Sklepy cynamonowe Schulza

Epoka

Dwudziestolecie międzywojenne – w opowiadaniach Schulza żywa jest tendencja tego okresu do tworzenia świata na nowo, przetwarzania tego, co widzimy, w pewną nową jakość.

  • Pisarz swobodnie łączy realność z fantastyką, zwyczajne fakty mają w jego opowiadaniach niezwykły kształt i wymiar – wichura, sprzedawanie materiałów w sklepie bławatnym. Pójście po portfel do domu przeradza się w niezwykłą, fantastyczną wędrówkę po mieście.
  • W konstruowaniu tego świata widać wyraźnie obecność groteski. Karykaturalne są pokazane w Sklepach… postacie, absurdalne wydarzenia – np. przemiany ojca, sposób, w jaki Adela panuje nad nim (gest łaskotania).
  • Miesza Schulz sceny poważne, wywołujące zadumę, z takimi, które budzą śmiech u czytelnika, sąsiadują w jego opowiadaniach rzeczy wzniosłe i najzupełniej pospolite. Zabawny jest obraz ojca upodabniającego się do ptaka, ale prawdziwa jego rozpacz, gdy schodzi ze strychu – „człowiek złamany, król – banita, który stracił tron i królowanie”.
  • Pokazywana rzeczywistość może być marzeniem sennym, w którym wszystko jest możliwe. W sposobie jej kreowania łatwo zobaczyć można związki z nadrealizmem (surrealizmem).

Nawiązania

  • surrealizm (nadrealizm) – świat kształtowany przez psychikę człowieka,
  • ekspresjonizm – pokrewieństwa z utworami Franza Kafki czy Rai­nera Marii Rilkego,
  • groteska – łączenie realności z fantastyką, treści komicznych i poważnych, deformacja świata,
  • freudyzm – badanie podświadomości, obraz erotyzmu,
  • jungizm – teoria archetypów,
  • bergsonizm – sposób kreowania czasu.

 

Krótka charakterystyka cyklu opowiadań Sklepy cynamonowe

Niełatwo określić utwory Schulza. Zawierają elementy fabularne, nie są one jednak najważniejsze. Schulz pisał prozą, ale prozą poetycką. Na cykl Sklepy cynamonowe składa się piętnaście opowiadań, można je jednak uznać za luźną kompozycję powieściową. Powraca w nich Schulz do czasów dzieciństwa, tworząc dziwną rzeczywistość przypominającą marzenia senne. Narracja jest pierwszoosobowa, lecz świat oglądamy czasem oczami dziecka, czasem dorosłego. Czas, przestrzeń, bohaterowie podlegają dziwnym metamorfozom, niezwykłości świata towarzyszy równie niezwykły język. Jakakolwiek próba streszczenia tych opowiadań z góry skazana jest na klęskę.
W Sklepach cynamonowych oglądamy małe miasteczko – z rynkiem, wąskimi uliczkami, ze sklepem, w którym ojciec sprzedaje materiały. Poznajemy samego ojca, matkę, ciotkę Agatę… Nie są to jednak zwyczajne wspomnienia z dzieciństwa!

Tematyka

Jakakolwiek próba streszczenia tych opowiadań z góry skazana jest na klęskę.

  • W Sklepach cynamonowych oglądamy małe miasteczko – z rynkiem, wąskimi uliczkami, ze sklepem, w którym ojciec sprzedaje materiały. Poznajemy samego ojca, matkę, ciotkę Agatę… Nie są to jednak zwyczajne wspomnienia z dzieciństwa!
  • Sklepy cynamonowe trudno opowiedzieć, a jeśli nawet uda się streścić fabuły poszczególnych rozdziałów, to w gruncie rzeczy niewiele z tego wynika.
  • Jeszcze trudniej wyodrębnić w tekście rzeczy mniej lub bardziej istotne, dokonać jakiejś sensownej hierarchizacji treści. Wszystko wydaje się tutaj tak samo ważne, bo tworzy jedną, spójną całość.
  • Rzeczywistość opowiadań Schulza rządzi się swoimi wewnętrznymi prawami i na pewno nie są to prawa życiowego prawdopodobieństwa.

Tematy w opowiadaniach Schulza:

  • dzieciństwo,
  • prowincja,
  • aluzje biblijne,
  • mityzacja rzeczywistości,
  • codzienność,
  • literatura a filozofia,
  • oniryzm,
  • awangardowe techniki w prozie dwudziestolecia.

 

Czas i przestrzeń

Czas nie nosi znamion realizmu.
Akcja utworów dzieje się, jak sam określa autor, „w trzynastym, nadliczbowym i niejako fałszywym miesiącu, na marginesie czasu, na bocznych jego torach”. Tak ustawiony czas pozwala poruszać się nie tylko w tradycyjnym porządku liniowym, zachowującym kolejność wydarzeń, ale także w innych kierunkach, przede wszystkim w głąb. Bo czas opowiadań Schulza jest przede wszystkim czasem marzenia sennego, czasem podświadomości wydobytej na powierzchnię, uparcie powracającej do okresu minionego dzieciństwa. Stąd w celu zaakcentowania onirycznego wymiaru czasu znaczna część wypadków rozgrywa się „na wiszarach ogromnej, labiryntowej, rozłopotanej wiatrami nocy”. Tak jest w przypadku opowiadania tytułowego czy Nocy wielkiego sezonu. Jeśli nawet wszystko dzieje się o jakiejś porze dnia, to i tak dni te są jakby senne, ujęte „w futrzane krawędzie zmierzchów”.

Konstrukcja czasu warunkuje tym samym ukształtowanie przestrzeni.
Na pozór wydaje się, że wydarzenia rozgrywają się w realistycznej scenerii małego, prowincjonalnego miasteczka. Można by je nawet utożsamić z rodzinnym Drohobyczem autora. Odnajdziemy w tekście szereg realiów topograficznych drohobyckiego świata – mały rynek otoczony kamienicami, kręte uliczki, zakład fryzjerski, aptekę z banią malinowego soku na wystawie, sklep bławatny ojca (czyli Jakuba Schulza), ulicę Krokodyli znajdującą się na obrzeżach miasta, gmach gimnazjum, podmiejskie wille itp. Przestrzeń ta ulega jednak odrealnieniu za sprawą poetyki snu. Funkcjonuje nie tyle realnie, co w podświadomości bohatera, który próbuje zrekonstruować czas dawno miniony.

