Autor: Witold Gombrowicz (1904-1969)

Dzieło: Ferdydurke
Powieść wydana w Warszawie w 1937 r.

Epoka
Dwudziestolecie międzywojenne:

  • kreacjonizm w literaturze (Witkacy, Schulz, Gombrowicz) – tworzenie nowych światów zamiast realistycznego odtwarzania, obecność groteski,
  • pesymistyczny pogląd na cywilizację i kulturę (aż do katastrofizmu),
  • nawiązania: Freud, egzystencjaliści (człowiek jest samotny!).

Forma utworu

  • Jest to powieść o fragmentarycznej kompozycji.
  • Autor odwołał się w tym dziele m.in. do powieści edukacyjnej, w której ważnym zagadnieniem jest dojrzewanie bohatera, jego duchowa podróż, nabywanie doświadczeń życiowych. Bohater przechodzi trzy próby: szkoły, nowoczesnego mieszczańskiego domu i tradycyjnego dworku szlacheckiego. Odpowiadają im trzy słowa klucze: pupa (bohater jest upupiany, czyli traktowany jak niedojrzały smarkacz przez szkolnych profesorów), łydka (zgrabna łydka Młodziakówny to symbol zdrowego stylu życia, nowoczesności, sportu, swobody obyczajowej) i gęba (tam bardzo często ludzie przyprawiają sobie gęby).
  • Ponadto w fabułę powieści wplecione są dwa afabularne fragmenty: Filidor dzieckiem podszyty oraz Filibert dzieckiem podszyty; mają one charakter powiastek i stanowią swego rodzaju komentarz filozoficzny do tego, co się dzieje w powieści.
  • Rzeczywistość w powieści została ukazana z perspektywy pierwszoosobowego narratora-bohatera, który odsłania swoje podobieństwo do Witolda Gombrowicza – autora Pamiętnika z okresu dojrzewania. Narrator ma także cechy fikcyjne – trzydziestoletniego pisarza oraz niby to bardzo młodego chłopca.

Gatunki w Ferdydurke
To dzieło nawiązuje do wielu gatunków epickich: do powieści edukacyjnej, powiastki filozoficznej, gawędy szlacheckiej.
Pisarz ujmuje rzeczywistość w sposób groteskowy. Jest ona odrealniona i zdeformowana. W ten sposób lepiej uwydatnia się absurd świata.

Rozdziały Filidor… i Filibert… jako klucze do powieści

  • Jednym z bardzo ważnych zagadnień w powieści jest niedojrzałość. „Dzieckiem podszyty” to zaś mniej więcej tyle, co niedojrzały.
  • Te dwa rozdziały pełnią rolę klucza do zrozumienia powieści. Ważne są również poprzedzające je przedmowy – przedmowa poprzedzająca Filidora… prezentuje poglądy autora na literaturę, zaś przedmowa do Filiberta… powody napisania powieści – tak więc Ferdydurke jest również powieścią autotematyczną.
  • Filidor dzieckiem podszyty ukazuje historię pojedynku między mistrzem syntezy, Filidorem, a mistrzem analizy – anty-Filidorem. Ukazuje ona prawidła rzeczywistości, które polegają na stwarzaniu i destrukcji (może nawet dekonstrukcji?) Form. Ten fragment można też interpretować jako parodię postaw naukowych.
  • Filibert dzieckiem podszyty odsłania charakter rzeczywistości zdominowanej przez Formę – ileż to razy robimy coś, bo tak po prostu wypada?
  • Te rozdziały mogą być odczytywane jako polemika Gombrowicza z „gębami” doprawianymi jego twórczości i jemu samemu.

 

Ferdydurke jako powieść o…

  • zniewoleniu człowieka przez Formę,
  • destrukcyjnym wpływie kultury na jednostkę (ciągłe poczucie niższości!),
  • niedojrzałości,
  • polskim społeczeństwie międzywojennym (satyra na konserwatywne ziemiaństwo i inteligencję, która pozuje na nowoczesność),
  • szkole, która utrzymuje w niedojrzałości (upupia),
  • miłości, będącej kolejnym społecznym schematem,
  • literaturze stanowiącej źródło powtarzanych setki razy form,
  • nieautentyczności tkwiącej w języku.

Powinowactwa literackie

  • Boska Komedia Dantego (wędrówka Józia),
  • Gargantua i Pantagruel Rabelaisgo (przejawy groteski, język),
  • Kandyd Woltera (motyw wędrówki i powiastka filozoficzna jako gatunek),
  • Pan Tadeusz Mickiewicza (Zosia, dwór szlachecki),
  • W poszukiwaniu straconego czasu Prousta (początek Ferdydurke – parodią przebudzenia Marcela z pierwszego tomu dzieła Prousta),
  • poezja romantyczna (jako przedmiot parodii).

