Autor
Stefan Żeromski (1864-1925) – przedstawiciel Młodej Polski. Zakochany w Górach Świętokrzyskich. Autor m.in. Ludzi bezdomnych (lektura w liceum), Przedwiośnia (ekranizowanego niedawno), Syzyfowych prac (lektura w gimnazjum) oraz wielu nowel i opowiadań (wśród nich Siłaczka – Wasza lektura).

Tytuł
Zgromadzeni przy ognisku słuchają odgłosów rąbanych drzew. I ten monotonny odgłos wywołuje wspomnienia, przynosi echa pamięci.
O czym mówi leśne echo? O dawnych legendach.

Gatunek literacki
Nowela
Dotyczy jednego wydarzenia (opowieść generała). Wyraźny punkt kulminacyjny i puenta. Ograniczona liczba osób i motywów.

Miejsce akcji
Bardzo dokładnie określone. Lasy świętokrzyskie niedaleko Suchedniowa. Wydarzenia, o których opowiada generał Rozłucki, miały miejsce przy karczmie Zagoździe, na drodze z Zagnańska ku Wzdołowi.

Czas akcji
Około 20 lat po powstaniu styczniowym, czyli lata 80. XIX wieku. Lato, wieczór.

Kompozycja
Bardzo charakterystyczna kompozycja ramowa. Najpierw mamy rozmowę w lesie – narratorem jest chłopiec, a generał Rozłucki uczestnikiem wydarzenia. Potem generał Rozłucki zaczyna wspominać. I teraz nie jest już jedynie uczestnikiem, staje się narratorem. To właśnie kompozycja ramowa. Pierwsze wydarzenie jest ramą kompozycyjną dla następnego.

 

Zagadnienie

Rymwid – zdrajca czy bohater?

Zachował się jak zdrajca, bo:

  • Potajemnie opuścił armię carską.
  • Złamał przysięgę wojskową.
  • Nie stawał do otwartej walki, ale prowadził wojnę podjazdową.
  • Walczył przeciwko tym, z którymi kiedyś się przyjaźnił.

Zachował się jak bohater, bo:

  • Wolał umrzeć, niż skorzystać z łaski.
  • Wyrok przyjął z honorem.
  • Nie pozwolił zasłonić sobie oczu.
  • Przed śmiercią pożegnał się z plutonem egzekucyjnym.

 

Zakończenie

Nie jest do końca jasne. Generał nie odpowiada na pytanie Olszakowskiego o ostatnią wolę Rymwida. Widać, że Rozłucki nie chce odpowiadać. Dlaczego? Nie wypełnił woli bratanka i jest mu wstyd, bo postąpił niehonorowo? A może potajemnie wypełnił, ale nie chce się do tego przyznać? Olszakowski po swojemu skomentował reakcję generała. Uznał, że życzenie Rymwida nie zostało spełnione.

Dwie niespełnione prośby

Generał Rozłucki wspomina, że jego brat prosił przed śmiercią o otoczenie synów szczególną opieką. Generał tej prośby nie spełnił. Co więcej, sam przyczynił się do śmierci bratanka. Niby dlaczego miałby wypełnić wolę Rymwida?

 

Bohaterowie

Generał Rozłucki – „ramolcio dobrze zakonserwowany”, „był Polakiem i ostentacyjnie mówił po polsku, nawet w urzędach”.
Jest najważniejszą osobą w noweli. Szanowany przez innych uczestników spotkania, wyraźnie się od nich odcina. W życiu kieruje się przede wszystkim żołnierskim honorem. Rozkaz to dla niego świętość.

  • W czasie powstania
    Patriotyzm Rymwida określał mianem bredni. Najdziwniejsze jest jego zachowanie w momencie egzekucji powstańca. Obserwując z daleka przygotowania do rozstrzelania, generał marzy tylko o tym, aby Rymwid umarł, zanim rozlegnie się wystrzał. To oczywiście pragnienie niemożliwe do spełnienia. Generał chce zdjąć z siebie odpowiedzialność za śmierć bratanka. Chwilę później z dumą patrzy na hardą minę Rymwida, podoba mu się zachowanie bratanka. Wydaje się, że na moment zapomniał o tragizmie sytuacji.
  • Dwadzieścia lat później
    To już stary mężczyzna, dymisjonowany generał. Co skłoniło go do tak smutnej opowieści? Może wyjątkowość sytuacji, atmosfera letniej nocy w środku puszczy? Wyznanie generała nie jest dla niego łatwe, widać, że nadal bardzo przeżywa śmierć bratanka.

