Fenomen kompleksów polega na tym, że można je mieć na absolutnie każdym punkcie. Zaczynając od tego, że rodzice nie chcą mi kupić boksera, a kończąc na tym, że z profilu przypominam foksteriera.

Kompleks to coś do końca nie uświadomionego, ale niezwykle silnie oddziałującego na nasze zachowanie. To właśnie przez kompleksy ktoś rezygnuje z wyjazdu nad morze. Sam dokładnie nie wie, dlaczego, ale czuje, że jechać nie powinien. Trudno nawet jemu samemu domyślić się, że chodzi o prozaiczny problem rozebrania się na plaży i pokazania piegowatych pleców. Jeśli ktoś nagle zaczyna wydzierać się na kolegów, bo musi na kimś wyładować swoją agresję, wątpliwym jest, czy dojdzie do tego, że to przez ojca, który lał go pasem jeszcze w szkole średniej i tym samym utwierdził w przekonaniu, że na nic lepszego nie zasługuje.

Przeklęte dzieciństwo i młodość

W tym okresie życia, który powinien być dla nas najpiękniejszy, mamy, niestety, najwięcej problemów emocjonalnych. Właśnie w czasach „błogiego” dzieciństwa nabywamy garb, jakim są kompleksy. Potem w okresie dojrzewania dają się nam one niezwykle dotkliwie we znaki, bo to przecież czas, kiedy liczy się niemalże wyłącznie wygląd zewnętrzny, i na to, czy się jest wystarczająco podobnym do swoich rówieśników. Obraz samego siebie, jaki ukształtuje się nam (a właściwie jaki ukształtują nam inni) zostaje już na zawsze. Tylko wydarzenia o ogromnym ładunku emocjonalnym, takie jak miłość, która umie dowartościować, lub nieoczekiwane splendory potrafią nim zachwiać i od podstaw przebudować. Dlatego rodzice, choć powinni wychowywać nas, jak im się podoba – przede wszystkim nie mogą nam robić krzywdy. Mówić, że jesteśmy głupi, nic nam nie wychodzi, wstydzić się za nas, mówić, że marzyli o innym dziecku.

Minderwertigkeit (poczucie niższości)

Za naszą samoocenę są odpowiedzialne osoby, które były dla nas autorytetem w okresie kształtowania się osobowości. Są to więc rodzice, nauczyciele, czasem dziadkowie, jakiś wujek, przyjaciółka mamy i oczywiście nasi kochani rówieśnicy. Poczucie małej wartości to inaczej mówiąc nielubienie samego siebie, brak szacunku, poniżanie siebie.

Minderwertigkeit to broń ostra i zawsze wymierzona w nas samych. U wszystkich bez wyjątku ludzi przejawia się chęcią niezdrowej dominacji nad słabszymi i bezbronnymi. Nietrudno rozpoznać człowieka z kompleksem niższości
– on wszystkim musi udowodnić, że są głupi jak barany.

Homo kompleksimus

Jesteśmy istotami na wskroś społecznymi. Żyjemy w grupie, uczymy się w grupie, jesteśmy zależni od grupy. Żaden kompleks nie miałby szansy nas dopaść, gdyby nie to ciągłe porównywanie się z otoczeniem. Komu przyszłoby do głowy, że jest za niski, za gruby, za łysy, za słabo gra w kosza, gdyby nie było wokół innych – lepszych od nas.

Perfidia kompleksów polega głównie na tym, że nie sposób ich zwalczyć i nie sposób z nimi żyć. Mamy je na punkcie rzeczy od nas całkowicie niezależnych. Kompleksy, które nas najczęściej trawią, dotyczą: wyglądu zewnętrznego, stanu majątkowego, powodzenia u płci przeciwnej.

Natura kompleksu

Kompleks ukierunkowuje nasze zachowanie na ciągłe wyłapywanie sygnałów z otoczenia, które mogą nas jeszcze bardziej pogrążyć.

