Miłość i śmierć, śmierć i miłość – splecione w nierozerwalnym uścisku – bez reszty wypełniaj ą świat poezji Haliny Poświatowskiej. Scalone ze sobą na wieczność piszą okrutne scenariusze. Jak bardzo bywają władcze, zaborcze, nieprzewidywalne wiedzą tak naprawdę tylko te, które doświadczyły niebiańsko-piekielnej namiętności. Heloiza, Julia, Kleopatra, Wenus, Berenika, Nefretete, Fryne pojawiają się w kreowanej przez Poświatowską poetyckiej rzeczywistości, by mówić o miłosnej udręce i jej fatalnych skutkach lub zaświadczyć, że niezwykła uroda pomaga pokonać wszelkie trudności. Niektóre z nich istniały naprawdę, inne, tak jak Szekspirowska Julia czy Wenus, są bohaterkami literatury.

Zapytasz, dlaczego właśnie te, wszak nie są jedynymi, utrwalonymi w kulturze postaciami kobiet, które kochały tragicznie? To prawda, ale zauważ, że przynależą one do różnych czasoprzestrzeni, niekiedy nawet bardzo od siebie odległych. Dokonując takiego wyboru, autorka pragnie zaznaczyć, że miłość kieruje się wciąż taką samą regułą, że miłosne dramaty nie zależą od czasu i miejsca. Powracają nieuchronnie i odradzają się na nowo w kolejnych osobach, upodabniając je wzajemnie.

W każdej z przywoływanych postaci Poświatowska odnajduje jakąś cząstkę samej siebie, cząstkę swojego życiowego dramatu. Jest Julią i Heloizą, bywa Kleopatrą i Nefretete… Tak jak aktorka w teatrze przywdziewa różne kostiumy, wciela się w poszczególne postacie, by w rezultacie mówić o własnym cierpieniu. Portrety kobiece wypełniające poetycki świat stanowią zatem liryczne maski autorki, dzięki którym osiąga ona zamierzony efekt obiektywizacji wzruszenia poetyckiego. Wyłącza jakby bezpośrednie ,,ja” liryczne, przeżycia i wyznania przenosząc na inne osoby. Każdy, kto ma okazję obcować z bohaterkami Poświatowskiej, nie daje się jednak zwieść pozorom obiektywizacji. Wyraźnie czuje, że w gruncie rzeczy ociera się o dramat życiowy samej autorki. Napisały go dwa potężne żywioły – miłość i śmierć.

Halina Poświatowska

Nad Heloizą I

Heloiza nie była grzeszna
Heloiza nie miała welonu
Heloiza nie spała w rzece

Obnosiła swoją złotą nagość
po zakurzonych ulicach
wielkie sosny – umarłe przed nią
śpiewały: – hosanna hosanna

Heloiza – zielona łodyga
Heloiza – zalążek kwiatu
Heloiza – smagła czereśnia
przyklękła pod ciężarem planu

hosanna – krzyczeli – hosanna
potem wzięli Heloizę białą
ubrali w biały welon
i w smutnej utopili rzece

Heloizy złote obłe ciało
– hosanna –

Kim była Heloiza?

Bohaterkę jednego z najgłośniejszych romansów średniowiecznych. Młodziutka i przepiękna Heloiza pobierała lekcje u wybitnego teologa i filozofa Abelarda. Wkrótce mistrza i uczennicę połączyło uczucie, którego nie byli w stanie przezwyciężyć. Heloiza została kochanką Abelarda. Rozpoczął się wielki, namiętny romans, trwający osiemnaście miesięcy. Kiedy Heloiza zaszła w ciążę, kochankowie pobrali się potajemnie. Po narodzinach syna ich małżeństwo wyszło na jaw, zostali wyklęci i potępieni za grzech nieczystości. Wuj Heloizy w akcie zemsty nasłał na Abelarda opryszków, którzy go wykastrowali. Heloiza na prośbę męża wstąpiła do zakonu i spędziła w nim resztę swoich dni, zostając zresztą przeoryszą. Abelard również udał się do klasztoru, gdzie jako mnich żył wiele lat. Brutalnie przerwana miłość, przetrwała jednak próbę czasu. Dawni kochankowie pisywali do siebie listy przesycone miłosnymi wyznaniami. To właśnie dzięki korespondencji legenda Heloizy i Abelarda funkcjonuje do dzisiaj i porusza wielu artystów.