Trudny do jednoznacznej oceny – otwarcie przyznaje się do polskości, ale walczył przeciwko narodowemu powstaniu. Kochał bratanka, ale podpisał wyrok śmierci na niego. Był bardzo honorowy, ale nie można mieć pewności, czy spełnił ostatnią wolę Rymwida. Wszystko wskazuje na to, że tak się nie stało.

Podleśny Guńkiewicz – pozytywna postać. Określany przez narratora jako poczciwy. Lubi wypić. Prosty człowiek, znający każde drzewo w lesie. To on przed laty postawił krzyż na pamiątkę śmierci Rymwida.

Wójt Gała – otrzymał od władz rosyjskich medal za pomoc w stłumieniu powstania. Niejasny jest jego stosunek do powstańców. To on wspólnie z Guńkiewiczem postawił krzyż dla Rymwida i prawdopodobnie też celowo wskazywał rosyjskim wojskom fałszywe tropy (chociaż to nie zostało w tekście sprecyzowane, wynika jedynie z aluzji Olszakowskiego).

Narrator – kilkunastoletni chłopiec, uczeń, który właśnie otrzymał promocję do trzeciej klasy. Znakomicie charakteryzuje poszczególne osoby, zwraca uwagę na ­szczegóły, z humorem opisuje zachowanie Knopfa, a Olszakowskiego z wyraźną niechęcią. Czuje się wyróżniony, że może wziąć udział w prawdziwie męskim spotkaniu. Zafascynowany słucha opowieści generała, widać, że ­zrobiła na nim ogromne wrażenie. Wstrzymuje się od sądów na temat śmierci Rymwida. Nie mógł uczestniczyć w wydarzeniach sprzed lat, więc ich nie komentuje.

Jan Rozłucki, Rymwid – młody, dumny patriota. Pochodził z polskiej rodziny, ale jego ojciec i stryj służyli w rosyjskiej armii. Ożeniony z Polką, miał syna (sześcioletniego w momencie śmierci Rymwida). Służył w armii carskiej. Na wieść o wybuchu powstania narodowego bez wahania porzucił służbę i wstąpił do oddziału powstańczego. Przez wiele miesięcy doskonale dowodził powstańczym oddziałem, okazując się znakomitym taktykiem. Przed sądem zachowywał się bardzo odważnie, był hardy, kilkakrotnie przyznawał, że nie żałuje swojego wyboru. Świadomie dokonał wyboru i wiedział, że musi ponieść konsekwencje swego czynu. Umiera dumnie, nie pozwala, aby zawiązano mu oczy. Ostatnim życzeniem Rymwida jest, aby syn jego został wychowany jak Polak i aby dowiedział się, w jaki sposób zginął ojciec. Tuż przed śmiercią żegna się ze swymi dawnymi podwładnymi, którzy teraz są jego plutonem egzekucyjnym.

Geometra Knopf – bardzo zabawna postać. Opis dziwacznych przyzwyczajeń Knopfa jest humorystycznym akcentem noweli. „Chodzący katar żołądka, zeschły neurastenik”. Nie nadawał się do życia na wsi, nie lubił szczekania psów, piania kogutów. W obecności generała starał się być dowcipny, co narrator określa jako „fenomen na przestrzeni trzech guberni”. Knopf jest niezwykle poruszony opowieścią generała. Świadczy to o dużej wrażliwości geometry.

Pisarz gminny Olszakowski – paskudny typ. Dorobkiewicz, łapówkarz, wyzyskiwacz, donosiciel. „Notoryczny łapownik, zdzierca chłopów, wyzyskiwacz Żydów, najznakomitszy wymijacz prawa…” Jego absolutnie nie wzruszyła historia Rymwida. Ze złośliwym uśmiechem dociekał, co też stało się z synkiem powstańca. Był Polakiem, ale na pewno nie patriotą. Śmierć Rymwida uważał za słuszną karę, a ostatnia wola skazanego nawet go ubawiła.

