Na środku sceny rośnie drzewo, pod nim leży kamień, kilka kroków dalej biegnie droga – na takim oto tle rozgrywa się akcja najgłośniejszego z dramatów Becketta: Czekając na Godota. Musicie przyznać, że scenografia jest niezbyt imponująca. Postaci też jest niewiele: dwaj główni bohaterowie o przedziwnych imionach Estragon (!) i Vladimir, dwie postaci drugoplanowe – Pozzo i Lucky, jest jeszcze nieznany nawet z imienia Chłopiec. Za chwilę coś się zacznie dziać – popatrzmy.

Wydarzenia

Pod drzewem o zmierzchu spotykają się dwaj przyjaciele. Są to panowie w średnim wieku – Estragon i Vladimir. Niewiele wiemy o ich przeszłości – Vladimir stwierdza jedynie, że „przed tysiąc dziewięćsetnym” było o wiele lepiej: mieli pracę i liczono się z nimi, ale to wszystko działo się „milion lat temu”. Teraz są włóczęgami.

Do swego bliźniaczo podobnego losu mają jednak odmienne nastawienie: Estragon jest z nim całkowicie pogodzony, zaś Vladimir pragnąłby czegoś innego i wierzy, że istnieje ktoś, kto mógłby wyrwać ich z tej beznadziejności.

Tą osobą jest tytułowa postać – Godot. Vladimir twierdzi, że już kiedyś się z nim widzieli, że prosili go o pomoc i on wyznaczył im spotkanie właśnie przy tej drodze pod drzewem. Muszą więc czekać. Co prawda Estragon nie przypomina sobie żadnej umowy ani nie podziela wiary przyjaciela w nadejście Godota, ale też przychodzi codziennie w umówione miejsce.

Akcja rozumiana jako ciąg wydarzeń praktycznie tu nie istnieje – nieustannie zaś toczy się dialog pomiędzy Estragonem i Vladimirem, który będąc – inicjatorem całej sytuacji też chwilami powątpiewa, czy chodzi właśnie o „to drzewo” i „tę sobotę”.

Argumentem przemawiającym „za” są słowa pojawiającego się na chwilę Chłopca – wymawiając imię Godota potwierdza on niejako jego istnienie, choć przecież równie dobrze może on mówić o osobie, którą zna tylko ze słyszenia.

Bohaterowie

Vladimir i Estragon mają nie tylko odmienne podejście do Godota, na którego czekają z taką determinacją – różni ich wszystko: Vladimir jest typem lubiącego się wymądrzać „filozofa”, jest niespokojny – ciągle się kręci, schludny i zadbany. Estragon zaś jest leniwy, mało mówi, ubiera się niechlujnie, ale pomimo pewnej ociężałości jest dobrym obserwatorem świata – opiera się na intuicji.

Podczas gdy przyjaciele odprawiają pod drzewem swój cowieczorny rytuał, drogą przechodzą Pozzo i Lucky. Ta para też jest przedziwna: przez cały czas dokądś idą chociaż nie znają ani celu, ani sensu swojej wędrówki.

Lucky jest służącym Pozza, co może wydawać się zaskakujące, gdyż to właśnie sługa ma wszystkie cechy przypisywane szlachetnie urodzonym. Jest cichy, delikatny, jak gdyby nieobecny, sprawia wrażenie przegranego intelektualisty lub artysty. Pozzo – brutalny i prymitywny na każdym kroku stara się go upokorzyć, na co Lucky reaguje wyniosłym milczeniem.

Zapada noc. Chociaż bohaterowie postanawiają odejść, pozostają na swoich miejscach. Następnego dnia wszystko – z małymi zmianami (kogo innego uwiera but, kto inny zaczyna narzekać) zaczyna się od początku. Pozzo i Lucky zbierają się do drogi, dla Estragona i Vladimira rozpoczyna się kolejny dzień czekania na Godota. Czy tytułowy bohater w ogóle kiedykolwiek się pojawi?

