Sam Różewicz, pisząc o nim w didaskaliach, bierze słowo bohater w cudzysłów – jakby zastanawiał się, czy to odpowiednie określenie:

„Bohaterem” sztuki jest człowiek bez określonego wieku, zajęcia i wyglądu. „Bohater” nasz często przestaje być bohaterem opowiadania i zastępują go inni ludzie, którzy są również „bohaterami”.

Dramat Różewicza opowiada o kimś, kto nie ma nawet imienia, jest nazywany Henrykiem, Dzidkiem, Władziem, Kaziem, Piotrusiem, Zbychem… On sam nie wie, jak się nazywa – w rozmowie z Olgą mówi: „Ja mam na imię Wiktor!”, by później twierdzić, że jest Wacławem. Równie nieokreślony jest jego wiek. Dla matki ma lat 40, dla ojca 7, sam uważa, że ma 38 lat. Czym się zajmuje? Występuje w różnych rolach: raz jest dyrektorem administracyjnym operetki, raz partyzantem, raz maturzystą, poetą. Bohater to nikt i każdy jednocześnie, jeden z tłumu. Można go traktować jak everymana, podobnego do tych, którzy występowali w średniowiecznych moralitetach. Równie zaskakujące jest zachowanie Bohatera – cały czas leży w łóżku, a wykonywane przez niego czynności należą do najzwyklejszych w świecie (pije kawę, coś czyta). Dlaczego rezygnuje z aktywności? Mówi, że „nic mu się nie chce”, a przecież bohater dramatu powinien działać.

U Różewicza dzieje się niewiele, tworzy on jakby antybohatera, który do końca utworu pozostaje dla czytelnika postacią tajemniczą, anonimową. Odbiega on zwłaszcza od ważnych dla polskiej literatury i świadomości narodowej bohaterów dramatów romantycznych. Kartoteka jest po części polemiką z tą tradycją – Bohater nie jest żadnym Konradem czy Kordianem, prędzej ich parodią. Różewicz nie chce zresztą pisać o herosach, interesuje go bardziej prosty człowiek.

Bohater Kartoteki – dramatu Tadeusza Różewicza

„Urodziłem się w roku 1920…”

W lepszym zrozumieniu postawy Bohatera pomaga napisany przez niego własnoręcznie życiorys:

Urodziłem się w roku 1920, po ukończeniu szkoły ludowej… zapomniałem, że w szkole ludowej miałem kolegę, który mi dawał ser, ten kolega był ze wsi. Po ukończeniu. Po otrzymaniu świadectwa dojrzałości starałem się o przyjęcie do magistratu. (…) W roku 1938 wyczyściłem w hotelu buty dywanem i przeciąłem ręcznik przy wycieraniu żyletki. Następnie po ukończeniu lat osiemnastu przystąpiłem do egzaminu dojrzałości. Nie zdążyłem jednak ukończyć, gdy 1 września 1939 roku wybuchła wojna światowa… ten straszliwy kataklizm, który pochłonął…

Bohater należy więc do najtragiczniejszego pokolenia – Kolumbów. Urodzeni w wolnej Polsce mieli być pierwszą generacją wolną od konieczności walki o ojczyznę, a przyszło im wchodzić w dorosłość w czasie II wojny światowej. Wojna pozbawiła ich możliwości samorealizacji, ale też zniszczyła system wartości, pojęcie człowieczeństwa. Cytowany wyżej życiorys Bohatera jest dowodem niemożności odróżnienia od siebie spraw ważnych i błahych, dowodem chaosu panującego w świadomości człowieka, który przeżył taki kataklizm. To problem szczególnie istotny dla samego Różewicza – pisarz urodził się w roku 1921, więc Bohater może być po części nim samym. Dla młodych ludzi z tego pokolenia koniec wojny nie okazał się powrotem do normalności. Było to po prostu niemożliwe – utracili niewinność, ale też ideały, wartości, czuli się zagubieni.