Jego pamięć, psychika, wyobraźnia przepuszczają wszystko przez zniekształcający filtr, stąd przestrzeń, na początku prawdopodobna, rozrasta się do rozmiarów kosmicznych – zwykły pokój ukazany na tle zimowej nocy staje się wszechświatem, jakimś tajemniczym brzegiem nieskończoności, w którą wtopiony został człowiek. Salon może przeistoczyć się w las, ten z kolei w pociąg, szkolna klasa niepostrzeżenie zamienia się w park pełen zarośli. Przestrzeń ulega zwielokrotnieniu, obrazy nakładają się na siebie, przenikają wzajemnie, nie sposób określić ich kolejności. Powołuje je do istnienia nie reguła życiowego prawdopodobieństwa, lecz prawo psychologiczne, pamięć nierzadko kapryśna i wybiórcza, stąd to, co realne miesza się z tym, co śnione, fantastyczne, ­wyobrażone.

Nietrudno domyślić się, że w tak niezwykłej czasoprzestrzeni muszą rozgrywać się rzeczy równie nieprawdopodobne i zadziwiające.

 

Kreacyjność świata przedstawionego

Wszystko zaczyna się dość zwyczajnie. Bohater – narrator wychodzi z teatru, aby przynieść ojcu portfel pozostawiony nieopatrznie w domu. Droga powrotna okazuje się dla chłopca niezwykłą i przedziwną przygodą. Błądzi on krętymi uliczkami miasta, zwiedza tajemnicze zaułki, szuka egzotycznych sklepów cynamonowych.

Przestrzeń, którą przemierza, ulega stopniowo odrealnieniu. Miasto staje się nieodgadnionym labiryntem, miejscem pełnym tajemnicy, fantastyki, osobliwego, niepokojącego napięcia. Wirują konstelacje gwiazd, kamienice tworzą zgoła odmienne, dziwaczne konfiguracje, okna wydają się coś szeptać do przechodniów, ulice pulsują życiem, sklepy pachną kadzidłem i „aromatem dalekich krajów”. Miejsca, które odwiedza bohater, ulegają w jego podświadomości totalnej poetyckiej transpozycji i personifikacji. Wszystko staje się możliwe. Chłopiec trafia przypadkiem do gmachu gimnazjum i uczestniczy w lekcji rysunków. Nie jest to jednak zwykła lekcja, gipsowe figury mitologicznych bożków ożywają i próbują wtargnąć do klasy, profesor pokazuje uczniom stare sztychy i litografie wieczornych pejzaży i zimowych parków. Po chwili w krajobraz ukazany na ilustracji zostają wtopieni uczniowie. Wracają do domu zaśnieżoną aleją parkową, a pośród nich biegają wypchane zwierzęta, które zeszły z zakurzonych, oszklonych gablot gabinetu szkolnego, by na chwilę„ożyć” i wrócić do matecznika.

Przestrzenie zlewają się ze sobą, bohater odkrywa nagle, że znajduje się w salonie dyrektora, miejscu zakazanym i budzącym grozę. Przypomina sobie oczy córki dyrektora. Co więcej, salon jest salonem, ale nim jednocześnie nie jest. Przeobraża się w pewnej chwili w wielką loggię łączącą się bezpośrednio z placem miejskim. Meble stoją już na bruku. Nagle pojawi się ranny koń dorożkarski, który zawiezie chłopca do cudownego lasu pełnego kolorowych, pachnących anemonów i spadłych z nieba błyszczących gwiazd. Bohater wędruje dorożką w przestworza.

Zauważmy, że im głębiej sięgniemy w utwór, tym żywioł fantasmagorii okazuje się silniejszy. Świat przedstawiony staje się koncertem fantazji i wyobraźni. Ich siła powołuje do istnienia plany urojone i zarazem niebezpieczne. To, co było pewne, wiadome, zrozumiałe, przejrzyste przekształca się w zawiłą, ciemną, niepokojącą kombinację.

Jak dokonuje się owo przetwarzanie rzeczywistego w nierzeczywiste, jasnego w ciemne, zrozumiałego w niepojęte?

Akt poetyckiej transpozycji dokonuje się dzięki wprowadzeniu w tekst kilku zabiegów artystycznych.

Są to:

  • Dobór odpowiednich czasowników lub rzeczowników odczasownikowych, ukazujących fenomen powstawania nowych kształtów, form, konfiguracji (rozpadał się, rozłamał, podzielił, dwoił się i troił, zwielokrotnienie, skurczył, wyogromniała, spiętrzyły się). Ciąg czasowników eksponuje rozpad starych konstrukcji i narastanie, swoiste nabrzmiewanie nowych na starym, zdekomponowanym materiale. Dzięki temu rzeczywistość traci realne kształty, prezentuje się w zupełnie nowych, zdumiewających układach.
  • Umiejscowienie akcji w scenerii nocy, która zaciera kontury realnej rzeczywistości, unieważnia prawdziwe kształty, nadaje światu wymiar bezładnej materii domagającej się ponownego uformowania.
  • Łączenie efektów kolorystycznych, świetlnych, zapachowych, dotykowych akcentujących sensualizm świata przedstawionego i jego niezwykłą urodę. Świat opowiadań Schulza jest przez to przestrzenią poznawalną poprzez zmysły, a nie poprzez rozum, jawi się jako imponujący spektakl, totalna, ulegająca nieprzewidywalnym zmianom improwizacja, a nie stała, utrwalona raz na zawsze kompozycja.
  • Spiętrzenie metafor („labirynt niebios”, „księżyc dwoił się”, „spirale i słoje światła”, „bryły nocy”, „plazma przestworza”, „tkanka rojeń nocnych” itd.). Język, jakim operuje narrator, jest demonstracyjnie poetycki. Tworzy go sekwencja niezwykłych i kunsztownych zarazem metafor, ozdobnych epitetów, niesamowitych porównań. Brzmią zaskakująco, nieziemsko, sugestywnie, prozę życia w prowincjonalnym mieście zamieniają w poezję, powszedniość naznaczają piętnem niezwykłości i fantastyki.

