Przeżycia porównywalne z lewitowaniem w kosmosie, supernowe kolorów, ryby i korale jak z raju. Żaden inny sport nie daje tylu doznań. Tylu, co nurkowanie.

Zanurzasz się, a pod wodą uderza eksplozja kolorów, ryby nieprawdopodobnych kształtów i barw, homary, kraby, meduzy, kilkaset odmian koralowca… I to wszystko masz na wyciągnięcie ręki. W wodzie utrzymujesz stan prawie nieważkości, słyszysz krzyk ciszy, wyraźne bicie własnego serca, swój oddech i każdy dźwięk. Bo woda niesie lepiej i cztery razy szybciej niż powietrze. Nigdy nie zapomnisz nurkowania ze stadem delfinów i rekina, który obojętnie przepłynął obok. Po wypłynięciu będziesz chciał wracać do głębin.

Nawet nurkowanie w Polsce przynosi wiele doznań – jeziora są czyste, mamy tony pływających ryb, a spotkanie metrowego szczupaka nie jest rzadkością.

Jak zacząć?

Najlepiej pierwsze kroki pod wodą stawiać w centrum nurkowym – takie jest w prawie każdym większym mieście. Centrum powinno mieć swoją siedzibę, sklep, instruktorów. Uwaga na wirtualne „centra”, które mieszczą się w teczce instruktora dostępnego tylko pod komórką. Tego typu firmy sprzedają sprzęt, zwijają manatki i nie masz gdzie zareklamować wad towaru.
W centrum doradzą Ci, jaki sprzęt kupić. Nie wybieraj go sam, bo możesz kupić szmelc. Jeśli kupisz z drugiej ręki albo na wyprzedażach internetowych, po atrakcyjnej cenie, to jest to jeszcze bardziej prawdopodobne.

Nigdy nie pakuj się sam do wody z butlą bez zaliczonego kursu. To jest obce środowisko, z nim nie ma żartów ani znaków stop. Jeśli człowiek nie wie, jak dozować ryzyko, to może go to drogo kosztować. Wskoczenie w skafander i butlę bez żadnego doświadczenia przychodzi do głowy nowicjuszom, gdy są na wczasach w ciepłych krajach. To czasami kończy się tragicznie.

Kursy

Nie nauczysz się z książek ani z internetu, na początku musisz skorzystać z kursów, które organizują centra nurkowe. Najpierw masz obowiązkową wizytę u lekarza, który stwierdzi, czy możesz nurkować. Co prawda, prawo nie precyzuje, jakiej specjalności musi być doktor, ale najlepiej pójść do sportowego, takiego, który sam nurkuje. Centra zazwyczaj mają swoje kontakty do tego typu specjalistów. Przeciwwskazania rzadko się zdarzają, ale z nurkowania wyeliminuje nadciś­nienie, krzywa przegroda nosowa, kłopoty z zatokami albo – co gorsza – z uchem. Ogromna większość przechodzi pomyślnie badania.

Jeśli w mieście masz kilka firm organizujących kursy, to musisz zdecydować, jaką federac­ję wybierasz. Tych jest mnóstwo. Najczęściej możesz zrobić kursy PADI (pierwszy poziom – Open Water Diver), CMAS (jedna gwiazdka) oraz SSI. Ponoć 80 proc. wszystkich nurków ma certyfikat najstarszej federacji CMAS. Inne to np. NAUI, TDI, SDI, ITDA… Tak naprawdę federacja nie ma znaczenia, bo wszystkie zmierzają do jednego – by nauczyć Cię nurkowania. Jeśli pierwszy poziom osiągniesz w PADI, a potem będziesz miał okazję rozwijać się na kursie innej federacji, to nie ma problemu – certyfikaty są honorowane.