W tej moralnej pustce pojawił się nowy totalitaryzm – komunizm. Wiara w jego złudne idee powiększyła tylko zniszczenia psychiczne. Także Bohater uwierzył i po latach wstydzi się tego. Zrozumiał też, że nie miał i nie ma wpływu na swój los, o wszystkim zdecydowali inni, mający władzę kształtowania historii.

Jeszcze z jednego względu można uznać Bohatera za podobnego do autora – mówi, że jest poetą. Deklaracji tej towarzyszą skrajne emocje: rozpacz, śmiech, płacz. Jednak „trudno być poetą w naszych czasach”. Niełatwo opisać świat, a przy tym brakuje odbiorców:

KOBIETA: Jaka to zarozumiałość w tym człowieku! Gadałby i gadał. Musi wytłumaczyć, porachować się. A kto ma czas słuchać. Tak jakby on był jeden na świecie. Ważne sprawy! Gada, że ważne. Dla mnie nieważne.

 

Bierność jako dystans wobec rzeczywistości

Przyjęcie przez Bohatera pozycji horyzontalnej, „ułóżkowienie” jest więc jego drogą ucieczki przed takim światem. Dystans nie przynosi ratunku – skazuje na samotność i pogłębia frustrację. Bohater jest pesymistą, wszelkie próby buntu przeciwko rzeczywistości uznaje za bezsensowne, bo niczego nie jest w stanie zmienić. Mówi: „Już mi się nie chce gadać”. Chór Starców próbuje zmusić go do działania:

Rób coś, ruszaj się, myśl.
On sobie leży, a czas leci.
[…]
Mów coś, rób coś,
Posuwaj akcję,
W uchu chociaż dłub!

Wszystkie te próby są właściwie bezskuteczne. Bohater leży, śpi, ziewa, a jeśli już podejmie próbę jakiegoś działania, to jest ono absurdalne, np. zabija Chór Starców. Jedynie Wujek, który jest „prawdziwy”, sprawia, że Bohater zachowuje się normalnie (zaprasza go, nalewa wody do miski itp.). Starzec III protestuje:

Zlitujcie się, to nie bohater. To po prostu śmieć! Gdzie się podziały dawne bohatery, orfeusze, woje, proroki. Mucha w „piwku”! Nawet nie w piwie, ale w piwku! Co to jest?

Starzec II odpowiada na to ironicznie:

To jest teatr na miarę naszych wielkich czasów.

Jakie mamy czasy, takich mamy bohaterów. W absurdalnej rzeczywistości ludzie mogą co najwyżej zdobyć się na autoszyderstwo, ironię.

 

Samotny wśród ludzi

Przez pokój Bohatera przechodzą różni ludzie, miejsce to staje się raz kawiarnią, w innym momencie biurem czy salą, w której odbywa się egzamin maturalny. „Wygląda to tak, jakby przez pokój Bohatera przechodziła ulica”. Wchodzące osoby coś łączy z Bohaterem, rozmowy z nimi to kolejne kartki w „kartotece”. Są rodzice, wuj, przyjaciel z dzieciństwa, towarzysz z partyzantki… Przychodzą inni ludzie: Tłusta Kobieta, Dziennikarz, Dziewczyna, Pan z Przedziałkiem, Gruby, Gość w Cyklistówce… Poprzez kontakty z nimi Bohater próbuje się jakoś określić.

W dramacie Różewicza akcja jest unieruchomiona, zastępują ją rozmowy Bohatera z tymi, którzy weszli do pokoju. Rozmowy? Trudno je tak nazywać, skoro nie przynoszą porozumienia. Na tym polega tragedia głównej postaci Kartoteki i tragedia całego pokolenia, które reprezentuje. Przeżycia uniemożliwiają ludziom doświadczonym przez wojnę porozumienie z innymi osobami. Bo jak wytłumaczyć wojnę komuś, kto jej nie doświadczył? Przyjaciel z Dzieciństwa (utopił się w 1936) prosi wprawdzie, by wszystko mu opowiedzieć, ma jednak „dwie, trzy minuty”. Bohater próbuje:

Nasza ulica się spaliła. Później to wszystko trwało jeszcze kilka lat. Była okupacja. W maju 45 roku wojna się skończyła. Zginęło podobno 33 miliony ludzi.

