Ale ma dziewczyna temperament! Tak się mówi, prawda? Ale góra złota dla tego, kto wskaże człowieka, który żadnego temperamentu nie ma. Bo taki lub inny temperament jest nam dany raz na całe życie i nie da się go nie mieć.

Temperament przychodzi na świat razem z nami. To, co wyczyniają z nami w dzieciństwie, ma minimalny wpływ na jego zmiany. Nikt z Was nie znajdzie poradnika pt. „Jak odmienić swój temperament”. Jedynie możemy (i powinniśmy) poznać, o co tu chodzi.

Temperament to zbiór najbardziej stałych cech. Jeśli mówisz, że kogoś znasz, to znaczy, że przede wszystkim masz pewność, jak zareaguje na określone bodźce. To zaś oznacza:

  • Po jakim czasie nastąpi reakcja (są osoby, którym powiesz coś do słuchu, a one nawiążą do tego po dwóch tygodniach).
  • Jaka będzie siła tej reakcji (współmierna do bodźca czy nie? Dotkniesz lekko choleryka, a ten zrobi Ci awanturę z rzucaniem szklankami).
  • Czy ujawni się dla osób postronnych (nie licz, że melancholik będzie opowiadał Ci o swoich dramatach, że w ogóle się zdradzi, że coś czuje).
  • Poza tym temperament człowieka najlepiej poznać po jego ruchliwości (potrzebie zużycia energii – choleryk i sangwinik) i gadatliwości (melancholik w zasadzie jest od tej cechy wolny). To dwie cechy najlepiej demaskujące, co w Tobie siedzi.

Co to oznacza w praktyce?

Czy sądzisz, że jak ktoś daje z siebie wszystko, grając w siatkę po trzy godziny dziennie, to będzie też dynamicznie szorował wannę? Nic z tego! Na temperament nakładają się (zmienne, to prawda, ale czasem bardzo silne) cechy charakteru: lenistwo, punktualność, rzeczowość, pewność siebie, konformizm. One to umieją całkowicie zatuszować temperament lub doprowadzić do tego, że flegmatyczny melancholik w szkole jest sangwinicznym cholerykiem na randce.

Zderzenia

Flegmatyk z cholerykiem zazwyczaj patrzą na siebie jak na rarogi, nie rozumiejąc swoich reakcji i dziwiąc się (często obgadując), jak można prowadzić takie życie. Różnica w tych dwóch temperamentach polega przede wszystkim na sile i czasie reakcji.

Melancholik i sangwinik to dwaj różni ludzie, ale pod względem uzewnętrzniania (sangwinik) lub utajniania (melancholik) swoich uczuć, reakcji, myśli. O ile sangwinik nie umie żyć bez ludzi, bez plotkowania, gadania, brania udziału w czymkolwiek (nawet może dokładnie nie wiedzieć o co chodzi, byle w grupie), o tyle melancholik boi się ludzi, nie wpuszcza ich do swojego świata, chce być sam i jego największym życzeniem jest, żeby się wszyscy odczepili. No, może niekoniecznie wszyscy, bo oczywiście jak melancholik się zakocha, to to nie jest jakieś ­
fiu-bździu sangwinika.

Na marginesie

Jeśli ktoś Cię szczególnie denerwuje, sprawdź (za pomocą obserwacji), czy nie stanowicie po prostu przeciwieństwa temperamentów. Ludzie nie lubiący się, zazwyczaj po prostu nie mają ze sobą nic wspólnego, a tylko wymyślają pozornie racjonalne powody, dlaczego nie znoszą tego drugiego, bo jakoś tak głupio kogoś nie lubić. I dlatego to nielubienie na siłę udowadniamy. A ono po prostu jest i nie trzeba do niego klecić ideologii.

Partnerzy

Teraz wróćmy do źródeł, czyli do Kubusia Puchatka i reszty. Jak wspaniale sprawdza się różnica temperamentów w literaturze… Pozwala natychmiast prawidłowo identyfikować i rozumieć motywy postępowania wszystkich, zróżnicowanych bohaterów. W życiu podświadomie dążymy do tego samego układu. Najlepsze paczki, grupy, zespoły – muszą składać się z osób o możliwie jak najbardziej zróżnicowanych temperamentach, bo inaczej wszyscy będą chcieli rządzić albo wszyscy sobie cichutko usiądą w kąciku. Twoi partnerzy, sympatia, przyjaciel, rodzina, znajomi – to ludzie o najróżniejszych temperamentach. I warto gromadzić jak największą różnorodność w tym zakresie.

Stanowczo odradzam

Kiedy ktoś mnie pyta, kim raczej jestem: sangwinikiem czy introwertykiem? – chce mi się płakać, a nie odpowiadać. Bo takie „prosto z mostu” kojarzy mi się raczej z chęcią popisania się, że się zna takie „mądre” słowa, niż że się chce poznać człowieka. Dlatego jeśli wsadzisz kogoś do szufladki: „flegmatyk” – wiedz, że nie będzie z tym tak łatwo. Każdy rodzaj temperamentu ma coś w rodzaju niewidocznego marginesu, który ujawnia się, gdy człowiek jest doprowadzony do ostateczności. A przecież nie wiemy, co kogo może do tej ostateczności doprowadzić. Dlatego radzę: ostrożnie z terminami; są one bowiem w psychologii wyjątkowo śliskie i zdradliwe.