Jakie egzaminy zdawali bohaterowie Waszych szkolnych lektur? Byli kujonami czy leserami? Czego nauczyły ich egzaminy? Sprawdzały zasób wiedzy, czy może coś jeszcze?

Kiedy w temacie pracy pojawi się słowo: EGZAMIN, nie panikuj. Przypomnij sobie, którzy z bohaterów przeczytanych przez Ciebie książek zdawali jakieś egzaminy lub przygotowywali się do nich.

Zadaj sobie kilka podstawowych pytań.

  • Jak podchodzili do tych egzaminów?
  • Czy byli pilnymi uczniami?
  • Jaką rolę spełniał w ich życiu dany egzamin?
  • Był sprawdzianem wiedzy, a może okazją do wykazania się sprytem i umiejętnością oszukiwania?

O jakich cechach zdających i egzaminatorów mówi dana lektura? O uczciwości czy skłonności do oszustwa, sprawiedliwości czy skorumpowaniu?
Czy bohaterowie dają przykład, jak wytrwale pracować nad sobą, czy przeciwnie, są typowymi bumelantami? I czy egzamin daje im coś poza wiedzą? Może uczy jakiejś życiowej mądrości, ćwiczy jakąś cechę charakteru?

I wreszcie: jakie inne funkcje może pełnić w utworze egzamin? Czasami bywa on jedynie metaforą. No… właśnie, czego?
Oto garść moich obserwacji, do których Wy zapewne dorzucicie swoje.

Szalone ambicje

Pamiętasz, jak zdawała egzaminy Ania z Zielonego Wzgórza?
Przeżywała typowe kujońskie rozterki. Zawsze chciała wypaść jak najlepiej. Nie tylko dlatego, że była osobą ambitną, uczyła się świetnie i chciała widzieć tego efekty, nie chciała rozczarować swoich nauczycieli i opiekunów, ale również dlatego, że rywalizowała z Gilbertem Blythe, swoim kolegą z klasy i wrogiem numer jeden. Ania z zapałem śledziła wyniki jego i swoich egzaminów. Chciała być zawsze pierwsza, ale czasem nie udawało się jej wyprzedzić Gilberta.

Anię możecie podawać jako przykład osoby nadmiernie ambitnej i nadwrażliwej. Kiedy będziecie pisać o ludziach, którzy przesadnie się denerwują, niepotrzebnie stresują siebie i otoczenie zdawanymi egzaminami – możecie przywołać ten przykład…

Szatańska przebiegłość

Nie był tak pilnym i ambitnym uczniem bohater „Szatana z siódmej klasy” Kornela Makuszyńskiego. Adaś i jego koledzy mieli wprawdzie ambicje, żeby dobrze zdać maturę z historii, ale oszukiwali swojego roztrzepanego nauczyciela, jak tylko mogli.
Adaś rozpracował system, według którego profesor pytał swoich uczniów. Dzięki temu każdy wiedział, kiedy zostanie wywołany do odpowiedzi i był znakomicie do niej przygotowany. Tyle że… profesor nie miał pojęcia o tym, że jego uczniowie znają tylko wąskie partie materiału, a do zbliżającej się matury zupełnie nie są przygotowani. Podstęp uczniów nie wydałby się nigdy (no… może dopiero na egzaminie), gdyby pewnego razu roztrzepanemu nauczycielowi nie skleiły się kartki w dzienniku…

Trudno odmówić Adasiowi inteligencji, ale nie polecamy jego metody. Jak jego klasa zdała maturę? Czy chłopcom (bo było to męskie, przedwojenne gimnazjum) udało się nadrobić zaległości? O tym Makuszyński nie pisze. Miejmy nadzieję, że szatański wynalazek nie zemścił się na nich na egzaminie dojrzałości. A może „szatan” Adaś wynalazł superściągi?

„Szatana z siódmej klasy” możecie przywołać wtedy, gdy będziecie pisać o tym, że spryt i inteligencja nie zawsze przekładają się na szkolną wiedzę i na odwrót: szkolna wiedza nie zawsze znajduje zastosowanie w życiu.

Koszmar poprawki

Nie należał też do pracusiów bohater powieści Hanny Ożogowskiej „Dziewczyna i chłopak, czyli heca na czternaście fajerek”, Tomek. (Może pamiętasz film, nakręcony według tej książki pt. „Tomek i Tosia”). Jego siostra-bliźniaczka była z kolei świetną, pilną uczennicą, może nawet kujonem.