Bohaterowie

  • Józio – trzydziestoletni mężczyzna, przeniesiony siłą do gimnazjum. Próbuje uciec przed narzucanymi mu formami, ma świadomość zniewolenia.
  • Pimko – profesor gimnazjum, jego ideałem jest upupienie. Porywa Józia do szkoły.
  • Syfon – uczeń gimnazjum, przedstawiciel niewinnych „chłopiąt”, popełnił samobójstwo po pojedynku na miny.
  • Miętus – uczeń gimnazjum, jeden z wyzwolonych „chłopaków”, walczący na miny z Syfonem. Ucieka z Józiem na wieś; w dworze Hurleckich pragnie zbratać się z parobkiem (Walkiem).
  • Młodziakowie – zdemaskowani przez Józia inteligenci udający nowoczesność, w rzeczywistości obłudni i drobnomieszczańscy. Rodzice nowoczesnej pensjonarki Zuty – uosobienia witalności i erotyzmu.
  • Hurleccy – wujostwo Józia, właściciele majątku w Bolimowie. Konserwatywna rodzina podkreślająca różnice między państwem i chamstwem.

Groteska w Ferdydurke

  • absurdalność świata przedstawionego, który nie poddaje się logicznej interpretacji, np. porwanie 30-letniego mężczyzny do szkoły i traktowanie jak ucznia, chłopi zachowujący się jak psy;
  • obecność dziwaczności, karykatury, deformacji, np. przerysowani bohaterowie: Pimko – Wielki Zdrabniacz, pozornie nowocześni Młodziakowie;
  • łączenie sprzeczności: piękna z brzydotą, tragizmu i komizmu, np. śmieszny pojedynek na miny, którego następstwem jest jednak samobójstwo Syfona;
  • parodiowanie konwencji literackich – bezsensowny tytuł czy kończące utwór „Koniec i bomba/ a kto czytał, ten trąba”, wiele aluzji literackich;
  • szczególne traktowanie języka: mieszanie różnych stylów, tworzenie neologizmów itp.

Słowa-klucze

  • Pupa (upupienie) – narzucona niedojrzałość.
  • Łydka – nowoczesność, swoboda obyczajowa, erotyzm.
  • Gęba – narzucona przez społeczeństwo maska, przypisany człowiekowi stereotyp.

Gombrowiczowska „pupa” i „gęba” – omów na podstawie Ferdydurke

Czy Gombrowicz wielkim pisarzem był?

Niewielu jest autorów lektur szkolnych, którzy budziliby tak ogromne kontrowersje jak Witold Gombrowicz. Dla jednych – pisarz wybitny, potrafiący inaczej spojrzeć na literaturę i kulturę. Dla innych – autor irytujący, tyle że modny. A ilu jest takich, których ten twórca i fascynuje, i drażni jednocześnie? Należy do najlepiej znanych za granicą polskich pisarzy. Może dlatego, że unikał w swojej twórczości zamknięcia w kręgu tylko spraw polskich, umiał z dystansem spojrzeć na narodowe wady i mity. W swoim pisał:

Mój stosunek do Polski wynika z mego stosunku do formy – pragnę uchylić się Polsce, jak uchylam się formie – pragnę wzbić się ponad Polskę, jak ponad styl – i tu i tam to samo zadanie.

To on ukochanego przez Polaków Sienkiewicza odważył się nazwać „pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym” i „katastrofą naszego rozumu”. Długie lata emigracji spędził właściwie na obrzeżach życia literackiego. Jako pisarz był niezwykle konsekwentny, nie napisał niczego, co byłoby wyrazem jakiegoś artystycznego kompromisu. Rozwijał w swoich utworach to, co można zobaczyć już w jego debiutanckim Pamiętniku z okresu dojrzewania. Niechętne przyjęcie tego tomu opowiadań przez krytyków stało się inspiracją do powstania Ferdydurke. Pierwsza powieść Gombrowicza miała być początkowo jedynie odpowiedzią na negatywną ocenę. Rozrosła się jednak; zaatakował w niej pisarz kulturę i tradycję, które jego zdaniem ograniczają człowieka.