Kursy zazwyczaj zaczynają się częścią teoretyczną, potem są zajęcia na basenie, ewentualnie na płytkich wodach jeziora, a dopiero wówczas 5–10 godzin na wodach otwartych, głównie w polskich jeziorach. Na basenach jest najbezpieczniej, bo tam instruktor ma wszystko pod kontrolą. Najważniejsze, by nauczyć się działać prawidłowo w sytuacji awaryjnej – wynurzyć się bezpiecznie lub udzielić partnerowi pomocy.

Instruktor kursu powinien mieć uprawnienia obowiązujące na dany rok. Szukaj takich nurków, których polecają byli kursanci – ważne, by pierwszy kurs był dla Ciebie przyjemny, byś nie zraził się do nurkowania z powodu np. nazbyt wymagającego instruktora.

Kursy są zazwyczaj stacjonarne – przy spotkaniach dwa razy w tygodniu trwają miesiąc. Wyjazdowe są krótkie, tygodniowe, często organizuje się je podczas długich weekendów. Nie zaczynaj kursem w Egipcie – taki nie tylko, że będzie droższy, to jeszcze zrobią go pobieżnie. Zdobycie certyfikatu na pierwszym poziomie zazwyczaj uprawnia do nurkowania z partnerem i bojką do głębokości 18-20 metrów.

Głębia możliwości i rozwoju

Potem zdobywa się kolejne, zazwyczaj dwa poziomy wtajemniczenia, aż do mastera. Do wyboru jest także mnóstwo specjalistycznych kursów: dla fascynatów historii – na wrakach, grotołazów – w jaskiniach, szukających ostrzejszych doznań – pod lodem, kompletnych ekstremalistów – w głębinach. Można się uczyć filmowania i fotografii podwodnej albo nurkowania ze specjalnymi mieszaninami (nitrox, trymix). – To fascynujące, jak bardzo można się w tym sporcie rozwijać. Na 318. metr pod wodę zszedł z butlą tylko jeden człowiek – na Księżycu było ich więcej – opisuje Księżopolski.

Piękno tego sportu jest oczywis­te. W Polsce spotkasz metrowego dorsza na Bałtyku, roje raków na dnie krystalicznie czystego jeziora, pomyszkujesz we wrakach okrętów wojennych w okolicach Helu czy Kołobrzegu, rzucisz okiem na roztrzas­kaną szwedzką łajbę, która zatonęła podczas bitwy oliwskiej w 1627 r. Jeziora Hańcza, Powidzkie, Niesulidzkie, zalane kamieniołomy w Górach Świętokrzyskich, jaskinie w Karkonoszach z naciekami, sztolnie w okolicach Wałbrzycha… – to wszystko ściąga maniaków płetw i butli. Wokół popularnych jezior jest sporo centrów nurkowych, w których można nabijać butle. W jeziorach górskich Szwajcarii czy Austrii pod taflą lodu oglądasz całe rzeźby stworzone przez spływające lodowce.

Ciągle bliska i tania Chorwacja przyciąga nurków stadami makreli oraz delfinów. Najbliższa nam rafa koralowa na Morzu Czerwonym jest fantastyczna – to jedno z lepszych miejsc do nurkowania. Łatwo dostępne, płytkie morze, z przebogatą fauną i florą. Problemem są hordy turystów. Rafy Indonezji, wokół Papui Nowej Gwinei, Wielka Rafa Koralowa Australii – to już absolutne raje dla płetwonurków na krańcach świata. Gdy czytasz relacje z podwodnych safari dostrzegasz w nich wspólny mianownik – ci ludzie przeżyli coś wspaniałego. Wielki błękit dostępny tylko niewielu na świecie.

Drogi sport

Nurkowanie do tanich nie należy. Własny sprzęt, markowy i ze średniej półki cenowej, to wydatek 5–6 tys. zł. Nurkowe safari w Egipcie w wersji last minute kosztuje od 1000 zł, standardowo 1,5 tys. za tydzień, plus pakiet nurkowy – od 150 do 200 dolarów za 10 nurkowań. Kursy w Polsce nie są drogie – od 800 zł stacjonarny, weekendowy, przeciętnie 1000-1200 zł, wyjazdowy na tydzień – 1000 zł.