Krótkie zdania nieoddające wojennej grozy, fakty niewywołujące nawet większego zainteresowania. Jak opowiedzieć? Podobnie bezradny jest Bohater w rozmowie z młodą Niemką:

Życzę, aby pani tak się uśmiechała i była szczęśliwa. Widzi pani, ja jestem uwalany w błocie, we krwi… pani ojciec i ja polowaliśmy w lasach.

„Polowali? Na co?…” – Dziewczyna należy już do innego pokolenia, nie rozumie, że polowali na siebie.
Równie trudne jest jednak porozumienie z tymi, których ukształtowała dawna, przedwojenna rzeczywistość – z Ojcem czy Wujkiem. Wujek myśli, że możliwy jest „powrót do domu”, nie rozumie wszystkich rozterek Bohatera. Ten mówi o wewnętrznej pustce, którą powiększyły jeszcze lata powojenne, popieranie fałszywych idei stalinizmu: „Bo widzi wujek… Szkoda mówić… Klaskałem. Okrzyki wydawałem” – zwierza się Bohater ze wstydem. Nie zmienia sytuacji to, że i inni klaskali – oni zapomnieli, zajmują się już czymś innym. A on? „Jestem pusty jak bazylika w nocy”.
Dalej Bohater mówi:

A teraz, wujku, nie mogę zamienić się w człowieka, choć jestem dyrektorem instytutu.

Bohater stracił swoją tożsamość, swoje człowieczeństwo. Tak zapłacił za przeżycie wojny i czasów powojennych.

 

Ludzie marionetki w absurdalnej rzeczywistości

Kto odwiedza Bohatera? Ci, którzy do niego przychodzą, wiele powiedzą o czasach, w jakich żyje, i o tym, co przeżył. Otacza go chaos, moralna pustka, działania podejmowane przez ludzi są pozorne lub bezsensowne:

BOHATER Znowu wojna?
GŁOS SPOD KOŁDRY Nie, panie dyrektorze, to księżna Monaco powiła ośmioraczki! W związku z tym w całej ojczyźnie urządza się żakinady, dziecinady i tak dalej. Od szczytów Tatr do sinego Bałtyku.
BOHATER Ale dlaczego u nas? Księżna w Monaco żyje!
GŁOS SPOD KOŁDRY To jest bez znaczenia. Stu naszych młodych działaczy dla uczczenia wybiera się na hulajnogach do Konga. Inni składają ślubowanie czystości przedmałżeńskiej.

Bohaterem reprezentującym te nowe czasy jest Pan z Przedziałkiem, o którym „można powiedzieć, że uczesany jest od wewnątrz”. Nazywany Bobikiem, zachowuje się jak pies: aportuje, podaje łapę, węszy. Gruby mówi o nim:

Powie mu pan cierp, cierpi, powie mu pan skacz, skacze, a nawet potrafi czytać i pisać… (…) Bobik ma chody i dobrze czuje wiatr.

„Czuje wiatr”, więc potrafi dostosować się do każdej sytuacji, jest konformistą pozbawionym ideałów. Okupację przeżył „dzięki żonie”, nie zna smaku krwi. Czy dziwi fakt, że z takimi ludźmi Bohater nie chce mieć nic wspólnego? Uosobieniem dawnych, prawdziwych wartości jest w Kartotece Wujek, entuzjastycznie witany przez Bohatera:

Wujek jest prawdziwy! I kapelusz prawdziwy. I wąsy prawdziwe, i nogi prawdziwe, i spodnie prawdziwe, i serce prawdziwe, i uczucia prawdziwe, i myśli prawdziwe. Cały prawdziwy wujek!

