Demaskacja mitów w poezji Zbigniewa Herberta – przywołaj utwory inspirowane mitologią antyczną.

Rola mitu w poezji Herberta

Wybrać i wskazać wiersze lub fragmenty prozy Herberta – to nic trudnego. W jego poezji mity rosną jak grzyby po deszczu. Mitów tu pełno – ale jak rozumieć tę demaskację? Słowo „zdemaskować” oznacza ujawnić fałsz, wskazać prawdę o zjawisku, człowieku, odebrać mu „maskę”, odkryć prawdę – niezbyt korzystną dla zdemaskowanego podmiotu.

Jak natomiast zdemaskować mit? Czy udowodnić, że jest fałszywy, że ludzkość od stuleci pobiera i przyswaja nieprawdziwe wartości przekazywane przez mity?
Wydaje się to zbyt jednoznaczne, a zadanie postawione przez autora tematu – bardziej skomplikowane. Sam Herbert wypowiada się w tej sprawie następująco:

„Mity są to prawzory, które przeszłość chciałaby przekazać nam jako odwieczną mądrość, które jednakże – i niestety często – okazują się przesądami”, „… chciałbym opukać stare idee ludzkości, aby ustalić, czy i gdzie brzmią pustym dźwiękiem. Szukam też odpowiedzi na pytanie o to, jaki sens mają dla nas dziś jeszcze owe tak niegdyś szacowne pojęcia jak wolność i godność ludzka. Wierzę, że ich wielka, zobowiązująca treść dotąd przetrwała”.

Stoimy zatem wobec takiej możliwości, że współczesna rzeczywistość uczyniła mit nieaktualnym. Albo że dziś znajduje on inną interpretację. W końcu ludzkość wiele przeszła od czasów starożytnej Grecji, i nie oszukujmy się – wielokrotnie się skompromitowała. Po epoce pieców i wojennej eksterminacji – dzień Sądu Ostatecznego można sobie wyobrazić tak jak czyni to Herbert w wierszu U wrót doliny – niemal jak wyładunek transportu więźniów. Zobaczmy, co dzieje się z mitami, bo na mitologii greckiej mamy się skupić według wymagań tematu.

  • Apollo i Marsjasz – utwór rozpoczyna się w punkcie, w którym mit się kończy. Ciąg dalszy pojedynku pomiędzy bogiem a sylenem jest być może bardziej interesujący niż sama walka. To co ludzkie, nieboskie: a więc cierpienie, ból, niedoskonałość – zostało przeciwstawione temu co boskie, doskonałe, ale – sztuczne i fałszywe. Poeta staje w obronie człowieka, a przeciw boskim ideałom. W pewien sposób demaskuje mit o świetlanym bogu, o doskonałości sztuki apollińskiej. Brzydota ludzkiej fizjologii (wiersz obfituje w turpistyczne opisy) przemawia do nas bardziej niż „sztuczne tworzywa” Apollina. Czy z cierpienia Marsjasza powstanie nowa gałąź sztuki? Tak – i to ona powie prawdę o ludzkich uczuciach, cierpieniu, życiu. Prawda jest po stronie człowieka – nie boga. Boskość, nieśmiertelność, wiedza o sprawach życia i śmierci zostały tu nieco skompromitowane. Człowiek nie zna tajemnic egzystencjalnych – ale umie odczuwać ból i cierpienie. Sztuka powinna oddać prawdę – zatem właściwie wygrał Marsjasz.
    Jeśli ktoś pamięta podział sztuki wymyślony przez Nietzschego na nurt apolliński i dionizyjski, to może tę wiedzę przywołać. Nietzsche dokonał tego podziału w XIX wieku, ale kto wie – możemy odczytać z wiersza Herberta – być może jego źródło tkwi tutaj, w pojedynku Marsjasza i Apolla.
  • Dedal i Ikar – trudno o bardziej „szkolny” mit. Dzieje rozważnego ojca i syna idealisty znalazły też uznanie u poetów. Ernest Bryll ubolewa, że „wciąż o Ikarach głoszą, choć doleciał Dedal”. Różewicz w wierszu „Prawa i obowiązki” już nie dziwi się obojętności ludzkiej. Uczniowie wszystkich szkół obejrzeli obraz Bruegla pt. Upadek Ikara. Co na to Herbert? Stwarza wiersz – dialog pomiędzy ojcem a synem. Daje opis katastrofy, a kończy utwór komentarzem – modlitwą nad Ikarem. Mit mówi, że Ikar nie chciał słuchać ojca, że wybił się, ku słońcu, by spełnić odwieczne ludzkie marzenia – za co zapłacił życiem. Mit daje nam patrona wynalazców i pionierów, uosobienie młodzieńczego pędu do odkryć, do ryzyka dla spełnienia marzeń. Herbert mówi:
    Istota rzeczy jest w tym aby nasze serca
    które toczy ciężka krew
    napełniły się powiewem
    i tego właśnie Ikar nie chciał przyjąć
    módlmy się.

    A zatem Ikar nie chciał przyjąć jakiejś prawdy o ludzkości. O prawdzie życia, o tym, że ciężar tkwi w sercach ludzkich, że tu na ziemi trudno pokonać swoje ograniczenia, mało wśród nas Ikarów, umiejętności oderwania się od ziemi. Ujawnia się w wierszu opozycja: ziemia – niebo, ciemność – jasność, ludzkie – niebiańskie. Ale rację mają obie strony.

Zacytujmy jeszcze jeden mit – utwór Herberta Brak węzła:
„Elektra pracuje w spółdzielni. Orestes studiuje farmację. Wkrótce ożeni się ze swą nieostrożną koleżanką o bladej cerze i wiecznie załzawionych oczach”… Czyli że jest w mitach też coś trwałego, coś co ciągle się powtarza? Pewnie tak: „Bogowie zebrali się w baraku na przedmieściu. Zeus mówił jak zwykle długo i nudnie. (…) Atena chlipała w kącie”. (Próba rozwiązania mitologii). Czy to degradacja bogów, czy demaskacja mitu? Trochę tak – bo bogowie zostali ściągnięci z Olimpu w zwykłą teraźniejszość. Ale też jest to potwierdzenie teorii, że mit wciąż żyje…

Na koniec słowa autorytetu:

„Mit to głównie tworzywo. Z jednej strony dokonuje się demaskacji, demityzacji klasycznych rekwizytów i tematów, z drugiej są one pretekstem do ogólnej refleksji znacznie wychodzącej poza sfery kulturowo-historycznej penetracji. Tak dwustopniowo winny być wiersze Herberta czytane: jako zbiór wątków i motywów wcześniej znanych oraz jako ważny głos w sprawie aktualnego stanu wartości i postaw” (A. Kaliszewski Gry Pana Gogito).

Zobacz:

Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert – jak pisać o…

Poezja Zbigniewa Herberta

Zbigniew Herbert – praca domowa