Historia – niszczy? ocala? buduje? – uzasadnij wypowiedź, odwołując się do literatury wojny i okupacji.

Wszyscy jesteśmy pionkami w ręku Boga przesuwanymi beznamiętnie po szachownicy historii. Bóstwo owo, pogrążone w jakiejś ponurej zadumie, niedbałymi ruchami przemieszcza nas z pola białego na czarne, potem odwrotnie, znowu… Znudzone nieprzespaną wiecznością, męczy siebie i nas.

Wydaje mi się, że okres drugiej wojny światowej porozmawiał ludzi po wszystkich osiągalnych czarnych kwadracikach, naród polski zaś, niepazerny wobec otaczających go kolosów, musiał skromnie przycupnąć w rogu i długo czekać, aż zaprzątnięte czym innym zmysły Kreatora znajdą dla niego czas i wolne białe pole.

Czas grozy i cienia dłużył się i dłużył w nieskończoność, wystawiając Polaków na najcięższą próbę, jakiej przyszło im kiedykolwiek doświadczyć. Błąkali się oni, błąkali przez beznadzieję, bezgwiezdną noc, wytężając wzrok aż do bólu, usiłując dostrzec pierwsze oznaki wstającego dnia. Lecz słońce jakoś nie wschodziło, a ciemność pochłaniały coraz więcej ofiar.
A oni wciąż szli, z podniesioną głową, wytrwale, do przodu… Jedni padli, by już więcej nie wstać, lecz ich miejsce zajmowali następni, którzy depcząc po trupach, nie tracili nadzieli i byli coraz bliżej upragnionego celu. Wolność spadła na nich niczym grom z jasnego nieba. Wycieńczeni ciężką próbą, nie mieli już dosyć siły, by zaplanować i zbudować coś trwałego, potężnego. Czy możemy ich jednak winić za fakt, ze nie byli w stanie tego dokonać? Wydaje mi się, że nie… przecież okrutna ręka potężnego szachisty odebrała im tak wiele. Siłą wyrywano im miłość, litość i wiarę w bliźniego. Wciąż niespokojnie oglądali się za siebie, wypatrując czającego się niebezpieczeństwa, strzału w tył głowy. Wciąż przebiegli pochyleni ulicami swych miast, przemykając od bramy do bramy, szukając ukrycia, nie potrafili się już śmiać i nie umieli nauczyć tego swoich dzieci. Patrząc na róże, wiedzieli tylko kolce i oczy ich broczyły krwią.

Tak, tak historia zabrała im bardzo wiele… Zabrała? Nie, ona wyłudziła, podstępnie ukradła wszystko to, co mieli cennego, wszystko to, co skrywali w głębi serc, zostawiła ich w położeniu przebitego igła materaca, z którego uszło cale powietrze.
Czy historia buduje? – tak – coraz wyższe mury odgradzające ludzi od siebie nawzajem. Czy ocala? Tak – najpodlejsze uczucia. Czy niszczy? Niszczy to mało powiedziane. A my? Cóż, wciąż błądzimy po szachownicy życia, niczym szalone dzieci zaplątane w matczyne warkocze nocy.
Wszystko wokół jest połamane i tańczy…

Recenzja pracy:

Lekkie pióro, wyobraźnia, poprawność ortograficzna i interpunkcyjna W ogóle, można powiedzieć, że jesteśmy blisko literatury, powyższa praca jest kuzynką prozy poetyckiej. Cóż zrobić z takim wypracowanie,, jak je oceniać? Bowiem, mimo polotu – naprawdę, uparty nauczyciel mógłby umotywować i rąbnąć niedostateczną! Dlaczego? Pozwolę sobie najpierw wyliczyć zalety pracy: literackość i biegłość stylu, efektowna pointa, zapał autora, dynamika wypowiedzi, poetyckość prezentowanych obrazów. Gratulacje. Ale … proszę raz jeszcze przeczytać temat. Tam historia – niszczy, ocala, buduje. Autor pracy uparł się, że niszczy – i na ten temat wypowiada się wyczerpująco. Że ocala lub buduje – to już potraktowane jest po macoszemu i jednostronnie. Do pesymizmu człowiek ma prawo, oczywiście, lecz tu to jest jakby pretekstem do nie poruszania innych możliwości. A zatem minus – praca nie wyczerpuje tematu. I następny minus – temat wymaga, by wypowiedź swoją uzasadnić odwołaniem do literatury wojny i okupacji! A na ten temat nie wyczytamy w pracy ani słowa. Ani jednego tytułu. Ani jednego nazwiska. W zasadzie jest to podstawa do zanegowania całej koncepcji. Brak poparcia te z dowodami literackimi! I co z tym zrobić – postawić jedynkę czy szóstkę?

Najlepiej poprawić to wypracowanie tak, aby było szóstkowe! Wystarczy tylko uzupełnić je o przykłady literackie, które ewidentnie potwierdzają tezy autora. Proponuję przy fragmencie, w którym autor rozwodzi się na temat :”czasu grozy i cienia” przywołać choćby opowiadania T. Borowskiwgo i dla równowagi “Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego. Literatura łagrowa i lagrowa świetnie przedstawia lata wojny i okupacji jako dobę ciężkiej próby. Tyle jest pozycji, które ukazują cierpienie ofiar wojny: Hanny Krall – “Zdążyć przed Panem Bogiem” – tragedia Żydów. To samo Szczypiorski – “Początek” – los Pawełka, los młodzieży wojennej. “Rozmowy z katem” K. Mocarskiego – ileż tu przykładów na “niszczenie”, dokonywane przez wojnę. A “Pamiętnik z powstania warszawskiego” M. Białoszewskiego? A poezja Gajcego, Baczyńskiego, Miłosza? Obraz zniszczonej Warszawy, zniszczonej biografii, zniszczonej psychiki. Twórczość Z. Nałkowskiej. Tego są całe tomy, i postuluję, żeby wymienić jak najwięcej tytułów, a kilka przedstawić jako przykłady, bo one własne (los bohaterów, akcja, problem) ilustrują temat. Wówczas przestałbym się czepiać pozostałych członów tematu – a przecież pojęcia i wartości ocalone, konstrukcje zbudowane w czasie wojny – także są. Udowadnia to literatura. Pamiętacie “dwa ocalone wyrazy” z wiersza “W Warszawie” Miłosza? Dlaczego go nie zacytować? Pracą wzbogacona o takie informacje byłaby świetna. Można osiągnąć perfekcję, łącząc błysk polotu i oryginalność z warstwą rzetelnej wiedzy i odczytania, czego wszystkim życzę.