Uwaga!
Istnieje wyraźny podział między mówiącym (generałem) a jego słuchaczami. Mimo że decyzję generała można oceniać negatywnie, to jednak jego osoba wzbudza szacunek. A nie można tego powiedzieć o pozostałych mężczyznach zgromadzonych przy ognisku. Guńkiewicz wzbudza sympatię, Knopf bawi, Olszakowski irytuje. Prawie niczego nie dowiadujemy się o obecnym również ojcu narratora.

 

Praca domowa

Czy Rymwid, bohater Ech leśnych Stefana Żeromskiego, był zdrajcą czy bohaterem? Przygotuj argumenty do dyskusji.

Zachował się jak zdrajca, bo:

  • potajemnie opuścił carską armię
  • złamał przysięgę wojskową
  • prowadził podjazdową wojnę, nie stanął do otwartej walki
  • walczył przeciwko swoim byłym przyjaciołom

Zachował się jak bohater, ponieważ:

  • wolał umrzeć, niż skorzystać z prawa łaski
  • wyrok przyjął z honorem
  • nie pozwolił zasłonić sobie oczu
  • przed śmiercią pożegnał się z plutonem egzekucyjnym

 

Wypracowanie

Napisz list, jaki Rymwid mógłby wysłać przed śmiercią do swojego syna.

Jak to napisać?
Postaraj się, aby Twój list był nasycony emocjami, nie zawierał jedynie suchych informacji. Celem pracy jest także ukazanie sceny sądu, tak jak to widział Rymwid – w noweli jest to przekazane we wspomnieniach generała.

Wstęp

Lasy świętokrzyskie, karczma Zagoździe, 1864, noc

Synu mój!

Kiedym Cię opuszczał, byłeś dla mnie Piotrusiem. Teraz, kiedy czytasz ten list, jesteś już pewnie Piotrem i każesz zwać się mężczyzną, nie chłopcem. Wierzę, że list ten do Twoich rąk trafił, i z tą nadzieją na śmierć się szykuję. Nie wiem, co ludzie powiedzą Ci o ojcu i o sprawie, za którą zginął. Więc zaklinam, choćby od lat karmili Cię nienawiścią i pogardą dla mnie, list ten przeczytaj, dowiedz się prawdy. Tyleś mi winien, jako mój syn.

Rozwinięcie

Od małego byłem chowany po wojskowemu. Ojciec – oficer, stryj także. Brat do armii poszedł, więc i ja poszedłem. Służba w carskim wojsku łatwa nie jest, dyscyplina taka, że wielu nie wytrwało. Ale dla mnie to chleb był powszedni, bom nigdy nie był rozpieszczany. Ojciec miał twardą rękę, stryj również. Awansowałem więc i na miano dobrego żołnierza szybko zasłużyłem. Dopóki walki na wschodnich obrzeżach imperium się toczyły, dowództwo armii miało ze mnie pożytek. Ale kiedy doszły do nas słuchy o powstaniu i o tym, że my, Polacy, mamy stanąć z bronią przeciwko Polakom, którzy przecież za naszą wolność życie chcą narażać… Coś we mnie się przerwało. Jakaś fala żalu, złości na ojca, stryja i wszystkich tych, którzy chcieli, żebym język zapomniał, żebym polskości się wyrzekł. Podjąłem decyzję – dołączę do nich, znajdę braci i będę walczyć do upadłego. Z dnia na dzień oczekiwałem okazji, aby szeregi armii opuścić. Lecz czasem jakaś taka żałość mnie ogarniała, że muszę zdradzić tych wiernych żołnierzy, oddanych mi, że muszę złamać przysięgę, w którą tak długo święcie wierzyłem. I że oni odtąd o mnie jak o zdrajcy mówić będą. Bo nie ma, synu, dla żołnierza nic cenniejszego ponad honor. A ja właśnie miałem swój honor zamienić na łachmany i zimne noce w bagnach i błotach. Odszedłem. Stryjowi zostawiłem list. Tłumaczyłem, wzywałem, żeby w moje ślady poszedł, bo przecież żołnierz tak doskonały przydałby się sprawie. Ale nie wierzyłem, że posłucha. On kochał tylko armię. A potem los sprawił, że nasze drogi w tak okrutny sposób się przecięły.