Poświatowska, odwołując się do postaci Heloizy, traktuje elementy jej biografii nie do końca ściśle. Na portret literacki bohaterki składają się właściwie dwie osoby – rzeczywista Heloiza oraz Julia d’Etanges, postać z tragedii sentymentalnej Jana Jakuba Rousseau pt. Nowa Heloiza, zainspirowanej średniowiecznym romansem. Bohaterka Rousseau, namiętnie kochajaca Saint-Preux’a umiera po uratowaniu swojego tonącego dziecka. Obydwie te postaci przenikają się wzajemnie w kreowanym przez poetkę wizerunku.

Dominującym wrażeniem w odbiorze tekstu jest cały szereg kontrastów.

  • Pierwszy, najbardziej widoczny realizuje się w przeciwstawieniu obrazu dawnej, pięknej Heloizy opisowi jej martwego, obłego ciała. Pierwszy obraz ujęty jest w formę retrospekcji eksponującej przede wszystkim urodę bohaterki za pomocą metafory: ,,obnosiła swoją złotą nagość” oraz ciągu eliptycznie zbudowanych porównań, utożsamiających bohaterkę z elementami natury: ,,Heloiza – zielona łodyga / Heloiza – zalążek kwiatu / Heloiza – smagła czereśnia”. Dzięki elipsom, polegającym na wyrzuceniu zaimka ,,jak” i paralelnie zbudowanym konstrukcjom wizerunek bohaterki roztapia się w pejzażu natury, tworząc jej harmonijny element.
  • Drugie ujęcie przybiera kształt fabularyzowanej sytuacji (,,wzięli”, ,,ubrali”, ,,utopili”), epatuje odbiorcę drapieżnym realizmem. Wizerunek, martwej Heloizy kontrastuje z jej pogodnym portretem zawartym we wspomnieniach, jej ,,złote obłe ciało” z nikczemnością ludzkich poczynań.
  • Następny kontrast ewokuje pierwsza strofa zbudowana również na zasadzie paralelnej konstrukcji. Obraz bohaterki rysuje podmiot w szczególny sposób. W swojej relacji – wspomnieniu charakteryzuje Heloizę pośrednio – mówi o tym, jaka nie była, czego nie robiła, zderzając tym samym rzeczywisty, prawdziwy wizerunek postaci z zespołem funkcjonujących na jej temat przekonań i ról, jakie jej zostały w efekcie narzucone. Przeciwstawienie to ma wymiar symboliczny, obrazuje przepaść między prawdą a kłamstwem, między wolnością a jej ograniczaniem. Buduje w konsekwencji tragiczny portret bohaterki wyklętej i nie zaakceptowanej przez społeczność.
  • W dalszej kolejności pojawia się przeciwstawienie ,,złotej nagości” Heloizy ,,zakurzonym ulicom”. Tu również nie ma mowy o dosłowności. W istocie kontrastują ze sobą nie tylko uroda ciała i brzydota świata, ale także piękno duszy bohaterki i nieczystość, fałsz ukryty w ludzkim charakterze.
  • Następna antynomia zaznacza się w sposobach reakcji na bohaterkę, które ujawniają elementy przyrody i ludzie. Upersonifikowane w tekście sosny śpiewały jej ,,hosanna”, wielbiły jak bóstwo, zanosząc do niej pochwalną modlitwę. Te same słowa wykrzykiwali ludzie, kierując je do Boga, aby w jego autorytecie znaleźć usprawiedliwienie dla swojego niecnego postępku; ,,…hosanna – krzyczeli – hosanna”. Tu rodzi się ostatni kontrast – między rzekomą pobożnością a rzeczywistym postępowaniem, między słowem a czynem. Uwydatniony został poprzez obraz okrutnej śmierci Heloizy.
  • O życiowym dramacie bohaterki mówi podmiot językiem kontrastów, gdyż ich spiętrzenie dosadniej oddaje istotę jej tragicznego losu, wszelkie sprzeczności, w jakie została uwikłana. Pogłębia ten dramat wyeksponowany w tekście motyw kary, którą ponosi Heloiza za życie niezgodne z regułami dekalogu, za miłość potężną i niezwyciężoną. Trudno oprzeć się wrażeniu, że obraz dziewczyny nasuwa skojarzenia nie tyle z rzeczywistą Heloizą co z Julią d’Etanges, bohaterką Nowej Heloizy Rousseau, a także z Szekspirowską Ofelią, której życiowy dramat dopełnił się w wodnej toni.