Tego potrzebuje wrażliwy Bohater – prawdziwości, nie zakłamania, udawania. Ale namawiany przez Wujka, by powrócił do domu, odmawia. Dlaczego nie chce powrócić ze świata?

Jeszcze, wujku, apetyt rośnie, jak otworzę usta, to bym łykał całe miasta i ludzi, i budynki, i obrazy, i biusty, telewizory, motory, gwiazdy, odaliski, skarpetki, zegarki, tytuły, medale, gruszki, pigułki, gazety, banany, arcydzieła…

Współcześnie może to nawet bardziej aktualne – pokusa konsumpcji zamiast prawdziwych wartości.

 

Chaos świata odbity w języku

Pokazywana w Kartotece dezintegracja rzeczywistości dobrze jest widoczna także w języku tego dramatu. A jest to język szczególny – przypominająca niekiedy bełkot mieszanina języka potocznego z banałami, gazetowymi frazesami, wypowiedziami stereotypowymi. Różewicz pokazuje, że taki język nie służy komunikacji, słowa są puste, pozbawione znaczenia. Bohater czyta na przykład przypadkowe i banalne informacje w gazecie.

Czy ma to jakikolwiek związek z jego życiem? Żaden, podobnie jak informacje o cukrowni w powiecie hrubieszowskim czy wiadomości o władcach Rusi Czerwonej, recytowane w czasie egzaminu dojrzałości. Absurdalne – w czasie tego egzaminu Nauczyciel chwali Bohatera: „Brawo młodzieńcze, jest pan doskonale przygotowany do życia”.

Tadeusz Różewicz zestawia tę martwą, nieprzydatną wiedzę z przeczytaną w gazecie historią o Marysi, która „zakochała się na wczasach w Wacku, ale przedtem Wacek… ”. Bohater czyta o takich sprawach, a są one równie fałszywe i banalne jak język prasy.
W sytuacjach oficjalnych używamy często takich frazesów jak Starzec I pytany przez Nauczyciela o to, „za co kocha Chopina”:

STARZEC I Chopin ukrył w kwiatach armaty, panie profesorze, i spopularyzował imię Polski na świecie.
NAUCZYCIEL Tak, lecz cóż odczuwasz, słuchając jego muzyki jak rok długi?
STARZEC I Odczuwam głęboką wdzięczność dla kompozytora.

Czyż nie przypomina to Ferdydurke Gombrowicza i słynnego „Słowacki wielkim poetą był”? Według Różewicza mówimy wciąż nie swoim językiem, nie jesteśmy w stanie wyrazić własnych przeżyć. To kolejny powód rozpaczy Bohatera:

Czy nie można nic powiedzieć, wyjaśnić drugiemu człowiekowi. Nie można przekazać tego, co najważniejsze… O Boże!

 

Dialogi

– najważniejszy element konstrukcyjny dramatu – w większości nie służą w Kartotece porozumieniu się, są rozmowami pozornymi, w których jedna strona nie słucha drugiej. Groteskowo brzmią znajdujące się w wypowiedziach Chóru Starców aluzje do dzieł literackich: Ody do młodości Mickiewicza, fraszki Kochanowskiego, Wesela Wyspiańskiego. Chór wygłasza zresztą przede wszystkim wyliczanki przypadkowych słów ze słownika:

Kordebalet, kordegarda, kosmetyka, kosmiczny, kopulacja, marmolada, marmur, martyrologia…

Jakże to odległe od roli chóru w dramacie antycznym! Tam komentował wydarzenia, informował o nich. Tu próbuje zmusić Bohatera do działania, a jeśli mówi coś o wydarzeniach, to raczej bezsensownie. Zabity przez Bohatera, dalej próbuje wygłaszać jakieś komentarze (podobnie jest u Witkacego!).

Takim oto chaosem jest przypadkowa i płaska rzeczywistość, w której żyje Bohater, rzeczywistość, w obliczu której kapituluje język.

