Przeczytaj podany niżej fragment powieści Ignacego Krasickiego. Na jego podstawie przedstaw główne różnice między światopoglądem Nipuańczyków i Mikołaja Doświadczyńskiego.

Namieniłem wyżej, iż osądzony za dzikiego, oddany byłem gospodarzowi mojemu na naukę. Nimem miał satysfakcją słyszeć jego maksymy, przez czas dość długi odbywałem wszystkie powinności parobka bardziej niż ucznia. W tej szkole nauczyłem się pierwej żąć i kosić niż reguł, według których siać, żąć i kosić trzeba. Widząc lud gospodarny pytałem się raz wśród roboty mistrza mojego, czyli też oni spekulizują nad agronomią i mają swoje efemerydy. Wspojźrzał się na mnie z zadziwieniem i strząsnąwszy głową żął jak w najlepszą. Gdyśmy około południa w cieniu drzew jedli, pytał mnie się, co to ja rozu­miałem przez agronomią. Odpowiedziałem, iż to jest nauka arcypotrzebna, przez którą kunszt się rolnictwa doskonali, bogactwa przymnażają, zgoła co­kolwiek do uszczęśliwienia w powszechności kraju, w szczególności obywatelów należy, wszystko to ta nauka w sobie zawiera.
– Szkoda – rzekłem dalej – iż ten skarb był dotąd zakopany; zapewne nie byłoby tyle na świecie nieszczęść i rewolucyj, ile nam historie nasze opowiadają.
– Któż ten kunszt rolnictwa wydoskonalił? – rzecze Xaoo. – Zapewne jaki pracowity rolnik, który długim nauczony doświadczeniem poznał niektóre w tej mierze innym jeszcze współrolnikom niewiadome tajemnice.
– Mylisz się – rzekłem – te rzeczy są opisane w księgach, a nasi rolnicy pisać nie umiają. Ci, którzy nam te tajemnice odkryli, po większej części może i nie wiedzieli, jak się grunt uprawia, i z tej samej przyczyny uwielbienia godni, że samym umysłu swojego natężeniem dociekli tego, czego ich przodków usta­wiczna praca dokazać nie mogła.
Śmiech jego przerwał mój dyskurs. Rozgniewałem się na takie wytwornych wieku naszego wynalazców nieposzanowanie; pomyśliwszy jednak sobie, że trzeba mieć kompasją nad prostotą, nie chciałem go zawstydzać i upokarzać niezwy­ciężonymi argumentami. Poszliśmy zatem do snopków, które on, prosty sta­rzec, lubo niewiadomy agronomii, przecież lepiej i prędzej wiązał niż ja.

 

Okoliczności powstania utworu

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki zostały napisane przez Ignacego Krasickiego w Berlinie w 1774 i na początku 1775 r. Książę biskup warmiński, od czasu pierwszego rozbioru poddany króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, przebywał często na jego dworze, tam też wiele pisał.

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki są przeznaczone dla czytelnika polskiego. Dotyczą podstawowych problemów narodu i państwa. Jednym z pierw­szych czytelników tej powieści Krasickiego był król Stanisław August Poniatowski, który swojemu drukarzowi, Michałowi Gröllowi, udzielił przywileju na jej druk.

Myśl przewodnia

Podstawowym problemem przedstawionego fragmentu jest pytanie o to, co ma większe znaczenie – teoria czy praktyka, nauka czy doświadczenie. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Krasicki wypowiada się przeciwko nauce, przeciwko teorii. Ale czy to możliwe? Czy oświecony racjonalista może wypowiadać się przeciwko rozu­mowi? Tu warto przypomnieć charakterystyczną dla Krasickiego kategorię ironii. Przypomnij sobie choćby Bajki czy satyrę Do króla.

