Marzenia się spełniają? A gdzie tam! Jesteś na wyprawie życia, a tu leje jak z cebra, robactwo Cię pożera żywcem, towarzystwo okazało się niewypałem, żarcie nie do strawienia, grypa szaleje… Złodzieje zresztą też!
Po prostu świat się wali! Jak to przetrwać?

Nie pytam: CZY, zapytam: ILE RAZY nie spełniło się to, co sobie zaplanowałeś? Bo to się po prostu zdarza! Jak się wtedy czułeś? Co zrobiłeś? Ludzie różnie reagują w takich sytuacjach. Jedni się wściekają, inni potrafią zachować stoicki spokój.
Jak zachować dobre samopoczucie w chwilach, kiedy dotyka nas „katastrofa”.

Trudne słowo: frustracja

Na początek parę słów o frustracji. Nasze oczekiwania bardzo często odbiegają od rzeczywistości. Wyobraźmy sobie, że oczekiwania i realia są ze sobą połączone kawałkiem gumy. Im bardziej się od siebie oddalają, tym guma bardziej się napina. Tak samo wytwarza się nieprzyjemne napięcie wewnątrz nas samych. To właśnie jest frustracja. I tak jak zbyt naprężona guma w końcu pęka, tak i nasze wewnętrzne napięcie potrzebuje rozładowania. Wtedy właśnie najłatwiej wybuchnąć. Biada temu, kto nam wtedy wejdzie w drogę! Albo wściekamy się na niewinne osoby, albo złościmy się na siebie. Ogólnie rzecz ujmując – tornado przy nas to nic! Oczywiście, nie zawsze frustracja wiąże się z agresją! Natomiast bardzo zwiększa prawdopodobieństwo takich wybuchów.

Jak zachować dobre samopoczucie?

Im cel jest bliżej, tym trudniej przełknąć „porażkę”. Podobnie jest, gdy przeszkody są niespodziewane lub nieuzasadnione.
Kluczem do zachowania dobrego samopoczucia jest zatem unikanie lub łagodzenie poczucia frustracji.

Jak to zrobić?

1. Postaraj się zmniejszyć dystans pomiędzy oczekiwaniami a realiami. Spójrz na sprawy zdroworozsądkowo i nie licz na cuda. Czasem warto obniżyć poprzeczkę, dopasować cele do aktualnych możliwości. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy widmo porażki Cię paraliżuje.

2. Znajdź inne alternatywne możliwości. Jeżeli coś Ci nie wyjdzie, a będziesz miał w zanadrzu coś w zamian, to unikniesz poczucia katastrofy. Im więcej alternatyw, tym więcej szans, że coś się uda! Zrób sobie listę możliwych „planów B”. Najlepiej bardzo długą!

3. Nie przywiązuj się do wyniku! Jeżeli założysz, że coś MUSI być, to zaczynasz się zachowywać, jakbyś miał klapki na oczach. Koncentrujesz się na tej jednej sprawie i możesz łatwo przeoczyć inne, równie ciekawe możliwości. Zdrowiej będzie założyć, że coś MOŻE się udać, ale wcale nie musi – i że na tym świat się nie kończy.

4. Podejmując jakieś wyzwania czy planując coś ważnego, rozważ najczarniejszy scenariusz. Jeżeli będziesz przygotowany na najgorsze, to dasz sobie radę i z pomniejszymi przeszkodami!

5. Uważaj na słowa, jakich używasz. Często popełniamy błąd nadmiernego uogólniania. Jeżeli coś się nie udaje, łatwo wpaść w pułapkę katastrofalnego myślenia. Tymczasem zupełnie inaczej się czujesz, myśląc „WSZYSTKO w łeb wzięło!”, a inaczej, gdy myślisz np. tak: „Parę spraw nie wyszło, ale pomimo to COŚ się udało! (i tu warto przytoczyć na to dowody, jakieś przykłady)”. Kiedy masz w tym momencie pustkę w głowie, pamiętaj, że jedna rzecz na pewno Ci się udała! „Przeżyłem! I to pomimo całej tej katastrofy i ciężkich chwil!”

6. Zadbaj o wsparcie! Ważne, żebyś miał blisko siebie kogoś przyjaznego. Nie zawsze musi to być fizyczna bliskość. Często wystarczy jedna rozmowa telefoniczna, by rozładować atmosferę.

7. Znajdź sposób na zmniejszenie napięcia poprzez aktywność fizyczną. Trochę wysiłku potrafi zdziałać cuda! Nie dość, że możesz dać upust rozsadzającemu Cię napięciu, to jeszcze poprzez wydzielające się endorfiny sprzyjasz poprawie swojego samopoczucia.

8. Śmiej się! Poczucie humoru to genialny sposób na odreagowanie trudnych chwil. Napisz „Pamiętnik pechowca wszech czasów”. Doprowadź opowieści do absurdu. Możesz nawet urządzić ze znajomymi konkurs na największą wakacyjną wpadkę! Albo na najgorszą katastrofę. Oczywiście, nagrody w konkursie są mile widziane!

I zawsze zadaj sobie pytanie: „Czy naprawdę świat się zawalił?”. Rozejrzyj się wokoło – staruszka Ziemia jak była, tak jest nadal!