Czym jest Kronika wypadków miłosnych?

  • Skrótowym, nie pozbawionym sensacji, „gazetowym” zapisem przedziwnych miłosnych perypetii?
  • Opowieścią o pierwszych doznaniach erotycznych dziewiętnastolatka?
  • Elegijnym wspomnieniem „prywatnej ojczyzny”, która „odchodziła w niepamięć przez krajobraz pełen szalonych kwiatów, słodkich zapachów ziół, budzących tajemniczą grozę borów”?

Mit „raju utraconego”

W tamtych czasach Litwa była nieokreślonym obszarem geograficznym, niejasną formacją etniczną, niezdefiniowaną sferą kulturową. W tamtych czasach Litwa była gwałtowną, letnią burzą albo może raczej wnętrzem wygasającego wulkanu, który umierał w ostatnich spazmach…

Ten fragment dyskursu, emanujący urodą języka, jednoznacznie sytuuje Kronikę… w nurcie literatury kresowej, kontynuującej Mickiewiczowski mit „raju utraconego” – Litwy, „kraju lat dziecinnych”, który dla autora Pana Tadeusza miał być potwierdzeniem istnienia ładu na świecie, wbrew udrękom i nazbyt śmiałym pomysłom historii. Mit kresów wschodnich buduje przecież literatura romantyczna; świat Soplicowa określony przez odwieczny, niezachwiany porządek, czar posępnego ukraińskiego pejzażu w Marii Antoniego Malczewskiego, odgłos szlachecko-kozackich potyczek z Zamku Kaniowskiego Seweryna Goszczyńskiego to tylko niektóre elementy kresowej legendy, podjęte później przez Orzeszkową, Wańkowicza, Miłosza. Odnajdujemy ją w powieści Konwickiego, wydanej w 1974 roku, w kształcie zapewne nieco odmiennym, ale równie szlachetnym i życzliwym człowiekowi. Co stanowi bowiem fundament kresowego sposobu myślenia, którego składniki zawiera przecież i Kronika…? Przekonanie o możliwości pokojowego, harmonijnego współistnienia różnych nacji, religii i kultur. A więc swoisty antynacjonalizm, zasada tolerancji, nakazujące pojmować ojczyznę jako miejsce, które może stać się wspólnym domem dla różnych narodowości.
Ten krótki fragment przerywa ciąg wydarzeń fabularnych, pojawia się nagle w powieści jak owa „gwałtowna, letnia burza”. Odsłania główny zamysł tegoż utworu, każe szukać w fabule głębszych sensów.

Dwa plany powieściowe

Kronika wypadków miłosnych rozgrywa się jakby w dwóch planach przestrzennych na pozór zupełnie ze sobą nie powiązanych. Można by rzec, że w zasadzie powieść ma dwie odrębne fabuły, różnych bohaterów uwikłanych w przedziwne problemy. Wspólnym elementem formalnym jest natomiast czas rozgrywających się wypadków; dzieją się one jednocześnie, chociaż w zupełnie różnych miejscach. To właśnie synchronia czasu sugeruje poszukiwanie bliższych związków znaczeniowych pomiędzy tymi dwoma ciągami wydarzeń.

Na pierwszy plan powieści składają się fragmenty „wyjęte” jakby z gazet, z prasy o nie najwyższych chyba ambicjach. Tworzą one zbiór przeróżnych historii i dramatów ludzkich, najczęściej miłosnych. Wystarczy spojrzeć na rejestr tytułów:

  • „Chce szukać męża za granicą”
  • „Zamachy samobójcze”
  • „Krwawy dramat miłosny”
  • „Kradła, ażeby uzbierać na posag”
  • „Potworna zbrodnia studenta” .

Jest to kronika przedziwnych, często nie pozbawionych posmaku skandalu i makabry wypadków. Ale opis owych krwawych wydarzeń, desperackich gestów ma na celu nie tylko uderzyć czytelnika, zaszokować go. Kreuje on bowiem bardzo konkretny obraz świata, który nie spełnia oczekiwań człowieka. Ludzie nie są w stanie znaleźć swojego miejsca, bo w świecie brakuje ładu moralnego, stąd też podejmują z nim tak drastyczny w formie i skutkach dialog.