Nad Heloizą II

pytała dnia – dlaczego
srebrny wstał i uczesał obłoki
zwierzała się sosnom wysokim
na pagórki wbiegała milkła

słońce – krzyczała – słońce
zgaśnij jak moja miłość
nie świeć słońce
oczy rękoma kryła

poprzez suche gałęzie wiatr
pochylony nad nią
dotknął pasma włosów
zadrżała
i ręką odtrąciła wiatr

zgasło słońce

złowiona w sieć księżyca
trzepotała poczwórną skrzelą
drobna płotka
wyciągnięta na piach

Wiersz zawiera rozbudowaną sytuację dramatyczną obrazującą cierpienie Heloizy. Bohaterka prowadzi rozpaczliwy dialog z naturą, która pozostaje obojętna i nieczuła wobec skarg dziewczyny. Sosny, umierające niegdyś z zachwytu nad urodą Heloizy, teraz milczą, słońce nie gaśnie na jej gniewny okrzyk, dzień toczy się normalnym rytmem tak, jakby nic się nie stało. Kreowana sytuacja zdradza wpływy lektury esejów Alberta Camusa:

„[…] spostrzec, że świat jest ,,nieprzenikalny”, dojrzeć, jak obcy jest kamień – pisze autor Dżumy – z jaką siłą natura, krajobraz może nas negować. W głębi wszelkiego piękna kryje się coś nieludzkiego i te wzgórza, łagodność nieba, rysunek drzew w tej samej chwili tracą iluzoryczny sens, który im przydajemy, i odtąd stają się bardziej odległe niż raj utracony. Pierwotna wrogość świata idzie ku nam przez tysiąclecia…”
(Dwa eseje)

Kamienną doskonałość natury, jej obcość wobec największych ludzkich dramatów zaznacza również Poświatowska w swoim wierszu. Świat przyrody jawi się tutaj jako porządek autonomiczny, niezależny, rządzący się swoim odwiecznym, nienaruszalnym rytmem. Słońce w rezultacie gaśnie, lecz nie dlatego, że chce tego Heloiza, ale za sprawą praw kosmosu – zachodzi wieczorem, by ustąpić miejsca księżycowi. W przeciwieństwie do pierwszego tekstu człowiek nie odnajduje tu harmonii z naturą, lecz odczuwa jej wrogość i milczenie. Heloiza nie jest już ,,zalążkiem kwiatu” ani ,,smagłą czereśnią” , jest drobną rybą, która wyrzucona na piaszczysty brzeg, z trudem łapie oddech. Nie roztapia się w przestrzeni – tworzy wobec niej wyraźny dysonans. Odrzucona przez naturę, cierpi samotnie. Autorka, wprowadzając metaforę bezbronnej, trzepocącej skrzelami ryby, zdaje się polemizować z przekonaniami Jana Jakuba Rousseau – bałwochwalcy natury, który uważał, że tylko ona przynosi człowiekowi ukojenie w trudnych chwilach. Heloiza targana rozpaczą znajdzie spokój i ciszę gdzie indziej – za bramą klasztoru.