W konsekwencji zastosowanych chwytów artystycznych oglądamy rzeczywistość nieprawdopodobną, fantasmagoryczną, nieprzejrzystą. Każdy jej element – osoba, przestrzeń, zdarzenie – zostaje odrealniony, zdeformowany, udziwniony. Autorowi nie chodzi bowiem o budowanie fabuły, o chronologiczne następstwo zdarzeń, lecz o możliwość kreowania nowych światów w niczym niepodobnych do realnej rzeczywistości. Liczy się jedynie akt twórczy, bo to on pozwala człowiekowi poczuć się prawdziwym artystą, Bogiem – Stworzycielem, który kreuje własny świat, według własnej, na pozór niepojętej miary.

Okazuje się jednak, że ów proces odkształcania, wyolbrzymiania, zagęszczania rzeczy i zdarzeń zachodzi według ściśle określonych reguł. Sterują nim psychiczne odczucia, pokusa wyobraźni, a przede wszystkim pamięć – niedoskonała, działająca selektywnie i subiektywnie. Wielokrotnie zdarza się, że przyjemne, ale błahe zdarzenia, wyłaniane ze wspomnień dzieciństwa, zostają przez pamięć zmitologizowane, a te przykre – przesadnie wyolbrzymione, nacechowane negatywnymi emocjami. To wszystko słabość pamięci, a także dystans czasowy, jaki dzieli dorosłość od okresu dzieciństwa. W rezultacie obrazy wydobyte z przeszłości niewiele mają wspólnego z prawdą.

W opowiadaniach Schulza świat wyłoniony ze wspomnień zakodowanych w podświadomości bohatera zostaje przepuszczony przez filtr jego subiektywnych doznań, ukazany oczyma dziecka z jego prawem do odkształcania, fantazji, marzeń sennych. Dlatego miasto jawi mu się jako labirynt ulic i tuneli, a bania soku malinowego stojąca na wystawie apteki wydaje się nieziemsko kusząca.

Ważne postacie

  • Ojciec – kupiec bławatny, ale też mag „całkowicie zaprzedany tamtej stronie”, niezwykły eksperymentator, artysta i filozof tworzący własne teorie; podlega zaskakującym metamorfozom (np. w karakona).
  • Adela – służąca uosabiająca przyziemność, realizm, brak wrażliwości, ale też erotyzm.
  • Matka – oznacza zwyczajność, porządek, poczucie bezpieczeństwa.
  • Polda i Paulina – dziewczęta zajmujące się szyciem, im ojciec opowiada swą teorię dotyczącą manekinów.
  • Ciotka Agata
  • Wuj Karol

Postać ojca

Metamorfozom w Sklepach cynamonowych ulegają, obok przestrzeni, także ludzie, wśród których najciekawszą postacią jest z pewnością ojciec. Nie ma sensu dociekanie, na ile literacki portret odpowiada realnie istniejącemu kupcowi bławatnemu Jakubowi Schulzowi. Pisarz pozostawił mu w opowiadaniach imię i zawód, ale też wyposażył w niezwykłą osobowość, niemalże magiczną. W tej literackiej kreacji ojciec jest kluczem do tajemnic istnienia i tworzenia. Po części próbuje się też pisarz uporać z odejściem ojca, którego stracił, mając 23 lata. Inaczej niż w Sklepach cynamonowych, w których ten znika – w wyjaśnieniach matki jest podróżującym po kraju komiwojażerem, w wyobrażeniach bohatera wypchanym kondorem.

Bohaterowie opowiadań Schulza zostali podzieleni według płci. Kobiety (matka, Adela) uosabiają zwyczajność, przyziemność, materialność, narzucają swoją wolę. Widoczna jest obawa przed erotyzmem kobiet – za pomocą tej siły podporządkowują sobie mężczyzn:

Wypięty pantofelek Adeli drżał lekko i błyszczał jak języczek węża. Mój ojciec podniósł się powoli ze spuszczonymi oczami, postąpił krok naprzód, jak automat, i osunął się na kolana.

Ojciec przekracza tę zwyczajność, ucieka od niej. Jest artystą i filozofem próbującym wyjaśnić zagadki bytu. Tak można interpretować metamorfozy, którym podlega – staje się ptakiem czy karakonem. Ojciec pragnie tworzyć coś nowego, chce być nowym demiurgiem. Jego teorię znajdziemy m.in. w opowiadaniu Traktat o manekinach albo Wtórna Księga Rodzaju:

Demiurgos – mówił mój ojciec – nie posiadł monopolu na tworzenie – tworzenie jest przywilejem wszystkich duchów. Materii dana jest nieskończona płodność, niewyczerpana moc życiowa i zarazem uwodna siła pokusy, która nas nęci do formowania.

Z tą głoszoną przez ojca płodnością i zmiennością materii można łatwo powiązać zmienność świata przedstawionego w opowiadaniach, metamorfozy, którym podlega. Według Traktatu… nie powinniśmy wstydzić się ułomności naszych dzieł, bo celem nie jest przecież konkurowanie z Bogiem:

Nasze kreatury nie będą bohaterami romansów w wielu tomach. Ich role będą krótkie, lapidarne, ich charaktery – bez dalszych planów (…). Przyznajmy otwarcie: nie będziemy kładli nacisku na trwałość ani solidność wykonania, twory nasze będą jak gdyby prowizoryczne, na jeden raz zrobione (…). – Słowem – konkludował mój ojciec – chcemy stworzyć po raz wtóry człowieka, na obraz i podobieństwo manekina.
Nieskończoność możliwości twórczych pociąga człowieka, który nie ma jednak talentu Boga. Ludzkie twory są niedoskonałe, tandetne. Treść jest mniej ważna od różnorodności form.

Ojciec jest zafascynowany komercjalizmem XX wieku, choć jednocześnie przynależy do świata wieku XIX – tradycyjnych wartości, solidności kupieckiej. Jego starania wielokrotnie kończą się klęską – teorie nie są rozumiane, ptaki rozgania Adela, on sam nie może uwolnić się od erotycznej fascynacji kobietami.

 

Mityzacja rzeczywistości

Spektakl przywróconego dzieciństwa, nieobliczalny w swym scenariuszu, jest również widowiskiem ukształtowanym przez mit i symbol. Rozgrywa się przecież w tle „rozłopotanej wiatrami” nocy, w miejscu kosmicznym i nieokreślonym, a więc wszędzie i zawsze. Dzięki temu upodabnia się do czegoś wiecznego i trwałego, każe w planie czasu teraźniejszego poszukiwać znaków czasu przeszłego, mitycznego.

