Jean Arthur Rimbaud – poeta wyklęty przez społeczeństwo. Był uosobieniem romantyczno-modernistycznego mitu artysty skłóconego ze światem. Miał pasjonującą biografię, nietuzinkową osobowość i niezwykłą, poetycką wyobraźnię. Żył szybko, tworzył krótko – zaledwie przez kilka lat – ale to wystarczyło, by uznać go za prekursora symbolizmu.

Biografia

Życie Rimbauda (1854-1891) otacza aura sensacji i skandalu. Wiódł awanturniczo-artystyczny żywot, szalony i w efekcie tragiczny. Trochę jak Villon, trochę jak lord Byron. W wierszu Moja bohema napisał:

Włóczyłem się – z rękoma w podartych kieszeniach,
W bluzie co już nieziemską była bluzą,
Szedłem pod niebiosami, wierny ci, o Muzo!
Oh! lá lá! Co za miłość widziałem w marzeniach!…

Młody i niepokorny swoje burzliwe życie rozpoczął od ucieczki z domu. Pochodził z typowej mieszczańskiej rodziny. Dusił się w atmosferze przyziemności, kultu pieniądza i materialnego dostatku. Nie pociągała go możliwość odniesienia życiowego sukcesu, kariera, stanowiska. Nie chciał być mieszczuchem opływającym w dobra doczesne. Gardził własną warstwą i swoją pogardę zaczął manifestować w domu rodzinnym. Awanturował się z matką, kobietą o mocno ograniczonym horyzoncie intelektualnym. Jej umysłowość nie mogła pojąć ani artystycznych skłonności syna, ani innego sposobu widzenia świata. Konflikt matki i syna stał się czymś nieuchronnym. Młody Rimbaud nie widział innego wyjścia, jak uciec z domu. Tak też uczynił. Własna niezależność okazała się silniejsza niż więzy krwi.

Od tego momentu rozpoczął żywot artysty cygana, włóczęgi, który nie dba o dzień jutrzejszy, oddycha wolnością i pisze wiersze. Miał poczucie, że nic go nie ogranicza i nic nie przeraża. Był panem samego siebie, w wierszu Moja bohema zwierzył się, że włóczęga była niczym metafizyczne doświadczenie, przekraczanie granicy między tym, co ziemskie i zaziemskie.

Przypuszcza się, że na początku swojego niezależnego życia brał udział w Komunie Paryskiej. Przypuszcza się, bo nie ma na ten temat jednoznacznie i bezpośrednio potwierdzających źródeł. Uczestnictwo Rimbauda w tej rewolucji jest możliwe. Znany był ze swych radykalnych przekonań, sympatyzował z rewolucjonistami, już wcześniej głosił pogląd o nieuchronnej katastrofie burżuazyjnego świata, porządku społecznego, wartości, jakie przyniósł XIX wiek.

Dalsze koleje losu poety to materiał na barwną, awanturniczą powieść. Wraz z przyjacielem Paulem Verlaine, francuskim poetą o równie buntowniczym usposobieniu, podróżował Rimbaud po Europie. Razem przemierzyli Francję, Belgię, Anglię. Bez konkretnego celu, z góry ustalonej trasy. Zaistniała się jakaś zachłanna potrzeba doznań, doświadczenia wszystkiego, nawet ciemnych stron życia. Absolutna wolność wiązała się z odrzuceniem wszelkich norm, konwenansów, hedonizmem, nadużywaniem alkoholu…

Wędrówka Rimbauda nie była jedynie podróżą w przestrzeni, lecz jednocześnie przeżyciem egzystencjalnym, poszukiwaniem dowodów na wartość istnienia, których w rzeczywistości nie znajdywał. Stopniowo zaczął wygasać zapał do tworzenia literatury. Pojawiło się zwątpienie w jej sens. Swój ostatni tekst napisał poeta, mając zaledwie 18 lat.

W czasie europejskiej włóczęgi przyjaźń obydwu artystów pogłębiła się. Rimbaud pozostał pod silnym wpływem starszego o dziesięć lat Verlaine’a. Skutki tego uwielbienia okazały się tragiczne. Mimo wspólnych przeżyć, wzajemnej sympatii często dochodziło między nimi do kłótni. W czasie jednej z nich Verlaine strzelił do Rimbauda. Zranił go, na szczęście nie śmiertelnie, ale był to dramatyczny koniec ich przyjaźni i wspólnej wędrówki.

Rimbaud uciekł z Europy – przed rozgłosem i przed własną legendą poety wyklętego przez ludzi. Jako artysta doszedł do skrajnego poglądu, że uprawianie sztuki jest nie tylko bezsensowne, ale wręcz niemoralne. Zakwestionował wartość swojej poezji i zapragnął całkowitej odmiany w życiu. Nieobliczalny jak zawsze w swoich poczynaniach wyruszył w głąb Czarnego Lądu. I tam doznał wielu barwnych przygód, między innymi handlował kością słoniową, bronią i niewolnikami. Trudno uwierzyć, że ten niegdysiejszy bałwochwalca sztuki i wróg materializmu teraz stał przed perspektywą zbicia wielkiej fortuny. Niewykluczone, że mogłoby do tego dojść, gdyby nie ciężka choroba, która zmusił go do powrotu do Francji. Poddany został amputacji nogi, ale to nie uratowało mu życia. Zmarł w szpitalu w Marsylii w 1891 roku w wieku 37 lat.