Krasicki występuje tu nie przeciwko nauce w ogóle, ale przeciwko nierozumnemu wykorzystywaniu nauki, przeciwko owym spekulizacjom i efemerydom, które dają tylko pozór wiedzy. W jaki sposób autor dokonuje tej krytyki? Poprzez zestawienie i skontrastowanie z innym sposobem myślenia, w którym podstawę tworzą praktyka, doświadczenie, rozsądek, oparcie się na rzeczywistej wiedzy facho­wej – czyli ze sposobem, w jaki postępują Nipuańczycy.

Celem nadrzędnym fragmentu – podobnie jak i całej powieści – jest pouczenie.

Kompozycja

  • Dydaktyzm – ale nie tylko poprzez abstrakcyjne moralizowanie, lecz również po­przez ukazanie rozmowy, w której ujawniają się dwa różne punkty widzenia.
  • Prezentacji obu stanowisk służy dialog postaci. Początek rozdziału to wprowadzenie w sytuację, nawiązanie do opowiedzianych poprzednio losów Mikołaja. W dalszym ciągu następuje zarysowanie problemu: Mikołaj wykłada swoje poglądy, przy czym autor wprowadza dialog pozwalający na dokładniejszą prezentację stanowisk. Wypowiedź i postawa Mikołaja zostają ośmieszone, pointa jest przy tym podwójna: naj­pierw zostaje pokazane nastawienie Xaoo do jego wywodów, później zaś Doświadczyński zostaje zmuszony do uznania przewagi praktyki nad teorią, której był dotąd zwolennikiem.
  • Czytelnik sam musi odnaleźć przesłanie utworu. Poznaje argumenty obu stron i sam dochodzi do wniosku, że postawa Xaoo jest rozumniejsza i ma poparcie autora. Ale autor nie pozwala czytelnikowi uciec. Owo odnalezienie prawdy jest konieczne i jakby wymuszone.
    Współczesnego czytelnika uderza nieco podniosły nastrój, sztuczność całej sytuacji, wyraźnie „zainscenizowanej” na potrzeby literatury i celów dydaktycznych. Ten dydaktyzm, podany na tacy, razi i raczej zniechęca.

Poglądy Mikołaja Doświadczyńskiego

Mikołaj pragnął pouczyć Nipuańczyków o zwyczajach europejskich. Uznał ich za lud prymitywny i nieoświecony. Tymczasem Nipuańczycy w podobny sposób potraktowali Mikołaja – jego wykształcenie zostało podane w wątpliwość i dlatego skierowano go do Xaoo. Nazwano go dzikusem i przekazano staremu mędrcowi do pomocy w gospodarstwie. Rozmowy z Xaoo pozwoliły Mikołajowi dokładniej poznać życie, obyczaje i poglądy wyspiarzy. Mikołaj ma po raz pierwszy okazję pracować fizycznie.

W tej szkole nauczyłem się pierwej żąć i kosić niż reguł, według których siać, żąć i kosić trzeba.
Zdanie to pełni dwojaką funkcję. Z jednej strony jest ono podsumowaniem doświadczeń Mikołaja. Z drugiej zaś wyznacza perspektywę, w jakiej należy widzieć całą następującą potem opowieść, jest kluczem do niej, wskazówką dla czytelnika. Podkreśla bowiem pierwszeństwo prak­tycznego wykonywania czynności przed teoretycznymi wiadomościami. Dalsze opowiadanie staje się rozwinięciem tego zdania, rozbudowaną ilustracją zawartej w nim prawdy. Wywód ten przynosi niewiele nowych informacji, służy ugruntowaniu przy­jętego autorskiego punktu widzenia.

Wypowiadane przez Mikołaja poglądy zostają przytoczone najczęściej dosłownie. Jest to zabieg celowy. Słowa te stanowią bowiem element charakterystyki Mikołaja i reprezentowanego przezeń sposobu myślenia.

Słowa Doświadczyńskiego są pełne patosu. Mikołaj chwali europejskie rolnictwo, ale jego słowa odnoszą skutek odwrotny. Przez ukazanie całej nielogiczności jego wypo­wiedzi Krasicki z jednej strony kompromituje Doświadczyńskiego jako człowieka goniącego za modą i ulegającego pseudonauce (co jest znamienne dla Europejczyków), z drugiej zaś przygotowuje grunt dla repliki Xaoo.