 

„Złapani w formę”

Wyobraź sobie, że w szkole zamieniasz się miejscami z nauczycielem. Siadasz za biurkiem i co robisz? Zapewne sprawdzasz listę, odpytujesz kolegów, wpisujesz stopnie do dziennika. Autor Ferdydurke powiedziałby, że masz teraz „gębę” nauczyciela, że została ci w ten sposób narzucona pewna określona przez innych forma zachowywania się. Na pozór zabawna powieść Gombrowicza przedstawia bardzo poważny problem – nieautentyczności człowieka w społeczeństwie. Obecność innych ludzi sprawia, że zachowujemy się zgodnie z ich oczekiwaniami, przybieramy pozy. Strach przed uznaniem za „niedojrzałych” powoduje, że zastanawiamy się wciąż, jak zostaniemy ocenieni. Zdaniem Gombrowicza:

Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna.

Może to dotyczyć obyczajowości (wypada czy nie wypada?), ale też kultury (odbiorcy odrzucą dzieło sztuki, którego nie zrozumieją, twórca bywa ograniczany oczekiwaniami odbiorców). Także normy etyczne pozwalające odróżnić dobro od zła łączą się z wszechogarniającą Formą. Człowiek zostaje w ten sposób „uwięziony w Formie”, pozbawiony indywidualności.

Do takich wniosków prowadziłaby analiza losów głównego bohatera Ferdydurke – Józia Kowalskiego. Ten trzydziestoletni pisarz jest jakby zawieszony między dziecięcością a dojrzałością. Sam nie wie, kim jest. Ten brak uformowania zarzucają mu ciotki:

Jeśli nie chcesz być lekarzem, bądźże przynajmniej kobieciarzem lub koniarzem, ale niech będzie wiadomo…

W pokoju Józia pojawia się nauczyciel Pimko, uznaje bohatera za niedojrzałego i porywa go do szkoły.

 

Jak czytać Ferdydurke?

Powieść zaczyna się więc od sytuacji absurdalnej. Józio w gimnazjum jest traktowany jak uczeń, jakby nikt nie widział w tym niczego dziwnego. Zaskakuje postawa samego bohatera. Zachował on świadomość dorosłego człowieka, a jednak bywa zaskakująco nieporadny, nie potrafi sobie poradzić w tej dziwnej sytuacji. Jak to interpretować?

Podstawowym błędem popełnianym przy czytaniu powieści Gombrowicza jest próba logicznego interpretowania pokazanej tam rzeczywistości. Przyzwyczajeni do powieści realistycznych lub przynajmniej pokazujących zdarzenia w „normalny” sposób, czujemy się bezradni wobec literatury kreacyjnej, a do takiej z pewnością należy Ferdydurke. Michał Głowiński, pisząc o dziele Gombrowicza, zastrzegł od razu:

Ale czytać go nie można tak, jak odbiera się utwory klasyczne, wymaga ono innej postawy czytelniczej. Wymaga naszej zgody na te reguły gry, które Gombrowicz w swojej narracji ustanowił.

Zapowiedzią tych reguł jest już tytuł – pozbawiony sensu, zrywający z tradycją tytułów znaczących. Świat przedstawiony jest zdeformowany, absurdalny, zaskakuje czytelnika. Układ zdarzeń sprowadza na manowce. Początek Ferdydurke sugeruje konwencję snu, ale wkrótce okazuje się, że wydarzenia są jak najbardziej realne. Jeśli nie przyjmie się „reguł gry”, nie da się dotrzeć do sensów powieści, będzie ona tylko pozbawioną logiki kpiną. Wszechobecny w utworze żywioł groteski nie jest jednak tylko zabawą! Ta konwencja artystyczna, szczególnie często występująca w literaturze XX w., bywa interpretowana jako próba wyrażenia kryzysu kultury. Czy w powieści realistycznej udałoby się dokonać tak wnikliwego osądu stosunków międzyludzkich?

 

Absurd uporządkowany

Absurdalne są przedstawiane w Ferdydurke wydarzenia: porwanie do szkoły, pojedynek na miny, żebrak stojący z gałązką. Także bohaterowie są przerysowani, odlegli od normalności. Gombrowicz nie dąży do pokazania ich psychiki, skupia się jedynie na opisie ludzkich zachowań, np. gestów, dialogów (to konwencja behawiorystyczna). Nawet główny bohater jest właściwie nijaki! W układzie zdarzeń brakuje motywacji przyczynowo-skutkowej, fabuła Ferdydurke właściwie nie daje się streścić (zwłaszcza rozdziały o Filidorze i Filibercie). Do czego to prowadzi? Czytelnik może mieć wrażenie, że dla Gombrowicza opisywane wydarzenia nie są właściwie istotne. Czy można uznać tę powieść za parabolę sytuacji jednostki w społeczeństwie?

