Czy Yuval Noah Harari zna dorobek Stanisława Lema? Nie mamy na to żadnych dowodów. Jeżeli nie miał okazji do zapoznania się z dorobkiem autora „Summy Technologiae”, to zdecdyowanie powinien to nadrobić.
Yuval Noah Harari pisze historię przyszłości w trybie syntetycznym. Upraszcza, porządkuje, układa wielkie narracje. Jego książki są klarowne, komunikatywne, niemal dydaktyczne — mają przekonywać, nie komplikować. To precyzyjna konstrukcja, w której każde pojęcie znajduje swoje miejsce, a chaos zostaje ujarzmiony.
Stanisław Lem nie ufa gładkim syntezom. Nie wierzy w łatwe modele świata. Tam, gdzie Harari nakreśla śmiałe szerokie panoramy, Lem wprowadza elementy zakłócające: paradoksy, ślepe zaułki poznania, sytuacje, w których rozum okazuje się bezradny wobec rzeczywistości. Jego wizje przyszłości pozostają odważnym eksperymentem myślowym, często jednak zakończonym porażką poznania.
W wypadku tych dwóch wybitnych autorów wielkich narracji o człowieku i jego przyszłości mamy do czynienia z prawdziwym pojedynkiem wagi ciężkiej. Chociaż jeden z nich jest utytułowanym absolwentem prestiżowych uniwersytetów, który dysponuje całym zapleczem asystentów i nieograniczonym dostępem do informacji, a drugi był genialnym, bezkompromisowym samoukiem, odciętym od świata żelazną kurtyną. Nie chodzi jednak o udowadnianie wyższości jednego myśliciela i futurologa nad drugim: przekonywanie, że jeden ma rację, a drugi się myli. Rzecz w tym, że operują na różnych poziomach. Harari proponuje kartografię — uproszczoną, użyteczną, ale zawsze redukującą złożoność. Lem bada samą możliwość tworzenia mapy. Pyta: co jeśli rzeczywistość jest nieprzekładalna na nasze schematy poznawcze? Co jeśli język, którym próbujemy ją opisać, jest z definicji niewystarczający? Dlatego w świecie Lema nie ma komfortu intelektualnego. Jest za to nieustanne poczucie, że coś wymyka się rozumieniu — i że być może zawsze będzie dla nas niedostępne.
Można oczywiście znaleźć szereg punktów stycznych i podobieństw, poza samym spektrum poruszanych tematów. Obaj interesują się relacją człowieka z technologią, przyszłością inteligencji, granicami ludzkiej kontroli, ewolucją rozumu i nieuchronnym wejściem w transhumanizm. Ale tam, gdzie Harari formułuje tezy, Lem stawia pytania. Tam, gdzie Harari zamyka wywód, Lem go otwiera.
Czy Harari czytał Lema? Nie ulega wątpliwości, że powinien to zrobić!
