Artykuł sponsorowany
Nauczyciel zje porządny posiłek w szkolnym dniu pracy wtedy, gdy zaplanuje go przed wyjściem z domu, a nie zostawi na przerwę między lekcjami. Najlepiej sprawdza się stała pora jedzenia, danie gotowe do zjedzenia bez przygotowań i mała przekąska na dni, w których przerwę zabiera dyżur.
Sprawa dotyczy całej rodziny. Gdy mama albo tata uczy w szkole, szkolny dzwonek często wyznacza porę śniadania, obiadu i kolacji także dzieciom. Dorosły, który wraca do domu głodny i zmęczony, rzadko ma siłę na gotowanie, a wieczór zamienia się w szukanie czegokolwiek w lodówce.
Dlaczego nauczycielowi trudno zjeść w szkole
Nauczyciel ma w szkole mało czasu na jedzenie, bo przerwy są krótkie i rzadko należą tylko do niego. Część przerw zajmują dyżury na korytarzu, rozmowy z uczniami, telefon od rodzica albo przygotowanie sali do kolejnej lekcji. Posiłek odkłada się wtedy „na później”, a to później przychodzi dopiero po ostatnim dzwonku.
Skutki takiego dnia zna wielu nauczycieli. Głód odbiera cierpliwość i utrudnia skupienie, a pod koniec dnia łatwo sięgnąć po słodycze z automatu albo drożdżówkę ze sklepiku. Wieczorem pojawia się duży, późny posiłek, który nadrabia cały dzień naraz.
Przyczyną jest organizacja dnia, a nie brak silnej woli, dlatego więcej dają zmiany w planie dnia niż zakazy.
Kiedy jeść w ciągu szkolnego dnia
Nauczyciel najłatwiej utrzyma energię, gdy rozłoży jedzenie na kilka stałych punktów dnia, dopasowanych do planu lekcji. Plan lekcji jest znany z wyprzedzeniem, dlatego można z niego odczytać, która przerwa jest wolna od dyżuru i nadaje się na posiłek.
- Śniadanie w domu – nawet proste, zjedzone na siedząco przed wyjściem do pracy.
- Drugie śniadanie na najdłuższej wolnej przerwie – danie, które da się zjeść szybko, bez podgrzewania albo z krótkim podgrzaniem.
- Przekąska w zapasie – na dni, w których przerwa znika przez dyżur lub zebranie.
- Obiad niedługo po powrocie – gotowy, żeby nie trzeba było zaczynać gotowania od zera.
- Lekka kolacja – bez nadrabiania całego dnia jednym talerzem.
Taki rytm nie wymaga liczenia kalorii. Wymaga tylko tego, żeby w każdym z tych punktów coś do jedzenia było już przygotowane.
Posiłek z domu i stołówka szkolna
Posiłek przyniesiony z domu daje nauczycielowi pełną kontrolę nad tym, co je, ale kosztuje czas poprzedniego wieczoru. Sprawdza się, gdy rodzina gotuje obiad z zapasem i odkłada jedną porcję do pojemnika na następny dzień. Trudniej, gdy wieczory wypełniają sprawdziany do poprawienia i zajęcia dzieci.
Stołówka szkolna ułatwia zjedzenie obiadu, ale jej dostępność zależy od szkoły. Część placówek wydaje posiłki także pracownikom, inne gotują wyłącznie dla uczniów albo w ogóle nie mają stołówki. Obiad w stołówce trafia zwykle w porę jednej z przerw, więc przy dyżurze w tym czasie nauczyciel i tak go nie zje.
Oba sposoby dobrze się uzupełniają. Obiad można zjeść w stołówce, a drugie śniadanie przynieść w pojemniku z domu.
Dieta pudełkowa jako jedno z rozwiązań
Przy diecie pudełkowej nauczyciel nie musi planować ani przygotowywać posiłków na cały dzień, bo komplet dań przyjeżdża gotowy i podzielony na porcje. To rozwiązanie dla osób, które nie mają wieczorem czasu na gotowanie, a chcą mieć w torbie coś więcej niż kanapkę.
Przy wyborze liczy się pora dostawy. Posiłki powinny dotrzeć, zanim nauczyciel wyjdzie z domu do szkoły, bo inaczej drugie śniadanie zostaje w domu. Przykładem jest catering Fit Apetit, który dostarcza posiłki między północą a 8:00 rano, zostawia je w miejscu wskazanym przez klienta i przyjmuje zamówienie już od jednego dnia. Kto chce najpierw sprawdzić, czy taki rytm pasuje do szkolnego tygodnia, może zamówić dietę pudełkową z dowozem do domu na próbny dzień. W ofercie są zarówno diety z wyborem dań, jak i gotowe diety.
Dieta pudełkowa nie zastąpi wszystkich innych rozwiązań. Sprawdza się szczególnie w najbardziej napiętych tygodniach roku szkolnego, na przykład w okresie wystawiania ocen, wycieczek i zebrań z rodzicami.
Przekąski do pokoju nauczycielskiego
Zapas przekąsek w pokoju nauczycielskim pozwala coś zjeść w dniu, w którym plan przerw się rozsypie. Dobra przekąska nie wymaga lodówki ani sztućców, da się ją zjeść w dwie minuty i nie brudzi rąk przed kolejną lekcją.
- orzechy i pestki w małej, zamykanej puszce,
- jabłka, mandarynki i inne owoce, które długo leżą bez lodówki,
- pieczywo chrupkie albo krakersy pełnoziarniste,
- jogurt naturalny, jeśli w pokoju nauczycielskim stoi lodówka,
- butelka wody, o której łatwo zapomnieć w ciągu całego dnia mówienia.
Przekąska ma ratować sytuację, a nie zastępować posiłek. Jeśli w szufladzie znikają kolejne paczki krakersów, to sygnał, że dzień wymaga lepszego planu jedzenia, a nie większego zapasu.
Jak połączyć te rozwiązania w tygodniu
Nauczyciel nie musi wybierać jednego sposobu na cały rok. W spokojnych tygodniach wystarczy obiad gotowany z zapasem i stołówka, a w tygodniach pełnych zebrań i sprawdzianów lepiej odciążyć wieczory gotowymi daniami. Stały zapas przekąsek przydaje się zawsze.
Porządny posiłek w szkolnym dniu pracy zaczyna się od planu lekcji i od decyzji podjętej dzień wcześniej. Gdy jedzenie czeka gotowe, krótka przerwa wystarcza, żeby zjeść spokojnie i wrócić do klasy z energią na kolejne godziny.