Ferdydurke nie jest z pewnością utworem jednorodnym gatunkowo. Mówimy „powieść”, ale równie dobrze moglibyśmy użyć kilku innych terminów. Utwór Gombrowicza jest pod pewnymi względami parabolą, jest też pamiętnikiem, esejem czy poematem dygresyjnym. Wędrówki Józia szukającego wolności przypominać mogą wędrówki Dantego z Boskiej Komedii czy losy Kandyda z dzieła Woltera – Ferdydurke można byłoby uznać także za powiastkę filozoficzną. A parodia? Również to określenie pasowałoby do utworu, który wyśmiewa schematy literackie (np. romans), a nawet konkretne utwory (aluzje do Pana Tadeusza w obrazie Bolimowa). Awangardowa powieść Witolda Gombrowicza wymyka się łatwemu szufladkowaniu.
Ta niejednorodność gatunkowa wynika po części z ukształtowania narracji. W Ferdydurke nie ma jednego narratora, znajdziemy co najmniej trzech:

  • Józio opowiadający w pierwszej osobie o swoich przygodach (przypomina to pamiętnik).
  • Narrator trzecioosobowy w opowieściach o dziejach Filidora (to konkretna osoba – Antoni Świstak) i Filiberta.
  • Narrator pierwszoosobowy zbliżony do autora (autor Pamiętnika z okresu dojrzewania).

Na niezwykłość Ferdydurke składa się, jak widać, współistnienie sprzeczności. Ich obecność w kompozycji tak komentuje Michał Głowiński:

Mamy tu więc do czynienia z jednej strony z kompozycją otwartą, z pozoru luźną, powstałą z nagromadzenia epizodów koło siebie, niejako nanizania ich na nitkę, z drugiej zaś – z kompozycją tak zamkniętą i tak zrygoryzowaną, jak w mistrzowsko skonstruowanej noweli.

Chaos i porządek jednocześnie? Przypadek Ferdydurke udowadnia, że jest to możliwe. Czytelnikowi łatwiej być może zauważyć chaos: brak ciągów przyczynowo-skutkowych, obecność opowieści o Filidorze i Filibercie, niełączących się z losami Józia. Jednak dokładniejsze przyjrzenie się kompozycji Ferdydurke każe przyznać rację Głowińskiemu: utwór jest uporządkowany niemal z matematyczną dokładnością. Fabuła przebiega „od porwania do porwania” (klamra kompozycyjna!) – zaczyna się przeniesieniem Józia do gimnazjum, kończy ucieczką z Zosią z dworu. Występują trzy wyraźne części pokazujące pobyt Józia w szkole, u Młodziaków, w Bolimowie. Każda z nich kończy się zamieszaniem, sławną gombrowiczowską „kupą”. Łączące się z wymową całej powieści nowele o Filidorze i Filibercie zostały umieszczone symetrycznie, każda z nich poprzedzona jest przedmową.

 

Józio w szkole

To chyba najbardziej znany fragment Ferdydurke i chyba najbliższy czytelnikowi w wieku licealnym. Któż z Was nie miał w szkole wrażenia, że jest traktowany jak dziecko i zmuszany do powielania cudzych myśli? Szkoła u Gombrowicza „jest metaforą stosunku człowieka do piramidy dorobku wieków: wiedza ta jest nieprzyswajalna dla jednostki, wpędza ją w kompleks niższości i nieautentyczności, każe w myśl społecznych nakazów udawać dojrzałość i ukrywać skrzętnie ignorancję (…)” (Jan Błoński). Gimnazjum dyrektora Piórkowskiego jest szkołą szczególną – jej cel to „wyrabianie pupy”, czyli jak najdłuższe utrzymywanie w stanie niedojrzałości. Kto uczy? Znerwicowani nauczyciele, którzy panicznie boją się dyrektora i wizytatora, a dobrani zostali tak, by nawet wyglądem odstraszać uczniów – są starzy, nudni, jedni mają zeza, inni się jąkają. Dyrektor Piórkowski mówi o nich:

To najtęższe głowy w stolicy – (…) żaden z nich nie ma jednej własnej myśli. (…) To zgoła nieszkodliwe niedołęgi, nauczają tylko tego, co w programach, nie, nie postoi w nich myśl własna.

Na czym polega nauka? Jedynie na powtarzaniu frazesów typu „Słowacki wielkim poetą był”. Ten najbardziej znany cytat z Ferdydurke stanowi główną myśl lekcji polskiego przeprowadzonej przez profesora Bladaczkę. Sprzeciw Pylaszczkiewicza („Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, skoro nie zachwyca”) budzi przerażenie nauczyciela. W pokazywanej przez Gombrowicza szkole uczeń nie powinien myśleć, lecz przyjąć do wiadomości, że: „Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca”. To przecież absurdalne! Podobnie bezsensowne jest przeświadczenie nauczyciela łaciny:

Czyż nie widzicie, że colladus sim kształci inteligencję, rozwija intelekt, wyrabia charakter, doskonali wszechstronnie i brata z myślą starożytną?