Mit

Zabieg mityzacji rzeczywistości jest obecny wszędzie, wtopiony w każdy element tego niezwykłego świata. Polega na nadawaniu tym elementom szczególnych, religijnych znaczeń. Nabierają one symbolicznego wymiaru, stają się składnikami większej całości, pełnej głębokich, dostojnych sensów. Czytelnik ma wrażenie, że obcuje ze sferą sacrum.

Mityczność, dawność rzeczywistości podkreśla kult natury, jej pierwotność. Barokowa w swym bogactwie kształtów, wybujała, natrętna i krzykliwa, eksplodująca różnorodnością kolorów i dźwięków przypomina biblijny eden. Bohaterowie Schulza zostają w niej całkowicie zanurzeni, postrzegani są bardziej jako materia niż osobowości, jako przedmioty, a nie podmioty. Ciotka Agata kipi kobiecością, podobnie jak inne postacie, zdaje się być uwięziona w swej cielesności i poza nią nie wykracza.

Bohaterowie opowiadań, ukazani oczami dziecka, poprzez pryzmat jego subiektywnego spojrzenia, zostają wtopieni w inny, głębszy wymiar. I tak na przykład prozaiczna skądinąd Adela chwilami kojarzy się z boginią Pornoną, kretynka Łucja, buszująca w podmiejskim śmietnisku, przypomina czasami pogańskiego bożka, a przypadkowy osobnik przyłapany w łopianach na załatwianiu czynności fizjologicznej to „Pan bez fletu, cofający się w popłochu do swych ojczystych kniei”.

Rynek miejski jest biblijną pustynią, wakacje wielką księgą pałającą w blasku, sklepy cynamonowe – symbolem zakazanego i kuszącego raju, gabinet dyrektora – znakiem tabu, oczy jego córki – ucieleśnieniem pierwszych młodzieńczych uniesień erotycznych.

Symbol

Każdy powołany do istnienia składnik rzeczywistości staje się zatem nośnikiem symbolicznych, świętych znaczeń. Trzeba przy tym pamiętać, że centralnym elementem wypełniającym podświadomość dziecka jest wizerunek ojca, noszący znamiona archetypu. W wyobraźni syna zwyczajny kupiec bławatny urasta do rangi fantastycznego maga, proroka, symbolu tego, co wzniosłe i uduchowione. Jego typowo kupieckie gesty nabierają cech świętego rytuału, on sam, karcący subiektów z wysokości sklepowych półek, staje się uosobieniem „męża Bożego”, który stając na górze Synaj, gromi swój lud za pogwałcenie odwiecznie świętego ceremoniału.

Ojciec to również niepoprawny eksperymentator. Na strychu hoduje fantastycznie kolorowe ptaki, broniąc się tym samym przed miałkością i szarością prowincjonalnej egzystencji. Przedziwne, egzotyczne ptaki to także jeden ze znaczących symboli – ukrytych marzeń o wolności, niezwykłości, oderwaniu się od powszedniości. Te pragnienia zostaną brutalnie unicestwione przez Adelę – ucieleśnienie głupiej i bezwzględnej praktyczności. To ona wypędzi ptaki ze strychu. Kiedy powrócą nad miasto, ludzie obrzucą je kamieniami. Spadające na ziemię martwe, kolorowe ptaki będą symbolizować tragiczną klęskę ojca marzącego o innej, czarownej rzeczywistości.

Świat Schulza odsyła zatem do języka mitów i symboli, by poprzez nie dotrzeć do podświadomej sfery człowieka i głęboko w niej zakodowanych problemów egzystencjalnych. Dlatego w teraźniejszości próbuje pisarz odnaleźć symbole czasu przeszłego, powrócić do prapoczątku i szukać obecności Boga w podświadomości człowieka.

Symboliczność cyklu Sklepy cynamonowe

Fascynująca proza Brunona Schulza wymaga od czytelnika przede wszystkim wyobraźni, odejścia od dosłownego odczytywania sensów. Przedstawiona w nich oniryczna rzeczywistość zawiera w sobie także bogatą symbolikę. W tytułowym opowiadaniu całego cyklu pojawia się motyw sklepów cynamonowych, w których sprzedawane są egzotyczne i niezwykłe towary:
(…) ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów dawno zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe salamandry i bazyliszki (…).

 

Jak można interpretować owe sklepy cynamonowe?

Może jako pragnienie ucieczki od zwyczajnej rzeczywistości, marzenia? Bezskuteczne poszukiwanie sklepów cynamonowych będzie więc nieustannym dążeniem do niezwykłości, przełamania ograniczeń świata. Podobny sens można odnaleźć w mającym paraboliczny charakter opowiadaniu Ptaki. Ojciec hoduje na strychu egzotyczne ptaki – pawie, głuszce, kondory, pelikany… Ucieka od realnej rzeczywistości, nawet upodabnia się do ptaków:
Tak straciliśmy ojca z widoku na przeciąg kilku tygodni. Rzadko tylko schodził do mieszkania i wtedy mogliśmy zauważyć, że zmniejszył się jakby, schudł i skurczył. Niekiedy przez zapomnienie zrywał się z krzesła przy stole i trzepiąc rękami jak skrzydłami, wydawał pianie przeciągłe, a oczy zachodziły mu mgłą bielma.

Ptasie królestwo ojca niszczy Adela – uosobienie prozy życia, zwyczajności, racjonalizmu. Wypędza ptaki, by posprzątać na strychu. Czyn służącej można też zinterpretować jako symbol niszczenia wrażliwych, niezwykłych jednostek przez ludzi, którzy ich nie rozumieją. Może to być także konflikt artysty z odbiorcami sztuki. Krzyżujący ptaki ojciec tworzy coś nowego, dla Adeli to nie piękno, lecz przyczyna nieporządku na strychu. Wypędzone ptaki powracają jeszcze w opowiadaniu Noc wielkiego sezonu:

Poznał je pełen wzruszenia. Było to dalekie, zapomniane potomstwo tej ptasiej generacji, którą ongi Adela rozpędziła na wszystkie strony nieba. Wracało teraz, zwyrodniałe i wybujałe, to sztuczne potomstwo, to zdegenerowane plemię ptasie, zmarniałe wewnętrznie. (…) Ale te papierowe, ślepe ptaki nie mogły już poznać ojca.

