej, czeskiej i słowackiej stronie Beskidów (trasy do wyboru, do koloru) w jednym z kół przewodników żakowskich kosztuje od 500 (Beskid Żywiecki, Orawa; Niskie Tatry, Wielka Fatra) do 750 zł (Tatry polskie). 15-dniowa przeprawa przez słabo zaludnione części Karpat na Ukrainie kosztuje 590 zł. Ceny obejmują pełne wyżywienie (tylko przy wyjazdach krajowych), noclegi, ubezpieczenie, wszelkie przejazdy, wstępy do muzeów i obsługę przewodnika. Biorąc pod uwagę ewentualne wydatki na papu za granicą oraz na słodycze i używki, żadna z tych wypraw nie powinna przekroczyć 900 zł.

A na tratwie życie płynie

Jeśli kajak i żaglówka są dla Ciebie zbyt konwencjonalnymi środkami lokomocji wodnej, to może zainteresuje Cię… tratwa: drewniany pokład o wymiarach 20 metrów długości i 5 metrów szerokości, z paleniskiem na środku i trzy potężne wiosła, z których jedno to ster. Na pokładzie takiego „Titanica płytkich wód”, rozstawione są 3 namioty dla załogi. Czymś takim można się przemieszczać po dużych jeziorach Mazur, urozmaicając sobie czas wędkowaniem, pływaniem, surfowaniem na desce czy wypadami w kajaku. W drugim tygodniu obozu uczestnicy mają do wyboru kajaki lub rowery. Jedne i drugie pozwalają podziwiać Krainę Wielkich Jezior. Za 850 zł organizator zapewnia dojazd na pojezierze, zaspokojenie potrzeb żołądka, noclegi, pełną organizację i sprzęt dodatkowy, ale w ograniczonym zakresie. Razem z drobnymi na lądowe odskocznie, koszt takiej 15-dniowej wyprawy powinien się zamknąć w granicach 1000 zł.

Pociągiem przez Europę

Europę można zjechać wzdłuż i wszerz pociągiem, za całkiem nieduże pieniądze. Inter Rail – tak nazywa się zniżkowy bilet kolejowy pozwalający na swobodne podróżowanie po krajach Europy Zachodniej i Południowej. Najczęściej korzysta z niego młodzież. Dlaczego? Bo bilet jest tani i uprawnia do zniżek na wstęp do niektórych muzeów i bilety promowe.

Ticket umożliwiający podróżowanie przez 22 dni, pociągami wszystkich rodzajów (drugą klasą), dla jednej strefy (3–5 państw) kosztuje 553 zł (przy kursie 3,5 zł = 1 euro). Bilet dwustrefowy jest ważny 1 miesiąc i droższy o 185 zł.

A co z resztą kosztów? Można je zredukować do minimum, planując na przykład przejazdy w ten sposób, aby sypiać w nocnych pociągach. Tych, którzy jednak woleliby nocować na nieporuszającym się podłożu, czekają wydatki na noclegi. Ich wysokość zależy od państwa, a czasami nawet i miasta, po którym podróżujemy. Przykładowo, 15 noclegów na polach kempingowych Francji kosztowałoby ok. 160–200 zł. Jedzenie, częściowo przywiezione z Polski (oczywiście jeśli zniesione zostaną zakazy przewożenia żywności związane z „chorobą wściekłych krów), częściowo kupowane na miejscu w tanich supermarketach, przyrządzane własnym sumptem na kuchence gazowej, uszczupliłoby kieszeń minimalnie o 300 zł. Do tego wejściówki, drobne na bilety autobusowe, telefony, widokówki itp. – 200 zł. W ramach oszczędności, do strefy, na którą wykupiłeś bilet Inter Rail, możesz dojechać autostopem. W sumie 3-tygodniowa wyprawa „Francja 2001” kosztowałaby ok. 1250 zł. A jak się ktoś uprze, może tego dokonać jeszcze taniej, schodząc do pułapu 1000 zł.

Koszt 21-dniowej podróży po krajach naszych południowych sąsiadów (strefa D: Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja – bilet 460 zł) swobodnie może się zamknąć w sumie 900 zł.

Jeśli masz od 1000 do 1500 zł

Zakopiec z liny

Dwa tygodnie wspinaczki skałkowej, wycieczek po Tatrach Wysokich i szaleńczej jazdy na dwóch kółkach po okolicach Zakopanego to wydatek rzędu 1200 zł. Oprócz opieki przewodników, trenerów i instruktorów organizator zapewnia dach nad głową, trzykrotnie w ciągu dnia wypełniony talerz, a także ubezpieczenie i opiekę lekarza, o co na pewno zapyta Twoja mama. Oprócz nauki wspinania, frajdy ze zjazdów na linie, uprawiania taternictwa jaskiniowego, agencja pomyślała o tych, co akurat nie mają ochoty zbytnio męczyć swoich mięśni takimi ekscesami – w programie jest basen, a w pensjonatach telewizory. Zakopane jest stosunkowo drogim miastem, więc wieczorne wypady na Krupówki wymagają przynajmniej 150 zł kieszonkowego. Całość daje 1350 zł.