Gombrowicz pokazuje szkołę jako miejsce „zdrabniania”– zamiast przywoływanego wyżej wszechstronnego doskonalenia mamy zbiór nieprzydatnych życiowo schematów, form, ciągłą niedojrzałość. Szkoła wpędza człowieka w nieustające poczucie niższości, czyni go nieautentycznym.

 

Chłopaki i chłopięta

Zamknięcie w schematach dotyczy w szkole nie tylko przekazywanej wiedzy, ale też ludzkich zachowań. Łatwo rozpoznać powtarzalny kształt lekcji – zaczynającej się od hałasu, prowadzącej do znudzenia i uczniów, i samego nauczyciela. A zachowania uczniowskie?

Wtedy cała klasa (oprócz Syfona i kilku jego zwolenników) jak jeden mąż objawiła nie cierpiącą zwłoki konieczność udania się do ubikacji. (…) Wtedy nie mniej niż siedmiu uczniów przedstawiło świadectwa, że z powodu takich to a takich chorób nie mogli przygotować lekcji. Prócz tego czterech zadeklarowało migrenę, jeden dostał wysypki, a jeden drgawek i konwulsji.

Z pewnością to przerysowane, ale chyba całkiem dobrze znane… Nawet w buncie przeciwko szkole i młodzieńczej niewinności widzi Gombrowicz uzależnienie od Formy! Uczniowie gimnazjum dzielą się na dwie grupy:

  • Chłopaków (pod wodzą Miętusa) – zbuntowanych, mówiących „brzydkie wyrazy”, tęskniących za tym, co zakazane i pragnących podkreślić własną dojrzałość.
  • Chłopięta (pod wodzą Syfona) – kujonów dostosowujących się do szkolnych zasad i głoszących swoją niewinność.

Między Miętusem a Syfonem dochodzi do starcia – absurdalnego, bo „na miny”. Ta parodia honorowego pojedynku obnaża bezsens buntu, który także jest Formą. Miny Syfona wynikają z jego ideałów, miny Miętusa są jedynie odpowiedziami („kontrminami”). Same nie miałyby sensu – dlatego Miętus przegrywa. Pojedynek kończy się tragikomicznym (i metaforycznym jednocześnie) „zgwałceniem przez uszy”, którego ofiarą pada Syfon. Ta pamiętna scena została świetnie zagrana w adaptacji Macieja Wojtyszki.

 

U Młodziaków

Po awanturze w szkole Józio trafia na stancję do domu Młodziaków: inżyniera konstruktora, jego żony i córki Zuty – nowoczesnej pensjonarki. Młodziakowie – zwłaszcza matka i córka – podkreślają ostentacyjnie swoją nowoczesność. Józiowi zostaje u nich przyprawiona kolejna „gęba” – chłopca staroświeckiego:

( …) im bardziej byłem staroświecki, nieszczery i nienaturalny, tym one lepiej czuły nowoczesność, szczerość i prostotę.

W domu Młodziaków ceni się tężyznę fizyczną, racjonalizm i swobodę (symbolem tych wartości jest w powieści „łydka”). Zuta, lekceważąca zresztą jawnie rodziców, jest zachęcana do spędzania nocy poza domem czy urodzenia nieślubnego dziecka (nawet dziś trudno oczekiwać takiej nowoczesności!). Pensjonarka staje się przedmiotem erotycznej fascynacji Józia, traktuje go jednak z wyższością, nawet pogardą.

Czy rzeczywiście Młodziakowie są tacy nowocześni? Józio obserwuje ich bacznie, zauważa, jak ukrywają wszystko to, co nie pasuje do nowoczesności. Nikogo nie udają chyba jedynie w czasie porannej toalety (mamy szansę być sobą, gdy nie ma przy nas innych ludzi!). Zakłamanie inżynierostwa udowodnił jednak Józio przemyślną intrygą, w wyniku której odwiedzili Zutę w nocy Kopyrda i profesor Pimko. Zaalarmowani rodzice z wyrozumiałością przyjęli obecność rówieśnika córki, nie byli jednak aż tak nowocześni, by tak samo pobłażliwie potraktować dużo starszego profesora. Nowoczesność Młodziaków okazała się tylko Formą, którą sobie narzucili… Ten etap losów Józia kończy się kolejnym zamieszaniem („kupą”).