Twórczość

W historii literatury nie ma drugiego takiego artysty jak Rimbaud. Tworzył zaledwie przez kilka lat, od 15. do 18. roku życia. W tak młodym wieku napisał genialne utwory. Rimbaud był fenomenem, którego z niczym nie da się porównać. Przeżył moment poetyckiego olśnienia, niezwykłej fascynacji, a potem nagłego zniechęcenia i całkowitej rezygnacji. Przez tych kilka lat napisał wiele wierszy i dwa zbiory metaforycznej prozy Iluminacje i Sezon w piekle.

Pozostawał pod silnym wpływem poezji Baudelaire’a, zarówno tej naturalistycznej, jak i symbolicznej. Zaczął tworzyć jako poeta naturalista. Wiersze utrzymane w tej poetyce, chociaż miejscami poruszające, nie zyskały szczególnego uznania.

Symbolizm

Przełomem stało się sięgnięcie po symbol, wizję, fantasmagorię. Rimbaud wprowadził absolutnie nowatorskie techniki poetyckiego obrazowania, tworząc wizje z pogranicza jawy i snu. Eksperymentował. Wykorzystywał wieloznaczność symbolu.

Jednym z najlepszych przykładów realizacji poetyki symboliczno-wizyjnej jest wiersz Statek pijany, najgłośniejszy utwór Rimbauda. W tej poetyckiej opowieści o żegludze uruchomił autor prawdziwy żywioł poetyckiej kreacji, odsłaniając tym samym sens modernistycznej sztuki:

Celem artysty nie jest naśladowanie rzeczywistości i opisywanie jej z detalami, ale wyrażanie siebie poprzez swobodny, niczym nieskrępowany, szalony akt tworzenia.

Nic dziwnego, że surrealiści uznali Rimbauda za duchowego patrona swojej twórczości. Autor Statku pijanego jako jeden z pierwszych artystów zapoczątkował rewolucję w sztuce nie tylko modernistyczną, ale rewolucję XX wieku.

Miał również udział w tworzeniu podstaw impresjonizmu.

W swoich poszukiwaniach nowatorskich środków wyrazów wpadł na pomysł, by samogłoskom przypisać konkretne barwy:

A czerń, E biel, I czerwień, U zieleń, O błękity,
Tajony wasz rodowód któregoś dnia ustalę…

napisał w sonecie Samogłoski, nawiązując bezpośrednio do Oddźwięków Baudelaire’a. Dźwięki mowy przełożył na kolory. Połączył ze sobą efekty wizualne i akustyczne. Odsłonił istotę zjawiska synestezji, czyli upodobania do łączenia ze sobą zjawisk zmysłowych. Uświadomił, że poezję czyta się nie tylko wzrokiem, ale można ją chłonąć innymi zmysłami. Przybliżył ją malarstwu i muzyce.

Jean Arthur Rimbaud był w istocie poetą niezwykłego formatu. Z racji krótkiego czasu, w którym tworzył, jego dorobek nie jest, rzecz jasna, zbyt obszerny ale niesłychanie znaczący, zwłaszcza jeśli idzie o rozwiązania formalne. Tematy, jakie podejmował – bunt przeciwko mieszczańskiemu światu wartości, poczucie bezsensu egzystencji, niemożność porozumienia i samotność człowieka – dzięki nowatorskim ujęciom uzyskały nowy, artystyczny wymiar. Młody, genialny, szalony i tragiczny stał się Rimbaud symbolem swojej epoki.

 

Najważniejsze dzieła

Statek pijany

To rozbudowany do rozmiaru dwudziestu pięciu regularnych strof poemat o szalonej podróży morskiej statku, który, zerwawszy się z więzów holowników, wypłynął na pełne, bezkresne morze, by doznać smaku wolności i nieograniczonej swobody. Obraz żeglugi tworzy ciąg fantastycznych, odrealnionych ujęć budowanych za pomocą wizjonerskich metafor: „kąpałem się w wielkiej pieśni Morza”, „Marzyłem noc zieloną wśród śniegów olśnienia”, „Potrącałem, czy wiecie? Florydy bajeczne/ Z chaosem ócz panterzych i kwiatów …”, „Archipelagi gwiezdne widziałem! Wysp roje…”. Spiętrzenie wizji jest tak wielkie, że w efekcie otrzymujemy poetycką opowieść z pogranicza snu, która nie jest tylko w dosłownym znaczeniu opisem spektakularnej żeglugi, ale symbolem upojenia wolnością, obrazem pejzażu duszy zachłyśniętej swobodą. Przeżycia wewnętrzne zostały przełożone w wierszu na symboliczne wizje.

Radość wyzwolenia z wszelkich nakazów i obowiązków kontrastuje jednak z końcowym wyznaniem: „Pielgrzym wieczny […] Ja tęsknię do wybrzeży odwiecznych Europy”.

W następstwie pojawia się kolejny symbol – błotnista kałuża. Ograniczona w swoich rozmiarach, nijaka w porównaniu z bezkresnym morzem staje się znakiem marnej, ziemskiej rzeczywistości. A jednak ten, który doświadczył wolności, tęskni za nią przesycony nadmiarem wrażeń.

W Statku pijanym odsłania Rimbaud paradoksy ludzkiego istnienia, dramatyczną niemożność znalezienia sensu egzystencji, bo wolność to radość wyzwolenia, ale także samotność, przynosi jedynie chwilowe ukojenie, a potem człowiek zaczyna marzyć o tym, czego wcześniej nienawidził. Czy może być większy paradoks?