Ptaki zostają strącone kamieniami przez „głupie i bezmyślne plemię”, wówczas ojciec może z bliska zobaczyć ich lichotę, tandetność. Jak interpretować ich przemianę? Ptaki to dzieło ojca, które zostało zniszczone przez ludzi, którzy go nie rozumieją. Ich tragiczna niedoskonałość może być odniesieniem do analizowanego wcześniej Traktatu o manekinach – dzieła ludzkie są niedoskonałe. Może to być także symbol niezrozumienia sztuki przez masowego odbiorcę – ze strychu ojca wyfrunęły ptaki, powróciły karykaturalne stworzenia z masy papierowej. Ptaki mogą być symbolem sztuki, ale też ludzkich marzeń, niszczonych przez świat.

Symboliczne sensy niesie również przestrzeń sklepu – miejsca pracy ojca i zarazem kolejnego miejsca ucieczki od szarej rzeczywistości. Znajdujące się w sklepie materiały pozwalają poczuć się twórcą:
Ojciec mój szedł wzdłuż tych arsenałów sukiennej jesieni i uspokajał, i uciszał te masy, ich wzbierającą moc, spokojną potęgę Pory. Chciał jak najdłużej utrzymać w całości te rezerwy zmagazynowanej barwności. Bał się łamać, wymieniać na gotówkę ten fundusz żelazny jesieni.

Czy to nie dziwne, że kupiec nie chce sprzedawać swoich towarów? Nie, jeśli zrozumiemy, że to dla niego piękno, którego inni ludzie nie zrozumieją – podobnie jak nie zrozumieli ptaków.

Symbole

  • Sklep (sklepy cynamonowe) – ucieczka od rzeczywistości, niezwykłość, piękno, egzotyka, coś niemożliwego do odnalezienia, niezrealizowane marzenie.
  • Ptaki – marzenia, wolność, sztuka.
  • Manekiny – materialność, przedmiotowość, symbol niedoskonałości świata i ludzkich wytworów.

 

Inne sensy utworu – motyw labiryntu

W Sklepach cynamonowych nawet dobrze znane miasto może stać się labiryntem, w którym niemożliwe jest odnalezienie upragnionych sklepów cynamonowych:

Jest lekkomyślnością nie do darowania wysyłać w taką noc młodego chłopca z misją ważną i pilną, albowiem w jej półświetle zwielokrotniają się, plączą i wymieniają jedne z drugimi ulice. Otwierają się w głębi miasta, żeby tak rzec, ulice podwójne, ulice sobowtóry, ulice kłamliwe i zwodne.

Bohater opowiadania błądzi po mieście i po budynku gimnazjum, nie mogąc odnaleźć drogi. W Nocy wielkiego sezonu labiryntem została nazwana noc:

Potem była już nagle noc – wielka noc, rosnąca jeszcze podmuchami wiatru, które ją rozszerzały. W jej zwielokrotnionym labiryncie wyłupane były gniazda jasne – sklepy.

Opisana w opowiadaniu pod tym samym tytułem ulica Krokodyli została ledwie zaznaczona na mapie, a jej okolica „świeciła pustą bielą”. Schulz pisze o „imitatywnym i iluzorycznym charakterze tej dzielnicy”, po wyjściu z magazynu mód „nigdy nie trafimy już doń z powrotem”. Przestrzeń w tych opowiadaniach żyje jakby własnym życiem, przekształca się – zależy od świadomości człowieka. Nawet własny dom nie jest miejscem znanym i pewnym:

Daje to powód do ciągłych omyłek. Gdyż, wszedłszy raz w niewłaściwą sień i na niewłaściwe schody, dostawało się zazwyczaj w prawdziwy labirynt obcych mieszkań, ganków, niespodziewanych wyjść na obce podwórze.

Dom to nieokreślona liczba pokojów podlegających dziwnym metamorfozom:

– Wiedzą panie – mówił mój ojciec – że w starych mieszkaniach bywają pokoje, o których się zapomina. Nieodwiedzane miesiącami, więdną w opuszczeniu między starymi murami i zdarza się, że zasklepiają się w sobie, zarastają cegłą i, raz na zawsze stracone dla naszej pamięci, powoli tracą też swą egzystencję. Drzwi prowadzące do nich z jakiegoś podestu tylnych schodów mogą być tak długo przeoczane przez domowników, aż wrastają, wchodzą w ścianę, która zaciera ich ślad w fantastycznym rysunku pęknięć i rys.

Jak rozumieć mity i symbole Sklepów cynamonowych?

Stanęliśmy wobec stwórczej siły słowa, weszliśmy w świat wykreowany przez Brunona Schulza. Ten świat poddany jest mityzacji, ukształtowany wg praw mitu. Nieokreślone miejsce, niesamowita rzeczywistość powołana do życia w jakimś kosmicznym wymiarze na granicy świata prawdopodobnego i psychicznego, noc – rozłopotana wiatrami – jako przestrzeń wydarzeń – to jedna z cech mitu, który wszak rozgrywa się wszędzie choć nigdzie. I zawsze – choć dawno, tak jak funkcjonują w człowieku obrazy z dzieciństwa. Wielką rolę odgrywa zanurzenie człowieka w naturze, którą Schulz eksponuje. Kobiecość – Adela, Łucja, symbolizują pierwiastek erotyczny, sklepy cynamonowe – wspomniany wyżej owoc zakazany, sferę ponętną, lecz obwarowaną karą. Wśród symboli króluje ojciec bohatera – mityczny „mąż boży” w królestwie sklepowych półek, mag, wyczarowujący na strychu inną rzeczywistość, demiurg, eksperymentator, prawodawca i sędzia. Można powiedzieć – symbol obecności Boga w podświadomości człowieka. Wędrówka po labiryntach ulic, swoista podróż bohatera jest w literaturze odwiecznym motywem jak mitologiczna właśnie odyseja… To podróż ku dorosłości, dlatego być może przystankiem jest szkolna sala, symbolem pierwszych uczuć oczy córki dyrektora, terenem groźnym, zakazanym jest jego mieszkanie. Dojrzewanie to droga przez labirynty, to także zarazem odejście w przeszłość ojca, który przegrać musiał z ulicą Krokodyli – symbolem przyszłości, tandetnych nowych czasów XX wieku.