Znaczenie symboli

W dramatach Becketta każdy, nawet najdrobniejszy element tekstu ma niebagatelne znaczenie dla całości i wnosi sensy wykraczające daleko poza dosłowność. Tak rzecz ma się z imionami bohaterów.

Najbardziej intrygująco i tajemniczo brzmi imię tytułowej postaci. Kojarzy się z angielskim słowem „God”, czyli „Bóg” i rzeczywiście taki jest jego źródłosłów.

Beckett, który swobodnie posługiwał się kilkoma językami dodał do angielskiego rdzenia francuski przyrostek zdrabniający „-ot” (odpowiada polskiemu „-uś” albo „-ek”). Godota należałoby przetłumaczyć więc jako „Bożka” albo „Bogusia”, ale autor w jednym z prasowych wywiadów ostrzegał odbiorców przed tą jednoznacznie nasuwającą się interpretacją („gdybym chciał pisać o Bogu, nazwałbym go Bogiem”). Wszystko, co związane z Godotem stanowi jedną wielką tajemnicę – możemy tylko snuć na ten temat domysły. Imiona Estragona i Vladimira są bardziej przejrzyste. Vladimir, zwany zdrobniale Didi (od francuskiego: „dire” „mówić”) – to ten, który włada światem (rosyjskie „mir” – świat). Reprezentuje on inteligencję (mowa) i wszystkie wyższe wartości, symbolizuje rozsądek, intelekt, tęsknotę za przeżyciem metafizycznym, duchowość. Imię Estragona kojarzy się z nazwą przyprawy zaostrzającej apetyt i też świetnie go określa – zdrabniany jako Gogo (od angielskiego „chodzić”) jest bliski biologicznej naturze człowieka (jedzenie, chodzenie). Opozycja duchowości i cielesności pojawia się też w przypadku drugiej pary bohaterów: Pozza i Lucky’ego. Imię Lucky’ego odwołuje się do łacińskiego „lux” – „światło” i angielskiego „lucky” – szczęśliwy (faktycznie jest on najweselszy w tym gronie pesymistów). „Pozzo” to po włosku dół kloaczny, szambo.

Już na poziomie imion Beckett zaakcentował opozycję między duchem a materią, która – jego zdaniem – stanowi główną przyczynę wewnętrznego rozdarcia człowieka.

W świecie, w którym co innego podpowiada dusza (Didi), a czego innego domaga się ciało (Gogo) nie ma miejsca na szczęśliwe i spokojne bytowanie.

Dialogi bohaterów na temat tego, co lepiej wybrać: pozostać w miejscu czy wędrować, czekać czy pogrążyć się w bezmyślnym trwaniu są w istocie dyskusją na tematy egzystencjalne. Z pozornie absurdalnych rozmów wyłaniają się fundamentalne dla człowieka problemy. Są to sens (czy bezsens?) życia, trwałość i wartość tworzonej przez ludzkość kultury (którą symbolizują w dramacie mowa i droga), zasadność kierowania się marzeniami i nadziejami. Czy ktokolwiek z ludzi jest w stanie poradzić sobie z tymi dylematami?

Regres ludzkości

Jeżeli nawet – chcąc pozostać w zgodzie ze słowami autora – nie będziemy utożsamiali Godota z istotą boską, to i tak musimy przypisać mu cechy wykraczające daleko poza ludzkie kompetencje. Już sama wiara – głównie Vladimira, że wraz z przybyciem tej postaci wszystko zmieni się na lepsze, że powie on bohaterom, co robić, żeby ich życie stało się znośniejsze zakłada, że jest to ktoś nie tylko mądry, ale dysponujący jakąś władzą, mocą. Dlatego warto czekać na niego wiele dni, bo już w samym oczekiwaniu kryje się jakiś sens. Może uda mu się powstrzymać regres ludzkości, o którym już na początku pierwszego aktu wspomina Lucky?