Przeczytajmy ostatnią część tryptyku:

Nad Heloizą III

liść odrzucony od słońca
przez wiatr przez wiatr
w sukni ciemnej bez uśmiechu drżąca
plotła na furcie palce

rowki dwa w pobladłych policzkach
przez deszcz uczynione przez deszcz
spała na nich
na zgiętym złotym ramieniu
spadły włosy
na białą twarz

szeptem – płoszyła nietoperze
szeptem – wabiła ćmy
skargą – uwiła gniazdo
ciemnookiej ciężarnej myszy

kiedy dzień narodzin – piskiem
mysz matka oznajmiła światu
stała do niewidomego brzucha
przyciskając urojone palce

cichsza niż myśl

Ostatni wiersz dedykowany Heloizie odnosi się do autentycznych wydarzeń z życia średniowiecznej kochanki. Zawiera poetycką relację z pobytu dziewczyny w klasztorze. Tworzy ją kilka impresjonistycznych ujęć, które dzięki przesyceniu detalami, stają się niezwykle sugestywne.

  • Pierwsze przedstawia Heloizę zaciskającą palce na klasztornej furcie,
  • drugie prezentuje dziewczynę podczas snu i przybliża jej twarz zniekształconą przez nieustannie płynące łzy,
  • w trzecim mniszka rozmawia szeptem z nietoperzem, ćmami i myszą,
  • w czwartym przyciska dłonie do brzucha, gdy jej współmieszkanka – mysz wydaje na świat potomstwo.

Wszystkie cztery ujęcia budują portret Heloizy – mniszki, która tłumi w sobie miłosne cierpienie. Autorka rezygnuje z bezpośredniego wyznania, nie użycza głosu swojej bohaterce, obraz jej przeżyć przenosi na obserwację wyglądu zewnętrznego – zaciskające się palce, dwa rowki wyrzeźbione na twarzy przez łzy, drżenie ciała, usta pozbawione uśmiechu – to wszystko znaki rozpaczy, którą chce się w sobie przezwyciężyć.
Heloiza ponownie rozpoczyna dialog, ale już nie krzykiem, lecz szeptem, nie z niebem, słońcem, wiatrem, jak w poprzednim tekście, lecz z istotami drobnymi, niepozornymi jak ona sama – z ćmą, nietoperzem i myszą. W nich znajduje wdzięcznych słuchaczy i powierza im swój ból.

Cierpienie Heloizy ukazane w trzech różnych odsłonach wprowadza w świat przeżyć najbardziej prywatnych. Dzięki masce literackiej pozwalającej zachować dystans wobec uczuć podmiotu świat ten nie powinien przytłoczyć czytelnika swoim egotyzmem. Powściągliwa tonacja, szczególna dyskrecja, oszczędność środków poetyckiego wyrazu to elementy, które odnajdziecie w poezji Poświatowskiej, nawet wówczas, gdy autorka będzie mówić bezpośrednio.

Zapamiętaj

Halina Poświatowska – z domu Myga – urodziła się w 1935 roku w Częstochowie. Jeszcze w czasie okupacji jako mała dziewczynka zachorowała na ciężką anginę po kilkudniowym pobycie w piwnicznym schronie. Skutki choroby okazały się gorsze niż przypuszczano – Halinę dotknęła ciężka wada serca. Odtąd młoda dziewczyna spędza swoje życie w szpitalach i sanatoriach. W trakcie rekonwalescencji poznaje Adolfa Poświatowskiego – studenta szkoły filmowej w Łodzi, którzy również cierpi na chorobę serca. W 1954 roku wychodzi za niego za mąż mimo protestów rodziny i lekarzy. W dwa lata później Adolf umiera. Stan zdrowia Haliny pogarsza się. Po wielu staraniach lekarzy i przyjaciół udaje się uzyskać zgodę na operację w amerykańskiej klinice w Filadelfii. Operacja przynosi znaczną poprawę zdrowia. Poświatowska postanawia zostać w Stanach dłużej, podejmuje studia filozoficzne w Smith College w Northampton w stanie Massachusetts. Po uzyskaniu dyplomu mimo atrakcyjnych ofert kontynuacji studiów na najbardziej renomowanych amerykańskich uczelniach powraca do Polski. Studiuje na Uniwersytecie Jagiellońskim, a po jego ukończeniu podejmuje pracę w Katedrze Filozofii Przyrody. Wada serca znów zagraża życiu Haliny. Po kolejnej operacji Poświatowska jednak umiera. Jest październik 1967 roku.