 

Inna interpretacja – wiek dwudziesty i ludzie manekiny

Pozostaje zapytać o cel zabiegów kreacji i mityzacji świata przedstawionego w opowiadaniach z cyklu Sklepy cynamonowe. Odpowiedź wydaje się prosta, jeśli się przyjrzeć realiom rzeczywistości, w którą zostali wtopieni bohaterowie. Okazuje się, że jest ona wewnętrznie pęknięta, rozpięta między XIX a XX wiekiem, a więc uchwycona w momencie przełomu cywilizacyjnego, kulturowego, obyczajowego.

Patronem i bałwochwalcą czasu, który odchodzi w przeszłość, jest, rzecz jasna, ojciec – tradycjonalista, strażnik surowych norm etycznych, wzór kupieckiej solidności i skrupulatności. Symbol wieku XX stanowi ulica Krokodyli – świat cynicznych aferzystów, nierespektujący dawnych, tradycyjnych zasad handlu, zdominowany przez pretensjonalną reklamę, tandetę i komercjalizm. Jego wymownym znakiem są lalki, fryzjerskie manekiny będące uosobieniem zmysłowości, cielesności, formy bez życia. Ulica Krokodyli, mimo niewątpliwych atrybutów nowoczesności, to przede wszystkim przestrzeń grzechu i zepsucia, reifikacji (uprzedmiotowienia) i dehumanizacji świata, w którym triumf odnosi komercja.

Narrator ma świadomość, że świat ojca manifestującego jadowitą nienawiść do tego, co nowe i niewybredne, musi jednak skapitulować w walce z nowoczesnym, choć tandetnym komercjalizmem. Widząc klęskę ojca tak wobec manekinów z ulicy Krokodyli, jak i wobec prozaicznej, hołdującej praktycyzmowi Adeli, próbuje poszukiwać dla siebie sposobów wyjścia poza miałkość i szarość życia, jaką niesie ze sobą chaos wieku dwudziestego.

Kompensacją wobec nowoczesnej, tandetnej rzeczywistości stają się wykreowane poetyckie światy rodem ze snu i fantazji. Od szarości życia, które nie jest w stanie niczym zafrapować człowieka – jeszcze nie manekina – bohater ucieka w mitologię dzieciństwa, w przestrzeń raju utraconego, w fantasmagoryczny świat wykreowany przez tęsknotę za czymś niezwykłym, ciemnym, nieprzejrzystym i niepojętym. Dlatego zwyczajna dorożka nabiera magicznej mocy i dociera do obszarów pozaziemskich.

 

Na czym polega owa dziwność i oryginalność Sklepów cynamonowych Schulza?

Weź pierwszy z brzegu opis. Niech to będzie miasto, wieczór, wyprawa chłopca z teatru po portfel ojca – do domu (opowiadanie Sklepy cynamonowe). Przestrzeń, którą przemierza chłopiec, ulega dziwnej deformacji: labirynty ulic – tuneli plączą się tak, że nie może odnaleźć znanej drogi, domy ożywają, to odwrócone plecami, to posiadają fizjonomie, niebo przestaje być niebem – staje się rozgwieżdżonym ekranem, na którym trójwymiarowe konstelacje poruszają się. Gdzieś w tym wszystkim są ukryte sklepy cynamonowe, lecz chłopiec nie może ich znaleźć.

  • Sklepy cynamonowe – owoc zakazany, kuszące marzenie.
  • Sklepy cynamonowe – nowy, nieznany świat, egzotyka, pragnienie i ciekawość chłopca.

Przejmujemy to odczucie pragnienia i lęku tak jak przejmujemy „widzenie świata” Schulza. Lekcja rysunków w podwojach szkoły, do której bohater wstępuje na chwilę, mogłaby być zwykłą lekcją, gdyby nie ożywione figury woskowe, nagłe zmiany miejsca, mieszkanie dyrektora. To szkoła i lekcja ze snu – koszmaru czy marzenia? Poetycki nastrój wyprawy dopełnia jej finał: lot-jazda dorożką przez przestworza, wśród chmur, a takich czarów dokonać może tylko baśń lub ludzka wyobraźnia.

Powyższy sposób przedstawienia nie jest w utworze Schulza wyjątkiem: osoby, pomieszczenia, zdarzenia cały czas poznajemy odkształcone – jak w krzywym lustrze, poprzez filtr, którym są oczy, psychika, pamięć, wyobraźnia narratora. Bo to on wydobywa ze swojej pamięci obrazy. Jeśli dodamy do tego niezwykły język, w którym przekazuje swoje wizje odbiorcy – język nie byle jaki, nie potoczny, nie prosty, lecz język-poezję, zdanie-strofy pełne metafor, nastroju, epitetów – masz jak na dłoni oryginalność tej prozy. Zarazem jej awangardowość i ekspresjonizm.

 

Po co tak deformować świat?

Tak zapytałby może zwolennik realizmu i jasnego wykładania myśli. Nie do każdej myśli realizm da się użyć. Do tej, która podąża za wersami Sklepów cynamonowych – na pewno się nie da. Po co deformuje się, zaprzecza, wynaturza prawdę? Właśnie w poszukiwaniu prawdy. I tak czyni Bruno Schulz, ale nie odkształca sobie byle jak, wedle „widzimisię”, lecz podąża pewnym tropem. Na pewno masz wspomnienia z wczesnego dzieciństwa – niekoniecznie negatywne, związane ze strachem, przykrością, karą. Mogą być cudowne, radosne – zjazd na sankach za plecami ojca, świeczki na choince tak płonącej, że na pewno nie mogła naprawdę tak płonąć. Przypomnij sobie coś z przeszłości. Najlepiej pomieszczenie, które niegdyś wydawało się Ci ogromne… odwiedź je teraz – okaże się malutkie. Czy urosłeś aż tak bardzo? Czy może to pomieszczenie się zmniejszyło? Bzdura? A czy nie było kiedyś naprawdę wielkie? Strach przed kątem, bo się nabroiło, nie był straszny a kąt wstrętny? Był. Bo oto psychika człowieka, wyobraźnia, subiektywne odczucia – odkształcają świat. Ten miniony, z przeszłości nie jest taki jak obecny – dystans czasu, dorosłość, słabość pamięci a siła odczucia też robią swoje. Właśnie tą drogą podążył Schulz konstruując Sklepy cynamonowe. Zarejestrował świat widziany oczami dzieciństwa, poprzez fantazje i marzenia dziecka, poprzez pryzmat wspomnienia. Nie faktyczne rozmiary pokoju odrysował, ale te ogromne zakodowane w pamięci. Do tego użył jeszcze jednej reguły – poetyki snu.
Prawda, że we śnie nie funkcjonują reguły przyczyny i skutku, kolejności zdarzeń, sensownej zmiany miejsc? Za to można latać, spadać, uciekać i gonić – i to ma miejsce w świecie utworu Schulza. Deformacja odbywa się zatem według pewnych reguł.

