Co prawda, musisz dokładnie mówić, dokąd idziesz, i wcześnie wracać z imprez (bo jesteś jeszcze dzieckiem), ale jednocześnie masz wykazać się dojrzałością czterdziestolatka i już teraz zdecydować, co zrobić ze swoim życiem. Pytanie: kim chcesz być w przyszłości? coraz częściej zadają Ci rodzice i nauczyciele. I, co najgorsze, oczekują dojrzałej odpowiedzi.

Masz prawo wahać się, rozważać różne możliwości, zmieniać plany. Jeśli po roku nauki w technikum elektronicznym stwierdzisz, że tak naprawdę wolisz leczyć zwierzęta albo reperować samochody, nie bój się powiedzieć o tym rodzicom, nawet jeśli obawiasz się ich reakcji.

  • Najgorsze, co może Cię spotkać, to zabrnięcie w ślepą uliczkę niechcianego zawodu, znienawidzonej od początku pracy, rozgoryczenia, że nie pozwolono Ci zrealizować Twoich planów. Broń się przed tym ze wszystkich sił!

Wariant pierwszy: tradycja rodzinna

Skoro tatuś, dziadek i pradziadek byli prawnikami, to i ty musisz skończyć renomowane liceum i dostać się na prawo za pierwszym podejściem. Otóż – nie musisz! Podtrzymywanie rodzinnej tradycji to piękna rzecz, ale nie wtedy, gdy komuś brakuje chęci albo zdolności. Beznadziejny prawnik wcale nie będzie lepszy od doskonałego nauczyciela czy świetnego mechanika samochodowego. Broń się przed zaszufladkowaniem!

Wariant drugi: porządny zawód na ciężkie czasy

Nie miej za złe rodzicom, że namawiają Cię na wybór „bezpiecznej”, choć nudnej dla Ciebie drogi życiowej, sugerują zawody, takie jak księgowa, specjalista do spraw marketingu czy handlowiec. Oni po prostu przeglądają ogłoszenia firm poszukujących pracowników i widzą najczęściej takie: „samodzielną księgową zatrudnię”, „energicznych handlowców przyjmę od zaraz”, „atrakcyjne wynagrodzenie dla kierownika działu marketingu”… Jeśli nie widzisz się w takiej roli, możemy podsunąć
Ci niezły argument: otóż specjaliści od planowania zatrudnienia twierdzą, że grozi nam pewna nadprodukcja energicznych handlowców i sprawnych księgowych, bo wśród obecnych dwudziestoparolatków, bardzo wielu zdecydowało się na naukę zawodów uchodzących za stabilne i gwarantujące dobrą pracę.

Wariant trzeci: będę artystą!

Jesteś ozdobą szkolnych akademii, a żadna uroczystość rodzinna nie może się obyć bez Twojego występu. Mama widzi Cię już na scenie, albo przed kamerą i jest gotowa wydać majątek na prywatne lekcje tańca i dykcji. Zapisała Cię też do agencji aktorskiej i pilnie wozi na wszelkie castingi. Może zagrasz Nel w „W pustyni i w puszczy”, albo chociaż wystąpisz w reklamie proszku do prania?
Załóżmy, że masz wszelkie predyspozycje do wykonywania zawodu artystycznego, przede wszystkim – talent. Czy jesteś przygotowany również na to, że zamiast błyszczeć na rozdaniu Oskarów, będziesz podawać pizzę albo, miast brylować na estradzie, zaśpiewasz co najwyżej w chórku na nagraniu reklamy szamponu przeciwłupieżowego? Zawody artystyczne wymagają nie tylko talentu, ale też i niezwykłej wytrwałości, odporności na stresy, przebojowości. Nawet jeśli posiadasz wszystkie te cechy, może zabraknąć Ci… szczęścia. Jeśli wiesz o tym wszystkim i nadal chcesz być artystą, nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Ci szczęścia.

Wariant czwarty: będę leczyć ludzi lub zwierzęta

W telewizyjnych serialach praca lekarzy wygląda tak interesująco! Ratują życie, pomagają pacjentom, są kochani i poważani. Na ekranie nie widać jednak wszystkiego, to tylko inscenizacja. Czy masz świadomość, że przyjdzie Ci obcować nie tylko z cudem narodzin, ale i ze śmiercią i cierpieniem? Wiesz, że będziesz zapewne pracować bardzo ciężko, w wiecznym niepokoju, czy zrobiłeś wszystko, co można było zrobić? Zanim wybierzesz weterynarię, uświadom sobie, że będziesz również badać zwierzęta przed ubojem (czyli: zabiciem), usypiać urocze szczeniaczki i śliczne kocięta. Lepiej wiedzieć o tym zawczasu…

Wariant piąty: muszę szybko zacząć zarabiać

Smutny, ale coraz częstszy powód: rodziców nie stać na finansowanie wieloletniej edukacji dzieci, domagają się, aby jak najszybciej podjęły pracę. To jednak nie znaczy, że musisz pogrzebać wszystkie swoje ambicje! Po pierwsze, nie decyduj się na byle jaki zawód tylko ze względów finansowych. Możesz wybrać szkołę średnią dającą konkretny zawód, a potem pracować i studiować wieczorowo lub zaocznie. Będzie ciężko? Pewnie tak, ale paru osobom już się ta sztuka udała i twierdzą, że warto było pomęczyć się.

Wariant szósty: nie mam pojęcia, czego tak naprawdę chcę

Może będę pilotem-oblatywaczem, a może sprzedawcą materiałów budowlanych? Lubię rysować, ale czy utrzymam się
z takiego zajęcia? Myślę o pracy nauczyciela, ale oni tak słabo zarabiają… Chcę być lekarzem, ale, póki co, mdli mnie na widok strzykawki…
Nie panikuj, wybierz możliwie najlepsze liceum ogólnokształcące i poczekaj na natchnienie. Z pewnością za rok lub dwa podejmiesz decyzję. A co odpowiadać wścibskim ciotkom na pytanie: kim chcesz zostać? Ciociu, mam wiele planów, zastanawiam się nad medycyną… à propos, jak cioci korzonki?