Szkoła przetrwania

W dzikich ostępach na skraju Puszczy Augustowskiej można sprawdzić swoją umiejętność przeżycia w ekstremalnych warunkach. Tylko niektóre noclegi zapewnione są w komfortowych namiotach (z drewnianą podłogą), pozostałe będą dla uczestników tego 3-tygodniowego wyjazdu sprawdzianem zdolności przetrwania. Tak więc młodzież ma murowane noclegi w niemurowanych ziemiankach, szałasach, pałatkach, jaskiniach, a także pod gołym niebem. Organizatorzy nauczą, jak przeżyć samotnie w lesie, w jaki sposób wspinać się za pomocą sprzętu alpinistycznego, jak dać sobie radę w sytuacjach bez wyjścia. Razem z dojazdem i wszelkimi opłatami obóz kosztuje 1299 zł. Z kieszonkowym budżet powinien się zamknąć w kwocie ok. 1450 zł.

Z kamerą w tle

Jeżeli podglądając sąsiadkę, myślałeś już, jak by to wyglądało w kadrze, wieczór z DKF (dyskusyjny klub filmowy) jest dla ciebie gwoździem programu całego tygodnia, a w swoich marzeniach sennych zasiadasz na składanym krześle z napisem „Director” (z angielskiego – reżyser), to poniższa propozycja jest dla Ciebie najwłaściwsza. Obóz filmowy, bo o tym mowa, odbędzie się w Sudetach i organizują go… licealiści. 21 dni spędzą w swoim gronie, realizując pełnometrażowy film, który ukaże się w kilku kinach. By kilometry taśmy filmowej nie przesłoniły uczestnikom świata, mają oni zapewnione odskocznie. Organizatorzy oferują wspinaczkę skałkową, strzelanie z łuku, gry fabularne, zjazdy na linie, zwiedzanie okolicznych fortów, kopalni srebra, no i oczywiście zajęcia ze sztuki filmowej. Ci, których zmęczy tryb zajęć, będą mieli okazję wyżyć się na dyskotekach. Utrzymująca przy życiu dawka jedzenia, całkiem wygodne prycze oraz koszty organizacji zamykają się w sumie 1250 zł. Do tego małe kieszonkowe na lody – 150 zł i prawie połowę wakacji masz zorganizowane za 1400 zł.

Gdzie ta keja?

Wiatr we włosach, szorowanie pokładu, rufa z tyłu, a dziób z przodu i wieczne bujanie – to między innymi oferują organizatorzy wakacji pod żaglami. Uczestnicy nie tyle wypoczywają, co pomagają sternikowi prowadzić i utrzymać całą łódź. Noclegi są na pokładach łajby, a w przypadku zbyt licznej załogi, ktoś będzie spędzał noce na lądzie. Na jachcie przygotowuje się posiłki i zdobywa nowe umiejętności żeglarskie. Można uzyskać stopień żeglarza (+120 zł) i kartę pływacką (+25 zł). Świat za burtą nie nudzi, bo łodzie przenoszą się z miejsca na miejsce, a uczestnicy rejsu często wychodzą na ląd. A to by zwiedzić park, obejrzeć Wilczy Szaniec, przypatrywać się tarpanom w rezerwacie i bobrom na stacji hodowlanej. Załogi jachtów liczą od 4 do 9 osób. Pojedynczy uczestnik płaci prawie 1200 zł za 2-tygodniowe bujanie bez bolsa. Skromne 150 zł powinno wystarczyć na wydatki wśród szczurów lądowych. W sumie bosmańskie wakacje szarpną Cię na 1350 zł.

Z deską za pan brat

Jeżeli marzysz o wakacjach nad czystym, przezroczystym morzem za niewielkie pieniądze, to nie ma lepszego wyboru niż Chorwacja. Krystaliczna woda Adriatyku przyciąga zwolenników nie tylko leżenia plackiem, ale także aktywnego wypoczynku na wodzie. Za 669 zł organizator oferuje przewóz autobusem, 10 noclegów w dużych namiotach, ubezpieczenie i opiekę rezydenta. Za dodatkową opłatą można brać udział w zajęciach fakultatywnych. Pod tą nazwą kryje się 5-dniowy kurs windsurfingu, dla ludzi o różnym stopniu zaawansowania (+249 zł). Podczas kolejnych 5 dni uczestnicy mogą nadal uprawiać surfing, przenieść się na kajaki bądź też uczyć się podstaw nurkowania (+229 zł).