Nadal pozostaje pytanie w jakim celu, po co?

A jest to swoiste śledztwo. Śledztwo w sprawie prawdy o człowieku. Schulz nie szuka jej w dorosłej i zewnętrznej postaci osobnika rasy ludzkiej – Schulz podejrzewa, że doświadczenia gromadzone w dzieciństwie, bodźce działające na dziecko, na psychikę w trakcie powstawania są najsilniejsze, budują człowieka i jego możliwości twórcze. Przecież nie giną bez śladu – w pokładach podświadomości magazynowane określają człowieka, stanowią jego własną mitologię. A odzywają się… w snach, w migawkowym wspomnieniu, w błyskawicznym odczuciu. Tutaj szuka, w tych warstwach, prawdy o istocie ludzkiej i osobie Bruno Schulz. I dlatego do interpretacji jego prozy tak przydatne są metody psychoanalizy i teoria archetypów Junga. Ale Schulz przy tym żyje obsesją człowieka-manekina, formy bez życia, symbolu dehumanizacji – wyrazem tego niepokoju jest Traktat o manekinach.

 

Jak rysuje się w tym tle sam autor?

Ze wspomnień o pisarzu:

  • „Bruno Schulz był mały, jakby nieco ułomny, ciemny, niezbyt ładny, ale był bardzo interesujący w swoim typie. Miał szczególnie sympatyczne oczy (…). Olśniewająco piękne były jego ręce”
    Maria Budratzka-Tempele
  • „Kiedy byłam w 8 klasie Matka pokazała mi teczkę rysunków Schulza. Było ich trzynaście, rysunki piórkiem, akwaforty, miedzioryty. (…) Wyrażały samotność i rozpacz. Kobiety były potworne, okrutne i pogardliwe. Nawet rysunki domów i uliczek pełne były ciemnych tajemnic. Mama zapytała: „Teraz rozumiesz, jaki on jest nieszczęśliwy?”
    Irena Klejn-Mitelman
  • „W latach 1931-32 uczęszczałam do Gimnazjum im. Króla Władysława Jagiełły w Drohobyczu. Bruno Schulz był nauczycielem rysunku. Miał trudności z utrzymaniem uczniaków w ryzach, gdyż był nerwowy i łatwo wybuchał. Najlepszym środkiem (do czego uczniowie go nakłaniali) było opowiadanie bajek i wtedy klasa słuchała go ze skupieniem”
    Zbigniew Berwiński
  • „Kiedyś w rozmowie ze mną wspomniał, że artyści są przeważnie typami „infantylnymi”, mają coś z dziecka – jego wrażliwość i świeżość spojrzenia na rzeczywistość przekształconą w świat baśni (…). Sam Schulz, chorowity i zmęczony monotonną pracą, otoczony chorymi członkami rodziny, zdawał sobie sprawę ze swej marnej egzystencji (…). Dlatego twórczość była dlań nie tylko potrzebą artystycznej wypowiedzi – była czymś więcej: ucieczką i ocaleniem”
    Paweł Zieliński.

Z opisu współczesnych pisarzowi, z jego listów wynika, iż rzeczywiście był człowiekiem nader skromnym, być może zakompleksionym. Jego twórczość jest dziwnym zwierciadłem życia, ale jednak jest. Można też często znaleźć takie interpretacje, iż w opowiadaniach Schulza dominują jego kompleksy: silny kompleks ojca oraz kompleksy natury erotycznej. Zbyt jednoznacznych uproszczeń należy się wystrzegać, wiele z tego da się jednak udowodnić. To życie – krótkie, smutne, w ciężkich czasach – to życie człowieka o wielkim talencie próbowano ratować. Z AK otrzymał Bruno Schulz aryjską kennkartę, miał już przejechać do Warszawy. W dniu wyjazdu idąc ulicą trafił na Gunthera – członka Gestapo, który wraz z kolegami z wściekłością strzelał do Żydów, tym razem w ramach odwetu za bunt jednego z nich przy przesłuchaniu. Schulz nie był mu całkiem obcy, widywał go już, bo Schulz zatrudniał się u innego Niemca – Landana – jako malarz. Günther był wrogiem Landana. Strzelił w tył głowy Brunona Schulza, tej głowy, w której powstało już tyle fantastycznych obrazów, a mogło powstać jeszcze więcej…

 

Do jakich tematów przydaje się lektura prozy Brunona Schulza?

Na pewno we wszystkich w rodzaju:

  • Arkadia dzieciństwa, powrót w świat dziecięcych czasów, mitologia dzieciństwa – jej literackie ujęcia, obok Konwickiego, Miłosza – ważna jest właśnie proza Schulza. Przy zagadnieniu rodziny, ojca lub relacji pokoleniowej ojciec-syn, można oryginalny portret Schulza wykorzystać.
  • Również dziecko, świat widziany oczami dziecka, fantazje wyobraźni dziecięcej – to także dobry przykład. W pewien sposób jest to proza o dojrzewaniu, o budowaniu psychiki człowieka dorosłego, rozważanie o człowieku, poszukiwanie prawdy o nim – także.
  • Niewiele mamy utworów w polskiej literaturze, które rozgrywałyby się w mieście. A miasto – wielkie jak Warszawa w Lalce lub małe, prowincjonalne jak to ze Sklepów cynamonowych – także może być tematem pracy. W takim wypadku pamiętaj jeszcze o Hłasce i Nowakowskim.
  • Przy tzw. tematach żydowskich, nie tylko o martyrologii i wojennej tragedii Żydów, ale o ich kulturze, obecności i miejscu w dawnej Polsce – od Jankiela Mickiewiczowskiego począwszy, przez Mendla Gdańskiego Konopnickiej i całe pozytywistyczne ujęcie problemu – po Austerię Stryjkowskiego i Brunona Schulza właśnie.
  • I oczywiście, jeśli przyjdzie Ci pisać pracę teoretyczną o eksperymentach prozatorskich, deformacji świata przedstawionego, awangardowym nurcie w dwudziestoleciu międzywojennym – prozy Brunona Schulza pominąć nie można.