Drugi plan powieści stanowi również swoistą kronikę wypadków, jest zapisem miłosnych perypetii młodego chłopca Wicia. Czas akcji jest dokładnie określony – wiosna roku 1939, prawdopodobnie kwiecień (bohater przyjeżdża na święta wielkanocne, za trzy tygodnie zdaje maturę). Data wskazuje wyraźnie na pewien przełom tak w sensie historycznym (wrzesień 1939 r.), jak i prywatnym (matura Wicia), sugeruje, że rzeczywistość już niebawem zmieni swój kształt, dlatego należy ocalić go od zapomnienia, utrwalić w pamięci to, co bliskie i drogie, zanim wojna ostatecznie zamknie kolejny rozdział historii.

Mityzacja świata

Owo ocalenie dokonuje się w powieści za pomocą zabiegu mityzacji, który polega na nadawaniu religijnych, sakralnych znaczeń elementom świata przedstawionego, dzięki czemu nabierają one symbolicznych znaczeń. Stąd też w zasadzie nie sama fabuła, ale przestrzeń, rajska dolina staje się głównym tematem powieści.

Fabuła zostaje wpisana w litewski pejzaż małego miasteczka znajdującego się niedaleko Wilna. Miejsce to bardzo szczególne, określone za pomocą kilku typowych rekwizytów takich jak: wzgórze, rzeka, dolina, kościół, krzyż powstańczy z 1863 roku. Nadaje im autor rangę znaków świętych, są przecież elementami większej całości, pełnej głębokich sensów. Rodzinne miasteczko Wicia to przestrzeń mityczna, zamknięta, tworząca, podobnie jak Mickiewiczowskie Soplicowo, swoisty mikrokosmos określony przez odwieczny ład. To, co mieści się na zewnątrz, dworzec, tory kolejowe, symboliczna furtka do innego świata, jest obce, nieprzychylne, niezrozumiałe.

Kreacja bohaterów również została podporządkowana arkadyjskiej wizji świata. Główny bohater powieści Witek stoi u progu dojrzałości zarówno tej szkolnej jak i biologicznej. Romans Wicia z Aliną, córką pułkownika, wpisuje autor w świat natury, której bujność i urodę poznają kochankowie wszystkimi zmysłami, dostrzegając jej każdy detal: widzą muszki biegające wokół kwiatu, słyszą rżenie koni i stukot końskich kopyt o podłoże. Stąd też powieść wypełniona jest obserwacją koloru, dźwięku, a przede wszystkim zapachu: pachną kwiaty, zioła, igliwie, letnia noc… To wreszcie nad rzeką, na łonie natury dochodzi do miłosnego spełnienia, po którym bohaterowie, niczym kochankowie szekspirowskiej tragedii, łykają trujące poziomki po to, by zachować kształt miłości.

Wicia i Alinę otaczają ludzie nad wyraz oryginalni, tak pod względem wyglądu jak i zwyczajów, upodobań, nawyków. Czas się dla nich zatrzymał, historia zdaje się nie istnieć. Żyją w swojej „prowincjonalnej galaktyce” swoim rytmem, swoją tradycją. Znakiem stałości tegoż świata mogą być chociażby siostry Olimpia i Cecylia oraz ich adorator Lowka, których ciągle widzimy w tej samej sytuacji: tańczących przy dźwiękach standardu „Jesienne róże”, wydobywających się ze starego, zużytego patefonu.

Świat litewski jest światem spójnym, pełnym ładu, życzliwym i bezpiecznym. Otwarty ku człowiekowi, spełnia jego oczekiwania, pozwala mu zaistnieć. W niczym nie przypomina kształtu rzeczywistości, którą kreśli pierwszy plan powieści, rzeczywistości pełnej potworności i makabry. Stanowi raczej jej polemiczną wersję, bo określoną przede wszystkim przez pierwiastek arkadyjski. Lecz należy pamiętać, że ów RAJ, ARKADIĘ obserwujemy w momencie rozpadu, a ten fakt wprowadza w przestrzeń mitu element KATASTROFY, wszak:

Umiera ziemia guślarzy i wróżbitów, umiera ziemia proroków i mesjaszy, co już nie zdążyli zbawić świata. W tym wiecznym pochodzie zwycięskiej cywilizacji, w niewiadomą przyszłość zdeptano łąki, spalono bory, otruto embriony geniuszu…

Facebook aleklasa 2

Zobacz:

Małe ojczyzny – motyw literacki