Pory karmienia każdy ustala sobie sam – organizator zapewnia kuchnię polową, ale strawę trzeba nabyć i przyrządzić we własnym zakresie. Jedzenie w Chorwacji kosztuje mniej więcej tyle, ile u nas, więc przez 10 dni żołądek nie powinien strawić więcej niż za 100 zł. Dodając do tego skromne kieszonkowe, cały aktywny wypoczynek nad egzotycznymi wodami to wydatek ok. 1300 zł.

Zamiast surfingu i kajaków maniacy nurkowania mogą wziąć udział w 7-dniowym kursie (+850 zł) zakończonym zdobyciem certyfikatu Open Water Diver Padi. W tej wersji pobyt kosztowałby jednak o ok. 430 zł więcej. Po godzinach spędzonych na i w wodzie uczestników czekają dyskoteki, siatkówka i rugby.

Jeśli masz od 1500 do 2000 zł

Białe szaleństwo na lodowcu

A może by tak poszusować na „dechach” po lodowcu w Alpach austriackich? W miesiącach letnich warunki zjazdowe może nie są tak dobre jak zimą, ale miłośnicy białego szaleństwa nawet i tym nie pogardzą. W dolinie Tux można tanio wynająć kilkuosobowy segment z kuchnią. Cena wynosi ok. 45–60 zł za osobę na dzień. Karnet na 7 dni zjazdów kosztuje ok. 690 zł. Jeżeli masz poniżej 18 lat, to przysługuje Ci zniżka – 20 procent, co daje 540 zł na tydzień. Karnet obejmuje zjazdy na kilku lodowcach okolicy: Hintertuxu, Eggalm, Rastkogel.

W ramach obniżania kosztów posiłki trzeba przyrządzać samemu. Zakładając, że żywność przywozimy z Polski, a tylko niektóre produkty kupujemy w drogich sklepikach Austrii, na jedzenie możemy wydać 15 zł dziennie. W sumie 1 dzionek z białym szaleństwem w godle może kosztować minimalnie ok. 140 zł. 10-

-dniowy wypad z wydatkami na lody i gorące napoje na stoku (100 zł) oraz dojazdem 4-osobowej grupy samochodem (ok. 1150 km z Warszawy w jedną stronę, razem z kosztami autostrad – ok. 150 zł na głowę) daje razem sumę 1650 zł. Szalone? Jasne! Tak jak i narty latem!

Jeśli masz od 2000 do 3000 zł

Ciągnięci za język

Edukacja językowa za granicą nie należy do tanich. Powiedzmy sobie otwarcie – to zdecydowanie drogi biznes, chociaż czasami uda się znaleźć coś na przeciętną kieszeń. Dwa tygodnie nauki ojczystego języka Goethego można zorganizować sobie za niecałe 2 tys. złotych. W cenę wliczonych jest 15 godzin nauki języka tygodniowo i zajęcia konwersacyjne. Oprócz tego organizator zapewnia spotkania z młodzieżą niemiecką, politykami i cały program rozrywkowy, nie wspominając o noclegach, pełnym wyżywieniu i dojeździe. Do wydatków trzeba doliczyć jeszcze ok. 200 zł kieszonkowego i kurs zamknie się kwotą 2200 zł.

Angielski oferowany jest głównie w szkołach w Wielkiej Brytanii, Irlandii, USA, Malty, Kanady i Australii. Takie kursy są nieprzyzwoicie drogie. 2-tygodniowa walka (40 godzin) z wymawianiem m.in. słowa „thief”, razem ze wszystkimi kosztami, tylko przy olbrzymim łucie szczęścia zamknie się w kwocie 3 tys. zł.

Wakacje z intensywną nauką języka w kraju są znacznie tańsze. Dwa tygodnie wmawiania sobie, że „English is easy” może być osiągalne już za 1400 zł.

Jeśli masz 3000 zł i więcej

Egzotyka na full

Za takie pieniądze naprawdę już można poszaleć, i to w wielu rejonach świata. Także w Indiach! Bilety lotnicze z Polski do Delhi są stosunkowo drogie. Taniej pojechać do Frankfurtu n. Menem autobusem rejsowym (250 zł obie strony) albo z kolejowym biletem weekendowym (35 DM na dwie osoby), bo połączenia stamtąd są już znacznie tańsze (ok. 1900 zł).

Czemu do Indii? Bo to kraj nie tylko tani, ale także pełen egzotyki i przygód. Indie to trekking w Himalajach, podróż na dachu autobusu, kłótnia z rikszarzem, który za wszelką cenę stara się Cię oszukać, zwiedzanie piaskowych twierdz Radżastanu i świątyni szczurów, byczenie się na plażach Goa, piekielnie pikantne śniadania, buszowanie w soczyście zielonych wzgórzach z krzewami herbaty, wypatrywanie tygrysa i nosorożca z grzbietu słonia. To tylko cząstka atrakcji, jakie oferuje ten kraj.