Sklepy cynamonowe to utwór o:

  • powrocie do „złotego wieku” dzieciństwa;
  • dojrzewaniu, poznawaniu świata, pierwszych fascynacjach (np. erotycznych);
  • przełomie dwóch epok: tradycji XIX w. i nowoczesności XX w.;
  • zmienności i nieuchwytności świata;
  • niezrozumieniu przez świat jednostek wrażliwych, twórczych (ojciec).

Nawiązania:

  • surrealizm (nadrealizm) – świat kształtowany przez psychikę człowieka;
  • ekspresjonizm – pokrewieństwa z utworami Franza Kafki czy Rai-nera Marii Rilkego;
  • groteska – łączenie realności z fantastyką, treści komicznych i poważnych, deformacja świata;
  • freudyzm – badanie podświadomości, obraz erotyzmu;
  • jungizm – teoria archetypów;
  • bergsonizm – sposób kreowania czasu.

Sklepy cynamonowe przywołaj przy tematach o:

  • motywie labiryntu,
  • motywie snu, wyobraźni,
  • dojrzewaniu,
  • powrotach do lat dzieciństwa,
  • motywie starości,
  • ojcu w literaturze,
  • związkach literatury z malarstwem,
  • prowincji,
  • motywach biblijnych,
  • związkach literatury z filozofią,
  • różnych sposobach konstruowania czasu i przestrzeni.

Symbole w Sklepach cynamonowych

  • Sklep (sklepy cynamonowe) – ucieczka od rzeczywistości, niezwykłość, piękno, egzotyka, coś niemożliwego do odnalezienia, niezrealizowane marzenie.
  • Ptaki – marzenia, wolność, sztuka.
  • Manekiny – materialność, przedmiotowość, symbol niedoskonałości świata i ludzkich wytworów.

Zapamiętaj!

  • Oniryzm to ukształtowanie utworu na wzór snu, według sennej poetyki. Stosuje go z powodzeniem Schulz, stosuje go Gombrowicz. Atmosferę sennego koszmaru pamiętamy z prozy Franza Kafki, sennego krajobrazu – z wierszy modernistów. Jak widać – tak jak różne bywają sny, tak różna bywa literatura oniryczna. Opowiadania Schulza to nie jest koszmar ani zły sen – to raczej sen piękny, poetyckie marzenie jak lot nad światem.
  • Groteska – kategoria estetyczna funkcjonująca w plastyce, muzyce, filmie, literaturze, teatrze. Charakteryzuje ją między innymi:
    • fantastyka, upodobanie do form osobliwych, ekscentrycznych, karykaturalnych, epatowanie brzydotą,
    • absurdalność, zaburzenie związków przyczynowo-skutkowych, alogiczność,
    • przemieszanie tragizmu i komizmu,
    • niejednorodność stylu,
    • parodystyczny stosunek do konwencji literackich.
  • Psychoanaliza – kierunek w psychologii i terapii utworzony przez Zygmunta Freuda. Leczenie pacjenta opierał Freud o dotarcie do sfery nieświadomości (sen, hipnoza) ludzkiej, aby uwolnić i wyjaśnić ukryte w niej kompleksy, konflikty itp. Kierunek ten stał się bardzo modny w początkach naszego wieku i wpłynął na literaturę – na sposób jej tworzenia i badania metodą psychoanalizy – np. interpretowanie czynów postaci lub ukrytych instynktów twórcy przez pryzmat nauki Freuda.
  • Archetyp – termin utworzony przez ucznia Freuda – Karla Junga, oznacza pierwowzór, prototyp – postacie i zdarzenia pierwsze, które budują zbiorową podświadomość społe czeństw, obrazują myśli ludzkie spotkane we wszystkich kulturach (np. Wielka Macierz).
  • Mityzacja – zabieg, któremu poddaje się dzieło, by uzyskało wymiar symboliczny, głęboki sens, wzniosły charakter – na wzór mitu jako wyrazu wierzeń religijnych. Pisarz dokonuje mityzacji przez nadanie elementom świata przedstawionego religijnych znaczeń, uniwersalizację miejsca, czasu, odpowiednie charakterystyki osób.
  • Demiurg – twórca, siła twórcza, sprawca rzeczywistości. Pochodzi z greckiego demiurgos – pracujący dla ludu, boski budowniczy świata, boski rzemieślnik, mistrz (mitologiczny bardziej niż sakralny obraz stwórcy).
  • Awangarda – tym mianem określamy swoistych pionierów w literaturze czy sztuce, ludzi torujących innym nowe drogi, sięgających po nowe cele (od wojskowego „straż przednia”). W dwudziestoleciu obok silnej tendencji realistycznej rozwinął się nurt nowatorskich eksperymentów w prozie (Schulz, Gombrowicz), dramacie (Witkacy), poezji (ugrupowania awangardowe, Przyboś). Awangardowość prozy Schulza wyrasta z tradycji modernizmu, jest fantastycznym odkształceniem świata, grą wyobraźni twórczej, odwołaniem do mitów i symboli – stąd jej ekspresjonistyczny (wyrażający spotęgowane wewnętrzne odczucia twórcy) charakter.

Mitologizacja

  • Czas – zmienny, zależny od psychiki człowieka, równoległość teraźniejszości i przeszłości (wspomnień); brak odwołań do czasu historycznego, umowność związków z czasem kalendarzowym.
  • Przestrzeń – podlegająca metamorfozom, zmienna (motyw labiryntu); poetyckie przetworzenie Drohobycza.
  • Postacie – mające cechy archetypiczne (np. ojciec).
  • Cel – przeniesienie wydarzeń w sferę mitu, pragnienie zagłębienia się w problemy egzystencji, zawiłości psychiki człowieka.

 

Facebook aleklasa 2

Zobacz:

https://aleklasa.pl/matura/c406-nauka-o-jezyku-2/matura-2016-sklepy-cynamonowe