 

Panicz w Bolimowie

Józio ucieka od Młodziaków i od miasta. Towarzyszy mu Miętus ogarnięty pragnieniem zbratania się z parobkiem. Obydwaj szukają tego samego: szczerości, naturalności, zbliżenia się do natury. Wieś przynosi jednak nowe schematy – we dworze ciotki Hurleckiej Józiowi zostaje przyprawiona kolejna „gęba”. Staje się „potomkiem rodu”, „paniczem” mającym podkreślać swą odrębność od służby. Tak robi wuj Hurlecki:

Przeciw komu wuj poziewał, przeciw komu wsuwał w usta jedną więcej słodką truskawkę? Przeciw chamstwu, przeciw służbie swojej! Dlaczego nie podniósł upuszczonej papierośnicy? Aby służba mu ją podniosła.

Wszechogarniająca Forma dotyczy kwestii społecznych, podziału na klasy „wyższe” i „niższe”. Próbuje ją przełamać naiwny Miętus dążący do zbratania się z parobkiem (to jakby echo młodopolskiej chłopomanii). Parobek okazuje się kolejną Formą, podobnie jak ciotka, wuj, panienka z dworu. Józio widzi istnienie stereotypów – i tych sielankowych, i tych społecznych. Wie, że:

Dumna pańskość rodowa wujaszka wyrastała wprost z podściółki chamskiej, z chamstwa czerpała swe soki.

Zbratanie Miętusa i Walka jest zagrożeniem dla tej formy, która każe chamom, by usługiwali panom. Formy, która panów czyni nietykalnymi i nakazuje służbę „walić w mordę”. Żeby tę Formę ratować, Konstanty bije Walka:

Zdawało się, że waląc i wywalając parobka siebie chce przeforsować, siebie, nie srebro ani majątek, lecz siebie. (…) Sterroryzować, przeforsować, niech nie śmie się bra… tać ni godoć, ani cudować, niech przyjmie państwo jak bóstwo.

Później Konstanty i Zygmunt „tresują” parobka, każąc, by im usługiwał. Jednak Walek przełamał barierę – „w nagłym spoufaleniu grzmotnął po mordzie Konstantego”.

„Pękła mistyczna klamra!”. Pobyt Józia w Bolimowie też kończy się chaosem. Lud, który stracił szacunek, włazi przez okna do dworu (rewolucja!), a bohater po raz kolejny ucieka.

 

Miłość kolejną „gębą”

Pragnąc umknąć przed niedojrzałością, bohater wpada w następny schemat wytworzony przez ludzi – miłość. Dostrzega w niej tylko kolejną konwencję.
Co robi Józio? Porywa z dworu Zosię, wyznaje jej uczucie, całuje. Tak naprawdę ma zamiar pozbyć się dziewczyny, tłumaczy:

Chciałem ją wyzyskać jedynie jako pretekst i pozór, aby ze względną dojrzałością oddalić się od kupy we dworze i dobrnąć do Warszawy, gdzie po pewnym czasie mógłbym już sam się urządzić.

Właśnie dlatego Józio widzi dokładnie całą komedię miłości, w której Zosia „wysuwała i wystawiała te części ciała, które miała lepsze, gorsze chowała”. „A ja musiałem patrzeć i spoglądać, udawać, że mnie to bierze i brać to w siebie” – dodaje później Józio.

Miłość okazuje się kolejną matnią, z której samodzielnie wydostać się nie sposób. Dlatego bohater błaga los, by zesłał „trzeciego człowieka” – kogoś, kto swoim wpływem pomógłby pokonać tę Formę. Bezskutecznie: „(…) musiałem ucałować swoją gębą jej gębę, gdyż ona swoją gębą moją ucałowała gębę”.

 

Człowiek będący zawsze „niedo”

Gombrowicz pokazał w Ferdydurke trzy konkretne środowiska, nie było jednak jego zamiarem napisanie satyry na którekolwiek z nich. W szkicu pt. Aby uniknąć nieporozumienia, mającym przygotować czytelników do lektury, pisarz zaznacza od razu:
Jeżeli zaczepiłem w niej ziemiaństwo, szkolnictwo, literaturę, to dlatego, że książka jest porachunkiem z tym, co mnie samego zinfantylizowało i najwydatniej zaciążyło na moim rozwoju.

Tematem Ferdydurke jest niedojrzałość człowieka, któremu społeczeństwo nakłada „pupy” i „gęby”. Forma degraduje człowieka, sprawia, że jest zawsze „niedo” – niedojrzały, niedokształcony. „Czy wreszcie my stwarzamy Formę, czy ona nas stwarza?” – pyta narrator Przedmowy do Filidora dzieckiem podszytego. I jedno, i drugie. Jednocześnie wszystko jest właśnie „dzieckiem podszyte”– niedojrzałe i niepewne. Józio marzy wciąż o nieza­leżności:

Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!