Podróż po Indiach jest bardzo tania. Mieszkając w niedrogich hotelikach, jadając w małych restauracyjkach i barach, poruszając się rikszami, autobusami i koleją, razem z wejściówkami do parków narodowych, 2-dniowym safari na wielbłądzie, trekkingami z przewodnikiem po parkach narodowych, przejażdżką na słoniu, miesięczny pobyt można zawrzeć w sumie 1 tys. zł.

Jeżeli komuś zostały jeszcze pieniądze i czas, to hajda na Nepal. Wszelkie koszty 3-tygodniowej podróży plus wiza i zwiedzanie Katmandu, trekking wokół Annapurny i 3-dniowy spływ pontonami porywistą rzeką Kali Gandaki (przygoda życia!) nie powinny kosztować więcej niż 1200 zł. Niezapomniana, prawie 2-miesięczna wyprawa na subkontynent indyjski zmieściłaby się więc w granicach 3–4 tysięcy złotych.

Ceny przykładowych

biletów i produktów

  • Bilet promowy Świnoujscie–Ystad (Szwecja) w dwie strony, zniżkowy, w tym rower bezpłatnie                      210 zł
  • Młodzieżowe karty rabatowo-ubezpieczeniowe Euro 26, ISIC, ITIC          44–49 zł
  • Bilet Inter Rail młodzieżowy 1 strefa Europy (od 3 do 5 państw)                       553 zł
  • Bilet lotniczy Frankfurt n. Menem–Delhi, tam i z powrotem                      1900 zł
  • Przewodnik Pascala po Polsce albo wybranym kraju świata             ok. 50 zł

Ceny w obcych walutach zostały przeliczone na złotówki, po kursach z pierwszej połowy maja br.

Bardzo tanie albo nawet najtańsze na rynku są oferty przygotowywane przez stowarzyszenia, organizacje i koła studenckie. Najlepsze oferty znajdziesz więc na tablicach ogłoszeniowych w rektoratach, na wydziałach i w szkołach średnich. Duże agencje oferują co prawda większy wybór, ale niestety i wyższe ceny. Czasami impreza o tym samym standardzie organizowana przez duże biuro może być ponad 2-krotnie droższa niż oferta studenciaków.

W propozycjach, w których bierzemy pod uwagę samodzielne pichcenie i zakupy jadła, przyjęliśmy minimalną stawkę 10 zł na dzień w Polsce. Niewiele, ale przy odpowiednim gospodarzeniu wystarczy, aby udobruchać żołądek. W trosce o bezalkoholowe wychowanie młodzieży pomijamy wydatki na piwo i inne napoje wyskokowe.

W podanych wyżej zestawieniach nie bierzemy także pod uwagę kosztów ubezpieczenia. W przypadku imprez organizowanych są one wliczane w cenę. W wyjazdach typu „zrób to sam” powinna Ci wystarczyć karta typu Euro26 czy ISIC. Te dają ubezpieczenie ważne na całym świecie i uprawniają do zniżek na bilety, noclegi, jedzenie, zwiedzanie, zabawę, naukę, a nawet zakupy. Proste, tanie i jakie praktyczne.

Możesz też wyjechać na obóz z różnorakimi letnimi sportami: jazdą konną, tenisem ziemnym, plażową piłką siatkową, jazdą na gokartach, nurkowaniem. Wakacje mogą też być pożyteczne. Tak twierdzą zapewne uczestnicy obozów z kursem prawa jazdy, samoobrony, tańcem towarzyskim i nauką tego, jak zostać modelką. Większość z tych, zazwyczaj 2-tygodniowych kursów, wyceniana jest na sumy w przedziale 1000–1500 zł. Tańsze są oferty typu „luz blues”, których główną atrakcją jest leżenie bykiem na plaży. Ale tego nie polecam, bo wiadomo – wołowina ostatnio nie najlepiej stoi.

Gdzie taniej?

Jeśli wybieramy się za granicę, warto rozważyć Słowację – za pobyt tam zapłacimy mniej niż w Polsce. Pobyty w Czechach, Bułgarii, Chorwacji i na Węgrzech kosztują mniej więcej tyle, co w kraju.

W Polsce drogo jest podczas wakacji nad morzem, w głównych ośrodkach Mazur oraz w Zakopanem. Tańsze są mniej eksploatowane turystycznie i gorzej zagospodarowane regiony, np. Pojezierze Augustowskie, Drawsko-Pomorskie, Bieszczady, Beskidy (bez Śląskiego).