• Nareszcie. Rodzice okazali się wyrozumiali i obdarzyli cię pełnym zaufaniem.  To jest twój chłopak już drugi rok – powiedziała mama. Nie musisz wyjeżdżać, żeby zrobić głupstwo. Ufam wam – jedźcie.
  • Lubię twoją Ankę – powiedziała druga mama – to mądra dziewczyna. Jedźcie. A tatusiowie przejrzeli samochód, zakupili namiot i prowiant. Bajka! Tyle że w czwartek, tuż po wyjeździe – coś zaczęło się psuć…

Oczami Anki:

  • No dobrze, pole namiotowe, bo tak obiecaliśmy, rodzicom. Sama bym się bała na odludziu, pod jakimś lasem, ale czy Marcin nie przesadza z tym towarzystwem. Myślałam, że pobędziemy trochę sami…
  • Jesteśmy tu od soboty. Wrzucił taki program, że nie czuję mięśni. Czy to ja jestem na treningu sportowym? Po tych kilometrach tras padam wieczorem z nóg. Jutro mówię finito i leżę cały dzień nad strumieniem. Niech sam idzie do tego schroniska.
  • Że tez faceci są tacy bałaganiarze. Czy u licha tak trudno wieczorem umyć kubki po herbacie, a rano posłać materace? Powiedział mi, że nudzę, i że są wakacje. Bezczelny. A jego skarpetki śmierdzą.
  • Nie przypuszczałam że Marcin jest taki oszczędny… Przez dwa lata w mieście nie było tego widać. Nagle tu – chciałam kupić świece zapachowe. Bez sensu – skwitował. Takie śliczne gliniaczki pamiątkowe na deptaku… Zwariowałaś? Po co kasę tubylcom nabijać. W końcu, myślałam, że na jedną kolację do knajpki pójdziemy… Zapomnij! Lepiej zaoszczędzić i pobyć jeden dzień dłużej… Smutno mi było, gdy odwrócił się od (namolnej co prawda) kwiaciarki z różami…
  • Ile może zjeść jeden chudy chłopak? Tony żarcia. Kartofle, makaron, kisiel, grube kromy chleba z samym masłem, albo gorzej – ze smalcem.
  • Stępiał uczuciowo. To mnie chyba trapi najbardziej. Owszem, obiecaliśmy, że będziemy rozsądni, i dorośli, ale żeby się nawet do mnie nie przytulił? Co go napadło na takiego świętego. Albo mu się już nie podobam… za to w laskę z niebieskiego namiotu wpatruje się co rusz. Niby nie, a jednak.. To musi być anioł intelektu – srebrne szpiloklapki pod namiot…

Oczami Marcina

  • Ciekawe czy wszystkie baby świata są takie same. Anka nagle zaczyna przypominać mi matkę i siostrę w jednym. Co ją wzięło z tymi naczyniami. Robię wieczorem herbatę, przynoszę kanapki pod nos bo zmęczona, to chyba mogłaby rano te kubki umyć…
  • Choroba, czy mi kasy starczy? Oszczędzałem od Wielkanocy, ojciec trochę dorzucił, ale forsa idzie tutaj jak woda. Za pole namiotowe, za lody, za każde sikanie – jak za zboże. Głupio mi było trochę z tymi różami, bo chciałem jedną Ance kupić, ale siedem złotych za różyczkę? Rozbój na prostej drodze.  Na paliwo mi nie starczy… Mogła dać znak, że to rozumie…
  • Jutro Anka leży i czyta. Zanudzę się na śmierć. Chciałem z nią jeszcze podejść do przełęczy zobaczyć schronisko, może pod koniec lata byśmy jeszcze się tam wybrali na weekend. Ale nic nie mówię, bo i tak jest nadąsana. Pewnie babskie przypadłości… Nie śmiem się przytulić…
  • Nie odzywa się do mnie za skarpetki. Ok., przesadziłem, zapomniałem, ale przeprosiłem. Nie musiała odstawiać tego spektaklu i odsuwać je kijem…
  • Zawsze liczyła kalorie, ale teraz mogłaby odpuścić. Skąd ja jej wezmę tutaj kiełki? Chleb – nie, makaron – nie, bo mączne potrawy są niezdrowe. Kefir light, czarny chleb, zioła – no apetyt mi odbiera. Jak popatrzyła wczoraj na mój kisiel, to omal go nie wylałem w krzaki…
  • Świece zapachowe! Bo komary i żeby było romantyczne, Mnie od świec zapachowych mdli. I nie myślę tu cyrku urządzać Dwadzieścia namiotów tu widzę i dziewczyny z miasta, ale nikt nie pali świec zapachowych! Może ta idiotka w srebrnych  szpilach-zjawisko z niebieskiego namiotu!

 

4 błędne mity na temat wyjazdu we dwoje:

  • Cały czas spędzimy razem. Niby dlaczego? Po co? Ona niech poczyta nad strumykiem, on niech pospaceruje…
  • Wspólnie i sprawiedliwie dbamy o porządek. Lepiej: dbamy o siebie nawzajem! Porządek rzecz miła, ale czy nie lepiej cieszyć się ze wspólnego pobytu, niż kurczowo trzymać się miotły?
  • Czas wyjazdowy powie prawdę o partnerze. To niefajna postawa. Jedziemy aby być razem, a nie żeby się oceniać, sprawdzać i kontrolować Mało tego w szkole?
  • Jak się kochamy, to wszystko będzie dobrze! Nie. Trzeba się jeszcze lubić i tolerować. Albo Anka doceni gospodarność Marcina, albo będzie postrzegać ją jako narastające skąpstwo. Zasada, która się sprawdza brzmi: to co na początku związku wydaje się rysą – po kilku latach będzie rozpadliną. Najmądrzejsza z refleksji – czy kocham tak by polubić jej/jego wady?

 

ON Nie spodziewałem się że:

  • zmywanie lakieru z paznokci tak śmierdzi
  • można wstawać o świcie żeby zdążyć umyć włosy!
  • dziewczyny też chrapią
  • można zawiesić na ścianie namiotu lusterko!

ONA Nie spodziewałam się, że:

  • można spać do jedenastej w południe. Tyle wakacyjnego dnia!
  • można utknąć w knajpie z ekranem tele – bo emitują mecz!
  • można zjeść na raz cztery miski fasolki po bretońsku
  • można wieczorem się nie umyć.