Doświadczyński sądzi, że opowiada się po stronie nowoczes­ności i postępu („ten skarb był dotąd zakopany”), a tymczasem udowodnione mu zostaje, że jego kult rozumu, szacunek dla tradycji, empiryzm, poznawanie praw rządzących naturą, przekształcanie jej zgodnie z wolą ludzi to tylko nic nieznaczące hasła.

Autor zestawia treść poglądów przekazywanych przez Doświadczyńskiego z jego sposobem mówienia – salonowym, wykorzystującym skomplikowane wielokrotnie złożone zdania. Poglądy Doświadczyńskiego wynikają ze złego, powierzchownego rozumienia roli rozumu, z naiwnego wy­olbrzymienia znaczenia, jakie przypisywali mu XVIII-wieczni filo­zofowie. Doświadczyński uważa, że wysiłek rozumu pozwoli na osiągnięcie wspaniałego postępu, że nauka przyniesie gotowe recepty na szczęśliwość świata. Stawia swoje teorie ponad wszelkie doświadczenie, a swoje racje uważa za niepodważalne.

Poglądy Nipuańczyków

– Któż ten kunszt rolnictwa wydoskonalił? – rzecze Xaoo. – Zapewne jaki pracowity rolnik, który długim nauczony doświadczeniem poznał niektóre w tej mierze innym jeszcze współrolnikom niewiadome tajemnice.
Xaoo nie krytykuje nauki, ale ceni ją, tylko pod warunkiem że będzie ona rzetelna i poparta praktyką. Nipuańczycy to lud bardzo konserwatywny. Wierzą oni, że w dawnych czasach ludzie radzili sobie równie dobrze jak dzisiaj, a może nawet lepiej. Stąd bierze się ich niechęć do wprowadzania postępu na siłę, zwłaszcza jeśli może on okazać się pozorny. Szczęśliwość wyspy Nipu wynika z rozsądnego poszanowania tradycji i dostosowywania się do niej.

Społeczeń­stwo nipuańskie rządzi się zupełnie innymi prawami niż cywilizacja europejska – są to prawa zgodne z naturalnym porządkiem rzeczy. Nipuanie realizują jeden z wariantów oświeceniowego życia szczęśli­wego – model szczęśliwej prostoty.

Pojawienie się na wyspie Mikołaja, który w tych epizodach jest reprezentantem europejskiej kultury (mocno, co prawda, zabar­wionej sposobem myślenia polskiego szlachcica), stwarza okazję do skonfrontowania dwóch światów. I wygrywa świat Nipuańczyków – doświadczenie zdobywa większą wartość od teorii głoszonych, ale nie do końca uzasadnionych rzeczywistą sytuacją. Poprzez osobę Doświadczyńskiego wykpiwa się całą bezmyślność modnego XVIII-wiecznego filozofowania, oderwania od zdrowego rozsądku rzekomo w imię rozumu, nowoczesności, postępu.

Odniesienia do sytuacji Polski

Znamienny jest tu kontrast poglądów Nipuańczyków z ówczesną polską rzeczywistością, gdzie często i tradycja, i nowoczesność były bezmyślne, uparte, szkodliwe, przynosiły niepowetowane szkody. Krasicki ostrzega wyraźnie przed dwojakiego rodzaju złem. Pierwsze wynika z upadku obyczajowości społeczeństwa, z wybierania ze sposobu życia przod­ków niektórych tylko elementów, bez zachowywania ich zalet i su­rowych zasad moralnych. Drugi rodzaj zła płynie z powierzchownej fascynacji postępem, nowoczesnością, ideami nauki i oświecenia: przekornie wskazuje Krasicki, że nadmiar mądrości przestaje być mądrością, zwłaszcza jeśli odrywa człowieka od jego natury.

Zobacz:

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – Ignacego Krasickiego

Przedstaw Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki jako pierwszą polską powieść nowożytną.

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – Ignacy Krasicki