„Człowiek mimo postępu w zaopatrzeniu i likwidacji odpadów marnieje i usycha (…) mimo rozwoju kultury fizycznej i sportów maleje i kurczy się” – stwierdza ta najbardziej optymistyczna ze wszystkich postać i zastanawia się, jak w chaosie świata wyglądają relacje pomiędzy ogółem i jednostką. Upadająca ludzkość wpływa ujemnie na jednostkę (dialogi Vladimira z Estragonem o tym, który z nich pierwszy powinien się powiesić), zagubiona jednostka zaś przyczynia się do regresu całej ludzkości. Koło się zamyka, egzystencja przyprawia o nieznośny ból i staje się jest coraz trudniejsza do zniesienia.

Kimkolwiek miałby okazać się Godot – człowiekiem, Bogiem czy ideą warto na niego czekać i wierzyć, że nadejdzie, bo sama wiara jest schronieniem przed lękami i egzystencjalnym bólem.

Takie przesłanie jest jednym z możliwych odczytań dramatu Becketta, który mimo wyraźnie sprecyzowanej symboliki wymyka się jednoznacznym interpretacjom. Jego zakończenie (Godot nie przychodzi, Didi i Gogo decydują się czekać dalej) równie dobrze możesz odebrać jako zupełne pogrążenie się w bezwładzie i skapitulowanie przed bezsensem egzystencji, wiarę bohaterów w nadejście lepszego jutra (z Godotem), możecie wyśmiać jako naiwną i pozbawioną racjonalnego uzasadnienia. Jednak niezależnie od indywidualnych odczuć i wniosków zgodziszsię chyba z tym, że cały dramat stanowi doskonałą, czytelną metaforę ludzkiego losu, poruszającą przypowieść (parabolę) o naszej wędrówce przez życie.

Godot na scenie

Chociaż Czekając na Godota powstało w niespełna cztery miesiące (na pierwszej stronie rękopisu widnieje data 9 października 1948, na ostatniej – 29 stycznia 1949) na sceniczną premierę dramat musiał czekać aż cztery lata! Autorowi trudno było znaleźć producenta dla tak oryginalnej sztuki. Dopiero mały paryski Teatrzyk de Babylone zdecydował się wystawić sztukę, która wbrew przewidywaniom od razu odniosła ogromny sukces: posypały się przychylne recenzje, a spektakl przez długie miesiące wystawiano przy pełnej widowni. Beckett przełożył jej tekst na angielski i w roku 1975 sam ją w tym języku wyreżyserował (w teatrze Riverside Studios w Berlinie). Pierwszą polską inscenizację utworu z 1957 r. w warszawskim Teatrze Współczesnym reżyserował Jan Kreczmar. Ze względu na ówczesną sytuację polityczną Polski sztukę interpretowano przede wszystkim jako utwór o czekaniu na wolność.

 

Zauważ!
Sztuka Czekając na Godota jest metaforą ludzkiego losu. Chyba po raz pierwszy udało się pisarzowi w formie tak ascetycznej, bez skomplikowanej akcji, rozbudowanych postaci, dekoracji opisać dramat ludzkiego istnienia.

Skojarz!

  • Teatr minimalny – rezygnuje z akcji pojmowanej jako ciąg logicznie powiązanych wydarzeń, z bogatych dekoracji i obsady, przenosi punkt ciężkości na dylematy moralne rozgrywające się w ludzkim wnętrzu.
  • Antyteatr (teatr absurdu) – awangardowy kierunek w dramacie lat 50. i 60., zapoczątkowany we Francji, groteskowe sztuki oparte na absurdzie słownym i sytuacyjnym, dają pesymistyczną wizję ludzkiego losu i cywilizacji.

Zapamiętaj!
W sztukach Becketta na uwagę zasługuje skromność scenografii i programowe ubóstwo rekwizytów. Postacie są dziwne i dziwnie usytuowane: a to zakopane w ziemi, a to umieszczone w kubłach na śmiecie, albo stróżujące dzień i noc przy kamieniu i krzaku (Czekając na Godota). Światem tej dramaturgii rządzą absurd i groteska, zdarzenia są zredukowane do minimum, a problematyka głęboko filozoficzna. Tragizm istnienia, bezsens śmierci (przedstawionej tu groteskowo), wartości w życiu ludzkim. Krytycy wpisują tę twórczość w krąg antyteatru i postmodernizmu.