Czy w społeczeństwie można jednak w ogóle być sobą? Gombrowicz jest w tej kwestii pesymistą:

Gdyż nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki.

Ucieczka przed jedną Formą kończy się wpadnięciem w drugą. Niezbędnym warunkiem autentyczności byłoby całkowite odcięcie się od innych ludzi. Ilu jednak zdobyłoby się na coś takiego? W tych poglądach można zobaczyć związki z filozofią egzystencjalizmu, która mówiła o samotności człowieka, o zmuszeniu do podejmowania trudnych decyzji. Już niedługo Jean Paul Sartre stwierdzi: „Piekło – to inni”.

 

Gra z czytelnikiem

Niewyczerpanym źródłem stereotypów i schematów jest dla Gombrowicza sama literatura. Pisarz bawi się nimi, zestawia, cytuje, parodiuje. Lektura Ferdydurke może dać uważnemu czytelnikowi wiele dodatkowej zabawy. Nie wszystkie związki są dziś czytelne – mało kto skojarzyłby, że inspiracją tytułu powieści był bohater utworu Sinclaira Lewisa pt. Babbitt Freddy (w polskim wydaniu Ferdy) Durkee. Występująca w Ferdydurke groteska może z jednej strony przypominać renesansowy utwór Gargantua i Pantagruel Rabelaisgo, z drugiej przywodzić na myśl Latający Cyrk Monty Pythona (Gombrowicz mógłby być jego prekursorem). Choćby te dziwne symbole, którymi stają się w Ferdydurke części ciała uważane za mało literackie: „pupa”, „łydka”, „palec”, „gęba” (nie twarz!). Ta powieść nieustannie każe się zastanawiać, czy to kpina, czy coś pisanego serio.
Rozprawia się Gombrowicz z polską literaturą – zwłaszcza romantyczną, którą z upodobaniem cytuje i parodiuje. W uparcie powtarzanym przez Bladaczkę „Słowacki wielkim poetą był” czuje się powątpiewanie w rzeczywistą wielkość wieszcza. Do degradacji prowadzi też zabawa z nazwiskiem poety:

Dla-cze-go, dla-cze-go, dla-cze-go, Sło-wac-ki, Sło-wac-ki, Sło-wac-ki, wac-ki, wac-ki, Wa-cek, Wa-cek Sło-wac-ki-i-musz-ka-pchła.

Do Mickiewicza odwołuje się Gombrowicz w opisie Bolimowa, który jest niemal parodią Soplicowa z Pana Tadeusza (młody panicz, Zosia, tradycja szlachecka). Parodia ujawnia się także w stylu:

Miętus ruszył odważnie ścieżką wzdłuż szosy – ja za nim, jakoby łódką wypływał na pełne morze. […] Cisza, że słychać niemal zimne i śliskie kamienie, które tkwią w ziemi […] .

To wyraźne naśladowanie stylu Sonetów krymskich Adama Mickiewicza! Gombrowicz parodiuje także motywy wywodzące się z literatury drugorzędnej, np. melodramatów. Widać to w scenie z Kopyrdą i Pimką ukrytymi w szafie Zuty. To motyw jakby wyjęty z brukowego romansu. Zdarzenie to zostało zresztą zapowiedziane wcześniej – to także gra z czytelnikiem.

 

Styl gombrowiczowski

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie da się streścić Ferdydurke – specyficzny język tego utworu. Składa się nań cała mnogość różnorakich odmian języka, elementy parodii i groteski, innowacje słowotwórcze. Styl ten nosi zresztą nazwę gombrowiczowskiego – jest charakterystyczny, wielu próbowało później go naśladować. Głowiński tak komentuje tę oryginalność: „W Ferdydurke toczy się nieustanna gra językowa, gra językiem i o język”.

Skoro światem rządzi wszechobecna Forma, nie może to nie dotyczyć języka. W nim również widzi Gombrowicz sztuczność – „język jest elementem gry między człowiekiem a człowiekiem”. Pisarz stara się poprzez różne zabiegi wyeksponować fałsz obecny w słowach.