Jedziesz autobusem. Nagle wpada Ci w ucho strzępek czyichś słów: „Ale ma krzywe…” Możesz puścić to mimo uszu, chyba… chyba że masz kompleks na punkcie nóg, zębów, pleców, wszystko jedno czego. Na pewno pomyślisz, że rozmawiają właśnie o Tobie. Bo kompleks wykrzywia świat tak, że wydaje nam się, że wszyscy tylko naśmiewają się z naszych wad i niedostatków. Z drugiej strony kompleks wyłapuje u bliźnich te elementy, które w naszym mniemaniu u nas szwankują. Oglądając program muzyczny, cztery osoby mogą mieć zupełnie różne wrażenia. Pierwsza zauważy, jakie piosenkarka ma piękne włosy, druga– jaka jest swobodna i pewna siebie, trzecia – że ma genialny słuch muzyczny, a czwarta, która naprawdę siebie nie znosi, że ta piosenkarka jest do… i najlepiej zmieńmy program.

Szkoła, Twój drugi dom

Najwięcej kompleksów wynosimy ze szkoły. A to dlatego, że tam właśnie jesteśmy przez cały czas w grupie. Tam liczy się wygląd, ciuchy, marka samochodu ojca, pozycja w grupie, tężyzna fizyczna. Ktoś, kto w dzieciństwie był np. bardzo brzydki i przez 8 lat podstawówki nasłuchał się na ten temat od kolegów, nie będzie miał łatwego życia, nawet jeśli wyrośnie na dorodnego osobnika.

Kompleksy nie muszą być wcale uzasadnione. Ich przyczyna może dawno zniknąć, ale one zostają. I wloką się za nami przez całe życie. Jeśli w czwartej klasie podstawówki po raz pierwszy zetknąłeś się z nauczycielem i on właśnie uświadomił Ci, że jesteś beztalenciem językowym (matematycznym, plastycznym lub jakimkolwiek innym), nie dziw się, że nie umiesz względnie poprawnie wydukać zdania po angielsku, nawet po 10 latach nauki. Niejeden nauczyciel ma na sumieniu czyjeś zwichnięte życie. Bo bardzo łatwo szafuje się sformułowaniami: „nie masz zdolności w tym kierunku”. Takie niby niewinne zdanko staje się niejednokrotnie wyrokiem na całe życie, bo skoro fachowiec tak twierdzi, to co ja, biedny żuczek, mogę o tym wiedzieć.

Jak z nimi walczyć? Jak z nimi żyć?

Poważne, gromadzone latami kompleksy to prosta droga do nerwic. Dlatego walcz ze swoimi kompleksami. Spróbuj to robić w ten sposób:

  • Wszystkie sobie uświadom. Nazwij po imieniu i bezlitośnie opisz.
  • Spróbuj sam dojść, skąd się wzięły, kto Ci je wszczepił i jak się ujawniają. Nigdy jednak nie zwalaj winy za wszystkie swoje nieszczęścia właśnie na kompleksy. Myśl choćby o dzieciach z poważnymi wadami wymowy, które tak uporczywie ćwiczyły dykcję, że dziś są wiodącymi aktorami o światowej sławie.
  • Nie rozmawiaj o nich z kim popadnie. Świadomość, że Twoi koledzy wiedzą, co Cię gryzie, wcale nie musi być pomocna.
  • Nie zwracaj uwagi otoczenia na niedostatki Twojego wyglądu.
  • Nie stawiaj otoczenia w kłopotliwej sytuacji i nie wymuszaj komplementów (np. „Ja nie mogę pójść na casting, bo jestem za niska” – „Nie, nie jesteś. Jesteś bardzo wysoka!”). I Ty, i oni wszyscy wiecie, że to tylko taka gra słowna. To Ci w niczym nie pomoże. Wręcz przeciwnie– upokorzysz siebie.
  • Nie staraj się, żeby to coś, co Cię ciśnie, koniecznie w sobie zmienić, bo to się w większości nie udaje i rodzi się kolejny, głębszy kompleks. Wysoka samoocena działa jak antybiotyk na bakterie – niszczy bezlitośnie.
  • Natłok zajęć, różnorodni znajomi i przyjaciele, częste zmienianie otoczenia i stabilny dom to optymalne warunki do pozbycia się kompleksów. Nie daj sobie czasu na użalanie się nad sobą.

 

Facebook aleklasa 2