 

Bohater Kartoteki

Everyman

Bohater Kartoteki to kolejna z postaci literackich, która może być każdym, bo nie jest nikim konkretnym. Różewicz zapowiada to już na wstępie w didaskaliach: „»Bohaterem« sztuki jest człowiek bez określonego dokładniej wieku, zajęcia i wyglądu”. Można dodać: człowiek pozbawiony indywidualności, typowy dla swojej epoki. Ma wiele imion: bywa Wacławem, Wiktorem, Piotrusiem, Kaziem, Dzidkiem… Dla rodziców jest dzieckiem, dla nauczyciela – maturzystą, dla innych – dorosłym mężczyzną. Dzięki temu zabiegowi czytelnik, człowiek współczesny, ma szansę zobaczyć w Kartotece samego siebie. W przeżyciach Bohatera można odnaleźć los jednostki, ale też los zbiorowości: całego narodu czy konkretnej generacji. Dramat Różewicza najczęściej odczytany jest jako zapis tragicznych doświadczeń i straconych złudzeń pokolenia Kolumbów.

Jeden z Kolumbów – ofiara historii

„Urodziłem się w roku 1920” – tak zaczyna się życiorys, który Gość w Cyklistówce wyjmuje z ręki Bohatera. Różewicz przedstawił więc w Kartotece swego rówieśnika – człowieka należącego do najtragiczniejszego pokolenia Polaków. Młodość Kolumbów przypadła na czas II wojny światowej. Musieli walczyć (także Bohater był partyzantem). Wielu zginęło, a ci, którzy ocalili życie, zostali nieodwracalnie okaleczeni. Wojenne doświadczenia wciąż powracają, przynoszą dawne lęki. Bohater krzyczy przez sen: „Stój, bo strzelam! Halt!”. Rozmawia z Chłopem, któremu w lesie niechcący strzelił w brzuch, gdy czyścił pistolet. Martyrologia, wspomnienia cierpień i poświęceń są nudne (Bohater ziewa), ale i straszne. Nie sposób się od nich uwolnić. Wyniszczającym doświadczeniem okazał się dla tego pokolenia także stalinizm. „Klaskałem. Okrzyki wydawałem” – zwierza się Bohater. Takich jak on było wielu, ale tamci umieli potem zapomnieć. Bohater wstydzi się, że uwierzył w fałszywe idee, ma poczucie duchowej pustki: „Jestem pusty jak bazylika w nocy”. Teraz jest nieufny wobec świata. Wspomina swoje marzenia z dzieciństwa. Chciał być strażakiem, lotnikiem, podróżnikiem, milionerem… Życie boleśnie zweryfikowało te pragnienia. Tragizm Bohatera Kartoteki ma jeszcze inne źródło:

Bracia moi, moje pokolenie! Do was mówię. Nie mogą nas zrozumieć młodzi i starzy!

Przeżycia Kolumbów są niezrozumiałe dla innych ludzi. Młodsi od nich nie przeżyli wojny, starsi pamiętają świat prawdziwych wartości sprzed tragedii II wojny światowej.

Osoba o zdezintegrowanej psychice

Tytuł Kartoteka można odnieść do psychiki Bohatera. W dramacie Różewicza mieszają się przypadkowe, niespójne wydarzenia – podobnie jak w ludzkiej pamięci. Wybrana przez pisarza forma ilustruje chaos panujący w świadomości Bohatera. Brakuje mu na przykład umiejętności oddzielania spraw ważnych od błahych. Widać to w napisanym przez niego życiorysie: otrzymanie świadectwa dojrzałości sąsiaduje z wyczyszczeniem butów dywanem i przecięciem ręcznika żyletką. Jakby wszystko było równie ważne. Wewnętrzną pustkę Bohatera obnaża jego rozmowa z Dziennikarzem. Czy jest zadowolony z życia? „Właściwie tak”. Czego chce jeszcze dokonać? „Noo… mam różne plany, chciałbym oczywiście… wprawdzie…”. A poglądy polityczne? Bohatera interesuje raczej to, że „trzeba się umyć, ubrać, załatwić, wyczyścić zęby, zmienić koszulę (…)”. Dziennikarz niewiele się dowiedział, ale Bohater ma na to wytłumaczenie: „Za późno pan przyszedł”. Zdarzyło się za dużo, by można było zachować wiarę w sens ludzkich działań. Wojna sprawiła, że świat rozpadł się, stał się chaosem. Wszystkie wartości i ideały zostały zniszczone – dlatego psychika ludzka też podlega paraliżowi. Bohater nie wie, kim jest. Ludzie, z którymi rozmawia, próbują mu narzucić jakieś role, ale bezskutecznie. Jak żyć, gdy straciło się wiarę we wszystkie wartości? Bohater nie umie złożyć tego świata w jakąś uporządkowaną całość. Nie znajduje w nim sensu. W tej sytuacji przyjmuje jedyną możliwą postawę wobec otaczającego go absurdu – bierność.

