Tomasz, renomowany praski lekarz został pewnego dnia wezwany do pacjenta w małym miasteczku. Czekając na powrotny pociąg, zatrzymał się w miejscowej kawiarni. Teresa, kelnerka akurat miała tam dyżur. Zobaczyła na jego stoliku książkę – dla niej był to znak tajemnego bractwa – lubiła czytać, a w jej środowisku nikt nie potrafił tego zrozumieć, zaakceptować. Mężczyzna z książką wydał jej się księciem, na którego czekała, kimś, kto zabierze ją do lepszego świata.

Historia Tomasza i Teresy

Najpierw odprowadziła go na pociąg. Niedługo potem spakowała walizkę i pojechała do niego, do Pragi. Rozchorowała się, odwlekała powrót do swego miasteczka i została z Tomaszem na zawsze. Razem przebrnęli przez trudne czasy, gdy Tomasz przez przypadkowo opublikowany artykuł, uległ represjom komunistycznej cenzury – stracił pracę chirurga i żył z mycia okien. Razem zdecydowali się pojechać na Zachód. Ona, pod wpływem nagłego impulsu, wróciła do Pragi, wkrótce on przyjechał za nią. Zdecydowali się na zamieszkanie na wsi – stali się dwojgiem skromnych, starzejących się, ciężko pracujących ludzi. Ich życie przerwał wypadek samochodowy – zginęli razem.

Przypadek czy przeznaczenie?

Gdyby nie choroba, Teresa wróciłaby do domu i może nigdy więcej by już się nie spotkali. Czy jej nagła gorączka to był przypadek czy przeznaczenie „ess muss sein”, jak to nazywa Kundera? Tomasz często myślał o Teresie, jako o dziecku podrzuconym mu w koszyku przez los. „Gdyby córka faraona nie wyłowiła z fal koszyka z małym Mojżeszem nie byłoby Starego Testamentu i całej naszej cywilizacji.” – porównywał. Innym razem był zły, że to właśnie on znalazł „koszyk z Teresą”, że wcale tego nie chciał, ale że nie dano mu wyboru („Nie można przecież zostawić koszyka z dzieckiem na wzburzonej wodzie”!).

Nieznośna lekkość bytu to romans głęboki jak przywoływana tam Anna Karenina Tołstoja. „Miłość jest naszą wolnością, jest po drugiej stronie wszystkich es muss sein” – czytamy u Kundery. W jego powieści trwa nieustanne poszukiwanie definicji miłości, naukowe badanie czym ona jest, czym być powinna, czym się staje w konkretnych warunkach. Kundera to gracz i eksperymentator, którego interesuje każde nowe “połączenie” człowieka z człowiekiem, wynik takiego połączenia. Specyficzny jest jego sposób tworzenia postaci.

Bohater to eksperyment

Kundera każe nam śledzić losy i myśli innych bohaterów, podobnie jak Tomasz i Teresa uwikłanych w różne związki, zależności, przyjaźnie. Postacie Kundery, jak sam określa: „nie rodzą się jak żywi ludzie z ciała matki, ale z jednej sytuacji, zdania, metafory, w której jak w orzeszku ukryta jest jakaś elementarna możliwość człowieka. Postacie moich powieści są możliwościami mnie samego, które nie zostały urzeczywistnione.” Pisarz tworzy człowieka i wpuszcza go pomiędzy innych, śledząc potem jego zachowanie, badając co się stanie na styku granic. O swoich bohaterach mówi dalej: „dlatego kocham je wszystkie tak samo i wszystkie tak samo mnie przerażają: każda przekroczyła jakąś granicę, którą ja tylko obchodziłem dookoła. I właśnie ta przekroczona granica (granica, za którą kończy się moje „ja”) mnie pociąga. Powieść nie jest wyznaniem autora, lecz badaniem tego, czym jest życie ludzkie w pułapce, jaką stał się świat.”
Narrator, jak wszechwiedzący mędrzec, niemal Bóg zna najgłębsze zakamarki duszy swoich bohaterów. Powieść to wędrówka ich ścieżkami.

Raz, czyli nigdy

Bohaterowie nie rozumieją się wzajemnie. Na pozór zgodni, żyją we własnych zamkniętych światach, często nieświadomie krzywdzą się i ranią. Każdy idzie swoją ścieżką – jest uwikłany we własny los, nie umie od niego uciec, choć często o tym marzy i próbuje. Ludzie nie umieją uwolnić się od niszczących nieraz przyzwyczajeń, instynktów, wewnętrznych nakazów. Próbują postępować inaczej, ale nie wiedzą, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. „Człowiek nigdy nie może wiedzieć, czego ma chcieć, ponieważ dane mu jest tylko jedno życie i nie może go w żaden sposób porównać ze swymi poprzednimi życiami ani skorygować w następnych. Czy lepiej związać się z Teresą czy zostać samemu?” – zastanawiał się Tomasz.