Tomkowi groziła dwója z historii (wtedy jeszcze nie było jedynek), dlatego wakacje musiał spędzić z książką, przygotowując się do wrześniowej poprawki. Ponieważ podręcznik Tomka został zapakowany do bagażu Tosi, bo jak pamiętacie rodzeństwo zamieniło się rolami podczas wyjazdu na wakacje, nie miał się z czego uczyć. Troskliwa siostra wysłała jednak książkę bratu i Tomek mógł po kryjomu (po przecież oficjalnie występował w przebraniu prymuski Tosi) przygotowywać się do poprawki. Krzyżacy straszyli go po nocach i przypominali mu się podczas wakacyjnych zabaw…

Przykład Tomka możesz przywołać, gdy piszesz o zatrutych wakacjach, o problemie, który człowieka przerasta, dręczy… Ale także gdy piszesz o lenistwie i samodyscyplinie. Tomek umiał zmobilizować się (wprawdzie w ostatniej chwili) i – możemy być przekonani – zdał egzamin z historii.

Tak też pewnie było z bohaterką jednej z powieści Ireny Jurgielewiczowej, którą przypadkowo poznany sąsiad przygotowywał do poprawki z geografii – wspólna nauka dała dobre efekty: wiedzę i przyjaźń, a może jeszcze coś więcej…

Niesprawiedliwy egzamin

To motyw pojawiający się niekiedy w literaturze i filmie. Niesprawiedliwie oceniony – dlaczego? Z powodu konfliktu pomiędzy nauczycielem a uczniem, z powodu osobistej niechęci lub też niekiedy z powodów politycznych…

Bohater „Syzyfowych prac” Stefana Żeromskiego – Andrzej Radek miał kłopoty w szkole, ponieważ nie chciał poddać się rusyfikacji. Polskie dzieci były często bite za to, że nie posługiwały się sprawnie językiem rosyjskim.

Do tego dochodzi skorumpowanie nauczycieli, którzy skwapliwie korzystają z możliwości dorobienia sobie poprzez błyskawiczne korepetycje dla kandydatów. Krótkie lekcje, jakich udziela Marcinkowi sowicie opłacony przez matkę nauczyciel sprawiają, że egzamin staje się dla Marcina jedynie formalnością. W przeciwnym wypadku chłopiec miałby kłopoty.

O niesprawiedliwym egzaminie opowiada też Ostatni dzwonek Magdaleny Łazarkiewicz. Tam z kolei represje obejmują chłopaka zdającego maturę w prowincjonalnym miasteczku, znanego ze swej konspiracyjnej, antykomunistycznej działalności.

Zarówno w Ostatnim dzwonku, jak i Syzyfowych pracach egzaminowanie nie służy sprawdzaniu wiedzy. Jest narzędziem indoktrynacji i sprawowania kontroli nad poglądami zdających. Jest też narzędziem represji. Niepokorni zostają ukarani.

Egzamin życiowy

Bohaterowie Kamieni na szaniec i innych dzieł opowiadających o młodzieży walczącej z okupantem w czasie II wojny światowej zdawali swoje egzaminy na tajnych kompletach.

Tak było z całym pokoleniem Kolumbów. Autor przejmujących wierszy, Krzysztof Kamil Baczyński i jego żona Basia studiowali polonistykę na podziemnym uniwersytecie.

Ale nie były to najważniejsze egzaminy, jakie zdawali ci młodzi ludzie. Codziennie zdawali egzamin z patriotyzmu. Wychodząc z domu nie wiedzieli, czy wrócą, czy nie jest to ostatni ich dzień, ostatnia akcja, ostatnie spotkanie z bliskimi. Czyż słynna akcja pod Arsenałem nie była najlepszym egzaminem z odwagi, lojalności i przyjaźni?

Egzamin – metafora

Poeci oczywiście dopatrzyli się w egzaminie głębszych treści. Jest on bardzo pojemną metaforą, podobnie jak szkoła. Wspomnijmy chociażby Naukę Juliana Tuwima, w której podmiot liryczny porównuje szkołę z życiem i prosi Boga o pozostawienie go na drugie życie, jak na drugi rok w tej samej klasie. Warto też przywołać Lekcję Wisławy Szymborskiej i Dyktando Ewy Lipskiej – wiersze związane ze sprawdzaniem i zdobywaniem wiedzy, znaczące jednak coś więcej niż sugerują tytuły. Egzamin to także metafora życia, w którym nieustannie musimy sprawdzać się, brać udział we współzawodnictwie i obserwować skutki naszych poczynań.