Człowiek zagubiony i sfrustrowany

Bohater Kartoteki zachowuje się tak, jakby świat go przerastał. Zapowiada to pewien fragment didaskaliów: „Wszystkie przedmioty i meble są prawdziwe. Ich rozmiary są trochę większe od normalnych”. W takim trochę większym od normalnego łóżku Bohater spędza cały swój czas. Ale nie z powodu lenistwa! Wybrał ucieczkę od rzeczywistości, bierność, został jakby porażony. Po co działać, jeśli nie można zmienić tego świata? Jednostka jest bezradna, jej los zależy od anonimowej władzy, systemu itp.: „Szefowie rządów i sztabów pozwolili mi leżeć i patrzeć w sufit”. Bohater ma świadomość, że w otaczającym go świecie brakuje prawdziwych uczuć i wartości. Jeśli jest wiedza, to książkowa, nieprzystająca do rzeczywistości (dowodzi tego parodia egzaminu maturalnego). W języku dominują frazesy, banały, językowe klisze. Słowa bez znaczenia. Za co kochamy Chopina? „Chopin ukrył w kwiatach armaty”. Ojciec, próbujący uświadomić Bohatera, mówi o partenogenezie wirczyków. „Celem życia jest utrzymanie życia” – bezsensowne komentarze mają zastąpić prawdziwą rozmowę o trudnym problemie. Niestety, to wynik braku prawdziwych więzi. Z tych wszystkich powodów Bohater marzy o dawnym, uporządkowanym świecie, o prostych i niezmiennych zasadach. Z entuzjazmem przyjmuje Wujka, reprezentanta tamtych czasów. To jedyna sytuacja, w której Bohater zdobywa się na jakieś działanie: zakłada skarpetki, nalewa wody do miednicy. Bo u Wujka wszystko jest prawdziwe: „i serce prawdziwe, i uczucia, i myśli prawdziwe”. Jednak gdy Wujek zachęca Bohatera do powrotu do domu, ten odmawia. Jeszcze się „nie najadł, nie nałykał” – świat, choć pełen chaosu, pociąga go. A może Bohater nie wierzy w możliwość powrotu do niewinności? Jak jednak dalej żyć? Tragiczne jest poczucie wewnętrznej pustki: „Nie mogę zrozumieć. Byłem przecież i we mnie było dużo różnych rzeczy, a teraz tu nic nie ma”.

Bohater mówi o sobie, że jest poetą. Temu wyznaniu towarzyszą skrajne emocje: rozpacz, śmiech, płacz. „Trudno być poetą w naszych czasach” – świata nie można nie tylko opisać, ale nawet zrozumieć. Poza tym ludzie interesują się tylko sobą, lekceważą to, co poeta chciałby im przekazać.