Po chwili dodawał sobie w myślach „Człowiek przeżywa wszystko po raz pierwszy i bez przygotowania.” „Einmal ist keinmal” – co zdarza się raz, jakby nigdy się nie zdarzyło, Kundera przytacza tu niemieckie przysłowie. „Cóż może być warte życie, jeśli pierwsza próba już jest życiem ostatecznym” – kończy swoje rozmyślania Tomasz.

Wielki marsz

Mały świat każdej postaci (czasem bardzo trudno zastąpić to słowo bliskoznacznym „bohater”) zmaga się w powieści z wielkim światem historii. Parafrazując pisarza: „mały, indywidualny marsz” jest przydeptywany przez zbiorowy, bezwzględny „wielki marsz”. Ten ostatni jest symbolem współczesnej cywilizacji, z jej hasłami braterstwa, pomocy słabszym, jednoczenia się dla szczytnego celu.
Ludzkość kroczy w hałaśliwym, groteskowo-cyrkowym pochodzie, w którym wszyscy są uśmiechnięci, przejęci towarzyszącymi mu hasłami (autor daje tu przykłady marszów pierwszomajowych w krajach komunistycznych i charytatywnego marszu na Kambodżę zorganizowanego przez intelektualistów zachodnich). „Braterstwo wszystkich ludzi świata można zbudować wyłącznie na kiczu” – zauważa Kundera i podsuwa czytelnikami pod rozwagę kolejną definicję: „kicz jest parawanem zasłaniającym śmierć”.

„Teresa schodzi na bok z drogi, którą maszeruje ludzkość” – czytamy w Nieznośnej lekkości bytu. Nie chce brać udziału w „wielkim marszu”, robić kariery, walczyć, chce stać sobie gdzieś obok. Pociąga za sobą również Tomasza. Jej bierność to metafora niezgody na świat, taki, jakim on staje się dzisiaj – zbyt wymagający, natarczywy, bezduszny, ale również śmieszny, karykaturalny.

Teresa „na bocznym torze” jest najpiękniejszym chyba symbolem niechęci pisarza do nowoczesności.
Pisarz jest obrońcą indywidualizmu – ze wszystkimi rozdarciami, jakie są jego immanentną cechą; ze wszystkimi cierpieniami, jakie są udziałem tych, którzy go wybierają.

Mit i metafora

To słowa bardzo ważne dla interpretacji prozy Kundery. Charakterystyczne dla pisarza jest powracanie do przeszłości, spoglądanie wstecz (Teresa fotografuje, uczy się tego zawodu – chwyta mijający czas, zamyka go na fotograficznej kliszy, każde poprzednie zdjęcie to przeszłość). Teraźniejszość jest zbyt szybka i zbyt bliska, aby próbować ją klasyfikować, a na temat przyszłości można tylko spekulować. Przeszłość jest jedynym „poznawalnym” okresem istnienia, można do niej wciąż wracać, by poszukiwać w niej nowych znaczeń, nierozpoznanych dotąd treści. Przeszłość nabiera wtedy znaczenia mitologicznego. W powieściach Kundery roi się od metafor. Słowa, gesty zaczynają znaczyć coś więcej. Komunikują dodatkowe treści. Właśnie dzięki metaforom życie zmienia się w mit. Nabiera wartości – mit zawsze niesie w sobie jakąś prawdę ogólną, uniwersalną.

Metaforyczny jest również tytuł powieści – jest w nim sprzeczność, przewrotna gra znaczeń – „lekkości” przypisuje się zazwyczaj znaczenie pozytywne, a tu jest „nieznośna”, natomiast z „bytem” kojarzy się raczej słowo „ciężar”.

Charakterystyczne dla Kundery jest ciągłe poszukiwanie i rozpatrywanie antynomii: dusza-ciało, miłość-seks, myśl-słowo. Człowiek jest w nie schwytany niczym w pułapkę.

Ta proza, choć gorzka, warta jest przełknięcia. Kundera obserwator szczegółów, drobnych gestów, chwyta i zamyka w słowach jakiś ginący świat, zakrzyczany przez nowoczesność.

Wróćmy do romansu

Kunderowski romans to romans przewrotny. Nie ma w nim śladu romansowego lukru. Tomasz i Teresa (i inne powieściowe pary) nie pasowali do siebie, nie rozumieli się. Mieli inne doświadczenia życiowe, inne oczekiwania. Tomasz zdradzał Teresę z innymi kobietami, nie umiał wyrzec się przyjaźni się z ekstrawagancką malarką Sabiną. Bycie ze sobą niejednokrotnie dostarczało im cierpień, ale tak samo często dopadała ich wzajemna czułość i jakaś niezmącona pewność, że muszą trzymać się siebie wzajemnie, że nie będą umieli bez siebie żyć. Taka być może jest prawda o miłości.

Zobacz:

Milan Kundera – Nieznośna lekkość bytu