Nigdy nie jest za późno i … nigdy nie jest za wcześnie na to, żeby zabrać się za naukę języka obcego! Przedszkolak, ale też młodszy i starszy uczeń podstawówki z powodzeniem mogą uczyć się angielskiego czy chińskiego, chociaż każdy będzie chłonął obcą mowę w inny sposób. Jest też dobra wiadomość dla nastolatków, którzy nie zaczęli tak wcześnie: wszystko da się nadrobić, jeśli tylko masz motywację i znasz dobre sposoby. Bo najważniejsza jest metoda i to, aby żmudną i nudną naukę zamienić w inspirującą zabawę.

Jaki język?

Przede wszystkim angielski, bo to obecnie język międzynarodowy i słusznie mówi się, że wszyscy powinni go znać. To język nauki, polityki, biznesu i komunikacji na świecie. Nic dziwnego, że jest najpopularniejszym językiem obcym w szkołach i na wszelkich kursach. Współczesna edukacja wymaga jednak czegoś więcej niż znajomość jednego języka obcego. Drugi – przynajmniej w stopniu podstawowym, a najlepiej biegłym – dobrze wygląda w CV, ułatwia kontakty z rówieśnikami i wzmacnia samoocenę. Jaki wybrać? Pragmatyczni, myśląc o przyszłych studiach albo o pracy za granicą, zdecydują się na język sąsiadów: dlatego niemiecki nadal wciąż jest bardzo popularny, szwedzki i norweski coraz bardziej w cenie, a i rosyjski znajduje coraz większą grupę zainteresowanych. Pociągający może być hiszpański, włada nim najwięcej ludzi na ziemi. Francuski to język miłości a chiński przyszłości – coraz częściej potrzebny ze względu na rozwijającą się współpracę handlową z Państwem Śródka. Być może ktoś marzy o egzotycznym języku japońskim, albo śpiewnym włoskim – w obecnych czasach wszystko jest możliwe, a pomoce naukowe, nowoczesne i skuteczne – w zasięgu ręki. Nauka dwóch a nawet trzech języków obcych równocześnie może być efektywna, ale jeśli musisz wybrać: zacznij od angielskiego. I od najmłodszych lat.

Fot. Pixabay

Coś dla najmłodszych uczniów

Czy człowiek, który zaczyna swoją karierę w przedszkolu w maluchach i właściwie dopiero uczy się mówić, może zabrać się za naukę języka obcego? Jak najbardziej. Nie ma lepszego prezentu, jaki rodzice sprawią swojemu dziecku niż jeszcze jeden język, z którym obcuje podczas dorastania. Oczywiście kontakt z językiem obcym w tym wieku nie musi – a nawet nie powinien – przypominać klasycznego trybu nauki, lecz przyjemną zabawę. Dziecko jest ciekawe świata, kolorów i baśniowych postaci. Ma zupełnie inną motywację niż nastolatek lub dorosły. Czytać nie będzie, ale zaciekawi się co mówi sympatyczna postać z kreskówki, albo zechce z nią śpiewać piosenkę. Lubi poznawać kolory i cyferki, skakać przy dźwiękach muzyki. Nauka może być świetną rymowanką, przy której słówka same wchodzą do głowy malucha, nierzadko razem z rodzimymi nazwami. Skąd brać takie zabawy? Własna kreatywność zawsze się przyda: nazywanie kolorów przy użyciu farb porozlewanych w kuchni albo ekspresywne rysunki na ścianach salonu z pewnością będą skuteczne, ale mogą być też kłopotliwe. Na pewno wygodniej będzie wykorzystać specjalne kanały przeznaczone dla dzieci, tworzone ze znajomością metodyki i potrzeb kilkulatka. Dziecku z pewnością przypadnie do gustu Blippi i jego podróże lub baśnie opowiadane przez panią Booksy na Cool School. Przykłady i opisy wspomnianych kanałów znajdziemy na: earlystage.pl/blog/2020/08/04/kanaly-youtube-dla-dzieci-do-nauki-jezyka-angielskiego. Korzystanie z nich to nauka języka obcego na wesoło i bez wychodzenia z domu. Oczywiście jeśli ktoś chce wychodzić, może poszukać kursu stacjonarnego i to nie jest zły pomysł: Dzieci najchętniej uczą się w grupie i podczas zabawy z rówieśnikami. Dobrze więc zapisać przedszkolaka na kurs języka obcego. Istnieją takie kursy i prowadzą zajęcia w grupach wiekowych dla trzy, cztero i pięciolatków. Zwykle spotkania stacjonarne uzupełniane są lekcjami video i dają szybkie efekty. Przykład takiego kursu znajdziecie tutaj : https://earlystage.pl/pl/kursy/angielski-dla-dzieci-3-5-lat

Jak zachęcić dzieci do nauki języka obcego?

Maluch nie będzie słuchał najbardziej przekonujących tłumaczeń. Ucznia podstawówki z pewnością nie zachęcimy zestawem ćwiczeń ani kolejnym podręcznikiem. Dzieci w wieku wczesnoszkolnym są już dość mocno obciążone edukacyjnymi obowiązkami i kolejna praca domowa nie wzbudzi w nich entuzjazmu. Co innego zajęcia, na których można tworzyć teatrzyki, tańczyć, śpiewać i opowiadać kawały. Można tak uczyć się języka obcego? Można a nawet trzeba. Łatwej zapamiętujemy informacje uruchamiając obie półkule umysłu, a żeby to robić, trzeba włączyć do nauki różne zmysły. Na przykład ruch – poprzez taniec i ćwiczenia, na przykład słuch – poprzez muzykę i rym. Rymowane teksty łatwiej się zapamiętuje, materiał któremu towarzyszą emocje, choćby takie jak śmiech, pozostają w głowach samoistnie. Kiedy pracuje wyobraźnia, działa rym i rytm, słówka w sposób naturalny wzbogacają słownik dziecka. Przykładem szkoły, która stosuje powyższe metody w praktyce jest Early Stage i jej metoda „10 supermocy”. Jakie to moce? Zajrzyjcie tutaj: https://earlystage.pl/pl/metoda. Uwaga – ważne jest także to, żeby metody dostosowane były do typu inteligencji ucznia. Jest wzrokowcem słuchowcem czy kinestetykiem, czyli czy lepiej chłonie wiedzę słuchając, patrząc i czytając, czy wykorzystując ruch i gest? Ostatnia z „supermocy” Early Stage to „Ambitne materiały” – książeczki, malowanki i inne pomoce naukowe dostosowane do odpowiedniego typu inteligencji i tak opracowane, że każde dziecko chętnie po nie sięgnie. Bo cała przyjemność nauki tkwi w tym, by nie zauważyć kiedy język obcy przestaje być obcy.