Człowiek samotny

W didaskaliach czytamy: „Wygląda to tak, jakby przez pokój Bohatera przechodziła ulica”. Są ludzie, są słowa – ale nie ma żadnego porozumienia. Czasem na przeszkodzie stoi różnica doświadczeń. Jak wytłumaczyć młodej Niemce, że jej ojciec i Bohater „polowali na siebie”? Albo jak wyjaśnić wojnę Przyjacielowi z Dzieciństwa, który utopił się w 1936 roku? „Zginęło podobno 33 miliony ludzi” – ta liczba przerasta możliwości ludzkiego rozumienia. Tragiczne doświadczenia II wojny światowej „zamykają” człowieka, uniemożliwiają mu życie w normalnym świecie. Inna sprawa, że rzeczywistość powojenna tylko sprawia pozory normalności. Prawdziwe wartości zostały zagubione. Zamiast szczerości – obłuda, zamiast pomocy – egoizm. Jak można porozumieć się z takim na przykład Panem z Przedziałkiem, który „ma chody i dobrze czuje wiatr”? Pan z Przedziałkiem nie zna smaku krwi, wojnę przeżył „dzięki żonie”. Jak go przekonać, że w życiu liczą się inne wartości? „Nie znam się na tym” – odpowiada Sekretarka, gdy Bohater wspomina o miłości, wierze, prawdzie. Jedyną drogą staje się więc zamknięcie w sobie, odizolowanie się od świata. „Najlepiej widzę, kiedy zamknę oczy” – do takiego wniosku dochodzi Bohater Kartoteki.

Język dramatu Różewicza przypomina bełkot. Nie bez powodu – słowa są kolejną barierą uniemożliwiającą porozumienie się ludzi. Bohater jest sfrustrowany: „Czy nie można nic powiedzieć, wyjaśnić drugiemu człowiekowi. Nie można przekazać tego, co jest najważniejsze… O Boże!”.

 

Karykatura bohatera dramatycznego

Bohater Kartoteki różni się od konradów, papkinów czy innych bohaterów tradycyjnego teatru. Tamci byli jasno określeni, mieli osobowość, organizowali akcję dramatu. Różewicz stworzył zupełnie inną postać: człowieka o psychice rozbitej na niepasujące do siebie części, biernego, „ułóżkowionego”. Pisze o nim w didaskaliach: „Bohater” nasz często przestaje być bohaterem opowiadania i zastępują go inni ludzie, którzy są również „bohaterami”. Używa cudzysłowu – sam nie jest pewien, czy pokazanego w jego dramacie człowieka można w ogóle nazwać bohaterem. Przyczyna leży nie tylko w anonimowości głównej postaci Kartoteki. Gorzej, że Bohaterowi nie chce się ani robić czegokolwiek, ani nawet mówić. Leży w łóżku, ziewa, czyta w gazecie o muchach pływających w piwku. Chór Starców protestuje: „Zlitujcie się, to nie bohater. To po prostu śmieć! Gdzie się podziały dawne bohatery, orfeusze, woje, proroki”. Starcy próbują zmusić Bohatera do jakiegoś działania:

Rób coś, ruszaj się, myśl. […]
Mów coś, rób coś,
Posuwaj akcję,
W uchu chociaż dłub!

Taka kreacja Bohatera przypomina dramat absurdu (w innym miejscu Chór Starców przywołuje nazwisko Becketta). W Czekając na Godota czy Końcówce marionetkowe postacie są ilustracją problemów współczesnego człowieka. Taki bohater Kartoteki jest więc znakiem czasów: „Czasy są niby duże, ludzie trochę mali”.

Realizm nie polega tu na wiernym odtwarzaniu faktów i dokładnym naśladowaniu rzeczywistości (kategoria mimesis), lecz na tym, że pisarz zawsze wychodzi od konkretu (w tym wypadku biografii).

 

Jakie tematy porusza Kartoteka

  • Doświadczenie wojenne
  • Utrata tożsamości
  • Kryzys języka i literatury po wojnie
  • Antybohater
  • Everyman
  • Groteska
  • Dramat awangardowy

 

Zobacz:

O czym jest Kartoteka Tadeusza Różewicza?

Omów kompozycję Kartoteki Tadeusza Różewicza

Jakie interpretacje Kartoteki Tadeusza Różewicza możesz zaprezentować?