Bandami nas nazywali, zbójami. A jakże mieliśmy walczyć, jak nie podstępem? Na nas nie czekała ciepła kwatera i menażka pełna zupy. Bywały dni, kiedy nic żem w ustach nie miał, oprócz wody z rzeki. Brakowało koni, brakowało dział. Ale mieliśmy serca dzielne i mężne. Do końca, nawet teraz, gdy sprawa już przegraną się okazała. Wreszcie przyszła ostatnia dla mnie bitwa. Pojmali mnie ci, którzy kiedyś przede mną salutowali. I widziałem, że ciężko im było.

Zaprowadzili mnie do kwatery. Sąd miał się odbyć jak najszybciej. Wiadomo, na sądzie jeden może tylko zapaść wyrok. Śmierć. Tak ze zdrajcami robią. A ja jestem zdrajcą. Wolałem od razu, w lesie paść, niż w więzieniach gdzieś gnić. I teraz wiem, że z woli stryja zostanę tu w lesie, w którym każde drzewo znam, każdy dół i wykrot. Świeca dopala się, za oknem już świt. Żołnierze, moi druhowie, kopią dół. Grób dla mnie, jeszcze żywego. Przede mną Twoja fotografia, na niej najdroższa mi osoba. Gdybyś Ty wiedział, jak mi ciężko, że nigdy Cię już nie zobaczę.

Sąd. A wśród sędziów stryj mój, do którego kiedyś biegłem pocieszenia szukać. Nie wiem, komu trudniej było w tej chwili. Chyba jemu, bo mnie już śmierć nie dziwiła i nie przerażała. Szybko to się potoczyło. Kilka pytań, krótkie odpowiedzi. Jedynie kapitan Szczukin nie wytrzymał i od zdrajców mnie wyzwał, krzywoprzysięzców. Żal do mnie miał, bom pod nim służył. Jeno, że mnie już sądy ludzkie nie obchodziły, ja już przed Bogiem zdawałem sprawę. Przed Bogiem i Tobą, mój mały synku. Zanim mnie wyprowadzili, ostatnią swą wolę prosto w twarz stryjowi powiedziałem. Zażądałem, abyś na Polaka był chowany i prawdę o ojcu poznał.
Synu! Jesteś Polakiem i nikt nie ma prawa tego zmienić, poza Tobą samym. Nie wstydź się polskości, bo to wielka i piękna, choć boles­na rzecz. Oby Bóg sprawił, żebyś dorastał w wolnej Ojczyźnie i nigdy nie musiał stanąć przeciwko tym, których kochasz. Piszę to i sam w to nie wierzę. Walczyliśmy do ostatniej krwi, z największym poświęceniem, i wszystko na nic. Za mało nas było, za mało. Wiele lat jeszcze musi minąć, zanim Polska wolna będzie.

Ostatnią wolą skazańca zobowiązałem stryja mego, żebyś na Polaka był wychowany. Stryj człowiekiem honoru jest, więc, choć ten nakaz nie po jego myśli, to jednak sprzeciwić mu się nie powinien. Ostatnia wola zmarłego jest święta. Ale jak jest naprawdę, tego nie dowiem się nigdy. Chcę, żebyś wiedział, że nie mam żalu do nikogo spośród tych, którzy mnie skazali. Wyrok ten sam na siebie wydałem, kiedym opuszczał rosyjską armię w poszukiwaniu rodaków. Na śmierć gotowy jestem i jak żołnierz ją przyjmę. Gdybym jeszcze wiedział, że moja wola spełnioną została. O ile lżej byłoby mi umierać. Ale tego nie dowiem się nigdy…

Zakończenie

Synu, idą po mnie. Czas i nam się żegnać. Pamiętaj o ojcu swym i pamiętaj, żeś Polakiem.
Jeszcze Polska nie zginęła
Jan Rozłucki Rymwid

 

Zobacz:

Nowele pozytywizmu

Przedstaw najważniejsze nowele pozytywizmu

Pozytywizm – złoty wiek nowelistyki polskiej

Tematy pozytywistycznej literatury

NOWELE pozytywistyczne