Oto kilka charakterystycznych cech języka Ferdydurke:

  • Nazwiska znaczące (często prowadzące do skojarzeń erotycznych).
  • Specyficzne słowa-klucze („przyprawić pupę”, „łydka”, „gęba”, „chłopięta”).
  • Neologizmy: „zbelfrzony”, „małomieszczańsko”, „przerozkazywać”.
  • Kalambury: „Starkę podaj!” (staruszkę czy wódkę?); podobieństwa brzmienia: przemiana „sztandar połyska” w „sztandar po łydkach”.
  • Zabawy słowne: Młodziakowa jako sanitariuszka „skopana w okopach”; rymowanki: „Staniało? – powiedziało pierwsze ciało”.
  • Bogactwo języka, nawet wielosłowie (epitety, porównania, powtórzenia).
  • Paralelizmy składniowe, zmiana szyku zdania (często czasownik na końcu, np. „Słowacki wielkim poetą był”).
  • Zmienianie połączeń frazeologicznych: „Belfrem pobudzał ją do pensjonarki, ona zasię jego pensjonarką do belfra podniecała”.
  • Aforyzmy: „Papa zatem zamyka cykl poczęty przez pupę”, „O, styl – narzędzie tyranii!”.

Gombrowicz o Ferdydurke:

Wiedziałem, co mam napisać. Bronić siebie samego! Narzucić siebie ludziom! Walczyć o siebie! Ten nowy utwór mnie miał służyć, mnie osobiście. I to miało być gwarancją jego osadzenia w rzeczywistości. Gdyż rzeczywistość (myślałem) ta ogólna, obiektywna, nie jest żadną rzeczywistością. Prawdziwa rzeczywistość to ta własna, prywatna.

Nowatorska powieść

  • Ferdydurke zaliczana jest do awangardowej prozy międzywojnia. Spełnia ona wiele założeń nowatorskiego nurtu tzw. nouveau roman, ukształtowanego we Francji dopiero w latach 50. Możemy zatem nazwać Gombrowicza prekursorem! W nouveau roman – tak jak i w Ferdydurke – bohaterem był młody człowiek dopiero poznający świat, fabuła nie była tradycyjna jak np. w powieściach dojrzałego realizmu. Nouveau roman zniosła granice między obiektywną rzeczywistością a tym, co wyobrażał sobie bohater. Kształt świata powstaje w trakcie powieści. Kategoria mimesis straciła swoje znaczenie.
  • Świat przedstawiony to jakby konkretyzacja wizji bohatera. Często jest to świat zdeformowany, pełen absurdu (np. fakt umieszczenia trzydziestoletniego „chłopca” w szkole). Oprócz tego w powieści pojawia się groteska (np. pojedynek na miny).
  • Język Ferdydurke nie był podobny do żadnej wcześniejszej powieści. Był to specyficzny, gombrowiczowski styl. Polegał on m.in. na zmianie szyku zdania, parodiowaniu, naśladowaniu cudzych wypowiedzi, stosowaniu specjalnych pojęć takich jak „upupić”, „przyprawić komuś gębę”.

 

Oniryzm w Ferdydurke
Pierwsze zdanie powieści: „We wtorek zbudziłem się o tej porze bezdusznej i nikłej, kiedy właściwie noc już się skończyła, a świt nie zdążył jeszcze zacząć na dobre” sugeruje oniryczny charakter przedstawianych zdarzeń, ich odrealnienie. Rzeczywistość przypomina sen.

Ferdydurke nawiązuje dialog z Boską komedią Dantego

U Gombrowicza czytamy: „W połowie drogi mojego żywota pośród ciemnego znalazłem się lasu. Las ten, co gorsza, był zielony”. Dlaczego las był zielony „na domiar złego”? Może się wydawać, że w ten sposób autor sygnalizuje, że Józio jest człowiekiem niedojrzałym. Bardzo podobne zdanie do bohatera Ferdydurke wypowiada bohater Boskiej komedii:

W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak nieomylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.

Boska komedia ukazuje wędrówkę inicjacyjną człowieka przez piekło, czyściec i raj. Jest to inicjacja sakralna; bohater wędruje przez świat uporządkowany, w którym panuje ład ustanowiony przez Boga. Ferdydurke również podejmuje temat inicjacji – jednak jej terenem nie jest rzeczywistość sakralna, lecz społeczna. W tym świecie nie ma raczej Boga i panuje w nim chaos pod pozorami porządku.

 

Zobacz:

Ferdydurke na lekcji

Zaprezentuj treść Ferdydurke

Ferdydurke Gombrowicza

Sens i przesłanie Ferdydurke

 

Józio – bohater Ferdydurke

Zmagania z Formą w Ferdydurke Witolda Gombrowicza.

Omów kompozycję Ferdydurke Witolda Gombrowicza

Moje spotkanie z Ferdydurke

Ferdydurke Gombrowicza na maturze

Jak czytać Ferdydurke?

Ferdydurke – praca domowa

Ferdydurke a romantyzm. Jaka jest funkcja literatury romantyzmu w tej powieści?

Gombrowiczowska „pupa” i „gęba” – omów na podstawie Ferdydurke